Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 maja 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Witold Jarkowski, Grzegorz Rosiński
‹Pilot śmigłowca #5: Dramatyczne chwile›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPilot śmigłowca #5: Dramatyczne chwile
Scenariusz
Data wydania1977
RysunkiGrzegorz Rosiński
Wydawca Sport i Turystyka
CyklPilot śmigłowca
Gatunekobyczajowy, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Pilot śmigłowca: Pożegnanie z Rosińskim
[Witold Jarkowski, Grzegorz Rosiński „Pilot śmigłowca #5: Dramatyczne chwile” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Rok 1976 był przełomowy w karierze Grzegorza Rosińskiego. Wystartował magazyn „Relax”, gdzie rysownikowi zaproponowano stanowisko kierownika artystycznego. Do tego doszły kontakty z wydawcami belgijskimi i perspektywa kariery na rynku frankofońskim. To oznaczało rezygnację z niektórych zobowiązań w Polsce, między innymi z „Pilota śmigłowca”.

Marcin Osuch

Pilot śmigłowca: Pożegnanie z Rosińskim
[Witold Jarkowski, Grzegorz Rosiński „Pilot śmigłowca #5: Dramatyczne chwile” - recenzja]

Rok 1976 był przełomowy w karierze Grzegorza Rosińskiego. Wystartował magazyn „Relax”, gdzie rysownikowi zaproponowano stanowisko kierownika artystycznego. Do tego doszły kontakty z wydawcami belgijskimi i perspektywa kariery na rynku frankofońskim. To oznaczało rezygnację z niektórych zobowiązań w Polsce, między innymi z „Pilota śmigłowca”.

