Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 września 2020
w Esensji w Esensjopedii

Witold Jarkowski, Mirosław Kurzawa
‹Pilot śmigłowca #7: Desant›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPilot śmigłowca #7: Desant
Scenariusz
Data wydania1981
RysunkiMirosław Kurzawa
Wydawca Sport i Turystyka
CyklPilot śmigłowca
Gatunekobyczajowy, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Pilot śmigłowca: Pilot punktuje, „Pilot” dołuje
[Witold Jarkowski, Mirosław Kurzawa „Pilot śmigłowca #7: Desant” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W siódmym tomie zatytułowanym „Desant” seria „Pilot śmigłowca” wraca do tematyki ściśle wojskowej. w porównaniu z wcześniejszymi odcinkami wyjątkowo mało jest tu miejsca na perypetie miłosne głównego bohatera.

Marcin Osuch

Pilot śmigłowca: Pilot punktuje, „Pilot” dołuje
[Witold Jarkowski, Mirosław Kurzawa „Pilot śmigłowca #7: Desant” - recenzja]

W siódmym tomie zatytułowanym „Desant” seria „Pilot śmigłowca” wraca do tematyki ściśle wojskowej. w porównaniu z wcześniejszymi odcinkami wyjątkowo mało jest tu miejsca na perypetie miłosne głównego bohatera.

Witold Jarkowski, Mirosław Kurzawa
‹Pilot śmigłowca #7: Desant›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPilot śmigłowca #7: Desant
Scenariusz
Data wydania1981
RysunkiMirosław Kurzawa
Wydawca Sport i Turystyka
CyklPilot śmigłowca
Gatunekobyczajowy, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Na początku cyklu tekstów poświęconych „Pilotowi śmigłowca” wspomniałem, że seria ta w dużo mniejszym stopniu zaistniała w powszechnej świadomości czytelników w porównaniu ze „Żbikiem”, „Klossem” czy „Podziemnym frontem”. Być może wpływ na to miał bardzo nieregularny cykl wydawniczy. O ile w przypadku „Kapitana Żbika” w ciągu roku pojawiało się nawet do ośmiu zeszytów, to „Pilot śmigłowca” publikowany był w tempie iście ślimaczym, jeden, dwa odcinki rocznie. Ewenementem był właśnie zeszyt siódmy, wydany po trzyletniej przerwie. Trudno powiedzieć, jaka była tego przyczyna. Nie mogło być to spowodowane szukaniem następcy Rosińskiego, bo już wydany 1978 roku „W walce z żywiołem” narysował Mirosław Kurzawa. Możliwe, że zaczęły się już problemy z materiałami poligraficznymi, gdyż nawet wspomniany „Żbik” w latach 1978-1980 ukazywał się po jednym zeszycie rocznie. I zapewne z tego powodu swoje piętno na cyklu odcisnęła inflacja. Część siódma kosztowała 15 złotych (w tym nadal 3 złote na Centrum Zdrowia Dziecka), czyli podrożała o 2 złote. Notabene, na zapowiedzi z poprzedniego odcinka na okładce widniała jeszcze „stara” kwota. Nie zmienił się za to nakład, wynoszący dokładnie 200275 egzemplarzy.
To drugi zeszyt z rysunkami Mirosława Kurzawy. Graficznie nie ma tu żadnej zmiany, na plus można zaliczyć rysownikowi okładkę. Sprawnie skomponowana, poprawna kolorystycznie, bezpośrednio referuje do tytułu i treści komiksu. A propos tytułu: Kurzawa zachowuje dziwną manierę zapoczątkowaną jeszcze przez Rosińskiego – stosowania za każdym razem innej czcionki. Nie pomaga rysownikowi poligrafia w tym zeszycie; na kilku stronach wyraźnie widać, że kolory wyszły poza kontury. W „Desancie” ujawniło się jeszcze jedno niedociągnięcie rysownika. Kurzawa zastosował w swoich liternictwie dużą czcionkę, o mniej więcej połowę większą od swojego poprzednika. Wraz z dosyć dużymi spacjami oraz interlinią spowodowało to, że niekiedy dymki urosły do monstrualnych rozmiarów, zajmując na niektórych stronach ponad połowę powierzchni.
„Desant” zaczyna się od domknięcia wątku z poprzedniego zeszytu związanego z akcją przeciwpowodziową. Scenarzysta, prezentując rozmowy w sztabie kryzysowym oraz wśród grupki młodzieży, wykorzystał ten moment do wrzucania elementów propagandowych. Po pierwsze, o gotowości wojska do niesienia pomocy społeczeństwu w potrzebie – i po drugie, o marzeniach dzieci aby stać się wojskowym pilotem. Na kilku kolejnych stronach na chwilę wracamy do spraw prywatnych porucznika. Szukając na Torwarze Barbary, spotyka Hankę Kalińską, która jest trenerką łyżwiarstwa. Wywiązuje się dłuższa rozmowa, wspierana myślami obydwojga. Niewiele z niej wynika, ale to pierwsze spotkanie Karskiego z Hanką sam na sam. Inna sprawa, że całość jest przedstawiona fatalnie od strony graficznej. Rysownik poszedł na łatwiznę, cały dialog został rozrysowany w postaci „gadających głów” umieszczonych w poziomych paskach. Mając śliczną dziewczynę i przystojnego pilota można było powalczyć o ciekawe kadrowanie tej rozmowy, tylko że u Kurzawy Hanka była umiarkowanie ładna, a Karski taki sobie.
Jednak sprawy prywatne w „Desancie” schodzą na plan dalszy, bo zaczyna się tytułowy desant. Jednostka Karskiego i Krucewicza ma wziąć udział w manewrach wspólnie z jednostkami lądowymi. Zadaniem śmigłowców ma być odnalezienie jednostek piechoty i przerzucenie ich w zadane miejsce. Najtrudniejsze wyzwanie znowu ma Karski, gdyż „jego” piechota ukrywa się w miejscu trudnym do zidentyfikowania na mapach. Zresztą, nawet Krucewicz powątpiewa w to, czy porucznik znajdzie oddział bez naprowadzania przez radio. Ba, nawet zakłada się z dowódcą jednostki, pułkownikiem Markiewiczem. Jak widać, scenarzysta nie rezygnuje ze spirit movens serii, czyli nieco krytycznego podejścia Krucewicza do wszystkiego, co robi Karski. Ten ostatni, tak jak był asem myśliwskim, tak teraz lata perfekcyjnie śmigłowcami. Do zadania przygotował się bardzo dobrze, spędzając długie godziny na mapami. W efekcie udział śmigłowców w manewrach kończy się pełnym sukcesem. Karski otrzymuje pochwałę, ale chyba jeszcze bardziej radosna nagroda pojawia się na końcu odcinka. Do jednostki przyjeżdża Barbara.
Po raz kolejny pojawia się streszczenie, tym razem jest ono zilustrowane miniaturkami wszystkich wcześniejszych okładek i zajmuje ono całą stronę. Na trzeciej stronie okładki zamieszczona została dosyć krótka notatka o wojskach powietrzno-desantowych, a zeszyt zamyka kolejny odcinek historii lotnictwa LWP, tym razem poświęcony walkom o Kołobrzeg.
koniec
7 czerwca 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Świat jest teatrem, aktorami ludzie… i zwierzęta
Paweł Ciołkiewicz

