Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 kwietnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCV

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Steve Dillon, Glyn Dillon, Garth Ennis, John Higgins, William Simpson, Peter Snejbjerg
‹Hellblazer - Garth Ennis prezentuje #5›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHellblazer - Garth Ennis prezentuje #5
Scenariusz
Data wydania7 października 2020
RysunkiWilliam Simpson, Steve Dillon, Glyn Dillon, Peter Snejbjerg, John Higgins
PrzekładMarek Starosta
Wydawca Egmont
CyklHellblazer
ISBN9788328196322
Format548s. 170x260mm
Cena149,99
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Rozliczenia
[Steve Dillon, Glyn Dillon, Garth Ennis, John Higgins, William Simpson, Peter Snejbjerg „Hellblazer - Garth Ennis prezentuje #5” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Piąty już zbiorczy tom „Hellblazera” od Egmontu jest jednocześnie trzecim i ostatnim, za scenariusz którego odpowiada Garth Ennis. Opasłe, ponad pięćsetstronicowe, tomiszcze to potężna dawka charakterystycznej, obrazoburczej i bardzo niegrzecznej narracji autora przyszłego „Kaznodziei”, który brał właśnie potężny rozbieg do swego najgłośniejszego dzieła. John Constantine dopiero co odbił się od dna i wypłynął na powierzchnię.

Marcin Knyszyński

Rozliczenia
[Steve Dillon, Glyn Dillon, Garth Ennis, John Higgins, William Simpson, Peter Snejbjerg „Hellblazer - Garth Ennis prezentuje #5” - recenzja]

Piąty już zbiorczy tom „Hellblazera” od Egmontu jest jednocześnie trzecim i ostatnim, za scenariusz którego odpowiada Garth Ennis. Opasłe, ponad pięćsetstronicowe, tomiszcze to potężna dawka charakterystycznej, obrazoburczej i bardzo niegrzecznej narracji autora przyszłego „Kaznodziei”, który brał właśnie potężny rozbieg do swego najgłośniejszego dzieła. John Constantine dopiero co odbił się od dna i wypłynął na powierzchnię.