Witold Jarkowski, Grzegorz Rosiński
‹Pilot śmigłowca #5: Dramatyczne chwile›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPilot śmigłowca #5: Dramatyczne chwile
Scenariusz
Data wydania1977
RysunkiGrzegorz Rosiński
Wydawca Sport i Turystyka
CyklPilot śmigłowca
Gatunekobyczajowy, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Mając wyrobioną markę w kraju, zaczął szukać swojej szansy na Zachodzie, co zaowocowało współpracą z Jeanem van Hammem przy „Thorgalu”. Praktycznie wszystkie komiksy Rosińskiego, które od tego momentu pojawiły się w „Relaksie” (właśnie „Thorgal”, „Przybysze” do scenariusza Henryka Kurty i „Pojedynek” do scenariusza Stefana Weinfelda) swoją premierę miały w „Spirou”. „Pilot śmigłowca”, jako seria w założeniach propagandowa, nie miała praktycznie żadnego potencjału na publikację na Zachodzie. Stąd zapewne naturalna decyzja rysownika o rezygnacji z pracy przy tym cyklu.
„Dramatyczne chwile” zaczynają się od bezpośredniej kontynuacji historii z poprzedniego zeszytu. Karski, mając na pokładzie ekipę telewizyjną z Barbara Tarnicką na czele, ląduje na Okęciu. Niezaplanowane przybycie wzbudza podejrzenia kontrolerów lotów, którzy przekazują odpowiedni meldunek do macierzystej jednostki lotników. Po powrocie pilot ląduje znowu – tym razem na dywaniku u dowódcy. Rozmowa jest krótka, przełożony przyjmuje wyjaśnienia Karskiego, ale ten jednak ma wyrzuty sumienia o całe to zajście. Wygląda na to, że najbardziej zainteresowany zamieszaniem z lotem jest Krucewicz i to tradycyjnie już z powodów zdecydowanie osobistych. Podejrzewając, że kobietą, która wysadził na Okęciu Karski, była Hanka Kalińska, wzywa jej brata do siebie.
Przy okazji tego zeszytu przyjrzyjmy się głównym męskim postaciom „Pilota śmigłowca”. Porucznik Sławomir Karski płaci największy podatek za propagandowy charakter komiksu. Jest chodzącym ideałem zarówno fizycznie, jak i mentalnie. Uprawia judo, strzelectwo, spadochroniarstwo, wspinaczkę. Wszystkie te sporty wydają się naturalne jak dla wojskowego pilota, ale razem robią wrażenie. Oczywiście Karski nie pali papierosów i nie pije alkoholu. Będąc doskonałym pilotem najpierw myśliwskim (lądowanie z uszkodzonym silnikiem), później śmigłowca cały czas jest skromny, a jednocześnie w pełni profesjonalny. Nigdy nie pokazał po sobie cienia irytacji, gdy obowiązki służbowe kolidowały ze sprawami osobistymi. Jedynie raz na jakiś czas pozwala sobie na lekko uszczypliwą myśl (!), najczęściej w stosunku do kapitana Krucewicza. A kapitan? Ten jest już postacią dużo ciekawszą, bo zbudowaną na zasadzie opozycji w stosunku do Karskiego. Wizualnie (zwłaszcza w wersji Marka Szyszko) jest to mężczyzna typu macho. Do spraw zawodowych ma podobnie profesjonalne podejście. Jednak w sprawach uczuciowych zdaje się hołdować zasadzie „w miłości jak na wojnie, wszystko dozwolone”. Najlepszym przykładem jest epizod z lądowaniem na Okęciu. Krucewicz przekonuje dowódcę, że sprawę należy wyjaśnić, ale nie wspomina już o tym, że tak naprawdę interesuje go kim dokładnie była kobieta, którą Karski wziął na pokład śmigłowca. Zapewne każdy młody chłopak czytający „Pilota…” chciałby być jak porucznik Karski, ale nie ma wątpliwości, że postacią z życia wziętą jest właśnie Krucewicz. Kobieciarz, zazdrosny o Karskiego i jednocześnie rywalizujący z nim na każdym polu. Bez niego ten komiks byłby po prostu nudny. Gdyby w całej serii więcej było takich z życia wziętych postaci, to zarzuty (poniekąd słuszne) o propagandowość „Pilota śmigłowca” stałyby się mniej istotne. Podium zamyka brat Hanki, plutonowy Paweł Kaliński. Poczciwy młodzieniec, wpisany, podobnie jak Karski w archetyp bohatera całkowicie pozytywnego. Doskonały mechanik, zapatrzony mocno w porucznika, odważny (scena w pożarze oraz ratowanie sapera na krze), a jednocześnie ambitny, przez większość cyklu przygotowuje się do egzaminów na WAT.
Grzegorz Rosiński żegna się z serią chyba najsłabszą okładką w swoim wykonaniu. Kompozycyjne nawiązująca do chwalonej przeze mnie tej z „Zejścia z trasy”, kolorystycznie jest nijaka. Rysownik z jakiegoś powodu zrezygnował z wyrazistych pociągnięć pędzlem na rzecz wyraźnego rastra, nadając grafice charakter nieco rozmazanej fotografii. Być może w ostatnim swoim zeszycie postanowił Rosiński poeksperymentować z nową techniką graficzną. Zastanawiający jest niejednoznaczny stosunek twórcy „Thorgala” do całej serii. W rozmowie z Bartoszem Kurcem („Szast Prast” str. 134) wymiana zdań jest krótka i jednoznaczna:
B. Kurc: Zaraz po „Żbikach” narysował Pan pięć części „Pilota śmigłowca”. Komiks dzisiaj zapomniany, mało o nim wiemy. G. Rosiński: Słusznie zapomniany.
Szkoda, że Bartosz Kurc nie pociągnął tematu, bo czytelnik nie dowiedział się skąd takie stanowisko rysownika. Niemniej jednak już w rozmowie z Patrickiem Gaumerem zamieszczonej w „Monografii” Rosiński wypowiada się o „Pilocie śmigłowca” raczej neutralnie.
Nie ma co ukrywać, że historie obfitujące w dużą ilość sprzętu technicznego to nie było naturalne środowisko komiksowe Rosińskiego. Nawet w najbardziej stechnicyzowanej miniaturce „W służbie galaktycznej” wszystko jest raczej obłe, podobnie jak elementy technologiczne w „Thorgalu” czy „Yansie”. Być może właśnie to spowodowało, że rysownik nie sfinalizował kontraktu na narysowanie cyklu danikenowskiego. Nie twierdzę, że nie umiał tak rysować. Bardziej prawdopodobne jest to, że nie czuł potrzeby naginania swojego stylu do potrzeb wydawcy i, być może, samego Danikena. Niemniej jednak, rysunek Rosińskiego w „Pilocie…” jest wyraźnie dojrzalszy od tego, co prezentował w „Żbiku”. Dużo bardziej przypomina kreskę z pierwszych albumów „Thorgala” niż większość zeszytów milicyjnych. Jednak to, co najbardziej odróżnia pracę Rosińskiego w „Kapitanie Żbiku” i „Pilocie śmigłowca” – to kadrowanie. W tym drugim rzadko kiedy znajdziemy klasyczny podział na prostokątne kadry, wręcz przeciwnie. Już od pierwszego numeru Rosiński dzieli strony na wszelkie możliwe figury geometryczne.
Tradycyjne dla serii dodatki otwiera notka na temat jedynego (i całkiem udanego) polskiego samolotu odrzutowego TS-11 Iskra. Trzecia strona okładki poświęcona jest tzw. sportom obronnym takim jak wielobój sprawnościowy, marszobieg, pojedynek strzelecki (polegający oczywiście na strzelaniu do tarcz). W najbardziej propagandowym cyklu „Z historii Ludowego Lotnictwa Polskiego” tym razem opisany jest udział jednostek lotniczych LWP w bojach o wyzwolenie Warszawy. Triumfalne opisy sukcesów lotników prowokują pytanie, gdzie były te samoloty gdy, w trakcie Powstania Luftwaffe terroryzowała Warszawę.
koniec
24 maja 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Fajne… po prostu
Marcin Knyszyński

