Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 stycznia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Matt Holllingsworth, Sean Murphy
‹Batman – Biały Rycerz›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBatman – Biały Rycerz
Scenariusz
Data wydania27 września 2019
RysunkiSean Murphy, Matt Holllingsworth
PrzekładMaria Lengren
Wydawca Egmont
CyklBatman
ISBN9788328141704
Format232s. 170x260mm
Cena79,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

(Nie)oczekiwana zmiana miejsc
[Matt Holllingsworth, Sean Murphy „Batman – Biały Rycerz” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Ależ kombinują ostatnimi czasy z tym Jokerem! Raz go uśmiercają („Batman. Przeklęty”), to znów każą mu zmieniać front i z superzłoczyńcy czynią prawdziwym dobrodziejstwem biednych mieszkańców Gotham („Batman. Biały Rycerz”). Z jednej strony można się pogubić, z drugiej – zawsze jest to jakieś intrygujące urozmaicenie. Na szalony pomysł uczynienia z zatwardziałego psychopaty przykładnego obywatela wpadł Sean Murphy – i chwała mu za to.

Sebastian Chosiński

(Nie)oczekiwana zmiana miejsc
[Matt Holllingsworth, Sean Murphy „Batman – Biały Rycerz” - recenzja]

Ależ kombinują ostatnimi czasy z tym Jokerem! Raz go uśmiercają („Batman. Przeklęty”), to znów każą mu zmieniać front i z superzłoczyńcy czynią prawdziwym dobrodziejstwem biednych mieszkańców Gotham („Batman. Biały Rycerz”). Z jednej strony można się pogubić, z drugiej – zawsze jest to jakieś intrygujące urozmaicenie. Na szalony pomysł uczynienia z zatwardziałego psychopaty przykładnego obywatela wpadł Sean Murphy – i chwała mu za to.

