Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 6 grudnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Mike Costa, Gerardo Sandoval, Dan Slott, Ryan Stegman
‹Amazing Spider-Man – Globalna sieć #8: Venom Inc.›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAmazing Spider-Man – Globalna sieć #8: Venom Inc.
Scenariusz
Data wydania14 października 2020
RysunkiRyan Stegman, Gerardo Sandoval
PrzekładBartosz Czartoryski
Wydawca Egmont
CyklAmazing Spider-Man, Marvel Now 2.0
ISBN9788328196582
Format160s, 167x255mm
Cena49,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Venom, ty świnio
[Mike Costa, Gerardo Sandoval, Dan Slott, Ryan Stegman „Amazing Spider-Man – Globalna sieć #8: Venom Inc.” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Venom to jeden z moich ulubionych wrogów Człowieka Pająka. Niestety od czasu, kiedy stanowił niszczycielską mieszankę pragnienia zemsty i chęci czynienia dobra, minęły już trzy dekady i wiele w tym czasie się zmieniło. Świadczy o tych chociażby 8 tom „Amazing Spider-Man” z podtytułem „Venom Inc”.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Venom, ty świnio
[Mike Costa, Gerardo Sandoval, Dan Slott, Ryan Stegman „Amazing Spider-Man – Globalna sieć #8: Venom Inc.” - recenzja]

Venom to jeden z moich ulubionych wrogów Człowieka Pająka. Niestety od czasu, kiedy stanowił niszczycielską mieszankę pragnienia zemsty i chęci czynienia dobra, minęły już trzy dekady i wiele w tym czasie się zmieniło. Świadczy o tych chociażby 8 tom „Amazing Spider-Man” z podtytułem „Venom Inc”.

Mike Costa, Gerardo Sandoval, Dan Slott, Ryan Stegman
‹Amazing Spider-Man – Globalna sieć #8: Venom Inc.›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAmazing Spider-Man – Globalna sieć #8: Venom Inc.
Scenariusz
Data wydania14 października 2020
RysunkiRyan Stegman, Gerardo Sandoval
PrzekładBartosz Czartoryski
Wydawca Egmont
CyklAmazing Spider-Man, Marvel Now 2.0
ISBN9788328196582
Format160s, 167x255mm
Cena49,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Pierwsze pojawienia się Venoma w życiu Spidera robiły piorunujące wrażenie. Był przerażający i śmiertelnie niebezpieczny. Nic dziwnego, że Mary Jane poprosiła (wtedy jeszcze) męża, by więcej nie zakładał czarnego kostiumu, w którym paradował przez niemal całe lata 80. Nawet w karykaturalnym wydaniu Erika Larsena, który dorobił łotrowi charakterystyczny, wywalony jęzor, robił on niezatarte wrażenie. Poza wyglądem posiadał bowiem złożoną psychikę, której mogłaby mu pozazdrościć śmietanka marvelowskich superłotrów. Nienawidził Petera Parkera, ale jednocześnie chciał być postacią pozytywną. Tyle tylko, że dobro postrzegał na swój, specyficzny sposób. To wszystko sprawiło, że Eddie Brock i jego symbiont, automatycznie wkroczyli do pierwszej ligi najpopularniejszych marvelowskich postaci.
Potem mieliśmy próbę przebicia tej popularności i na scenę wkroczył drugi symbiont z kosmosu – Carnage. I do momentu nieszczęsnego, przedłużanego na siłę eventu „Maximum Carnage”, spełniał swoją rolę. A ponieważ kierownictwo Marvela nie wie, kiedy przestać, zaczęło rozmieniać pomysł na drobne i kolejne symbionty zalały karty komiksów. Niestety w tym momencie magia samego Venoma mocno przygasła. Do tego stopnia, że nawet na parę lat pożegnaliśmy Eddiego Brocka, zaś jego symbiont przejął kumpel Petera Parkera z liceum Flash Thompson. Choć ostatnio wszystko powoli zaczęło wracać na swoje miejsce, są rzeczy których się już nie naprawi.
Dlaczego o tym wszystkim piszę? Ponieważ „Venom Inc.” to wypadkowa wszystkiego, co dotyczy Eddiego Brocka. Mamy więc oryginalnego Venoma, Flasha Thompsona, Czarną Kotkę, całe zastępy łotrów zainfekowanych symbiontem (w tym także Scorpiona, który także wcześniej był jego właścicielem), Anty-Venoma, a także Petera Parkera, który zbratał się z pasożytem z kosmosu. A wszystko to zostało podane w iście wyścigowy sposób. Akcja pędzi na łeb na szyję i okraszana jest sucharami Spidera.
W telegraficznym skrócie chodzi o to, że pewien podrzędny łotr Lee Price przejął symbionta od uczennicy Flasha Thompsona – Manii, stając się Maniakiem. O tyle, o ile do tej pory kosmiczne stroje trzymały się swojego właściciela, ten wyjątkowo infekuje innych, robiąc z nich niewolników. W ten sposób Maniak tworzy sobie armię oddanych żołnierzy, by zrealizować plan przejęcia władzy nad przestępczością w Stanach Zjednoczonych. Powstrzymać mogą go jedynie Eddie Brock, Spider-Man, Flash Thompson, który zyskuje nowe, zaskakujące zdolności i Czarna Kotka, która pretendowała do miana jednej z najważniejszych postaci w przestępczym półświatku.
Tym razem scenarzysta Dan Slott (we współpracy z Mike Costą) postawił na czystą rozrywkę. Nie zamierzał dekonstruować świata Spidera, jak to ma w zwyczaju, tylko dostarczyć porcji bezpretensjonalnego umilacza czasu. I w zasadzie swój cel osiągnął. Komiks bowiem szybko się czyta, zaś fabuła nie należy do przesadnie skomplikowanych. Po pożegnaniu „Globalnej sieci”, czyli okresu, w którym Parker zarządzał wielką korporacją, pozycja ta stanowi miły powrót do starych, dobrych czasów, kiedy Pajączek był po prostu przyjacielskim superbohaterem z sąsiedztwa.
Ja jednak od Venoma wymagam znacznie więcej. Jak już ustaliliśmy, postać ta posiada wiele do zaoferowania i bardziej pasuje do mrocznych, brutalnych historii, niż akcyjniaków przesyconych niezbyt wyrafinowanym humorem. Weźmy chociażby moment, kiedy symbiont Maniaka przejmuje kontrolę nad Spiderem. Po jego doświadczeniach z oryginałem, powinno to stanowić dla niego nie lada traumę, tymczasem motyw ten wykorzystano jedynie po to, by przedstawić serię gagów w redakcji „Daily Bugle”.
Od strony wizualnej mamy do czynienia z pracami dwóch artystów, a to dlatego, że na album składają się zeszyty „Amazing Spider-Man”, „Venom” i wydań specjalnych z podtytułami „Venom Inc. Alpha”, oraz „Venom Inc. Omega”. Nie powiem, aby Ryan Stegman i Gerrardo Sandoval powalali techniką. Ten pierwszy to przedstawiciel marvelowskiej średniej, jednym słowem rzemieślnik w swoim fachu, ale nic ponad to. Ten drugi natomiast preferuje brudny, kanciasty i jakby niedbały styl, odwołujący się do tego, co robi Humberto Ramos. A, że nie przepadam za twórczością Meksykanina, automatycznie podchodzę z rezerwą do Sandovala.
Co tu dużo mówić – „Venom Inc.” to pozycja, która szybko wchodzi, ale równie szybko się o niej zapomina. Nie przynosi nic ponad akcję, ale wygląda na to, że taki właśnie był zamysł twórców. To taki odpowiednik wakacyjnego, kinowego blockbustera (wow, jak dziwnie to brzmi w dobie pandemii), który ma jedynie zabić czas, nie nadwyrężając specjalnie umysłu. Warto jednak przypomnieć, że nawet blockbustery potrafią być wybitne.
koniec
21 listopada 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zaglądam w swe serce i widzę Cymerię
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