Steve Dillon, Glyn Dillon, Garth Ennis, John Higgins, William Simpson, Peter Snejbjerg
‹Hellblazer - Garth Ennis prezentuje #5›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHellblazer - Garth Ennis prezentuje #5
Scenariusz
Data wydania7 października 2020
RysunkiWilliam Simpson, Steve Dillon, Glyn Dillon, Peter Snejbjerg, John Higgins
PrzekładMarek Starosta
Wydawca Egmont
CyklHellblazer
ISBN9788328196322
Format548s. 170x260mm
Cena149,99
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Uliczny angielski mag i egzorcysta-samouk wyszedł pod koniec drugiego tomu na prostą. Przestał tarzać się we własnym nieszczęściu i łkać po rozstaniu z „największą miłością swego życia”. Uświadomił sobie, że co prawda może upaść nawet leżąc, ale nie znajdzie w ten sposób ukojenia i sensu życia. Świadomy tego, że już zawsze obracał będzie piękno w brzydotę, miłość w nienawiść i zaufanie w zdradę, postanawia żyć dalej. Na początek zmiana klimatu i podróż do Stanów Zjednoczonych.
Narysowany przez Steve’a Dillona „Płomień potępienia” to pierwsza z trzech większych fabuł trzeciego tomu (oprócz nich znajdziemy w nim także kilka krótkich, jednoodcinkowych opowieści). John Constantine przybywa do Nowego Jorku, gdzie dopada go przeszłość – tak, jakby cały czas czekała na jego powrót. Bohater chciał odpocząć od swoich angielskich koszmarów – te amerykańskie wcale jednak nie są mniejsze. Kończący opowieść, jubileuszowy, siedemdziesiąty piąty numer „Hellblazera” zawiera jeszcze jedną, krótką historię, za grafikę której odpowiadał poprzednik Dillona – William Simpson. Wracający z Ameryki John przymusowo ląduje w Dublinie – staje się to przyczynkiem kolejnych rozliczeń z przeszłością. Jego zmarły (tak!) przyjaciel, Brendan, zaprasza go na zwyczajową rundkę po miejscowych pubach, jak zwykle mocno okraszoną bełkotliwymi monologami udającymi dialogi. A gdy Constantine wraca w końcu do Londynu rozpoczyna się ostateczne starcie z demonem, któremu tak bardzo naraził się w pierwszych odcinkach runu Ennisa – Pierwszym z Upadłych.
„Łajdak u piekła bram”, na którego składają się ostatnie numery „Hellblazera” autorstwa duetu Ennis/Dillon, to idealne podsumowanie całego runu. Londyńską dzielnica Tottenham ogarniają zamieszki na tle rasowym (Ennis inspirował się prawdziwymi wydarzeniami z października 1985 roku), Constantine próbuje ratować swoją dawną znajomą z szponów prostytucji i uzależnienia, a wściekły Szatan, przy pomocy pewnej małej, niebezpiecznej istoty (która odegrała znaczącą rolę pod koniec runu Jamesa Delano, tuż przed tym jak do roboty wziął się Irlandczyk), chce się w końcu zemścić na Johnie. Świetna historia, ładnie podsumowująca wszystko to, co zrobił dla „Hellblazera” Ennis i otwierająca zupełnie nowe możliwości dla jego następcy. W maju 1995 roku serię przejął Paul Jenkins, który prowadził ją aż do sierpnia 1998 roku. Jego run był specyficzną mieszanką Delano i Ennisa – znowu mniej skupiony na samej postaci Constantine’a, a bardziej na sprawach społecznych i politycznych.
Garth Ennis i Steve Dillon podjęli później jeszcze jedną współpracę. „Kraj ojców” to opowieść z akcją osadzoną w Belfaście.Skupiona jest w całości na postaci Kit Ryan – ukochanej Constantine’a, która próbuje ułożyć sobie życie na nowo. Ten „spin-off”, wydany poza główną serią, pozbawiony jest jakichkolwiek nadnaturalnych wątków, postaci samego Johna i jest najbardziej „obyczajowym” komiksem, jaki stworzyli obaj panowie. Sam Ennis wrócił potem jeszcze na chwilę do serii i napisał bardzo mocną, po „ennisowemu” brutalną i kontrowersyjną, historię „Syn człowieczy”, która ukazała się pod koniec 1998 roku, zaraz po odejściu wspomnianego już Paula Jenkinsa. Niewybredny czarny humor, dosadnie pokazana przemoc i nieco groteskowe rozwiązania fabularne lokują „Syna człowieczego” w pobliżu tego, co z „Hellblazerem” zrobił jeszcze później Brian Azzarello (jego run został już w Polce wydany w dwóch zbiorczych tomach – jeszcze przed tomami Ennisa). Przeszłość znowu upomina się o Johna – ponownie będzie musiał zebrać, to co zasiał i wcale mu tom nie będzie na rękę. Rysuje John Higgins – znakomicie, lepiej niż Dillon i dokładnie tak, jak wymaga tego tak cudaczna historia, jaką jest „Syn człowieczy”. Tym tytułem Garth Ennis pożegnał się z „Hellblazerem”. W lutym 1999 roku do gry wszedł już Warren Ellis – już w grudniu poznamy jego interpretację przygód londyńskiego maga.
Garth Ennis rozlicza w ostatnim tomie nie tylko własny udział w tworzeniu serii, czy pewne mroczne epizody z życia Johna Constantine’a, ale i podejmuje się swego rodzaju analizy i krytyki społecznej. Wyprawa Johna Constantine’a do Ameryki przywodzi na myśl zarówno wspomniany już run Briana Azzarello jak i „Amerykański gotyk” Alana Moore’a, o którym wspominałem przy okazji „Sagi o potworze z bagien”. Stany Zjednoczone w wydaniu Gartha Ennisa jawią się jako domena zła – amerykański sen okazuje się koszmarem i stekiem bzdur. Ennis podejmował podobny temat w „Kaznodziei”, tylko że w sposób o wiele bardziej dojrzały i stonowany, mimo tej całej, w pełni zamierzonej, obelżywości. W „Hellblazerze” jest „prosto w twarz” – takie słowa jak „wolność”, „sprawiedliwość”, „przyzwoitość”, „litość”, „niewinność”, „dobroć” mogą znaczyć dokładnie to, co każe im obecna władza. A ludzie wszystko to łykać będą bezkrytycznie – bo lubią swoje bańki, w których żyją i lubią być okłamywani. Granice i kodeksy moralne nie istnieją – „no, chyba, że w filmach z Johnem Wayne’em”. Ale nie tylko Ameryce się dostaje. Dublin, Belfast, Londyn – to wszystko miejsca pełne konformistów, duchowych leni, drani silnych wobec słabych i słabych wobec silnych, chlejących w podłych barach i z perspektywą ograniczoną do czubka własnego nosa.
Wiemy dobrze, że John Constantine wcale lepszy nie jest – Garth Ennis nie kreuje go przecież na kryształowego bohatera. To raczej pryzmat, przez który patrzymy na rzeczywistość. Obserwacje i wyciągane wnioski nie są może specjalnie odkrywcze, atak na religię mało wysublimowany i trochę szczeniacki, a całościowy obraz nie tyle prosty co prostacki, ale ja osobiście nie chciałem i nie oczekiwałem po Ennisie niczego innego. Miało być niewybrednie i jest – ja to biorę z całym dobrodziejstwem inwentarza. Jak mówi sam Constantine: „Najgorsze są wyrafinowane, intelektualne przenośnie. Kiedy je słyszę, wiem, że jestem w piekle”. A potem zamawia szóste piwo i pojękuje przy barze, jak cała masa podobnych mu przegrańców.
Garth Ennis to nadal mistrz budowania fabuły przede wszystkim dialogiem. W trzecim tomie jest jeszcze mniej samej akcji niż wcześniej – są za to świetnie napisane, błyskotliwe wymiany zdań. To jest zresztą bardzo charakterystyczne dla Irlandczyka. Jak nikt przed nim i nikt po nim zrobił z Johna prawdziwego gadułę. Konkluzja całej zadymy z Pierwszym Upadłym, czyli „Łajdak u nieba bram” czy wreszcie odskocznia od postaci Constantine’a w „Kraju ojców” stoją dialogiem. A W „Synu człowieczym” Constantine wręcz burzy czwartą ścianę i próbuje zagadywać czytelnika. Plecie może trochę trzy po trzy, ale na pewno nie przynudza.
Trzeci tom „Hellblazera” to świetne zamknięcie i podsumowanie całego wkładu Ennisa w ten tytuł. Przez wielu znawców uważany jest za najlepszy okres tej, liczącej sobie dokładnie trzysta odcinków, serii. Nie przegapcie.
koniec
29 października 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nareszcie wolna
Agata Włodarczyk

