Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 7 maja 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCV

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Jordan Boyd, Tom Fowler, Kat Howard
‹Sandman Uniwersum. Księgi Magii #1: Dobór składu›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSandman Uniwersum. Księgi Magii #1: Dobór składu
Scenariusz
Data wydania12 listopada 2020
RysunkiTom Fowler, Jordan Boyd
PrzekładPaulina Braiter
Wydawca Egmont
CyklSandman Uniwersum
ISBN9788328198418
Format160s. 170x260mm
Cena69,99
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Gdzie jest magia?
[Jordan Boyd, Tom Fowler, Kat Howard „Sandman Uniwersum. Księgi Magii #1: Dobór składu” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Księgi magii” są czwartym tytułem nowej inicjatywy wydawniczej Detective Comics – „Sandman Uniwersum”. Pierwsze tomy trzech z nich już znamy – było „Śnienie”, „Dom szeptów” i „Lucyfer”. Teraz przyszła pora na rozpoczęcie ostatniej – oto nastolatek z problemami, niby nic zaskakującego. Tylko, że tak naprawdę to nie jest zwyczajny chłopak a i przeciwności losu, z jakimi się zmaga, wcale nie są standardowe. Ale o tym za chwilę.

Marcin Knyszyński

Gdzie jest magia?
[Jordan Boyd, Tom Fowler, Kat Howard „Sandman Uniwersum. Księgi Magii #1: Dobór składu” - recenzja]

„Księgi magii” są czwartym tytułem nowej inicjatywy wydawniczej Detective Comics – „Sandman Uniwersum”. Pierwsze tomy trzech z nich już znamy – było „Śnienie”, „Dom szeptów” i „Lucyfer”. Teraz przyszła pora na rozpoczęcie ostatniej – oto nastolatek z problemami, niby nic zaskakującego. Tylko, że tak naprawdę to nie jest zwyczajny chłopak a i przeciwności losu, z jakimi się zmaga, wcale nie są standardowe. Ale o tym za chwilę.

Jordan Boyd, Tom Fowler, Kat Howard
‹Sandman Uniwersum. Księgi Magii #1: Dobór składu›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSandman Uniwersum. Księgi Magii #1: Dobór składu
Scenariusz
Data wydania12 listopada 2020
RysunkiTom Fowler, Jordan Boyd
PrzekładPaulina Braiter
Wydawca Egmont
CyklSandman Uniwersum
ISBN9788328198418
Format160s. 170x260mm
Cena69,99
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
„Księgi magii”, podobnie jak „Śnienie” i „Lucyfer”, sięgają po starą postać uniwersum DC (w tym przypadku mocno już przykurzoną) i dają jej nowe życie. Dokładnie trzydzieści lat temu, w grudniu 1990 roku, ukazał się pierwszy z czterech odcinków miniserii autorstwa Neila Gaimana o tym samym tytule. Tetralogia „The Books of Magic” powstała na fali popularności „Sandmana” i świeżego spojrzenia na magię w całym uniwersum DC. Trzynastoletni Timothy Hunter odbył prawdziwą odyseję po magicznym świecie Detective Comics, a za przewodników miał takie persony jak Phantom Stranger, John Constantine, Doctor Occult i Mister E. Prawdę mówiąc, komiks Neila Gaimana wcale nie był jakoś specjalnie dobry – to był bardziej leksykon miejsc i postaci „magicznego obszaru uniwersum” niż fabularna historia. Przygody Huntera kontynuowano w kolejnych seriach aż do roku 2005 – a potem o nim zapomniano. W 2017 roku Neil Gaiman zadzwonił do Kat Howard – „Vertigo cię potrzebuje”. Autorka wspomniała w jednym z wywiadów, że było to dla niej spełnieniem marzeń – a praca nad postacią wymyśloną przez samego Gaimana motywowała podwójnie.
Timothy’ego poznajemy już na początku komiksu, który zaczyna się króciutkim streszczeniem opowieści Gaimana sprzed trzech dekad. Tim stracił matkę w bliżej nieokreślonych okolicznościach, nie dogaduje się z ojcem a i w szkole nie narzeka na nadmiar kolegów. Bardzo szybko dowiadujemy się co tak naprawdę trapi chłopaka – wie on, że ma zostać najpotężniejszym magiem na świecie, choć jeszcze nie wiadomo, czy będzie złym czarnoksiężnikiem, czy może dobrym czarodziejem. W tajniki magii wprowadza go dyskretnie nauczycielka z jego szkoły – pani Rose, którą starzy komksiarze na pewno kojarzą. Tim bardzo chce zdobyć ową tajemną wiedzę, w której upatruje szansy na rozwiązanie swych problemów, ale – jak to mówi pani Rose – nie ma nic za darmo. Na domiar złego na jego życie dybią złe moce, które nie chcą i nie mogą dopuścić do tego, aby zszedł na „dobrą ścieżkę” – chcą go usidlić i skorumpować za wszelką cenę.
Harry jest drobny, niewysoki, ma sowę, zwichrowaną czuprynę, wielkie okrągłe okulary, stracił matkę i odkrył, że pod podszewką dobrze znanej mu rzeczywistości od magii aż się skrzy. Przepraszam, czy ja napisałem „Harry”? Timothy, oczywiście! No właśnie, skojarzeń nie uniknie żaden czytelnik, a co niektórzy zastanawiać się będą, czy nie mają do czynienia z jakąś zbyt daleko posuniętą inspiracją powieściami J.K. Rowling. Otóż, nie. Komiks Kat Howard to w prostej linii kontynuacja historii i estetyki Neila Gaimana, a przecież jego „Księgi magii” wyprzedzają „Harry’ego Pottera i kamień filozoficzny” o siedem lat. Na upartego to autor „Sandmana” mógłby pozywać Rowling – sam wspominał, że dość często spotykał się z tego rodzaju uwagami od czytelników. I od razu prostował te rewelacje – zarówno Tim jak i Harry wywodzą się z pewnej wspólnej płaszczyzny fantastycznych archetypów, która wydała zresztą sporo innych podobnych im postaci. Kat Howard odcina się od powieści z małym czarodziejem z Hogwartu również – to drogą Gaimana chce podążać.
Pierwszy tom „Ksiąg magii” wygląda na początek swego rodzaju „bildungsroman”. Timothy jeszcze nie jest zbyt dojrzały, rozsądku mu brakuje, jest niecierpliwy i mało rozumie. Fabuła osadzona w szkolnej scenerii, gdzie mamy samotnego chłopca w tłumie ludzi, na którego barkach zaczyna spoczywać odpowiedzialność większa niż mu się zdaje – idę o zakład, że większa nawet niż wydaje się czytelnikowi. Z wielką magią przychodzi wielka odpowiedzialność i jeszcze większe konsekwencje, a wszystko zależy od głównego bohatera, bo, jak podkreśla kilkukrotnie autorka, nie ma złej i dobrej magii – to mag taki jest. Fabuła dopiero pod koniec wykracza poza pewne „archetypiczne” wzorce – „Karate Kid” wymieszany z „Sabriną, nastoletnią czarownicą” (ale tą nową!), zaczyna być coraz bardziej „gaimanowski”.
Na razie mamy początek tajemnicy oraz wypunktowane wątki fabularne i miejsca, w których mogą się zazębiać. Jest sporo nawiązań do oryginalnej serii Gaimana i do „Sandmana” – warto się przynajmniej orientować, czym jest na przykład „Śnienie”. Ale z drugiej strony mamy do czynienia z najprostsza fabularnie serią „Sandman Uniwersum”, taką bardzo „bezpieczną interpretacyjnie i znaczeniowo”. Nie sposób się tu zgubić. Kat Howard zapowiada jednak, że droga „od zera do bohatera” dopiero się zaczęła, a w kolejnych tomach pojawi się więcej magii, nowych postaci i miejsc. Poczekamy, zobaczymy – na razie jest po prostu przyzwoicie.
koniec
3 grudnia 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Gdzie pieniędzy brak, tam charakter też nie pomoże
Paweł Olejniczak

