Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 stycznia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Garth Ennis, Lewis Larosa
‹Punisher MAX: #1›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPunisher MAX: #1
Scenariusz
Data wydania5 kwietnia 2017
RysunkiLewis Larosa
Wydawca Egmont
CyklPunisher MAX, Punisher
Format288s.
Cena89,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Staruszek Frank
[Garth Ennis, Lewis Larosa „Punisher MAX: #1” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Spider-Man i Punisher byli pierwszymi bohaterami Marvela, jakich w 1990 roku wprowadziło na polski rynek niezapomniane wydawnictwo „TM-Semic”. Pajęczaka wszyscy znają, nawet ci, którzy komiksów nie czytają. Punishera już niekoniecznie – komiksowe eldorado ostatnich lat pozwala jednak nadrobić zaległości. W kwietniu 2017 roku Egmont rozpoczął wydawanie znakomitej serii „Punisher MAX”.

Marcin Knyszyński

Staruszek Frank
[Garth Ennis, Lewis Larosa „Punisher MAX: #1” - recenzja]

Spider-Man i Punisher byli pierwszymi bohaterami Marvela, jakich w 1990 roku wprowadziło na polski rynek niezapomniane wydawnictwo „TM-Semic”. Pajęczaka wszyscy znają, nawet ci, którzy komiksów nie czytają. Punishera już niekoniecznie – komiksowe eldorado ostatnich lat pozwala jednak nadrobić zaległości. W kwietniu 2017 roku Egmont rozpoczął wydawanie znakomitej serii „Punisher MAX”.

Garth Ennis, Lewis Larosa
‹Punisher MAX: #1›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPunisher MAX: #1
Scenariusz
Data wydania5 kwietnia 2017
RysunkiLewis Larosa
Wydawca Egmont
CyklPunisher MAX, Punisher
Format288s.
Cena89,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
„Pogromca” pojawił się po raz pierwszy w sto dwudziestym dziewiątym numerze „The Amazing Spider-Man” z lutego 1974 roku. Trwająca wtedy Brązowa Era Komiksu nie dała mu jednak szansy zaistnieć we własnej serii. Stało się to dopiero po komiksowych rewolucjach połowy lat osiemdziesiątych – w styczniu 1986 roku wychodzi pierwszy zeszyt pierwszej serii z Punisherem w roli głównej. Skończyło się zaledwie po pięciu odcinkach, ale już po roku wystartowała seria druga. To z niej właśnie czerpało garściami „TM-Semic”. Kolejne serie miały już potem o wiele gorsze wyniki – gigantyczna popularność „Pogromcy” z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych zaczęła gwałtownie maleć. Na pomoc przybyli Garth Ennis i Steve Dillon – przyniosła ich fala oszałamiającego sukcesu „Kaznodziei”. Był rok 2000 – panowie kończyli już powoli pisanie przygód Jessego Custera i postanowili zająć się równolegle czymś nowym. Była ku temu okazja – w 1998 roku Marvel outsorcował sporą część pracy do „Event Comics”, wydawnictwa Joego Quesady i Johna Palmiottiego. Powstał wówczas nowy imprint Marvela – „Marvel Knights”, gdzie wydawano komiksy luźno związane z głównym kontinuum Marvela i przeznaczone dla nieco starszego i doświadczonego odbiorcy. To właśnie w ramach „Marvel Knights” Garth Ennis i Steve Dillon stworzyli piątą i szóstą serię „Punishera”.
W roku 2001 Marvel poszedł jeszcze dalej. Powstał kolejny imprint – „MAX Comics”, który był przeznaczony tylko i wyłącznie dla dorosłego czytelnika. Nowa inicjatywa miała po prostu pozwolić twórcom na o wiele więcej niż do tej pory. Bardzo dużo serii wyszło pod szyldem „MAX” – większość raczej nie kojarzyła się ze standardowymi, mainstreamowymi tytułami. Wyjątkiem był „Punisher” – w marcu 2004 roku wyszedł pierwszy zeszyt siódmej już serii z „Pogromcą”. Za scenariusz znowu odpowiadał Garth Ennis, tym razem bez Steve’a Dillona. Dwanaście pierwszych odcinków tejże serii składa się na pierwszy tom omawianego właśnie tytułu – „Punisher MAX” od Egmontu, wydany w kwietniu 2017 roku. Dostajemy dwie mocne, sześcioczęściowe historie, pełne przemocy, brutalności i „Ennisa na poważnie”.
Pierwsza opowieść, pod znamiennym tytułem „Od początku”, cofa nas znowu do tragicznego roku 1976, kiedy to podczas gangsterskich porachunków zginęła rodzina niejakiego Franka Castle – mniej więcej trzydziestoletniego, doświadczonego weterana z Wietnamu. Fani Marvela znają tę historię – zdruzgotany i zrozpaczony Frank ubiera kamizelkę kuloodporną i czarną koszulkę z czaszką na piersi, bierze spluwę tak wielką, że większość przeciętnych mężczyzn nie dałoby rady jej unieść i rusza urządzić piekło na Ziemi wszystkim tym, którzy na to zasługują. Tym razem trafiło na stuletniego szefa włoskiej mafii, Don Massimo Cesare. Po jatce, jaką Punisher urządził na urodzinach głowy rodziny, mafia sprowadza najgorszych cyngli jakich tylko można było znaleźć – Frank Castle ma zginąć w męczarniach. Ale Punishera szuka też inna ekipa – jego dawny współpracownik Micro spiknął się z tajną komórką CIA i chce zwerbować Franka do pracy dla rządu. Jak się domyślacie powstanie konflikt interesów, który znajdzie swe rozwiązanie w bardzo brutalnym i dość szokującym zakończeniu.
„Mała Irlandia” to opowieść druga. W Hell’s Kitchen dochodzi do zamachu bombowego i wszystko wskazuje na Irlandzką Armię Republikańską. Sprawa jest jednak dużo bardziej skomplikowana – wspomniana dzielnica staje się areną walki czterech różnych irlandzkich grup mafijnych, które próbują na swój sposób ustalić, komu należy się scheda po zmarłym jakiś czas temu bossowi. W środku całej zadymy Frank Castle, dla którego tego rodzaju sceneria jest środowiskiem naturalnym. Jeden z bohaterów mówi w pewnym momencie „Czuję się jakbym stał po jaja we krwi”. Jego kolega ripostuje – „Witaj w Irlandii”.
U podstaw „Punishera” w wersji MAX stoi jedno podstawowe założenie. Należy przedstawić rozwój postaci w czasie rzeczywistym – tak jak miało to miejsce w przypadku „Hellblazera” z DC. Mamy rok 2004 i wiemy, że do morderstwa rodziny Franka doszło w 1976 roku. Jego dzieci byłyby zatem już po trzydziestce a żona miałaby pięćdziesiąt osiem lat. Sam Frank ma zatem sześćdziesiątkę na karku, jest już stary, zmęczony, bardzo doświadczony i cyniczny tak, jak nigdy dotąd. „Punisher” w wydaniu Gartha Ennisa jest jeszcze bardziej mroczny i brutalny niż kiedykolwiek wcześniej – irlandzki scenarzysta rezygnuje tu całkowicie z żartobliwych, jajcarskich elementów, które dominują chociażby w jego „Hitmanie”. Sam Frank Castle został wykreowany na wielkiego chłopa, chodzącą kupę mięśni i kipiącej furii – to bestia w ludzkiej skórze, brzydal, potwór. Jest zły tak samo jak przestępcy, z którymi walczy – Ennis sugeruje, że nie jest tak bardzo niewinny jak mogłoby to wynikać z poprzednich serii. Jego dawny kumpel, Micro, uważa, że Frank nosi cały czas bagaż Wietnamu (co u licha tam się wydarzyło?), zatraca się roli „Pogromcy” coraz bardziej i zabija, bo lubi. Trzeba przyznać, że taki pomysł na „Punishera” jest bardzo ciekawy i zaostrza apetyt (przynajmniej mój) na kolejne tomy.
Pierwszy tom „Punisher MAX” polecam osobom dorosłym, świadomym tego, za co się zabierają. Dokładnie takiego „Punishera” chcę czytać – Ennis nie bierze jeńców, podobnie jak Frank Castle.
koniec
13 stycznia 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Umarł Kapitan, niech żyje Kapitan
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

