Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 30 października 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CC

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Grant Morrison, Liam Sharp
‹Green Lantern #1: Galaktyczny Stróż Prawa›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGreen Lantern #1: Galaktyczny Stróż Prawa
Scenariusz
Data wydania25 marca 2020
RysunkiLiam Sharp
PrzekładMarek Starosta
Wydawca Egmont
CyklGreen Lantern
ISBN9788328196070
Format176s. 167x255mm
Cena49,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Nie dla zielonych czytelników
[Grant Morrison, Liam Sharp „Green Lantern #1: Galaktyczny Stróż Prawa” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Grant Morrison zawsze budził skrajne emocje. Jego „Doom Patrol” jest uwielbiany lub równany z ziemią – obok tego komiksu nie przechodzi się obojętnie. Najnowsza seria, „The Green Lantern”, której scenariusze tworzy samodzielnie Szalony Szkot też będzie polaryzować czytelników – przygody Hala Jordana, działającego teraz jako kosmiczny policjant, wystawiają odbiorcę na poważną próbę.

Marcin Knyszyński

Nie dla zielonych czytelników
[Grant Morrison, Liam Sharp „Green Lantern #1: Galaktyczny Stróż Prawa” - recenzja]

Grant Morrison zawsze budził skrajne emocje. Jego „Doom Patrol” jest uwielbiany lub równany z ziemią – obok tego komiksu nie przechodzi się obojętnie. Najnowsza seria, „The Green Lantern”, której scenariusze tworzy samodzielnie Szalony Szkot też będzie polaryzować czytelników – przygody Hala Jordana, działającego teraz jako kosmiczny policjant, wystawiają odbiorcę na poważną próbę.

Grant Morrison, Liam Sharp
‹Green Lantern #1: Galaktyczny Stróż Prawa›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGreen Lantern #1: Galaktyczny Stróż Prawa
Scenariusz
Data wydania25 marca 2020
RysunkiLiam Sharp
PrzekładMarek Starosta
Wydawca Egmont
CyklGreen Lantern
ISBN9788328196070
Format176s. 167x255mm
Cena49,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Pierwszy odcinek „The Green Lantern” Granta Morrisona, z rysunkami Liama Sharpa, ukazał się za oceanem w styczniu 2019 roku. Seria ta jest spadkobierczynią dwóch poprzednich, zakończonych pod koniec 2018 roku – „Hal Jordan and the Green Lanterns Corps” Roberta Vendittiego oraz „Green Lanterns”. Głównym bohaterem runu Morrisona jest Hal Jordan, najsłynniejsza ziemska Zielona Latarnia – strażnik sektora 2814.1. Hal przebywa właśnie na Ziemi, a jego pierścień mocy jest całkowicie rozładowany – traf chciał, że niedaleko miejsca jego pobytu rozbija się statek z inną Zieloną Latarnią (to chyba już jest tradycją). Ciężko ranny kosmita, przypominający trochę jakiegoś stwora zastygłego w bursztynie („przekaż moim roztworom protokryształów, że bardzo je kocham”), zleca Halowi misję powstrzymania trzech złoczyńców, którzy dali właśnie nogę z rozbitego statku. Halowi wiatr zaczyna w końcu wiać w plecy – pierścień naładowany, kosmos stoi otworem, a planeta Oa, na której znajduje się źródło mocy Zielonych Latarni, wzywa go do siebie.
Grant Morrison jest tu po prostu sobą. Nie ma czasu na wyjaśnienia i tłumaczenia kto jest kim, gdzie jesteśmy i co wynika z czego. Tempo opowieści jest zabójcze a przewijająca się w jej trakcie galeria postaci i miejsc wprost niesłychana. „Galaktyczny stróż prawa” przypomina trochę „Doctora Who” – ale takiego podniesionego do n-tej potęgi. Od pierwszych stron poznajemy postacie tak cudaczne i pstrokate w swej prezencji, że tak naprawdę od razu mocno dystansujemy się od opowiadanej historii. Grant Morrison, robi dokładnie to samo co w „Doom Patrolu” – podkreśla, że jesteśmy w opowieści obrazkowej, gdzie nie działają normalne zasady fizyki, logiki i zwyczajnego zdrowego rozsądku. Ziemia zostaje zminiaturyzowana i wystawiona na aukcji, jedna z Latarni ma eksplodujący wulkan zamiast głowy, odwiedzamy planetę kosmicznych wampirów, zakrzywiamy prawdopodobieństwo za pomocą „cyferblatu losu” i widzimy jak dziwaczni pożeracze gwiazd konsumują całe systemy gwiezdne. Ale całe to wariactwo, zmierza ku konkretnemu rozwiązaniu fabularnemu – oto we wszechświecie pojawiło się wielkie zagrożenie. Tajemnicze istoty, zwane Blackstars, muszą zebrać pięć magicznych artefaktów, aby stworzyć coś, co nazywają „Narzędziem Ostatecznym”. Co planują? Zagładę? Przejęcie władzy? Pierwszy tom nie odpowiada na te pytania – zbiera tylko sześć z dwunastu odcinków. Druga połowa tej opowieści pojawi się w Polsce w październiku jako „Dzień, w którym spadły gwiazdy”.
To nie jest komiks dla przypadkowego czytelnika. Tylko odbiorcy naprawdę dobrze orientujące się z „kosmosie Detective Comics” będą nadążać za tym, co się dzieje – ale i tak nie ma gwarancji, że wszystko będzie jasne. Trzeba po prostu porządnie odrobić lekcje, zanim siądziemy do runu Morrisona – dowiedzieć się, co działo się w ostatnich latach u Zielonych Latarni i kim są najważniejsze postacie. Morrison wymaga też od swych czytelników maksymalnego skupienia i otwartego umysłu. To, co wyprawia się w komiksie, przypomina narkotyczne sny, gdzie wydarzenia połączone są ze sobą w bardzo luźny i niekoniecznie przejrzysty sposób. Autor bardzo lubi też gwałtownie zmieniać czas i miejsce akcji – dopiero piąty z sześciu odcinków porządkuje nieco fabułę i pozwala odetchnąć. Nie brakuje też pokręconego poczucia humoru Morrisona – w szeregach Zielonych Latarni walczy „inteligentny, uniwersalny wirus”, którego bronią jest oczywiście… infekcja, a na wrogów spadają szesnastotonowe, zielone odważniki rodem z „Latającego cyrku Monty Pythona”.
W pierwszym tomie „The Green Lantern” rysownik jest równie ważną personą, co scenarzysta. Liam Sharp daje wprost niesamowity popis umiejętności. Poszczególne kadry są hiperszczegółowe, maksymalnie dopracowane i przeładowane detalami. Charakterystyka postaci i miejsc jest dokładnie tak odjechana, jak wymaga tego scenariusz Morrisona. Kosmici wyglądają naprawdę surrealistycznie – zupełnie inaczej niż w „kosmosie Marvela”, gdzie, z pstrokacizną utrzymaną na podobnym poziomie jak w DC, cały czas przypominają ludzi. Kreacja Sharpa, mimo swej „nieludzkości”, jest jednocześnie całkiem swojska i znajoma. Kosmici rżną w karty w kosmicznych knajpach, a na drzwiach statków-karetek malują czerwone krzyże. Liam Sharp wyczynia również cuda z samym układem kadrów, co przypomina nieco szaleństwo „Sandmana: Uwertury” ilustrowanego przez J. H. Williamsa III. Tu nie znajdziemy zwyczajnych prostokątnych bloków, które zawsze łatwo śledzimy od lewa do prawa i z góry na dół. Jednocześnie nie ma problemu z podążaniem za historią, bo narracja Sharpa jest bardzo, bardzo intuicyjna. Wszystko razem sprawia, że na samym podziwianiu rysunków spędzimy przynajmniej tyle samo czasu, co na odczytywaniu i dekodowaniu fabuły. Koronkowa robota.
„Green Lantern. Galaktyczny stróż prawa” to komiks bardzo specyficzny. Część czytelników rzuci nim o ścianę i nigdy do niego już nie wróci. Inni przeczytają dwukrotnie pod rząd i powtórzą to wszystko za miesiąc, przed zakupem tomu drugiego. Czy warto? Oczywiście, przecież to Morrison.
koniec
18 września 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Historia w obrazkach: Prowokacja na wagę losów świata
Sebastian Chosiński

