Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 lipca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCVII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Warren Ellis, Brian Hitch, Phil Jimenez
‹Authority #1›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAuthority #1
Scenariusz
Data wydania12 listopada 2020
RysunkiPhil Jimenez, Brian Hitch
PrzekładJacek Żuławnik
Wydawca Egmont
CyklDC Deluxe, Authority
ISBN9788328196247
Format354s. 180x275mm
Cena124,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Uczynimy świat lepszym… bo możemy!
[Warren Ellis, Brian Hitch, Phil Jimenez „Authority #1” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Komiksy o przygodach superbohaterskiej grupy, znanej jako „Authority” można już było kiedyś w Polsce przeczytać. Nie istniejące już wydawnictwo Manzoku wydało w 2007 i 2008 roku cztery numery – teraz, po trzynastu latach, Egmont bierze pierwsze trzy i wydaje je w jednym zbiorczym tomie pod szyldem „DC Deluxe”. Oto cały, dwunastozeszytowy „run założycielski” autorstwa Warrena Ellisa i Bryana Hitcha.

Marcin Knyszyński

Uczynimy świat lepszym… bo możemy!
[Warren Ellis, Brian Hitch, Phil Jimenez „Authority #1” - recenzja]

Komiksy o przygodach superbohaterskiej grupy, znanej jako „Authority” można już było kiedyś w Polsce przeczytać. Nie istniejące już wydawnictwo Manzoku wydało w 2007 i 2008 roku cztery numery – teraz, po trzynastu latach, Egmont bierze pierwsze trzy i wydaje je w jednym zbiorczym tomie pod szyldem „DC Deluxe”. Oto cały, dwunastozeszytowy „run założycielski” autorstwa Warrena Ellisa i Bryana Hitcha.

