Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 10 kwietnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Julien Neel
‹Lou! #3: Struktura kryształu (wyd. zbiorcze)›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLou! #3: Struktura kryształu (wyd. zbiorcze)
Scenariusz
Data wydania27 września 2019
RysunkiJulien Neel
PrzekładMagdalena Miśkiewicz, Elżbieta Dybcio-Wojciechowska
Wydawca Egmont
CyklLou!
ISBN9788328135758
Format168s. 167x255mm
Cena39,99
Gatunekhumor / satyra, obyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Tak naprawdę nie dzieje się nic, i nie stanie się nic aż do końca
[Julien Neel „Lou! #3: Struktura kryształu (wyd. zbiorcze)” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Julien Neel chyba stracił natchnienie. Ostatni tom sagi o Lou pozostawia nas z pytaniami. Czym są różowe kryształy? Dlaczego rząd rozdaje telefony komórkowe? Z kim i dlaczego przespała się główna bohaterka? I czy ktoś, u licha, w ogóle to wydanie redagował?!

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tak naprawdę nie dzieje się nic, i nie stanie się nic aż do końca
[Julien Neel „Lou! #3: Struktura kryształu (wyd. zbiorcze)” - recenzja]

Julien Neel chyba stracił natchnienie. Ostatni tom sagi o Lou pozostawia nas z pytaniami. Czym są różowe kryształy? Dlaczego rząd rozdaje telefony komórkowe? Z kim i dlaczego przespała się główna bohaterka? I czy ktoś, u licha, w ogóle to wydanie redagował?!

Julien Neel
‹Lou! #3: Struktura kryształu (wyd. zbiorcze)›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLou! #3: Struktura kryształu (wyd. zbiorcze)
Scenariusz
Data wydania27 września 2019
RysunkiJulien Neel
PrzekładMagdalena Miśkiewicz, Elżbieta Dybcio-Wojciechowska
Wydawca Egmont
CyklLou!
ISBN9788328135758
Format168s. 167x255mm
Cena39,99
Gatunekhumor / satyra, obyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Poprzednie sześć części cyklu miało mnóstwo zalet. Na przykład coś takiego, jak scenariusz. Każda opowieść toczyła się wokół jakiegoś problemu czy zagadnienia, czasem kilku. Zakochanie w chłopcu z naprzeciwka, przyjaźń zagrożona zazdrością, damsko-męskie manipulacje emocjonalne, samotne macierzyństwo – każdy wątek kończył się mniej lub bardziej wyraźną puentą. Co prawda w finale „Cmentarzyska autobusów” dziewczęta planowały wspólny wyjazd wakacyjny, lecz poza tym można było na każdym etapie zakończyć znajomość z cyklem bez jakiegoś specjalnego uczucia niedosytu.
Sprawa się rypła w „Szałasie” (szósty tom, obecnie wydany jako część drugiego), kiedy autor zaczął flirtować z fantastyką i urwał historię w najbardziej interesującym miejscu. Potem było już tylko gorzej.
Trzeba uważnie wczytać się we fragment pamiętnika Lou na wewnętrznej stronie okładki „Szałasu”, by dowiedzieć się, co właściwie zaszło. Oto padła cała sieć telefoniczna i internetowa na świecie – co brzmi o tyle paradoksalnie, że ponoć jednym z celów utworzenia internetu było zachowanie łączności na wypadek wojny atomowej – zaś w opuszczonych budynkach wyrosły ogromne kryształy w ulubionym kolorze lalki Barbie. Lou mgliście napomyka, że ludzkość ma się dobrze: „powstały centra darmowej dystrybucji żywności”, oraz ktoś wynalazł dyskoteki przetwarzające taniec w energię elektryczną (sama nie wiem, która z tych informacji brzmi bardziej fantastycznie).
Wbrew tytułowi, w „Strukturze kryształu” nie dowiadujemy się niczego na ich temat. Owszem, prowadzone są jakieś badania naukowe, Lou pomaga w nich, rejestrując jakieś częstotliwości, a Maria-Emilia z mamą noszą różowe poncza i medytują, dotykając kryształów. Kiedy Lou tego próbuje, zostaje teleportowana do innej części miasta, ale jakoś nie robi to na niej wrażenia. Jedyny w miarę spójny wątek tej historyjki to praca mamy Lou nad adaptacją powieści science-fiction na musical łyżwiarski. Cała reszta to zbiór oderwanych od siebie epizodów, nie prowadzących do niczego. Co gorsza, rysunki stają się coraz bardziej niedbałe, postaci zatracają rysy twarzy, ręce miękną niczym ugotowany makaron i zaczynają przypominać macki, wydaje się, że kryształy rozmywają rzeczywistość…
…gdyby nie to, że w kolejnej opowieści pod tytułem „Ahoj, przygodo” wszystko wraca do normy, rysunki pięknieją, a kryształy znikają równie tajemniczo, jak się pojawiły. No ludzie, tego się nie robi czytelnikowi!
Znów są wakacje, a Lou wyrusza w samotną podróż do miasteczka, gdzie jej to-tylko-kumpel Paweł ma studenckie praktyki przy wykopaliskach archeologicznych. Zanim dziewczyna tam dotrze, zawrze wiele znajomości i na pewien czas ugrzęźnie w niekończącym się paśmie imprez. Obrazki są staranne i pełne szczegółów, za to coraz więcej stron obywa się bez jakichkolwiek dialogów, co wcześniej bywało interesującym zabiegiem (na przykład długa sekwencja w dyskotece, gdzie sercowe dramy nastolatków przedstawiono wyłącznie za pomocą gestów i póz), jednak w większym natężeniu sprawia wrażenie, jakby autorowi odechciało się pracować nad szczegółami fabuły. A już przedstawiona bez słów jednostronicowa łóżkowa przygoda z przypadkowym młodzieńcem jest wręcz kpiną z czytelnika, jako zaprzeczenie wszystkiego, co wiemy o bohaterce.
Trzecia część tomu nie jest już komiksem, lecz zbiorem kadrów z jego adaptacji filmowej, wyglądających tak, jakby Lou powklejała zdjęcia do pamiętnika i swoim zwyczajem uzupełniła je krótkimi komentarzami i rysuneczkami. Wygląda na to, że film jest kompilacją wątków z pierwszych dwóch opowieści, czyli „Niecodziennika” i „Cmentarzyska autobusów”, tyle że Lou i reszta jej ekipy nie ma jedenastu lat, ale – na oko – jakieś piętnaście. Ogółem rzecz biorąc, nie wydaje mi się, żeby adaptacja wyszła komiksowi na dobre. Zagracone mieszkanie i mamę w starym szlafroku można narysować w sposób uroczy i zabawny, ale na zdjęciach efekt jest zdecydowanie przygnębiający, by nie rzec – menelski.
Z niewiadomych powodów w tomie tym – zwłaszcza jego filmowej części – kompletnie losowo używane jest imię bohaterki książki mamy Lou – raz jest to Lisica (jak w poprzednich tomach), raz lekko spolszczona Sidére. A jej kosmiczny ukochany, poprzednio nazywany księciem Richardem, tutaj zgodnie z oryginałem staje się księciem Fulgorem. Szkoda, że nie zmieniono tego po prostu w całości nowego wydania – pozwoliłoby to jednocześnie pokazać, skąd się wzięło imię braciszka Lou. To, w porównaniu z drobniejszymi niedoskonałościami – na przykład zamiast „władczyni przestrzeni” powinna być „władczyni kosmosu”, bo przestrzeń to my mamy nawet między meblami – sprawia wrażenie, że redaktor do tego komiksu nawet nie zajrzał. Widać nie tylko Julienowi Neelowi się nie chciało…
Ciekawostka: Jakaś francuska fanka wysnuła teorię, że akcja „Struktury kryształu” rozgrywa się tylko w głowie Lou, która zapadła w śpiączkę po tym, jak potrącił ją samochód, kiedy na końcu tomu piątego wykonywała na ulicy taniec radości.
koniec
13 listopada 2019

