Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 stycznia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCII

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe (wybrane)

więcej »

Francois Boucq, Jerôme Charyn
‹Żona magika›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŻona magika
Scenariusz
Data wydaniasierpień 2019
RysunkiFrancois Boucq
Wydawca Scream Comics
Format80s. 240x320mm
Gatunekobyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Królowa magii…
[Francois Boucq, Jerôme Charyn „Żona magika” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Żona magika” to komiks wymykający się prostym interpretacjom. Na najbardziej podstawowym poziomie fabularnym jest to opowieść o służącej, która zostaje uwiedziona przez próżnego mężczyznę marzącego o karierze magika i towarzyszy mu wraz ze swoją córką w podróży po świecie. Jest jednak w tym komiksie wiele elementów, które sprawiają, że warto potraktować go jako wypełnioną symbolami przypowieść o szukaniu własnej tożsamości.

Paweł Ciołkiewicz

Królowa magii…
[Francois Boucq, Jerôme Charyn „Żona magika” - recenzja]

„Żona magika” to komiks wymykający się prostym interpretacjom. Na najbardziej podstawowym poziomie fabularnym jest to opowieść o służącej, która zostaje uwiedziona przez próżnego mężczyznę marzącego o karierze magika i towarzyszy mu wraz ze swoją córką w podróży po świecie. Jest jednak w tym komiksie wiele elementów, które sprawiają, że warto potraktować go jako wypełnioną symbolami przypowieść o szukaniu własnej tożsamości.