25 IX 2020

„Płaszcz i szpony” to awanturnicza opowieść przygodowa spod znaku płaszcza i szpa…, to znaczy szponów, która porywa czytelnika od pierwszej strony. Dramaturgiczny przepych, trzymająca w napięciu fabuła, wyraziste osobowości bohaterów, wykwintny język, jakim się posługują oraz piękna oprawa graficzna to podstawowe atuty tej opowieści, które od pierwszych plansz zjednują sympatię czytelnika.

więcej »

Karola los wzniosły, los podły
Tomasz Nowak

24 IX 2020

Pamiętacie Johnhny′ego Rottena wykrzykującego dramatyczne pytanie: Kto zabił Bambi? Okazuje się, że to nie jedyne prawdziwie dramatyczne pytanie popkultury. Jest choćby taki Karol. Ba, powstał poświęcony mu w całości komiks! Ale jedyna wiedza o nim pochodzi z tytułu „Mówili na niego Karol”. Nadal więc pytamy, kim on właściwie jest? A odpowiedź, że to trup wcale nas nie zadowala.

więcej »

Wracamy do Teksasu, tam nie ma ropy
Marcin Osuch

23 IX 2020

Prawie dziesięć lat temu, przy okazji serii zbiorczych „Lucky Luke’ów” w rozmiarze szkolnych zeszytów, wyraziłem nadzieję, że przyjdzie czas, gdy wszystkie te historie zostaną wydane tak jak zostały do tego stworzone, w formacie A4. Od kilku lat Egmont wznawia całą serię właśnie w tym kształcie i ostatnio przyszedł czas na tom osiemnasty – „W cieniu wież wiertniczych”.

więcej »

Polecamy

Komiks, którego nie było

Podziemny front:

Komiks, którego nie było
— Konrad Wągrowski

Bitwa o szyny
— Konrad Wągrowski

Dobry Niemiec
— Konrad Wągrowski

Granat do studzienki, czyli najśmielsza akcja bojowa
— Konrad Wągrowski

Po twarzy poznasz konfidenta
— Konrad Wągrowski

Wybuch w burdelu
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.