Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 14 sierpnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCVIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Julien Lambert
‹Miasto wyrzutków #1: Mężczyzna, który gromadził rupiecie›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMiasto wyrzutków #1: Mężczyzna, który gromadził rupiecie
Scenariusz
Data wydania15 stycznia 2020
RysunkiJulien Lambert
Wydawca Non Stop Comics
ISBN9788381109314
Cena49,00
Gatunekkryminał, sensacja
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Człowiek, który gapił się na rzeczy
[Julien Lambert „Miasto wyrzutków #1: Mężczyzna, który gromadził rupiecie” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Miasto wyrzutków: Mężczyzna, który gromadził rupiecie” to komiks, który łatwo przegapić w bogatej ofercie, jaką obecnie możemy cieszyć się na rynku. Warto go jednak poszukać, bo to kolejna świetna pozycja wydawnictwa Non Stop Comics.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek, który gapił się na rzeczy
[Julien Lambert „Miasto wyrzutków #1: Mężczyzna, który gromadził rupiecie” - recenzja]

„Miasto wyrzutków: Mężczyzna, który gromadził rupiecie” to komiks, który łatwo przegapić w bogatej ofercie, jaką obecnie możemy cieszyć się na rynku. Warto go jednak poszukać, bo to kolejna świetna pozycja wydawnictwa Non Stop Comics.

Julien Lambert
‹Miasto wyrzutków #1: Mężczyzna, który gromadził rupiecie›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMiasto wyrzutków #1: Mężczyzna, który gromadził rupiecie
Scenariusz
Data wydania15 stycznia 2020
RysunkiJulien Lambert
Wydawca Non Stop Comics
ISBN9788381109314
Cena49,00
Gatunekkryminał, sensacja
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
„Miasto wyrzutków” to w zasadzie stereotypowa historia w klimacie noir. Mamy brudne, ponure otoczenie betonowej dżungli, surowego i czerstwego głównego bohatera, sprytne dzieciaki, których ciekawość sprawia, że zostają wmieszane w wir wydarzeń i wreszcie porwaną kobietę. To jednak tylko szkielet, który został obudowany niezwykłymi pomysłami i niestandardowymi rozwiązaniami fabularnymi, które wprowadzają oniryczny, baśniowy klimat.
Głównym bohaterem komiksu jest Jacques Peuplier, samotnik, posiadający umiejętność rozmawiania z przedmiotami. Dzięki temu sprawnie realizuje się jako poszukiwacz zaginionych lub zrabowanych przedmiotów. W wyniku zbiegu okoliczności, nadepnął na odcisk miejscowej rodzinie mafijnej. Aby wyjść cało z opresji, zobowiązał się odnaleźć należącą do klanu Christinę, którą najprawdopodobniej porwano z jej mieszkania. A wszystko wskazuje na to, że sprawcą jest latający człowiek-mucha.
Przyznaję, że ten fantastyczny klimat zauroczył mnie bez reszty. Zwłaszcza, że z początku nie docierała do mnie odrealniona atmosfera Miasta Wyrzutków (na pierwszej planszy, jego pejzaż niebezpiecznie przypomina rejon warszawskiej stacji Powiśle) i wydawało mi się, że rozmowa Jacquesa z przedmiotami to wynik alkoholowej delirki. Te są bowiem wobec niego bezlitosne. Wypominają mu jego samotność i brak okrzesania w kontaktach z innymi ludźmi. Te rozmowy stanowią najmocniejszy punkt opowieści. Zwłaszcza, że przedmioty mają swoje humory i cechuje je spory indywidualizm. Na przykład stojący na dachu najwyższego budynku w mieście billboard bardzo ciężko jest przekonać do współpracy, ponieważ przez lata samotności, nauczył się nikomu nie ufać. Z drugiej strony mamy śmieci, które docinają Jacquesowi w czasie jego rozmowy z kobietą, której pomógł odnaleźć zaginiony naszyjnik. A gdzieś pomiędzy są np. dwie opróżnione i pozostawione na ulicy puszki po piwie, zapytane o to, czy widziały kogoś ze wspomnianym naszyjnikiem. Jedna odpowiada, że „był tutaj 5 minut temu”, a druga ją poprawia, że „4 minuty”.
To jednak tylko jeden z elementów, które czynią komiks Juliena Lamberta wyjątkowym i godnym polecenia. Niepozorna z początku fabuła z każdą stroną robi się coraz bardziej wciągająca, aż w momencie, kiedy album się kończy, po prostu chce się natychmiast sięgnąć po jego kontynuację.
Brudną atmosferę baśniowości oddają także rysunki Lamberta. Choć niewątpliwie pasują do samej historii, to nie można powiedzieć, by należały do najbardziej spektakularnych. Owszem, plansze prezentujące ponure miasto i trzeci plan w kadrach, został bardzo starannie oddany. Gorzej z samymi postaciami, które niejednokrotnie wyglądają karykaturalnie.
Niemniej pierwszy tom „Miasta Wyrzutków” to bardzo dobra pozycja, która na pewno wyróżnia się na plus. Posiada własny, indywidualny klimat i pomimo dość sztampowego punktu wyjścia, jawi się jako rzecz wyjątkowo oryginalna. Nie mogę się doczekać kontynuacji.
koniec
23 maja 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Droga nienawiści to droga do pustki
Paweł Ciołkiewicz