Francois Boucq, Jerôme Charyn
‹Żona magika›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŻona magika
Scenariusz
Data wydaniasierpień 2019
RysunkiFrancois Boucq
Wydawca Scream Comics
Format80s. 240x320mm
Gatunekobyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Ritę Wednesday, główną bohaterkę tej opowieści, poznajemy w roku 1956. Kilkuletnia wówczas dziewczynka mieszka w wielkiej posiadłości położonej w Saratoga Springs. Jej niedawno owdowiała matka, jest tu służącą. Rita cieszy się wolnością biegając po ogromnym budynku, zamienianym dzięki jej wyobraźni w wielki pałac pełen czarodziejskich zwierząt oraz eleganckich ludzi wyglądających, jakby przybyli tu prosto z królewskich salonów. Podczas jednej z takich wędrówek dziewczynka odkrywa, że jej matka ma romans z synem właścicieli posiadłości. Edmond – jak to zwykle bywa – nie spełnia pokładanych w nim przez rodziców nadziei i zamiast zająć się jakąś stateczną profesją, marzy o tym, by zostać magikiem. Te marzenia udaje mu się ostatecznie zrealizować. Mało tego, wciąga w nie swoją kochankę oraz Ritę. Później przeskakujemy kilka lat i widzimy jak Edmond oraz jego asystentki podróżują po świecie ze swoim cyrkowo-magicznym programem. Jak można się domyślać, stopniowo zmieniają się jednak pomiędzy nimi relacje. Matka Rity się starzeje, a uwagę magika coraz bardziej przyciąga jej córka. Można się domyślać, co będzie dalej…
Rozwój wypadków daleki jest jednak od wszelkiego schematyzmu. Komiks Boucqa i Charyna nie jest zwykłą obyczajową historią utrzymaną w realistycznej konwencji. Ledwo bowiem zarysowany zostanie ten schemat, a opowieść gwałtownie zamienia się w kryminalną historię z elementami nadprzyrodzonymi. W gruncie rzeczy nie jest ona jednak ani jednym, ani drugim. To co w nim najciekawsze, skrywa się bowiem pod powierzchnią codziennych zdarzeń przedstawionych w warstwie fabularnej. Można wręcz pokusić o stwierdzenie, że mamy tu do czynienia z opowieścią skonstruowaną na wzór skomplikowanych narracji charakterystycznych dla twórczości Vladimira Nabokova. Mamy tu zatem między innymi wyrazistą strukturę niosącą ze sobą szereg różnych komunikatów, są także powracające motywy układające się w wyrazisty wzór oraz prowadzona jest wielowątkowa refleksja na temat tożsamości. Pobawmy się zatem trochę w taką interpretację, pilnując rzecz jasna, by nie zdradzić zbyt wiele z samej fabuły.
Najpierw zatem struktura. Komiks składa się z czterech rozdziałów ukazujących kolejne etapy życia bohaterów. Akcja rozdziału pierwszego i czwartego rozgrywa się głównie w Saratoga Springs – to miejsce, w którym Rita się wychowywała. Rozdziały drugi i trzeci umiejscowione zostały głównie w Nowym Jorku. Droga życiowa Rity rekonstruowana na tej podstawie zatacza zatem koło, albo raczej spiralę. Dziewczyna opuszcza rodzinne strony, by po wielu doświadczeniach do nich powrócić, ale… to nie jest jednak już ten sam dom, który opuszczała. Pierwszy i ostatni rozdział tworzą zatem coś w rodzaju klamry, obejmują tę historię, jak sugestywna rama interpretacyjna. W środku mamy zaś względnie konwencjonalną – pozornie – historię kryminalną rozgrywającą się w Nowym Jorku, w którą uwikłana zostaje Rita. Pojawia się prywatny detektyw stanowiący połączenie Sherlocka Holmesa i Herculesa Poirota. Prowadząc śledztwo daje się poznać nie tylko jako doskonały śledczy, ale również utalentowany rysownik z sympatią patrzący na komiksy o wilkołakach.
W całej opowieści znajdziemy mnóstwo symboli i powtarzających się motywów tworzących swoisty refren tej opowieści – to drugi z trzech wskazanych powyżej elementów. W każdym rozdziale mamy zatem węża, którego bawiąc się dalej w Nabokovskie inspiracje, można uznać za odpowiednika wiewiórki pojawiającej się w „Pninie”. W pierwszym rozdziale węża wyczarowuje Edmond, by zaimponować Ricie. Później, w rozdziale drugim, matka Rity wężem nazywa Edmonda, co odzwierciedla zmieniające się między nimi relacje. W kolejnej odsłonie, koleżanka z pracy, z wyraźną zazdrością, stwierdza, że Rita jest taka zgrabna, że dałoby się ją ubrać w skórę węża, a na koniec znów Edmond wykonuje swój popisowy numer z wężem. Choć… kto wie, być może jednak go nie wykonuje. Zwierzęta w ogóle odgrywają w tej historii bardzo istotną rolę i pojawiają się tu nieustannie – za chwilę do tego wrócimy. Z podobną powtarzalnością na planszach komiksu pojawia się niejaka Dolores. Choć mówiąc dokładniej, nie tyle pojawia się osoba nosząca to imię, co raczej jest przywoływana przez różne osoby.
Jeśli zaś chodzi o trzecią kwestię, czyli problematykę tożsamości, to w istotny sposób jest ona powiązana właśnie ze zwierzętami. Jest ich w tym komiksie dużo i pojawiają się w różnych sytuacjach. Nie zawsze wiadomo, kiedy są prawdziwe, a kiedy są wytworem wyobraźni Rity. Czasami są żywe, czasami widzimy je jako mięso przygotowywane do spożycia. Choć ta granica pomiędzy żywym a martwym również ulega tu zatarciu. Istotna jest tu również refleksja na temat innej granicy – tej oddzielającej zwierzę od człowieka. Jak pamiętamy sam Edmond został nazwany wężem, także inne postaci przybierają tu mniej lub bardziej bezpośrednie zwierzęce formy (np. ubrane w płaszcze imitujące zwierzęce skóry kobiety na widowni, czy też nowojorski obrońca Rity). Także – a może przede wszystkim Rita – ukazana jest w daleki od jednoznaczności sposób. Narrator nazywa ją scenicznym zwierzęciem i ta zwierzęcość daje o sobie znać kilkukrotnie … nie tylko na scenie.
To tylko niektóre elementy, od których można zacząć zabawę w rozkładanie tej opowieści na narracyjne czynniki pierwsze. Tropienie tych symboli i rozwikływanie ich roli w opowieści gwarantują sporą frajdę. Wszystkie te interpretacyjne zabawy są możliwe nie tylko dzięki złożonemu i pełnemu symboliki scenariuszowi, ale także dlatego, że Francois Boucq przedstawił tę opowieść w urzekający wizualnie sposób. Jego kreska stanowi doskonałe połączenie swobody i precyzji. Oniryczne kadrowanie pozwala mu nieustannie zacierać granicę pomiędzy rzeczywistością a wyobraźnią i umieszczać w poszczególnych planszach liczne symbole i tropy. Ten efekt wzmacnia także kolorystyka. Nakładane w tradycyjny sposób kolory wyglądają bardzo efektownie.
„Żona magika” to bez wątpienia komiks, który zdecydowanie zyskuje, jeśli potraktujemy go jako wyzwanie rzucone czytelnikowi przez autorów. Warto je podjąć i zagłębić się w ten labirynt pełny symboli i ukrytych znaczeń, cierpliwie szukając drogi do wyjścia. Fabuła stanowi tu bowiem jedynie pretekst do przekazania pewnych mniej lub bardziej zakamuflowanych treści. Autorzy bawią się, raz po raz zmieniając konwencję swojej opowieści, testując granice poszczególnych gatunków i zwodząc czytelnika. Zabawa, którą proponują jest naprawdę wciągająca i jak już zacznie się tropić te ukryte tu i ówdzie niespodzianki, to trudno później spojrzeć na ten komiks, jak na zwykłą opowieść.
koniec
25 października 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Szóstka na tróję (z plusem)
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