7 V 2021

W „Konstelacji strachu” Green Arrow nadal prowadzi walkę z wiatrakami, czyli najpotężniejszą organizacją przestępczą świata.

więcej »

Wolności!
Marcin Knyszyński

6 V 2021

Wydawnictwo Egmont kontynuuje zasilanie polskiego rynku komiksowego najróżniejszymi, coraz bardziej ekskluzywnymi i „grubymi” wydaniami zbiorczymi. Jedną z najważniejszych premier kwietnia jest pierwszy z trzech tomów „Lucyfera” ze scenariuszem Mike’a Careya. Oto jedna z najpotężniejszych istot w uniwersum Detective Comics – przyobleczona w ludzką postać knuje swoje własne, przerastające nasze rozumienie, plany.

więcej »

Przyjaciel sprzed lat
Sebastian Chosiński

5 V 2021

Bycie grabarzem – och, sorry!… przedsiębiorcą pogrzebowym na Dzikim Zachodzie to skrajnie niebezpieczne zajęcie. Klientów nie brakuje, ale nierzadko zapewnienie im godnego pochówku wiąże się z ogromnym ryzykiem – oczywiście dla żyjących, nie nieboszczyka. Jonas Crow przekonuje się o tym boleśnie w każdym kolejnym tomie serii „Undertaker”. Album „Biały Indianin” nie jest pod tym względem wyjątkiem.

więcej »

Polecamy

Na wielbłądzie boli tyłek

Tajemnica złotej maczety:

Na wielbłądzie boli tyłek
— Konrad Wągrowski

Z Łosiem na łowy
— Konrad Wągrowski

Przybywając do PRL-owskiego raju
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Cztery teasery
— Marcin Knyszyński

Mrówcza praca od podstaw
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gwiezdne wojny: Co gryzie Bobę Fetta?
— Marcin Osuch

Tegoż autora

Wolności!
— Marcin Knyszyński

Ku utopii
— Marcin Knyszyński

Dzięki, panie Ennis!
— Marcin Knyszyński

Tuż przed Toddem McFarlane’em
— Marcin Knyszyński

Odszukać sens w tym, co bezsensowne
— Marcin Knyszyński

Szaszłyki z ludziny
— Marcin Knyszyński

Niekończąca się bitwa
— Marcin Knyszyński

Nowe wojny piwne
— Marcin Knyszyński

Wojny piwne
— Marcin Knyszyński

Na złamanie karku
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.