Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 lipca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCVII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Scott Hanna, Tini Howard, Katarzyna Niemczyk
‹Era Conana #1: Belit›

EKSTRAKT:10%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEra Conana #1: Belit
Scenariusz
Data wydania26 lutego 2020
RysunkiScott Hanna, Katarzyna Niemczyk
PrzekładBartosz Czartoryski
Wydawca Egmont
CyklEra Conana
ISBN9788328198272
Format112s. 167x255mm
Cena39,99
Gatunekfantasy, superhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Fani Conana - to nie jest komiks, którego szukacie!
[Scott Hanna, Tini Howard, Katarzyna Niemczyk „Era Conana #1: Belit” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W jaki sposób sprawić, że jednocześnie w grobach przewracają się Poul Anderson, Lin Carter, L. Sprague de Camp, Robert Jordan i oczywiście Robert E. Howard? Stworzyć kuriozum w postaci komiksu „Era Conana: Bêlit”.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Fani Conana - to nie jest komiks, którego szukacie!
[Scott Hanna, Tini Howard, Katarzyna Niemczyk „Era Conana #1: Belit” - recenzja]

W jaki sposób sprawić, że jednocześnie w grobach przewracają się Poul Anderson, Lin Carter, L. Sprague de Camp, Robert Jordan i oczywiście Robert E. Howard? Stworzyć kuriozum w postaci komiksu „Era Conana: Bêlit”.

Scott Hanna, Tini Howard, Katarzyna Niemczyk
‹Era Conana #1: Belit›

EKSTRAKT:10%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEra Conana #1: Belit
Scenariusz
Data wydania26 lutego 2020
RysunkiScott Hanna, Katarzyna Niemczyk
PrzekładBartosz Czartoryski
Wydawca Egmont
CyklEra Conana
ISBN9788328198272
Format112s. 167x255mm
Cena39,99
Gatunekfantasy, superhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
W 2018 roku po dłuższej przerwie Marvel odzyskał od Dark Horse Comics prawa do wykorzystywania postaci Conana. Z tej okazji powstał plan wielotorowego wykorzystania tej postaci. Poza wznowieniem cyklów „Savage Sword of Conan” i „Conan the Barbarian”, pojawiły się tytuły uzupełniające z wykorzystaniem innych postaci stworzonych przez Roberta E. Howarda, czyli „Age of Conan: Valeria” oraz „Age of Conan: Bêlit”. Póki co w Polsce mieliśmy nieszczęście poznać ten drugi.
Klimatyczna okładka autorstwa Sany Takedy, twórczyni „Montressy”, nie zapowiadała jeszcze katastrofy. W sumie wydawało się, że będzie co najmniej dobrze. Szybko jednak okazało się, że jest to podpucha dla… W sumie nie wiadomo dla kogo, ponieważ skąpo ubrana Bêlit zwiastuje pozycję dla starszych czytelników, tymczasem w środku znajdziemy bajeczkę, która poraża swoją infantylnością. Tyczy się to zarówno scenariusza Tini Howard, jak i rysunków Katarzyny Niemczyk.
Bêlit oryginalnie pojawiła się tylko w jednym opowiadaniu o Conanie „Królowej Czarnego Wybrzeża”, ale natychmiast zwróciła uwagę fanów silnych charakterem. Był więc materiał na solidną feministyczną heroic fantasy. Tymczasem Tini Howard zaprezentowała coś, co z dużą ostrożności można nazwać pozycją dla zbuntowanych jedenastolatek. Brak wyczucia klimatu howardowskiego świata i jego postaci jest wręcz porażający. Nie mieści mi się w głowie, jak ktokolwiek mógł klepnąć taką chałturę do druku. Nie tłumaczy tego nawet silny atak pomroczności jasnej. Nie mam pojęcia jakiego klucza dobrano przy typowaniu Howard na miejsce twórczyni przygód Bêlit. Chyba jedynym kryterium było zbieżność nazwisk z twórcą postaci piratki.
Dobrze, niech już będzie, że jakiekolwiek zarysowanie osobowości bohaterów w niniejszej pozycji nie zaistniało (nie w tej pierwszej i nie ostatniej), ale żeby w tak koncertowy sposób spartolić każdy element komiksu? Oto bowiem mamy w telegraficznym skrócie przedstawiony życiorys Bêlit, która ze zbuntowanej, nastoletniej córki króla piratów przechodzi kolejne szczeble kariery, by samemu zostać królową. Irytujące są już przeskoki czasowe, z których niewiele wynika. Jak w kalejdoskopie zmieniają się również lokalizacje, które nic nam nie mówią. Sama Bêlit do samego końca zostaje rozkapryszoną dziewczyną, która nie wie, czego chce, zaś najdziwniejsze jest to, że w brutalnym, hyboryjskim świecie, w którym kobiety aby zdobyć jakąkolwiek pozycję, musiały manipulować samcami, wykorzystując swój intelekt i powab ciała, butny podlotek spotyka się z godnym podziwu zrozumieniem wszystkich antagonistów. Bez względu, czy mamy do czynienia z kapitanami pirackich statków, którzy nic nie robią sobie z tego, że jakaś smarkula rości sobie do nich prawo i panoszy się na pokładzie, czy wysokim kapłanem Seta z Luxoru, puszczającego mimo uszu wszelkie przechwałki.
O tym jak bardzo Tini Howard rozminęła się z powołaniem podejmując się kontynuowania dzieła Roberta E. Howarda świadczy rozmowa wspomnianych kapitanów pirackich statków. Gdy jeden z nich rzuca „siarczyste” przekleństwo „na włochaty tyłek Mitry”, drugi upomina go w kwestii kultury języka.
Poznęcałem się nad fabułą, pora na rysunki. I tu mnie autentycznie boli serce, ponieważ powinienem pogratulować rodaczce Katarzynie Niemczyk, że udało jej się dostać do tak prestiżowego wydawnictwa, jakim jest Marvel, ale niestety jest współwinną zarżnięcia postaci Bêlit. Może i przywykłem do gigantów, pokroju Johna Buscemy, Barry′ego Windsor-Smitha, czy Garego Kwapisza, którzy w przeszłości bezbłędnie portretowali przygody Conana, ale proste, pozbawione szczegółów i statyczne prace Niemczyk bardziej nadają się do dekoracji pamiętnika, czy nastoletniego romansu, a nie brutalnej opowieści o wyrąbywaniu sobie mieczem drogi na piracki tron.
Niestety komiksu „Era Conana: Bêlit” nie ratują nawet eleganckie okładki Sany Takedy. Ktoś nie wyczuł, że Conan to nie Harry Potter, a Bêlit to nie Patsy Walker, czy inna Squirrel Girl i nie da się hyboryjskiego świata opisać w sposób grzeczny i przyzwoity. W efekcie wyszła sztampa fantasy w najgorszym wydaniu, obrażająca każdego miłośnika prozy Howarda. Chyba nigdy jeszcze nie wystawiłem najniższej noty w komiksowej recenzji. Szkoda, że dzieje się to przy okazji mojego ulubionego książkowego bohatera.
koniec
21 marca 2020

