Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 września 2020
w Esensji w Esensjopedii

Mark Bagley, Jamal Campbell, Giuseppe Camuncoli, Jim Cheung, Peter David, Ron Frenz, Christos Gage, Stuart Immonen, Sean Ryan, Dan Slott, Irene Strychalski, Robbie Thompson
‹Amazing Spider-Man #5: Spisek klonów›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAmazing Spider-Man #5: Spisek klonów
Scenariusz
Data wydania20 listopada 2019
RysunkiJim Cheung, Stuart Immonen, Irene Strychalski, Mark Bagley, Ron Frenz, Giuseppe Camuncoli, Jamal Campbell
PrzekładBartosz Czartoryski
Wydawca Egmont
CyklAmazing Spider-Man
ISBN9788328142077
Format468s. 167x255mm
Cena89,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Czy to ty, czy to ja?
[Mark Bagley, Jamal Campbell, Giuseppe Camuncoli, Jim Cheung, Peter David, Ron Frenz, Christos Gage, Stuart Immonen, Sean Ryan, Dan Slott, Irene Strychalski, Robbie Thompson „Amazing Spider-Man #5: Spisek klonów” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Piąty tom „Amazing Spider-Man” publikowany w ramach Marvel Now 2.0 to gratka dla fanów Pajączka. W opasłym tomie otrzymujemy cały event „Spisek klonów”, wraz z przyległymi tie-inami.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Czy to ty, czy to ja?
[Mark Bagley, Jamal Campbell, Giuseppe Camuncoli, Jim Cheung, Peter David, Ron Frenz, Christos Gage, Stuart Immonen, Sean Ryan, Dan Slott, Irene Strychalski, Robbie Thompson „Amazing Spider-Man #5: Spisek klonów” - recenzja]

Piąty tom „Amazing Spider-Man” publikowany w ramach Marvel Now 2.0 to gratka dla fanów Pajączka. W opasłym tomie otrzymujemy cały event „Spisek klonów”, wraz z przyległymi tie-inami.

Mark Bagley, Jamal Campbell, Giuseppe Camuncoli, Jim Cheung, Peter David, Ron Frenz, Christos Gage, Stuart Immonen, Sean Ryan, Dan Slott, Irene Strychalski, Robbie Thompson
‹Amazing Spider-Man #5: Spisek klonów›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAmazing Spider-Man #5: Spisek klonów
Scenariusz
Data wydania20 listopada 2019
RysunkiJim Cheung, Stuart Immonen, Irene Strychalski, Mark Bagley, Ron Frenz, Giuseppe Camuncoli, Jamal Campbell
PrzekładBartosz Czartoryski
Wydawca Egmont
CyklAmazing Spider-Man
ISBN9788328142077
Format468s. 167x255mm
Cena89,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Z jednej strony jest to bardzo dobra wiadomość, bo rzadko się zdarza, byśmy w jednym albumie otrzymali całość historii. Z drugiej, okazuje się, że to nie musi być zaleta. Zwłaszcza, jeśli chce się czytać zgodnie z ramami czasowymi przedstawionymi na początku albumu, kiedy w kilku równoległych seriach w tym samym czasie dzieją się różne rzeczy. Do tego dochodzi fakt, iż nad czterema tytułami pracują inni twórcy, co nie wpływa pozytywnie ani na spójność albumu, ani na jego jakość.
Zacznijmy jednak od najważniejszego, czyli miniserii „Spisek klonów”, która powstała w wyobraźni Dana Slotta. Na moment zawiesił swój projekt pod nazwą „Globalna sieć”, w którym skupiamy się na tym, iż nasz przyjacielski superbohater z sąsiedztwa został szefem międzynarodowej korporacji, szasta kasą, oraz bawi się gadżetami lepszymi niż Tony Stark. Event wraca do korzeni. Spotkamy w nim cała gamę starych, dobrze nam znanych złoczyńców, w tym elegancko odmienionego Szakala, który dzięki nowej stylówie zyskał na demoniczności. Nie zmieniły się jednak jego upodobania. Wciąż ma obsesję na punkcie klonowania, ze szczególnym wskazaniem na postać Gwen Stacy. Drugą jego obsesją jest Peter Parker, którego tytułowy spisek właśnie dotyczy.
Słysząc o klonach automatycznie przychodzi na myśl niesławna „Clone Saga” z lat 90., która mało nie pogrążyła wydawnictwa Marvel. Na szczęście tym razem tak źle nie jest. Akcja komiksu jest zwarta, sensowna i pozbawiona głupawych twistów fabularnych, jak ten, kiedy dowiedzieliśmy się, że Spider-Man, którego losami przejmowaliśmy się od kilku dekad, tak na prawdę od co najmniej dwudziestu lat jest swoim własnym klonem. Co oczywiście nie znaczy, że nie czekają nas szokujące niespodzianki, ale o tym sza. Muszę jednak powiedzieć, że śledząc rozwój akcji, poczułem się przytłoczony ogromem owego spisku, który swoimi rozmiarami przewyższa niejedną konspiracyjną teorię i aby go łyknąć musimy uwierzyć w rzeczy o wiele bardziej spektakularne, niż przez nikogo niezauważona budowa tajnej stacji kosmicznej w bondowskim „Moonrakerze”. Tu jednak Dan Slott mocno przeholował, nawet jak na komiks superbohaterski.
Uzupełniające event serie to „Amazing Spider-Man”, „Silk”, oraz „Prowler”. O tyle, o ile ten pierwszy tytuł sprawnie wypełnia luki, między innymi pokazując nam w jaki sposób odrodził się Dr Octopus, co przez lata działo się ze Scarlet Spiderem, a także pogłębił relację Petera Parkera z klonem Gwen Stacy, to z pozostałymi już tak dobrze nie jest. „Prowler”, do którego scenariusz napisał Sean Ryan, to próba ukazania kontrowersyjnych decyzji, jakie podejmuje tytułowy bohater, obecnie będący w ścisłej komitywie ze Spider-Manem. Nie jest źle, ale szału również nie ma. Najgorzej jednak jest z serią „Silk”, na siłę doklejoną do „Spisku…”. Tu pomysłodawcą jest Robbie Thompson, który absolutnie nie wczuł się w mroczny klimat całości, ukazując Silk miotającą się w tle wydarzeń, ale nie mającą na nic większego wpływu.
Dodajmy, że Silk nie jest jedyną bohaterką, którą zobaczymy w opowiadanej pozycji, a która brała udział w „Spiderversum”. Mam wrażenie, że Dan Slott jest tak dumny ze swojego czołowego pajęczego eventu, a zwłaszcza ze Spider-Gwen, iż nie oparł się pokusie ponownego wykorzystania tej bohaterki. Przyznam jednak, że cały wątek z nią związany (a także z Kainem) też nie do końca mnie przekonuje. Co za dużo, to nie zdrowo, a lista postaci przewijających się na łamach „Spisku klonów” w pewnym momencie sięga masy krytycznej.
Tak, jak kolejni scenarzyści nie zawsze poradzili sobie z tematem, tak jest i z rysownikami. I znów wygrywa ten, który pracował przy głównej intrydze, czyli Jim Cheung, który prezentuje dynamiczną, ale dokładną kreskę. Podobnie sprawa wygląda z pracami sprawdzonego już Giuseppe’a Camuncoliego („Amazing Spider-Man”). Duet Javier Saltares i Jamal Campbell odpowiedzialny za „Prowlera” to już nieco mroczniejsze dzieło, ale jednocześnie mniej porywające. I znów z konkurencją przegrywa „Silk”. Prace Irene Strychalski, stanowiące mieszankę komiksu amerykańskiego z mangą i cukierkową kolorystyką to coś, na widok czego dostaję nerwowej wysypki. Jeśli miałbym je oceniać, to powiedziałbym, że te szkice są po prostu brzydkie, na poziomie drugoligowego internetowego zinu.
Jak zatem widać, jako całość „Spisek klonów” nie jest aż tak imponujący, na jaki wygląda. Niemniej Egmontowi należą się gratulacje za profesjonalne podejście do zagadnienia i przedstawienia nam całego eventu. ostatecznie przecież można skupić się wyłącznie na zeszytach podstawowych i uzupełniających je odcinkach „Amazing Spider-Man”. W każdym razie i tak jest to najlepsza historia o Pajączku od czasu, kiedy świat Marvela przeszedł reorganizację w wyniku „Tajnych wojen”.
koniec
1 marca 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wracamy do Teksasu, tam nie ma ropy
Marcin Osuch