16 I 2021

Stany Zjednoczone muszą mieć Kapitana Amerykę. Zwłaszcza w dobie kryzysu. O tym, jak trudno zastąpić martwego Steve′a Rogersa na tym stanowisku opowiada komiks „Kapitan Ameryka: Człowiek, który kupił Amerykę”.

więcej »

Młot Grzmotu
Paweł Ciołkiewicz

15 I 2021

Zbir i jego przyjaciel Franky tym razem występują w kilku krótkich, ale niezwykle efektownych historyjkach. W poprzednim tomie autor zafundował nam jedną długą, złożoną i historię, więc dla równowagi tym razem zaprasza do lektury bardzo zróżnicowanych zarówno fabularnie, jak i graficznie opowiastek.

więcej »

Gdzie pisarzy kryminałów siedmiu, tam będzie morderstwo?
Agata Włodarczyk

14 I 2021

Nie można chyba wydelegować gorszej drużyny do rozwiązywania tajemniczego morderstwa niż „Klub Detektywów”. To szacowne grono, zrzeszające najsłynniejszych twórców powieści detektywistycznych, stanie przed zupełnie realnym problem „kto zabił”. I dobrze by było, żeby podeszli do tego poważnie, prawda?

więcej »

Polecamy

Umarł król, niech żyje król!

Legendarna Historia Polski:

Umarł król, niech żyje król!
— Marcin Osuch

Gryzonie zemsty
— Marcin Osuch

Zanim pojawił się wiedźmin
— Marcin Osuch

Zobacz też

Inne recenzje

Nie ma kresu zbrodni
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Wieczny Punisher
— Andrzej Goryl

Max nierówny komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Staroświeckie postapo
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Duchy przeszłości
— Marcin Knyszyński

Łabędzi śpiew
— Marcin Knyszyński

Ku Klux Klan kontra zombie
— Marcin Knyszyński

Poziom hardcore
— Marcin Knyszyński

Po rewolucji
— Marcin Knyszyński

To nie były jego usta!
— Marcin Knyszyński

Londyn magiczny (zły)
— Marcin Knyszyński

Czarno-czarny świat
— Marcin Knyszyński

Esencja pulpy
— Marcin Knyszyński

Wielki finał
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.