Matt Holllingsworth, Sean Murphy
‹Batman – Biały Rycerz›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBatman – Biały Rycerz
Scenariusz
Data wydania27 września 2019
RysunkiSean Murphy, Matt Holllingsworth
PrzekładMaria Lengren
Wydawca Egmont
CyklBatman
ISBN9788328141704
Format232s. 170x260mm
Cena79,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Wydawało Wam się, że na ulicach Gotham widzieliście już absolutnie wszystko? To prawda – tylko wydawało Wam się! Twórcy nowych komiksów z Mrocznym Rycerzem w roli głównej postanowili bowiem ostatnio odświeżyć nieco formułę jego relacji z najgroźniejszym wrogiem, czyli Jokerem. Dlatego w jednej z opowieści postanowili zielonowłosego superzłoczyńcę… uśmiercić, do czego zresztą wydatnie przyczynia się sam Batman (vide „Przeklęty”), a w innej – co chyba nie mniej zaskakujące – wyprowadzić na ludzi i uczynić przykładnym obywatelem. Tak, właśnie! Nie musicie wcale przecierać oczu ze zdziwienia. To prawda. I nie są do tego potrzebne żadne zaklęcia czy przemoc; wystarczy tylko nafaszerować Jokera odpowiednimi tabletkami, aby przeistoczył się z seryjnego zabójcy w eleganckiego i Jacka „do rany przyłóż” Napiera.
Ale czy na pewno?
„Biały Rycerz” wyszedł spod ręki Amerykanina Seana Murphy’ego, który zanim trafił do stajni DC Comics, był autorem publikacji niezależnych. Szybko jednak upomnieli się o niego komiksowi majorsi, co przede wszystkim zaowocowało współpracą ze scenarzystami Markiem Millarem („Chrononauci”) oraz Scottem Snyderem („Amerykański wampir”, „Przebudzenie”, „Batman. Epilog”). W końcu jednak Sean doczekał się swojej wielkiej chwili, kiedy szefostwo DC pozwoliło mu na stworzenie autorskiej miniserii o Zamaskowanym Krzyżowcu. W efekcie powstała ośmioczęściowa opowieść, która oryginalnie ukazywała się pomiędzy październikiem 2017 a majem 2018 roku. W lipcu tego roku natomiast zdecydowano się opublikować ją w jednym woluminie i, co ciekawe, zrobiono to pod szyldem nowego imprintu DC, to jest Black Label (chociaż zeszyty ukazywały się w ramach Odrodzenia).
Czy było to uzasadnione?
Można mieć pewne wątpliwości. Jeśli bowiem Black Label ma skrywać najmroczniejsze z opowieści o Batmanie („Przeklęty” zdecydowanie zalicza się do nich), to w „Białym Rycerzu” tych elementów z pogranicza gotyckiej grozy i współczesnego horroru jest nieporównywalnie mniej. Lecz wcale to nie oznacza, że komiks Seana jest słabszy od dzieła Briana Azzarello i Lee Bermejo. Murphy postanowił opowiedzieć całą historię od końca, w formie retrospekcji. Punktem wyjścia jest to, co dzieje się „tu i teraz”. A sytuacja wygląda tak: Mroczny Rycerz jest zamknięty w celi Azylu Arkham, siedzi przykuty do ściany łańcuchem. Odwiedza go tam szykownie ubrany Jack Napier (niegdyś znany jako Joker) – radny miejski i bohater gothamskiej biedoty – który zwraca się do Batmana z prośbą o pomoc. Jak do tego doszło?
By czytelnik mógł to zrozumieć, scenarzysta cofa się w czasie o rok!
Wojna między Batmanem a Jokerem trwa w najlepsze (czyli nic nowego); Mroczny Rycerz – na oczach policji (to ma znaczenie dla dalszego przebiegu wydarzeń) – masakruje złoczyńcę, ten zaś nie protestuje, nie próbuje nawet się bronić. Chce, aby stróże porządku i mieszkańcy Gotham to w nim ujrzeli ofiarę przemocy niezrównoważonego psychicznie Człowieka-Nietoperza. Ten incydent wywołuje efekt domina. Wszyscy zaczynają stopniowo odwracać się od Batmana, czyni to nawet komisarz Jim Gordon, który do tej pory był przecież najbardziej zagorzałym zwolennikiem samozwańczego obrońcy Gotham. Fakty okazują się jednak bezsporne. Jeżeli więc policja nie chce utracić resztek społecznego szacunku i poparcia (które i tak jest niskie), musi stanąć po stronie prześladowanego. Czyli Jokera, który na dodatek – za sprawą tajemniczych tabletek – zrywa ze swoją mroczną przeszłością.
Postanawia spłacić dług miastu i ogłasza się – w kontrze do Mrocznego – Białym Rycerzem. Jeden tylko człowiek nie wierzy w tę nagłą przemianę i podejrzewa Jacka Napiera o podstęp. Niewiele jednak jest w stanie zdziałać, skoro nie może liczyć ani na wsparcie ze strony policji (i Gordona), ani na współpracę Batgirl i Nightwinga. Po raz pierwszy chyba Batman działa w absolutnej izolacji, mając przeciwko sobie nawet – dotąd zazwyczaj przychylną mu – opinię publiczną. I nie wiadomo, dokąd by go to wszystko zawiodło, gdyby nie pewien nowy gracz na szachownicy Gotham – Neo-Joker, szalony sobowtór Harley Quinn, która na powrót stała się szacownym lekarzem psychiatrią Harleen Quinzel. Działalność naśladowczyni Jokera na nowo pogrąża miasto w destrukcji i chaosie. Chcąc opanować sytuację, Napier musiałby wrócić do swojego poprzedniego wcielenia albo…
To naprawdę jest dla niego wybór między dżumą a cholerą!
Sean Murphy doskonale sobie to wszystko wykoncypował. Odwrócenie ról – uczynienie Batmana złoczyńcą (przynajmniej w oczach większości) i Jokera obrońcą prawa (w oczach zdecydowanej większości) – pozwala na wprowadzenie do fabuły wielu nowych, niekonwencjonalnych zagrywek. I jednocześnie pobudza do myślenia i stawiania sobie pytań, od których dotąd byliśmy raczej dalecy (choć wybrzmiewały już w niektórych wcześniejszych albumach o Człowieku-Nietoperzu). A jeśli to naprawdę Mroczny Rycerz jest największym nieszczęściem Gotham? Jeśli to jego działalność nakręca spiralę przemocy i sprawia, że giną ludzie? Jeśli w ciągu ostatnich lat jego misja straciła sens, a on sam stał się jedynie obrońcą sytych i bogatych? Jest taki moment w „Białym Rycerzu”, kiedy nawet sam Bruce Wayne bierze wszystkie te ewentualności pod uwagę.
Graficznie Murphy niczym nie zaskakuje. Jego Gotham, jego Batman, jego Joker – utrzymani są w konwencji znanej od lat i podtrzymywanej w wielu zeszytach i albumach z Nowego DC i DC Odrodzenie. Chociaż przyzwyczajenie się do tego, że Joker jest brunetem i nie ma makijażu na twarzy, a Harley Quinn – ta prawdziwa, po studiach medycznych – nie wygląda jak głupkowata i zdzirowata cheerleaderka, zajmuje jednak trochę czasu. Poza tym wszystko jest w najlepszym porządku – kreska realistyczna (z bogactwem szczegółów na drugim planie) i dynamiczna (w scenach walk, których nie brakuje), ale i z domieszką wizualnego psychotropowego szaleństwa, za które odpowiada głównie Szalony Kapelusznik, nieoczekiwany sojusznik pani Neo-Joker. Podsumowując: na pewno nie będziecie zawiedzeni. W „Białym Rycerzu” niewiele jest – mówiąc symbolicznie – światła, ale to przecież spowijający Gotham mrok sprawia, że wciąż chcemy przenosić się na jego ulice i eksplorować zaułki.
koniec
1 stycznia 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Atak na percepcję
Marcin Knyszyński