23 IX 2020

Prawie dziesięć lat temu, przy okazji serii zbiorczych „Lucky Luke’ów” w rozmiarze szkolnych zeszytów, wyraziłem nadzieję, że przyjdzie czas, gdy wszystkie te historie zostaną wydane tak jak zostały do tego stworzone, w formacie A4. Od kilku lat Egmont wznawia całą serię właśnie w tym kształcie i ostatnio przyszedł czas na tom osiemnasty – „W cieniu wież wiertniczych”.

więcej »

Cokolwiek ci zrobi, nie krzycz
Marcin Knyszyński

22 IX 2020

Dziś znowu czytamy „Sin City”. Poznaliśmy już brutalnego Marva i poharatanego psychicznie Dwighta. Obaj byli antybohaterami pełną gębą, nie różnili się zbytnio od bandziorów, którym stawiali czoła. Dziś spotkamy Johna Hartigana, pierwszego jednoznacznie pozytywnego mieszkańca Miasta Grzechu – zdecydowanie najmniej cynicznego i zepsutego. Być może dlatego cierpi najbardziej.

więcej »

Skąd jesteś, Ziemianko?
Tomasz Nowak

21 IX 2020

Wszystkich cierpliwie śledzących przez lata wzloty i upadki „Armady” od zawsze dręczyło pytanie o pochodzenie Navis. I oto, w oczekiwanej od trzech lat, dwudziestej odsłonie sagi, prawda zostaje ujawniona. Nareszcie! Choć wypada bardziej prozaicznie, niż można by oczekiwać.

więcej »

Polecamy

Komiks, którego nie było

Podziemny front:

Komiks, którego nie było
— Konrad Wągrowski

Bitwa o szyny
— Konrad Wągrowski

Dobry Niemiec
— Konrad Wągrowski

Granat do studzienki, czyli najśmielsza akcja bojowa
— Konrad Wągrowski

Po twarzy poznasz konfidenta
— Konrad Wągrowski

Wybuch w burdelu
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Cierpienia młodego Petera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

X-tra restart
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ultimate zadyszka
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie taki Goblin straszny…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szóstka na tróję (z plusem)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Uwieranie z tyłu głowy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W stroju Pająka i bez
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dzieci w piaskownicy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To nie mój Spider
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Czas na Venoma
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Uważaj na przyjaciół swoich
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Elfy najeżdżają Polskę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

50 najlepszych filmów o żywych trupach według czytelników Esensji
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Moon Knight nad kukułczym gniazdem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Autor, który zbyt się spieszył
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Geniusze i przeciętniacy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zakuj, zdaj… nie zgiń
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cierpienia młodego Petera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Chcemy Neila Gaimana!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Back in the USSR
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.