Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 11 grudnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Julien Neel
‹Lou! #3: Struktura kryształu (wyd. zbiorcze)›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLou! #3: Struktura kryształu (wyd. zbiorcze)
Scenariusz
Data wydania27 września 2019
RysunkiJulien Neel
PrzekładMagdalena Miśkiewicz, Elżbieta Dybcio-Wojciechowska
Wydawca Egmont
CyklLou!
ISBN9788328135758
Format168s. 167x255mm
Cena39,99
Gatunekhumor / satyra, obyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Tak naprawdę nie dzieje się nic, i nie stanie się nic aż do końca
[Julien Neel „Lou! #3: Struktura kryształu (wyd. zbiorcze)” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Julien Neel chyba stracił natchnienie. Ostatni tom sagi o Lou pozostawia nas z pytaniami. Czym są różowe kryształy? Dlaczego rząd rozdaje telefony komórkowe? Z kim i dlaczego przespała się główna bohaterka? I czy ktoś, u licha, w ogóle to wydanie redagował?!

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tak naprawdę nie dzieje się nic, i nie stanie się nic aż do końca
[Julien Neel „Lou! #3: Struktura kryształu (wyd. zbiorcze)” - recenzja]

Julien Neel chyba stracił natchnienie. Ostatni tom sagi o Lou pozostawia nas z pytaniami. Czym są różowe kryształy? Dlaczego rząd rozdaje telefony komórkowe? Z kim i dlaczego przespała się główna bohaterka? I czy ktoś, u licha, w ogóle to wydanie redagował?!

Julien Neel
‹Lou! #3: Struktura kryształu (wyd. zbiorcze)›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLou! #3: Struktura kryształu (wyd. zbiorcze)
Scenariusz
Data wydania27 września 2019
RysunkiJulien Neel
PrzekładMagdalena Miśkiewicz, Elżbieta Dybcio-Wojciechowska
Wydawca Egmont
CyklLou!
ISBN9788328135758
Format168s. 167x255mm
Cena39,99
Gatunekhumor / satyra, obyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Poprzednie sześć części cyklu miało mnóstwo zalet. Na przykład coś takiego, jak scenariusz. Każda opowieść toczyła się wokół jakiegoś problemu czy zagadnienia, czasem kilku. Zakochanie w chłopcu z naprzeciwka, przyjaźń zagrożona zazdrością, damsko-męskie manipulacje emocjonalne, samotne macierzyństwo – każdy wątek kończył się mniej lub bardziej wyraźną puentą. Co prawda w finale „Cmentarzyska autobusów” dziewczęta planowały wspólny wyjazd wakacyjny, lecz poza tym można było na każdym etapie zakończyć znajomość z cyklem bez jakiegoś specjalnego uczucia niedosytu.
Sprawa się rypła w „Szałasie” (szósty tom, obecnie wydany jako część drugiego), kiedy autor zaczął flirtować z fantastyką i urwał historię w najbardziej interesującym miejscu. Potem było już tylko gorzej.
Trzeba uważnie wczytać się we fragment pamiętnika Lou na wewnętrznej stronie okładki „Szałasu”, by dowiedzieć się, co właściwie zaszło. Oto padła cała sieć telefoniczna i internetowa na świecie – co brzmi o tyle paradoksalnie, że ponoć jednym z celów utworzenia internetu było zachowanie łączności na wypadek wojny atomowej – zaś w opuszczonych budynkach wyrosły ogromne kryształy w ulubionym kolorze lalki Barbie. Lou mgliście napomyka, że ludzkość ma się dobrze: „powstały centra darmowej dystrybucji żywności”, oraz ktoś wynalazł dyskoteki przetwarzające taniec w energię elektryczną (sama nie wiem, która z tych informacji brzmi bardziej fantastycznie).
Wbrew tytułowi, w „Strukturze kryształu” nie dowiadujemy się niczego na ich temat. Owszem, prowadzone są jakieś badania naukowe, Lou pomaga w nich, rejestrując jakieś częstotliwości, a Maria-Emilia z mamą noszą różowe poncza i medytują, dotykając kryształów. Kiedy Lou tego próbuje, zostaje teleportowana do innej części miasta, ale jakoś nie robi to na niej wrażenia. Jedyny w miarę spójny wątek tej historyjki to praca mamy Lou nad adaptacją powieści science-fiction na musical łyżwiarski. Cała reszta to zbiór oderwanych od siebie epizodów, nie prowadzących do niczego. Co gorsza, rysunki stają się coraz bardziej niedbałe, postaci zatracają rysy twarzy, ręce miękną niczym ugotowany makaron i zaczynają przypominać macki, wydaje się, że kryształy rozmywają rzeczywistość…
…gdyby nie to, że w kolejnej opowieści pod tytułem „Ahoj, przygodo” wszystko wraca do normy, rysunki pięknieją, a kryształy znikają równie tajemniczo, jak się pojawiły. No ludzie, tego się nie robi czytelnikowi!
Znów są wakacje, a Lou wyrusza w samotną podróż do miasteczka, gdzie jej to-tylko-kumpel Paweł ma studenckie praktyki przy wykopaliskach archeologicznych. Zanim dziewczyna tam dotrze, zawrze wiele znajomości i na pewien czas ugrzęźnie w niekończącym się paśmie imprez. Obrazki są staranne i pełne szczegółów, za to coraz więcej stron obywa się bez jakichkolwiek dialogów, co wcześniej bywało interesującym zabiegiem (na przykład długa sekwencja w dyskotece, gdzie sercowe dramy nastolatków przedstawiono wyłącznie za pomocą gestów i póz), jednak w większym natężeniu sprawia wrażenie, jakby autorowi odechciało się pracować nad szczegółami fabuły. A już przedstawiona bez słów jednostronicowa łóżkowa przygoda z przypadkowym młodzieńcem jest wręcz kpiną z czytelnika, jako zaprzeczenie wszystkiego, co wiemy o bohaterce.
Trzecia część tomu nie jest już komiksem, lecz zbiorem kadrów z jego adaptacji filmowej, wyglądających tak, jakby Lou powklejała zdjęcia do pamiętnika i swoim zwyczajem uzupełniła je krótkimi komentarzami i rysuneczkami. Wygląda na to, że film jest kompilacją wątków z pierwszych dwóch opowieści, czyli „Niecodziennika” i „Cmentarzyska autobusów”, tyle że Lou i reszta jej ekipy nie ma jedenastu lat, ale – na oko – jakieś piętnaście. Ogółem rzecz biorąc, nie wydaje mi się, żeby adaptacja wyszła komiksowi na dobre. Zagracone mieszkanie i mamę w starym szlafroku można narysować w sposób uroczy i zabawny, ale na zdjęciach efekt jest zdecydowanie przygnębiający, by nie rzec – menelski.
Z niewiadomych powodów w tomie tym – zwłaszcza jego filmowej części – kompletnie losowo używane jest imię bohaterki książki mamy Lou – raz jest to Lisica (jak w poprzednich tomach), raz lekko spolszczona Sidére. A jej kosmiczny ukochany, poprzednio nazywany księciem Richardem, tutaj zgodnie z oryginałem staje się księciem Fulgorem. Szkoda, że nie zmieniono tego po prostu w całości nowego wydania – pozwoliłoby to jednocześnie pokazać, skąd się wzięło imię braciszka Lou. To, w porównaniu z drobniejszymi niedoskonałościami – na przykład zamiast „władczyni przestrzeni” powinna być „władczyni kosmosu”, bo przestrzeń to my mamy nawet między meblami – sprawia wrażenie, że redaktor do tego komiksu nawet nie zajrzał. Widać nie tylko Julienowi Neelowi się nie chciało…
Ciekawostka: Jakaś francuska fanka wysnuła teorię, że akcja „Struktury kryształu” rozgrywa się tylko w głowie Lou, która zapadła w śpiączkę po tym, jak potrącił ją samochód, kiedy na końcu tomu piątego wykonywała na ulicy taniec radości.
koniec
13 listopada 2019

