Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 maja 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Miles Hyman
‹Loteria›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLoteria
Scenariusz
Data wydania25 marca 2020
RysunkiMiles Hyman
Wydawca Marginesy
ISBN9788366335677
Format160s. 162x237 mm
Cena49,90
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Nawiedzone miasteczka na prowincji
[Miles Hyman „Loteria” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W ofercie wydawnictwa Marginesy znajdziemy nie tylko biografie znanych twórców, ale także komiksowe adaptacje ich dzieł. Jako przykład niech posłuży „Loteria” komiksowa wersja opowiadania Shirley Jackson, które tak wzburzyło swego czasu czytelników „New Yorkera”.

Paweł Ciołkiewicz

Nawiedzone miasteczka na prowincji
[Miles Hyman „Loteria” - recenzja]

W ofercie wydawnictwa Marginesy znajdziemy nie tylko biografie znanych twórców, ale także komiksowe adaptacje ich dzieł. Jako przykład niech posłuży „Loteria” komiksowa wersja opowiadania Shirley Jackson, które tak wzburzyło swego czasu czytelników „New Yorkera”.

Miles Hyman
‹Loteria›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLoteria
Scenariusz
Data wydania25 marca 2020
RysunkiMiles Hyman
Wydawca Marginesy
ISBN9788366335677
Format160s. 162x237 mm
Cena49,90
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Shirley Jackson jest dziś autorką znaną, nawet jeśli nie wszyscy potrafią powiązać jej nazwisko z konkretnymi utworami. Wyprodukowany przez Netflix serial „The Haunting of Hill House” przyczynił się bez wątpienia do popularyzacji jej twórczości na świecie oraz… skomplikował kwestię polskiego tłumaczenia tytułu książki, która była jego podstawą. Do momentu premiery serialu mieliśmy książkę pod tytułem „Nawiedzony” (Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2000), poserialowe wydanie ma już tytuł „Nawiedzony dom na wzgórzu” (Wydawnictwo Replika, 2018). Ta druga wersja nawiązuje do polskiego przekładu tytułu serialu. Po polsku dostępna jest jeszcze inna jej opowieść grozy – „Zawsze mieszkałyśmy w zamku”. Mamy również „Życie wśród demonów” i „Poskramianie dzikusów” – opowieści oparte na doświadczeniach autorki związanych z prowadzeniem domu i wychowywaniem dzieci. Jest również zbiór opowiadań zatytułowany „Loteria”
Lektura komiksu „Loteria” nie wywoła dziś takich kontrowersji, jakie stały się udziałem publikacji jego literackiego pierwowzoru. Gdy pod koniec czerwca 1948 roku czytelnicy „New Yorkera” sięgali po kolejny numer swojego ulubionego tygodnika, nie byli chyba przygotowani na to, co w nim znajdą. Opowiadanie o zdarzeniach rozgrywających się w jakimś amerykańskim miasteczku w piękną, słoneczną niedzielę 27 czerwca wprawiło wielu czytelników w konsternację. Do redakcji przyszło rzekomo około 300 listów. I nie były to listy przyjemne. Odbiorcy chcieli wiedzieć, o co w tym chodzi. Opowiadanie uznano za makabryczne, oburzające i w złym guście Były nawet podobno groźby rezygnacji z prenumeraty. Co ciekawe, niektórzy czytelnicy wzięli ten tekst za relację z prawdziwej loterii i chcieli dowiedzieć, się w jakim miasteczku została rozegrana. Jeśli przypomnimy sobie, że dziesięć lat wcześniej część radiosłuchaczy uwierzyła w atak Marsjan po wysłuchaniu audycji teatru Orsona Wellesa, to wszystko zacznie układać się w spójną i logiczną całość. Niepokojącą całość.
Dziś, ponad siedemdziesiąt lat później, trzeba byłoby czegoś więcej, by zbulwersować czytelników. Szczególnie czytelników komiksów. Jeśli zatem ktoś przystępując do lektury komiksu autorstwa wnuczka Shirley Jackson, spodziewa się niesamowicie mocnego i wstrząsającego zakończenia, czeka go raczej rozczarowanie. Po pierwsze, nie takie rzeczy wydarzyły się już w fikcyjnych lub prawdziwych amerykańskich miasteczkach leżących gdzieś na idyllicznej prowincji. Po drugie, medium komiksowe dostarczyło już swoim czytelnikom niejednokrotnie znacznie mocniejszych wrażeń. Po trzecie wreszcie, każdy kto choć trochę zna zasady budowania narracji, już po kilku pierwszych stronach komiksu po prostu domyśli się, jak to wszystko się skończy. Miles Hyman daje jednoznaczne wskazówki od samego początku. Zamiast zatem oczekiwać spektakularnego i wstrząsającego zakończenia, warto skupić się podczas lektury na tym, co stanowi o sile tego komiksu. Na budowaniu atmosfery grozy za pomocą sielankowych obrazów zwyczajnego, codziennego życia.
Przenosimy się zatem do pewnego, anonimowego miasteczka, na dzień przed rozegraniem loterii. A w zasadzie pojawiamy się tam w nocy. Obserwujemy jak dwaj ważni dla lokalnej społeczności mężczyźni przygotowują skrzynię i losy, które mają zostać wykorzystane następnego dnia. Ta nocna scena ma w sobie coś upiornego i kontrastuje ze zdarzeniami rozgrywającymi się następnego dnia. W słonecznym świetle miasteczko nie wygląda już zupełnie inaczej. Jest zwyczajne. Ludzie wstają rano i przygotowują się do kolejnego dnia. Choć będzie to dzień wyjątkowy, bo zostanie rozegrana coroczna loteria, to jednak najpierw trzeba wykonać swoje obowiązki. Na głównym placu powoli zbierają się odświętnie ubrani mieszkańcy. Dorośli prowadzą zwyczajne rozmowy, dzieci się bawią. Nic nie wskazuje na to, by miało wydarzyć się coś wyjątkowego. Ot, coroczny rytuał, po którym wszyscy wrócą do swoich zajęć.
Ten efekt zwyczajności, a nawet pewnej sielankowości, wzmacnia graficzna oprawa komiksu. Rysunki Hymana są bardzo elegancie i kolorowe, ale jest w nich element grozy. Pastelowe, choć nieco przytłumione, kolory nadają planszom wygląd ilustracji, jakie można byłoby znaleźć w książce dla dzieci. W komiksie nie znajdziemy tradycyjnego czarnego konturu wypełnionego kolorem. Rysunki wyglądają, jakby kolor został nałożony kredkami na delikatny szkic ołówkowy. Artysta posługuje się dużymi zbliżeniami, które w połączeniu ze sporymi kadrami rozpychającymi się na małych planszach nadają całości klaustrofobiczny charakter. Dominują tu sceny zbiorowe przedstawiające ludzi podczas corocznego rytuału. Uśmiechają się do siebie, rozmawiają, mrużąc oczy przed świecącym prosto w ich twarze słońcem. Jest jednak w tych twarzach coś bardzo niepokojącego, jakiś grymas sprawiający, że nawet uśmiechy wyglądają nieszczerze. Nienawiść do innych? Strach przed nimi. Autor komponuje scenty tak, że można odnieść wrażenie, że jesteśmy na tym placu pośród mieszkańców miasteczka i niebawem przyjdzie nasza kolej, by wyciągnąć swój los ze skrzynki. I choć nie jesteśmy pewni, co można wygrać, to jakoś nie spieszy się nam do tego momentu.
Zakończenie opowieści, na pewno nie zaszokuje kogoś, kto i tak spodziewa się najgorszego, ale sprowokuje do stawiania pytań. I być może pytanie zadawane najczęściej przez czytelników „New Yorkera” jest nadal najbardziej aktualne. O co w tym w ogóle chodzi? Czym ma być ta opowieść. Traktatem na temat mechanizmu kozła ofiarnego? Krytyką współczesnego społeczeństwa? Głosem rozpaczy autorki, nie potrafiącej odnaleźć się w podobnym otoczeniu. Przestrogą przed gniewem tłumu? Każdy sam musi sobie na to pytanie odpowiedzieć. Nie chciałbym przesadzać z częstotliwością odnoszenia się w kolejnych recenzjach do naszej współczesności, ale niestety trudno uciec przed skojarzeniami. Gdy na przykład słyszymy tu i ówdzie o tym, jak mieszkańcy małych miasteczek odnoszą się do tych, którzy mieli pecha w innej loterii i wyciągnęli los z napisem „koronawirus”, też trudno uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Miejmy jednak nadzieję, że doniesienia prasowe i podsłuchane gdzieś na ulicy wypowidzi są raczej wyjątkiem, a nie regułą.
koniec
11 maja 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Fajne… po prostu
Marcin Knyszyński

