Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 13 maja 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCV

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Andrew MacLean
‹Head Lopper. Rycerze Venorii›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHead Lopper. Rycerze Venorii
Scenariusz
Data wydania18 marca 2020
RysunkiAndrew MacLean
PrzekładJacek Drewnowski
Wydawca Non Stop Comics
CyklHead Lopper
ISBN978-83-66460-45-4
Format244s. 170x260 mm
Cena55,00
Gatunekgroza / horror, humor / satyra
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Zdekapitatowany Dekapitator
[Andrew MacLean „Head Lopper. Rycerze Venorii” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Head Lopper i rycerze Venorii”, czyli trzeci tom serii o Norgalu Dekapitatorze, uwypukla prawdę, którą Andrew MacLean od początku próbował ukryć. A mianowicie, że komiks ten to w gruncie rzeczy dość stereotypowe fantasy, dla niepoznaki podrasowane oryginalną szatą graficzną.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zdekapitatowany Dekapitator
[Andrew MacLean „Head Lopper. Rycerze Venorii” - recenzja]

„Head Lopper i rycerze Venorii”, czyli trzeci tom serii o Norgalu Dekapitatorze, uwypukla prawdę, którą Andrew MacLean od początku próbował ukryć. A mianowicie, że komiks ten to w gruncie rzeczy dość stereotypowe fantasy, dla niepoznaki podrasowane oryginalną szatą graficzną.

Andrew MacLean
‹Head Lopper. Rycerze Venorii›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHead Lopper. Rycerze Venorii
Scenariusz
Data wydania18 marca 2020
RysunkiAndrew MacLean
PrzekładJacek Drewnowski
Wydawca Non Stop Comics
CyklHead Lopper
ISBN978-83-66460-45-4
Format244s. 170x260 mm
Cena55,00
Gatunekgroza / horror, humor / satyra
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Pierwszy album o przygodach Dekapitatora Norgala stanowił przyjemną lekturę, ale nie rzucał na kolana. Co innego jego kontynuacja, która mocno wywindowała poziom. Dlatego też należało się spodziewać, że scenarzysta i rysownik w jednej osobie, czyli Andrew LacLean, pójdzie za ciosem i przy okazji trzeciego albumu pozamiata konkurencję. Tak się jednak nie dzieje. Tytuł ten zaczął coraz bardziej skręcać w stronę poważnej historii fantasy, jednak to co świetnie zagrało w przypadku „Karmazynowej Wieży”, tym razem się nie sprawdziło. Zabrakło dobrze zarysowanych postaci drugoplanowych i konkretnego celu. Również karykaturalna, udziwniona kreska w sytuacji, kiedy chce się przedstawić monumentalne sceny batalistyczne, wprowadza niepotrzebny chaos.
Norgal z nieodłączną, gadającą głową wiedźmy Agathy, tym razem trafia do miasta-warowni Venorii. Jest ono oblegane przez armie goblinów, chcących zdobyć ukrywane za murami jajo monstrualnych rozmiarów. Zgodnie z legendą ma się z niego wykluć bóstwo, które jest czczone przez gobliny. Jakby tego było mało, właśnie zaczyna ono pękać.
Jak widać sam pomysł nie jest najbardziej skomplikowany, aczkolwiek w swojej prostocie całkiem oryginalny i efektowny. Gorzej z wykonaniem. Dekapitator wspiera tytułowych rycerzy Venorii w obronie miasta, ale robi to bez przekonania, zwłaszcza, że z jednym z nich łączą go niedokończone sprawy z przeszłości. Wszystko to zostało jednak przedstawione w sposób mętny i nie robi oczekiwanego wrażenia. Podobnie jeśli chodzi o dworską intrygę, mająca na celu obalenie władzy w mieście. Wygląda to trochę tak, jakby takowa musiała się pojawić z racji konwencji, ale MacLean nie miał na nią pomysłu i jak najbardziej ją skrócił.
Problemem jest także głowa Agathy. Teoretycznie dowiadujemy się nieco z jej przeszłości, co akurat stanowi najciekawszy moment albumu. Niemniej jako postać, nie ma ona wiele do powiedzenia. Nawet jej złośliwych komentarzy jest mniej, niż poprzednio. Co prawda ten niedostatek ma wynagrodzić finał, ale niestety wygląda on na zwyczajowe deux ex machina. Bez zdradzania fabuły, wspomnę, że sama idea może i była ciekawa, ale została wyciągnięta z kapelusza (a właściwie z kosza) i w zasadzie nie wiadomo, czemu zadziało się to, co się zadziało.
O rysunkach już wspominałem. Specyficzna kreska MacLeana na pewno nie wszystkim się spodoba, ale przez dwa albumy, zdążyliśmy się z nią oswoić. A jednak są momenty, kiedy wręcz chciałoby się, by grafika była bardziej spektakularna. W końcu mamy do czynienia z oblężeniem miasta, a tymczasem wygląda to trochę tak, że siły atakujące i broniące składają się z góra trzech osób.
Z powyższych rozważań może wyjść na to, że „Rycerze Venorii” to pozycja nieudana, po którą nie opłaca się sięgać. Bez przesady, aż tak źle nie jest. Po prostu, po albumie numer dwa, oczekiwałem czegoś, co wbije mnie w fotel, a dostałem przeciętniaka fantasy, do przeczytania na raz. Osoby znające poprzednie tomy, na pewno sięgną i po ten, by zobaczyć, co też się przytrafiło Norgalowi. Niemniej nowicjuszom nie polecam zaczynania przygody z Dekapitatorem od niniejszego odcinka.
koniec
4 lipca 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Brak umiaru szkodzi
Dagmara Trembicka-Brzozowska

12 V 2021

Luiz Eduardo de Oliveira, bardziej znany jako Leo, najwyraźniej jest fanem klasycznego science fiction z lat 80. Jego „Betelgeza” nosi wszystkie znaki inspiracji powieściami, jakie pisali Sheri Tepper, Brian Aldiss czy Nancy Kress – jednak wypada na ich tle słabo. Przez główną bohaterkę!

więcej »

Była sobie… Maria Skłodowska-Curie
Sławomir Grabowski

12 V 2021

Komiks „Maria Skłodowska-Curie. Pierwiastki promieniotwórcze” hiszpańskiego autora Jordiego Bayarriego jest ciekawą formą przybliżenia postaci tej wybitnej uczonej dla młodszego odbiorcy.

więcej »

Ile to jest w kocich minutach?
Marcin Osuch

11 V 2021

Dziewiąty „Tłusty koci trójpak” zaczyna się od tradycyjnego amerykańskiego zjazdu klasowego. Jon nie wypada na nim najgorzej, ale przecież nie za to kochamy komiksy Jima Davisa. Na szczęście dalej wszystko jest po staremu.

więcej »

Polecamy

O wolność waszą i naszą

Tajemnica złotej maczety:

O wolność waszą i naszą
— Konrad Wągrowski

Na wielbłądzie boli tyłek
— Konrad Wągrowski

Z Łosiem na łowy
— Konrad Wągrowski

Przybywając do PRL-owskiego raju
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

A miała być radosna, złośliwa recenzja…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rozrywka ociekająca krwią
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Nie wszystko da się rozstrzygnąć na ringu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Batman wraca do miasta
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zacne sędziowskie archiwa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Włoski western (niekoniecznie spaghetti)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po tamtej stronie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nanopandemia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dziesięć filmów Michaela Baya w jednym
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly, metal i RPG
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie tędy droga
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Catwoman miała pieskie życie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.