25 I 2020

Piąty tom zbiorczego wydania „Ultimate Spider-Man” serwowany przez Egmont przynosi spotkanie ze zremasterowaną Złowieszczą Szóstką. Spychającą Pająka na dalszy plan.

więcej »

Licho nie śpi
Paweł Ciołkiewicz

24 I 2020

„Leśne Licho” to kolejna odsłona serii „Przebudzone legendy”. Dążący do wybudowania leśnych ostępach kaplicy ksiądz będzie musiał zmierzyć się z zamieszkującymi gęstwinę, pradawnymi istotami wywodzącymi się czasów kiedy – pozwólmy sobie na patos – słońce było bogiem.

więcej »

Legendarna historia Polski
Paweł Ciołkiewicz

22 I 2020

Borka i Sambor promowali słowiańszczyznę jeszcze zanim to się stało modne. Czyli przed oszałamiającym sukcesem netfliksowego serialu „Wiedźmin”, a nawet zanim rozpętała się awantura wokół fujarki Łamignata.

więcej »

Polecamy

Śledztwo trwa!

Niekoniecznie jasno pisane:

Śledztwo trwa!
— Marcin Knyszyński

Głębokie rozczarowanie
— Marcin Knyszyński

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Odkryj się sam
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Licho nie śpi
— Paweł Ciołkiewicz

Legendarna historia Polski
— Paweł Ciołkiewicz

Nadzieja umiera ostatnia…
— Paweł Ciołkiewicz

Wejście smoka
— Paweł Ciołkiewicz

Powrót do przyszłości
— Paweł Ciołkiewicz

Jeden za wszystkich…
— Paweł Ciołkiewicz

Odnaleźć harmonię
— Paweł Ciołkiewicz

„Martwi żyją, a żywi są martwi”
— Paweł Ciołkiewicz

Wolności oddać nie umiem…
— Paweł Ciołkiewicz

Dawno temu w Berlinie
— Paweł Ciołkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.