30 X 2020

Długo oczekiwany piąty tom „Bradla” zamyka bardzo ważny etap w okupacyjnych dziejach Kazimierza Leskiego. Przestają istnieć – oskarżani o działanie na dwie (a nawet trzy) strony – Muszkieterowie, a tytułowy bohater wiąże się ze Związkiem Walki Zbrojnej. Dni inżyniera Stefana Witkowskiego wydają się policzone.

więcej »

Rozliczenia
Marcin Knyszyński

29 X 2020

Piąty już zbiorczy tom „Hellblazera” od Egmontu jest jednocześnie trzecim i ostatnim, za scenariusz którego odpowiada Garth Ennis. Opasłe, ponad pięćsetstronicowe, tomiszcze to potężna dawka charakterystycznej, obrazoburczej i bardzo niegrzecznej narracji autora przyszłego „Kaznodziei”, który brał właśnie potężny rozbieg do swego najgłośniejszego dzieła. John Constantine dopiero co odbił się od dna i wypłynął na powierzchnię.

więcej »

W mieście źle się dzieje
Andrzej Goryl

28 X 2020

„Zbir” („The Goon”) Erika Powella to komiks unikalny. Historia tytułowego gangstera i jego wyszczekanego kumpla Franky’ego, walczących z hordami zombie (oraz innymi, zwykle nadnaturalnymi zagrożeniami) ma w sobie więcej niż może się wydawać na pierwszy rzut oka.

więcej »

Polecamy

Rajner kontra Reiner

Podziemny front:

Rajner kontra Reiner
— Konrad Wągrowski

Wojna o duszę doktora z AK
— Konrad Wągrowski

Noc długich noży
— Konrad Wągrowski

Komandosi z wyobraźni generała
— Konrad Wągrowski

Komiks, którego nie było
— Konrad Wągrowski

Bitwa o szyny
— Konrad Wągrowski

Dobry Niemiec
— Konrad Wągrowski

Granat do studzienki, czyli najśmielsza akcja bojowa
— Konrad Wągrowski

Po twarzy poznasz konfidenta
— Konrad Wągrowski

Wybuch w burdelu
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Deadpool w pięciu smakach
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Rozliczenia
— Marcin Knyszyński

Powrót po latach
— Marcin Knyszyński

Old Man Bruce
— Marcin Knyszyński

Przygrywka tycia
— Marcin Knyszyński

Lekko w dół
— Marcin Knyszyński

Prosta historia
— Marcin Knyszyński

Cokolwiek ci zrobi, nie krzycz
— Marcin Knyszyński

Hardboiled Berserker
— Marcin Knyszyński

Niechciany eskapizm
— Marcin Knyszyński

Sprzątanie po dwudziestym wieku
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.