Komentarze

21 III 2020   20:37:44

Okładka wygląda, jakby robiła ją ta babka od "Monstressy". Gdyby nie wyrazisty tytuł, mogłabym się pomylić.

21 III 2020   20:53:42

"Klimatyczna okładka autorstwa Sany Takedy, twórczyni „Monstressy”..."

22 III 2020   10:05:51

Thx. Swoją drogą, okładki autorstwa innej osoby niż komiks to dość paskudny chwyt marketingowy - kilkanaście lat temu, kiedy masowo wydawano komiksy starwarsowe, okładki nawet takich "kioskowych" zeszycików były nieraz małymi dziełami sztuki, a w środku... badziew graficzny.

24 III 2020   15:01:06

> proste, pozbawione szczegółów i stateczne prace Niemczyk

stateczne czy statyczne?

25 III 2020   08:54:05

@ Pluskwiak
Dzięki, poprawione

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Kto ty jesteś?
Aleksander Krukowski

14 VII 2020

„Powrót do Kosowa” to reportaż z pierwszych tygodni pokoju w Kosowie, który koncentruje się na losach jego ludności.

więcej »

Hrabia Mieszko Skarbek
Paweł Ciołkiewicz

13 VII 2020

„Zemsta hrabiego Skarbka” to pasjonująca opowieść o zemście, która – jak wiadomo – najlepiej smakuje na zimno. Na planszach komiksu znajdziemy wielką historię, socjologiczny portret dziewiętnastowiecznej Europy, opowieść o regułach rządzących światem sztuki oraz refleksję na temat rosnącej roli prasy. A wszystko to przyprawione awanturniczą historią z piratami w roli głównej. No i oczywiście całość uzupełniają piękne rysunki.

więcej »

Opowieść o bardzie nudziarzu
Marcin Knyszyński

12 VII 2020

Drugi z trzech tomów „Cody” Simona Spurriera i Matiasa Bergary to kolejna wizyta w świecie po magicznej apokalipsie – przewodnikiem jest oczywiście pewien bard, na którego wołają „Hum”. Bohater nadal nie dopiął swego, choć przecież odnalazł tę, której szukał cały pierwszy tom – swoją ukochaną żonę „opętaną przez demona”. Ale gdyby to wystarczyło cała historia zakończyłaby się na pierwszym albumie.

więcej »

Polecamy

Kilka słów na pożegnanie

Pilot śmigłowca:

Kilka słów na pożegnanie
— Marcin Osuch

Szczęśliwy finał
— Marcin Osuch

Trochę jak Blueberry
— Marcin Osuch

Nasz polski superman
— Marcin Osuch

Pilot punktuje, „Pilot” dołuje
— Marcin Osuch

W końcu to komiks
— Marcin Osuch

Pożegnanie z Rosińskim
— Marcin Osuch

Rozkaz to rozkaz
— Marcin Osuch

Kapitan zmienia trasę
— Marcin Osuch

Latający dyliżans
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

Rodzina na swoim
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Dokąd tak pędzisz, Conanie?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zdekapitatowany Dekapitator
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Od zbrukanego czytelnika
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

X-tra restart
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bój to jest nasz ostatni?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie czas na zastanawianie się
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Polemika z „opinią” Bogusława Nowickiego „Tak zwana Lista Przebojów ‘Trójki’” z 26 maja 2020 r.
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Witajcie w krainie Mad Maxa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oprawa zdobi fabułę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek, który gapił się na rzeczy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.