5 XII 2020

Wydawało się, że Egmont porzucił publikowanie przygód Conana w edycji Dark Horse Comics i skupił się na obecnych pozycjach mu poświęconych od Marvela. Na szczęście tak się nie stało, czego owocem jest trzeci obszerny tom zbiorczego wydania zbiorczego, z podtytułem „Powrót do Cymerii”.

więcej »

Jest w sumie sympatyczniej
Dagmara Trembicka-Brzozowska

4 XII 2020

Z uporem godnym lepszej sprawy otrzymuję do zrecenzowania kolejne albumy z cyklu „Rick and Morty”. Seria zdecydowanie budzi moją niechęć. Stąd duże zdziwienie, gdy szóstą część odebrałam zdecydowanie pozytywnie.

więcej »

A imiona ich Marek, Mateusz, Łukasz i Jan…
Sebastian Chosiński

4 XII 2020

To nie wina polskiego wydawcy, ale autorów komiksu – przede wszystkim Alexa Alice’a – że najpierw poznaliśmy historię późniejszą (w postaci tetralogii „Trzeci testament”), a dopiero później wydarzenia ją, choć niekoniecznie bezpośrednio, poprzedzające (w pięcioksięgu „Trzeci testament: Juliusz”). Teraz Egmont postanowił przypomnieć – w jednym zbiorczym tomie – opowieści o czterech ewangelistach: Marku, Mateuszu, Łukaszu i Janie.

więcej »

Polecamy

Umarł król, niech żyje król!

Legendarna Historia Polski:

Umarł król, niech żyje król!
— Marcin Osuch

Gryzonie zemsty
— Marcin Osuch

Zanim pojawił się wiedźmin
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

Marvel: Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Zaglądam w swe serce i widzę Cymerię
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mrok, tajemnice i kolorowe neony
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To nie jest kraj dla starego Punishera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szlachetny Dziki Zachód
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do zaliczenia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

A jak poszedł król na wojnę…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kadry z życia Logana
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Baśń dla dużych i małych
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dwa orki, awanturnik i chętna kapłanka
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zabawa dla dorosłego dziecka
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.