Komentarze

13 XI 2019   16:22:24

Akurat z Internetem miał rację. Niedawno wykazano, że wystarczy zniszczenie 2-3 węzłów na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, aby cały popularnie rozumiany internet padł. Dlatego większe mocarstwa zaczęły budować własne, niezależne sieci, a ośrodki akademickie zaczęto łączyć tzw. Internetem 2.0, z inną topologią sieci. Upadek sieci telefonicznej jest tego pochodną, od lat 90-tych jest ona ściśle powiązana z siecią danych.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Szybkie samochody, podstępni naziści
Dagmara Trembicka-Brzozowska

9 IV 2020

Czasami komiks historyczny robi narracyjnego fikołka, pokazując znane wydarzenia z zupełnie nieznanej perspektywy. Taki zabieg wybrał autor „Grand Prix”, pokazując dojście Hitlera do władzy z poziomu toru wyścigowego.

więcej »

Kręta ścieżka
Paweł Ciołkiewicz

9 IV 2020

Becky Montcrief i jej towarzysze nie ustają w wysiłkach na rzecz uratowania świata. Niestety to co do tej pory przeszła, kosztowało ją wiele zdrowia. Teraz wyczerpana walką dziewczyna pogrąża się sennych wizjach. Kroczy w nich krętą ścieżką duchów i ogląda świat, jaki mógł zostać stworzony za sprawą Sześciu. A może to świat, który dopiero powstanie na gruzach dotychczasowej rzeczywistości?

więcej »

Diabłu na pohybel
Marcin Knyszyński

8 IV 2020

Wydawnictwo Egmont przedstawia polskim czytelnikom jedną z najbardziej popularnych serii komiksowych linii DC Vertigo. Robi to trochę nie po kolei – w zeszłym roku wyszły dwa zbiorcze albumy runu Briana Azzarello, a teraz dopiero pierwszy tom autorstwa Gartha Ennisa. Irlandzki scenarzysta zaczął pisać „Hellblazera” sto numerów i dziewięć lat wcześniej niż autor „100 naboi”. Teraz jego komiks trafia do Polski (choć tak właściwie jest to w dużej części ponowna wizyta).

więcej »

Polecamy

Magia w przewodach

Niekoniecznie jasno pisane:

Magia w przewodach
— Marcin Knyszyński

Komiks nadmiaru
— Marcin Knyszyński

Śledztwo trwa!
— Marcin Knyszyński

Głębokie rozczarowanie
— Marcin Knyszyński

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Budowanie to radość…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Matki i córki
— Agnieszka Szady

Kadry, które mnie zachwyciły
— Agnieszka Szady

Esensja czyta dymki: Marzec-kwiecień 2009
— Jakub Gałka, Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Ten straszliwy wiek dojrzewania
— Agnieszka Szady

Wakacje, słodkie wakacje
— Agnieszka Szady

Dla dziewczynek (ale chłopcy w sekrecie też mogą poczytać)
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Na Bieszczady nie ma rady…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krew, seks i zaczarowane smartfony
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Jak rozpoznać nerwicę lękową
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Mamuśka górą! (erpegowcy trochę też)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Niech się mury pną do góry, niech kominy mają pion…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

To nie przyjaźń, to jakaś matnia
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Mmm? Eee… Ach!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tęczówki rozgrzane do czerwoności
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Gdyby Dilbert pracował w Mordorze
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Najwięcej rozumu ma papuga
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.