Komentarze

13 XI 2019   16:22:24

Akurat z Internetem miał rację. Niedawno wykazano, że wystarczy zniszczenie 2-3 węzłów na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, aby cały popularnie rozumiany internet padł. Dlatego większe mocarstwa zaczęły budować własne, niezależne sieci, a ośrodki akademickie zaczęto łączyć tzw. Internetem 2.0, z inną topologią sieci. Upadek sieci telefonicznej jest tego pochodną, od lat 90-tych jest ona ściśle powiązana z siecią danych.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Odnaleźć harmonię
Paweł Ciołkiewicz

11 XII 2019

Po komiksowej biografii Artemizji Gentileschi wydawnictwo Marginesy oferuje kolejną opowieść o niezależnej kobiecie. Z siedemnastego wieku przeskakujemy wprawdzie do lat dwudziestych XX wieku, ale bohaterka jest bardzo podobna. Tamara Łempicka to również silna i zdeterminowana artystka, wykraczająca poza horyzont swojej epoki.

więcej »

Sandman 2.0?
Marcin Knyszyński

9 XII 2019

W zeszłym miesiącu pisaliśmy o komiksie „Sandman Uniwersum” – swego rodzaju wprowadzeniu do czterech nowych serii kontynuujących dzieło Neila Gaimana. Dziś przyszła pora na pierwszą z nich – tę najbardziej „sandmanowską”, będącą bezpośrednim przedłużeniem fabuły i estetyki opowieści o „Śnie z Nieskończonych”. Odwiedzamy „Śnienie” – domenę Morfeusza. Królestwo opuszczone już dwukrotnie.

więcej »

„Martwi żyją, a żywi są martwi”
Paweł Ciołkiewicz

8 XII 2019

Na kolejną odsłonę postapokaliptycznej opowieści o mieście Bardo przyszło nam czekać dwa lata. W tym czasie zmienił się wydawca komiksu, ale nie stylistyka, w jakiej autorzy przedstawiają swoją depresyjną historię. Mrok, poczucie beznadziei oraz wszechobecna inwigilacja towarzyszą nam na każdym kroku.

więcej »

Polecamy

Roślinny kryzys tożsamości

Niekoniecznie jasno pisane:

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Odkryj się sam
— Marcin Knyszyński

Protestujemy, ale co dalej?
— Marcin Knyszyński

Rozgrzewka do tańca rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Budowanie to radość…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Matki i córki
— Agnieszka Szady

Kadry, które mnie zachwyciły
— Agnieszka Szady

Esensja czyta dymki: Marzec-kwiecień 2009
— Jakub Gałka, Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Ten straszliwy wiek dojrzewania
— Agnieszka Szady

Wakacje, słodkie wakacje
— Agnieszka Szady

Dla dziewczynek (ale chłopcy w sekrecie też mogą poczytać)
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Gdzie leży Ukubar, albo o wpływie zasady nieoznaczoności Heisenberga na literaturę
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Sny w technikolorze
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Budowanie to radość…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Noc Kultury 2019 w Lublinie – fotorelacja
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

A może rzucić to wszystko i wyjechać w kosmos?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Cudowne lata (oj, lata, lata – jak szalona)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

„Marvel” znaczy „coś cudownego”
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Inspektor Ishida na tropie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Spider-Manowie wszystkich wymiarów, łączcie się!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nie tylko klata
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.