20 I 2020

Wydawnictwo Egmont wydało kolejny tytuł, który wyszedł przed laty nakładem Mandragory. I jak to zwykle bywa zaprezentował też kontynuację, której wtedy zabrakło. Pierwszy zbiorczy album „30 dni nocy” zawiera trzy komiksy autorstwa Steve’a Nilesa (scenariusz) oraz Bena Templesmitha (rysunek – choć to wielkie uproszczenie). Mamy do czynienia z jednym z najbardziej oryginalnych komiksów, jakie wyszły w ostatnich latach w Polsce – choć pobieżny opis fabuły może wcale na to nie wskazywać.

więcej »

Nie ma dramatu
Marcin Osuch

19 I 2020

Ostatnimi czasy nie miał „Thorgal” szczęścia do scenarzystów. Ten najnowszy, Yann ma przechlapane bo musi odkręcić dużo z tego, co namieszali poprzednicy.

więcej »

Żegnaj Gert
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

18 I 2020

Stało się. Doczekaliśmy czwartego, ostatniego albumu „Nienawidzę Baśniowa”. Tytuł „Konali krótko i płaczliwie” w zasadzie mówi wszystko o jego zawartości.

więcej »

Polecamy

Śledztwo trwa!

Niekoniecznie jasno pisane:

Śledztwo trwa!
— Marcin Knyszyński

Głębokie rozczarowanie
— Marcin Knyszyński

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Odkryj się sam
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Niech szlag trafi paradoksy czasowe
— Marcin Osuch

Lustro, w którym możemy się przejrzeć
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

W alkoholowo-hipnotycznym transie
— Sebastian Chosiński

Gangsterzy na ulicach Paryża
— Sebastian Chosiński

„A planety szaleją, szaleją, szaleją…”
— Sebastian Chosiński

Jak to dobrze (nie) być Bruce’em Wayne’em
— Sebastian Chosiński

Wierny agent, choć bez ogrodnika
— Sebastian Chosiński

Do zakochania jeden… skok
— Sebastian Chosiński

Jak fajnie pogmerać w umyśle Batmana!
— Sebastian Chosiński

Test na człowieczeństwo
— Sebastian Chosiński

Krakowski spleen
— Sebastian Chosiński

Memento mori
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.