27 V 2020

Głośno ostatnio o Harley Quinn. Większość konsumentów popkultury utożsamia ją oczywiście z Margot Robbie w kucykach z pofarbowanymi końcówkami, mocnym makijażem i w stroju wreszcie innym niż ten fatalny kostium arlekina. W sumie nic dziwnego, że ją tak widzimy – Wolverine to przecież Hugh Jackman. O Harley czytamy też w komiksach – pojawiła się ostatnio chociażby w takich historiach jak „Batman. Biały rycerz”, „Batman. Mroczny książę z bajki”, czy wreszcie „Szalona miłość i inne opowieści”.

więcej »

Koń się naprawdę uśmiał
Agnieszka ‘Achika’ Szady

26 V 2020

„Rozkazujesz wałachowi, prosisz ogiera, negocjujesz z klaczą i modlisz się, jeśli trafiłaś na kucyka” – to powiedzenie dosyć dobrze oddaje relacje między koniem a jeźdźcem przedstawione w „Miłości Oceana”.

więcej »

Krótko o komiksach: Sherlock Miś i Indiana Jones
Marcin Osuch

25 V 2020

Dawno, dawno temu, przed siedmioma rocznikami redaktor naczelny internetowego magazynu z ambicjami pochylił się nad pierwszym odcinkiem nowej wtedy serii. Opinię wydał pozytywną ale martwił się czy będzie kontynuacja.

więcej »

Polecamy

Pożegnanie z Rosińskim

Pilot śmigłowca:

Pożegnanie z Rosińskim
— Marcin Osuch

Rozkaz to rozkaz
— Marcin Osuch

Kapitan zmienia trasę
— Marcin Osuch

Latający dyliżans
— Marcin Osuch

Nie lataj, synku, nisko i powoli
— Marcin Osuch

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.