19 IV 2021

Zimna wojna sprawiła, że naukowcy prowadzili wiele dziwnych eksperymentów, żaden jednak nie dorastał do pięt tym, jakie w spiskowych teoriach tworzyli ludzie. A co, gdyby w jakimś niewielkim miasteczku w Illinois jednak prowadzono badania nad zdolnościami parapsychologicznymi u dzieci?

więcej »

Tajemnica złotej maczety: Przybywając do PRL-owskiego raju
Konrad Wągrowski

18 IV 2021

„U progu tajemnicy” to pierwszy zeszyt z nowego cyklu komiksowego z połowy lat 80., który miał zastąpić „Kapitana Żbika”. Okazał się jednak cyklem, który dużo więcej obiecywał, niż był w stanie czytelnikom dostarczyć.

więcej »

Włoski western (niekoniecznie spaghetti)
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

17 IV 2021

Na pytanie, co łączy Włochy ze światem dzikiego zachodu, zapewne większość odpowie, że spaghietti westerny. Jak się okazuje, nie tylko. Trzy lata przed premierą „Za garść dolarów” Sergia Leone miała bowiem premiera komiksu „Zagor”, który wreszcie ukazał się oficjalnie po polsku dzięki wydawnictwu Tore.

więcej »

Polecamy

Nowy wspaniały świat

Początki państwa polskiego:

Nowy wspaniały świat
— Marcin Osuch

Soczewica, koło, miele młyn
— Marcin Osuch

Krew, krew, flaki, śmierć
— Marcin Osuch

Uczyć nie bawiąc
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

Londyn magiczny (zły)
— Marcin Knyszyński

Wielki finał
— Marcin Knyszyński

To nie jest kraj dla starego Punishera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Walka trwa
— Andrzej Goryl

Dwa orki, awanturnik i chętna kapłanka
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kompletny Dredd
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Od zbrukanego czytelnika
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jak być diabłem diabła?
— Marcin Knyszyński

Diabłu na pohybel
— Marcin Knyszyński

Umowa z Bogiem
— Paweł Ciołkiewicz

Tegoż autora

Tuż przed Toddem McFarlane’em
— Marcin Knyszyński

Odszukać sens w tym, co bezsensowne
— Marcin Knyszyński

Szaszłyki z ludziny
— Marcin Knyszyński

Niekończąca się bitwa
— Marcin Knyszyński

Nowe wojny piwne
— Marcin Knyszyński

Wojny piwne
— Marcin Knyszyński

Na złamanie karku
— Marcin Knyszyński

Martwe miasto
— Marcin Knyszyński

Horror małomiasteczkowy
— Marcin Knyszyński

Chcesz być mną?
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.