Warren Ellis, Brian Hitch, Phil Jimenez
‹Authority #1›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAuthority #1
Scenariusz
Data wydania12 listopada 2020
RysunkiPhil Jimenez, Brian Hitch
PrzekładJacek Żuławnik
Wydawca Egmont
CyklDC Deluxe, Authority
ISBN9788328196247
Format354s. 180x275mm
Cena124,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Mało który scenarzysta komiksowy był u progu 1999 roku zarobiony bardziej niż Warren Ellis. Jego „Transmetropolitan”, który w tym okresie doliczył się już mniej więcej dwudziestu odcinków, święcił triumfy. Wydawnictwo Detective Comics zaproponowało Ellisowi w tym okresie aż trzy nowe tytułu, a ten zamiast wybierać, zajął się po prostu wszystkimi. W lutym ukazał się sto trzydziesty czwarty odcinek „Hellblazera”, od którego zaczął się dziesięciozeszytowy wkład Ellisa w ten tytuł (już na początku grudnia Egmont wyda cały run w jednym, zbiorczym tomie). W kwietniu wystartowało znakomite „Planetary” a już w miesiąc później „Authority” – obydwa osadzone w uniwersum „Wildstorm”, czyli mini-wydawnictwa wykupionego rok wcześniej przez DC od Image Comics.
Jednym z najważniejszych tytułów „Wildstorm”, jeszcze w czasach sprzed przejęcia, był „Stormwatch” – komiks o grupie superbohaterów sankcjonowanej przez ONZ i walczącej z wielkimi, globalnymi zagrożeniami. Zaraz po wchłonięciu imprintu przez DC, Warren Ellis dostał bojowe zadanie – miał przywrócić świetność „Stormwatch” i wymyślić im jakieś nowe, pasjonujące przygody. Któż zresztą nadawałby się lepiej – to Ellis prowadził ten tytuł tuż przed przejęciem. Scenarzysta zrobił prawdziwą rewolucję – rozwalił całą drużynę po jedenastu odcinkach. Na gruzach „Stormwatch” zaczął budować całkiem nową konstrukcję.
Szefową „Authority” jest Jenny Sparks, „dziecko XX wieku”, kobieta, która urodziła się pierwszego stycznia 1900 roku i przestała się starzeć w wieku dwudziestu lat (motyw identyczny jak w ellisowym „Planetary”). Jenny jest nieśmiertelna, włada elektrycznością i potrafi przeistoczyć się w energię. To ona postanowiła kontynuować tradycję rozbitej grupy – zwerbowała czwórkę swoich kumpli ze „Stormwatch”, dokooptowała dwójkę nowych i jako Authority zaczęli mierzyć się z globalnymi zagrożeniami. Oto John Hawskmoor, żyjący w „symbiozie z miastami” i czerpiący moce z urbanizacji (serio – im większa aglomeracja, tym większe umiejętności, jak na przykład rozmowa z budynkami). Swift jest Tybetanką ze skrzydłami – ma nadludzki słuch, wzrok i siłę. Midnighter i Apollo to bardzo sympatyczna parodia Batmana i Supermana – pierwszy jest żołnierzem idealnym, posługującym się prekognicją na polu walki, a drugi to dosłownie słoneczna bateria. Obaj pozostają w jawnym homoseksualnym związku, co jest dość zabawne w kontekście tego, z jakimi superbohaterami się kojarzą. „Mechanik” jest kobietą, której ciało jest niemal w całości zbudowane z „nanocieczy” a „Doktor” to mieszanka Doktora Who i Potwora z bagien – to „szaman całej Ziemi”, czyli kolejna inkarnacja istoty władającej specyficznym rodzajem magii i przejmująca wiedzę od swych poprzedników. Baza Authority znajduje się w gargantuicznym statku, znajdującym się „poza rzeczywistością” i przemierzającym „posokę”, czyli przestrzenie między wszechświatami, które dobrze znamy ze „Śpiocha” i „Planetary”.
Na pierwszy tom egmontowego „Authority” składa się dwanaście odcinków serii – wszystkie, które napisał Ellis i narysował Hitch. Cztery pierwsze to „Krąg” – Kaizen Gamorra, stary wróg „Stormwatch”, geniusz zła, Doktor Fu Manchu i Ming Bezlitosny w jednym, postanawia w końcu dopiąć swego i zniszczyć Ziemię. „Stormwatch” już nie istnieje, kto zatem powstrzyma jego armię klonów? Kolejne cztery odcinki to opowieść zatytułowana „Statki skokowe”. Nasza planeta staje się obiektem ataku z alternatywnego wszechświata – armia „Sunącego Albionu”, pragnącego poszerzyć swój „lebensraum”, trafia na szczęście na opór w postaci Jenny Sparks i jej ludzi. I wreszcie w ostatniej historii, „Z mrocznej otchłani”, dochodzi do ataku najgroźniejszego z wszystkich. Mamy ostatnie dni roku 1999 roku, nowe millenium puka do drzwi. Razem z nim przybywają gigantyczne, mackowate stwory, stanowiące forpocztę materialnego boga z innego wymiaru – zupełnie tak, jak w serii „B.B.P.O.”, gdzie pomiot lovecraftowsko rysowanego Ogdru Jahada obracał Ziemię w perzynę. Wszystkie zagrożenia z jakimi mierzy się „Authority” mają skalę globalną – każde kolejne jest większe niż poprzednie.
Wieje tu trochę Srebrną Erą, prawda? Wszystkie fabuły są banalnie proste, konstrukcja postaci bardzo umowna i nieskomplikowana, psychologiczna głębia nie istnieje, nie ma żadnych zaawansowanych forteli, tylko wyważanie drzwi kopniakiem i spuszczanie łomotu. Przeciwnicy przerysowani, ale w taki bardzo atrakcyjny, lekko szalony sposób, przywodzący na myśl to, co wyprawiał Grant Morrison w „Doom Patrol”. Ilustracje Bryana Hitcha pasują do tego rodzaju idealnie. Szczególnie te brawurowo rozrysowane sceny akcji i wielkich powietrznych bitew, czy też finałowa konfrontacja z ostatnim najeźdźcą.
„Authority” swym działaniem przekracza granice, które w mainstreamowym komiksie superbohaterskim są zazwyczaj nietykalne. Członkowie grupy, przekonani o swojej moralnej wyższości, wykorzystują swe moce nie tylko do zwalczania zła, lecz do zmiany świata na swoją modłę. Trochę tak, jak Miracleman Alana Moore’a – „Musi istnieć ktoś, kto zdoła uratować świat. I ktoś, kto zdoła go odmienić”. Authority kieruje się jedną zasadą – sukcesem jest taka akcja, podczas której uratowali więcej istnień, niż zabili. Dylemat wagonika w świecie komiksu nie istnieje – wszyscy bohaterowie są tu Ozymandiaszami ze „Strażników” (znowu Alana Moore’a). Absolutnie pewni słuszności swojej sprawy dokonują rzeczy przerażających bez mrugnięcia okiem. Nie ma półśrodków i kompromisów, koniec tej niekończącej się zabawy w kotka i myszkę – ciągłego łapania Jokera, aby zaraz uciekł z Arkham, a finansowa maszynka mogła dalej przynosić zyski. Authority się nie cacka – „Bądźcie grzeczni albo po was przyjdziemy”.
Czasem trudno im nie przyznać racji. W końcu przeciwnicy, którym stawiają czoła, są źli dla samej idei. Kaizen Gamorra, zapytany dlaczego chce zniszczyć Los Angeles, mówi jasno: „Bo mogę. Bo jestem wilkiem w świecie pełnym owiec. Bo terror jest esencją życia i jego główną zasadą”. Zatem ekipa Authority wychodzi naprzeciw – używa takich środków jak złoczyńcy i, kto wie, być może w przyszłości to ona będzie zagrożeniem dla świata?
„Authority” jest kolejnym dziełem Warrena Ellisa, w którym słychać echa kończącego się, dwudziestego wieku. W „Planetary” była jego archeologia i odkrywanie tajemnic, a w „Globalnym paśmie” sprzątanie po nim. Szefowa grupy wręcz uosabia mijające stulecie – ostatnie cztery odcinki, wydane na samym początku 2000 roku, w bardzo symboliczny i pomysłowy sposób zamykają run Ellisa i przygotowują przedpole dla następców – Marka Millara i Franka Quitely’ego. To oni zabrali się za tę serię po dwunastym odcinku – w 2021 roku przeczytamy właśnie ich komiksy.
Grant Morrison wychwala w przedmowie komiks pod niebiosa. „Oto Warren w szczytowej formie, sto procent Warrena nakręcającego się na jeszcze więcej Warrena”. Ja w skrajny zachwyt nie wpadłem, bo nadal uważam „Transmetropolitan” i „Planetary” za lepsze dzieła Ellisa, ale wysoką ocenę wystawiam z czystym sumieniem. Naprawdę świetny komiks.
koniec
2 grudnia 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wszyscy ludzie Vance’a
Marcin Osuch