27 V 2020

Głośno ostatnio o Harley Quinn. Większość konsumentów popkultury utożsamia ją oczywiście z Margot Robbie w kucykach z pofarbowanymi końcówkami, mocnym makijażem i w stroju wreszcie innym niż ten fatalny kostium arlekina. W sumie nic dziwnego, że ją tak widzimy – Wolverine to przecież Hugh Jackman. O Harley czytamy też w komiksach – pojawiła się ostatnio chociażby w takich historiach jak „Batman. Biały rycerz”, „Batman. Mroczny książę z bajki”, czy wreszcie „Szalona miłość i inne opowieści”.

więcej »

Koń się naprawdę uśmiał
Agnieszka ‘Achika’ Szady

26 V 2020

„Rozkazujesz wałachowi, prosisz ogiera, negocjujesz z klaczą i modlisz się, jeśli trafiłaś na kucyka” – to powiedzenie dosyć dobrze oddaje relacje między koniem a jeźdźcem przedstawione w „Miłości Oceana”.

więcej »

Krótko o komiksach: Sherlock Miś i Indiana Jones
Marcin Osuch

25 V 2020

Dawno, dawno temu, przed siedmioma rocznikami redaktor naczelny internetowego magazynu z ambicjami pochylił się nad pierwszym odcinkiem nowej wtedy serii. Opinię wydał pozytywną ale martwił się czy będzie kontynuacja.

więcej »

Polecamy

Pożegnanie z Rosińskim

Pilot śmigłowca:

Pożegnanie z Rosińskim
— Marcin Osuch

Rozkaz to rozkaz
— Marcin Osuch

Kapitan zmienia trasę
— Marcin Osuch

Latający dyliżans
— Marcin Osuch

Nie lataj, synku, nisko i powoli
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż autora

Za Troy!
— Paweł Ciołkiewicz

Ludzie są stworzeni z marzeń
— Paweł Ciołkiewicz

Grzechy ojców
— Paweł Ciołkiewicz

„Człowiek potężny i nieszczęśliwy może tworzyć tylko horrory”
— Paweł Ciołkiewicz

Co wy tam palicie?
— Paweł Ciołkiewicz

Kwartet egzotyczny
— Paweł Ciołkiewicz

Cześć bohaterom
— Paweł Ciołkiewicz

Kwarantanny ciąg dalszy
— Paweł Ciołkiewicz

Byliśmy żołnierzami
— Paweł Ciołkiewicz

Kręta ścieżka
— Paweł Ciołkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.