12 VIII 2020

„Szczurwysyny” to nie jest komiks lekki, łatwy i przyjemny. Autorzy ukazują z nim koszmarne oblicze wojny i mówią o tym, co robi ona z ludźmi biorącymi w niej udział. Ukazują także jej tragiczne konsekwencje, które zazwyczaj w największym stopniu dotykają zwykłych żołnierzy.

więcej »

Jest inny świat…
Tomasz Nowak

10 VIII 2020

Tom czwarty edycji zbiorczej „Druuny” miał stanowić koniec serii. Trudno tu jednak mówić o jakimś wyraźnym „zakończeniuˮ, skoro w kilkanaście lat później ukazał się dodatkowy tom „zero”, a potem następna jej odsłona… I, w rzeczy samej, ów tom czwarty nie przynosi zdecydowanych rozstrzygnięć. Choć z dzisiejszej perspektywy trudno wnioskować, czy i jakie dalsze losy przewidywał w 2003 roku Serpieri dla swej bohaterki.

więcej »

Batalion Czwartaków gromi Niemców, czyli Gwardia Ludowa w akcji. O pewnym cyklu komiksowym PRL-u
Konrad Wągrowski

9 VIII 2020

Komiksowy cykl „Podziemny front”, wydawany pierwotnie w latach 1969-1972 nie zdobył nigdy rozgłosu porównywalnego do kapitana Żbika. Ale na komiksowym bezrybiu Polski Ludowej i tak ta wojenno-sensacyjna opowieść cieszyła się solidnym zainteresowaniem młodzieży. Nawet pomimo faktu, że słuszna propaganda historyczna była w tym cyklu więcej niż natrętna.

więcej »

Polecamy

Kilka słów na pożegnanie

Pilot śmigłowca:

Kilka słów na pożegnanie
— Marcin Osuch

Szczęśliwy finał
— Marcin Osuch

Trochę jak Blueberry
— Marcin Osuch

Nasz polski superman
— Marcin Osuch

Pilot punktuje, „Pilot” dołuje
— Marcin Osuch

W końcu to komiks
— Marcin Osuch

Pożegnanie z Rosińskim
— Marcin Osuch

Rozkaz to rozkaz
— Marcin Osuch

Kapitan zmienia trasę
— Marcin Osuch

Latający dyliżans
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż autora

Cierpienia młodego Petera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Chcemy Neila Gaimana!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Back in the USSR
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kompletny Dredd
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dokąd tak pędzisz, Conanie?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zdekapitatowany Dekapitator
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Od zbrukanego czytelnika
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

X-tra restart
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bój to jest nasz ostatni?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie czas na zastanawianie się
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.