25 VII 2021

Zapewne trudno znaleźć w Polsce miłośnika komiksów, który nie kojarzy Williama Vance’a. Przez wiele lat był on utożsamiany praktycznie z jedną tylko serią komiksową – „XIII”. W ostatnim czasie sytuacja ta uległa mocnej poprawie, co nie zmienia faktu, że po „Willima Vance. Ilustracje” będące swoistym kompendium twórczości rysownika, sięgnąć warto.

więcej »

To nie jest komiks, którego szukacie
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

24 VII 2021

Nie wiem, czemu założyłem, że nowy, gigantyczny event Marvela „Wojny nieskończoności” będzie czymś wyjątkowym. Może dlatego, że kończy erę Marvel Now i rozpoczyna Marvel Fresh?

więcej »

Mogę dla ciebie pracować za pięćdziesiąt ryo
Marcin Osuch

23 VII 2021

Wydawanie przygód długouchego samuraja w formie wydań zbiorczych to ze strony Egmontu strzał w dziesiątkę. Za rozsądną cenę czytelnicy mają możliwość przypomnienia sobie jednych z najlepszych historii komiksowych wydanych w naszym kraju w tym wieku.

więcej »

Polecamy

Smętny finał

Tajemnica złotej maczety:

Smętny finał
— Konrad Wągrowski

Stukasy, Wellingtony, Halifaksy!
— Konrad Wągrowski

O wolność waszą i naszą
— Konrad Wągrowski

Na wielbłądzie boli tyłek
— Konrad Wągrowski

Z Łosiem na łowy
— Konrad Wągrowski

Przybywając do PRL-owskiego raju
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Londyn magiczny (zły)
— Marcin Knyszyński

Zainteresować zainteresowanych
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Jestem swoim ciałem i niczym więcej
— Marcin Knyszyński

Powrót do domu
— Marcin Knyszyński

Demon na tronie z czaszek
— Marcin Knyszyński

Pewnego razu w Bagdadzie
— Marcin Knyszyński

Niemiłe złego początki
— Marcin Knyszyński

Nowa epoka
— Marcin Knyszyński

Mad Max tu i teraz
— Marcin Knyszyński

Po drugiej stronie lustra
— Marcin Knyszyński

Leo do kwadratu
— Marcin Knyszyński

Przestępca, klaun, komik
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.