Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCIX

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Mike Deodato Jr., Jeff Lemire, Germán Peralta
‹Thanos #1›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThanos #1
Scenariusz
Data wydania12 listopada 2020
RysunkiGermán Peralta, Mike Deodato Jr.
PrzekładBartosz Czartoryski
Wydawca Egmont
CyklThanos
ISBN9788328196711
Format272s. 167x255mm
Cena79,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Thanos menelem
[Mike Deodato Jr., Jeff Lemire, Germán Peralta „Thanos #1” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jaki jest Thanos, każdy wie – wielki, potężny i z obsesją na punkcie śmierci. A jednak i jego może dopaść słabość, na co tylko liczą jego przeciwnicy. O tym, jak tytan może sięgnąć dna opowiada album „Thanos” ze scenariuszem Jeffa Lemire′a.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Thanos menelem
[Mike Deodato Jr., Jeff Lemire, Germán Peralta „Thanos #1” - recenzja]

Jaki jest Thanos, każdy wie – wielki, potężny i z obsesją na punkcie śmierci. A jednak i jego może dopaść słabość, na co tylko liczą jego przeciwnicy. O tym, jak tytan może sięgnąć dna opowiada album „Thanos” ze scenariuszem Jeffa Lemire′a.

Mike Deodato Jr., Jeff Lemire, Germán Peralta
‹Thanos #1›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThanos #1
Scenariusz
Data wydania12 listopada 2020
RysunkiGermán Peralta, Mike Deodato Jr.
PrzekładBartosz Czartoryski
Wydawca Egmont
CyklThanos
ISBN9788328196711
Format272s. 167x255mm
Cena79,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Był zdobywcą, pogromcą galaktyk, a nawet świadomością wszechświata. Thanos przez dekady ewoluował, stając się największym przeciwnikiem superbohaterów lub ich sprzymierzeńcem. Scenarzyści różnie do niego podchodzili. Jedni potrafili pokazać jego złożoność i uwypuklić miłość do Śmierci, dla innych stanowił jedynie materiał dla kolejnego badguy′a, któremu należało skopać rufę. Tworząc w 2016 roku serię „Thanos”, Jeff Lemire na szczęście poszedł tym pierwszym tropem.
Już na samym początku dowiadujemy się, że potężny tytan umiera. Jego ciało trawi choroba, której nie potrafi ani rozpoznać, ani okiełznać. O fakcie tym dowiaduje się jego syn Thane, który postanawia to wykorzystać. Przy pomocy Starfoxa, Nebuli, Tryco Slatterusa (samozwańczego Championa Wszechświata i wizualnego brata bliźniaka Lobo z DC) i tajemniczej, upiornie ponętnej damy, wyrusza w misję, która ma się zakończyć ostatecznym pokonaniem i zabiciem swojego ojca.
Choć na pierwszy rzut oka nie wygląda to na przesadnie oryginalny pomysł, trzeba przyznać, że Lemire zgrabnie rozpisał wątki i w kilku miejscach potrafi nas nieźle zaskoczyć, niespodziewanymi zwrotami akcji. Z drugiej strony, sięga po bardzo oklepane schematy ze świata Marvela. Już tradycją robi się, że jeśli akcja komiksu rozgrywa się w kosmosie, wcześniej czy później musimy natrafić na Mroczną Phoenix. Przyznam, że akurat ten element można było inaczej rozegrać, bo im częściej mamy do czynienia z Kosmicznym Ptakiem Zagłady, tym coraz mniejsze wrażenie robi na czytelnikach.
Z drugiej strony końcówka komiksu zaczyna przypominać oniryczne, baśniowe historie, którym bliżej do „Sandmana” Neila Gaimana, niż uniwersum Marvela. To akurat zaliczam na plus, choć są tam elementy, które można było lepiej rozegrać. Z drugiej strony zobaczyć Thanosa krzyczącego „Avengers zbiórka” stanowi rzecz bezcenną.
Jednak momentem, który robi największe wrażenie jest totalny upadek naszego antysuperbohatera. Widzimy go, kiedy wygląda niczym kosmiczny lump, żywiący się szczurami i śpiący na śmietniku. Najgorsza jest jednak świadomość własnej niemocy i powolne oczekiwanie nieuchronnego końca, choć jeszcze niedawno wydawało się, że Thanos jest nieśmiertelny.
Od strony wizualnej nie jest źle, z lekkim przechyłem na bardzo dobrze. Dotyczy to zwłaszcza pierwszej połowy albumu, za którą odpowiada sprawdzony rysownik Mike Deodato Jr. Spektakularne, kosmiczne pojedynki to jego specjalność, której nam nie poskąpił. Nieco gorzej jest w drugiej połowie autorstwa Germana Peralty, który w porównaniu ze swoim poprzednikiem, preferuje styl bardziej uproszczony, choć na szczęście nie prostacki.
Moda na Thanosa po ostatnich dwóch filmach z cyklu „Avengers” wybuchła ze zdwojoną siłą. Miejmy nadzieję, że nie będzie to oznaczało zmęczenia materiału i kompletne wyeksploatowanie tej postaci, co niestety dotknęło Mroczną Phoenix. Dla przyszłych twórców komiks autorstwa Lemire′a może stanowić odnośnik w jaki sposób twórczo wykorzystać popularnego tytana. I to jest właśnie jego największa siła.
koniec
30 stycznia 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Pęknięta porcelana
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

16 X 2021

Nie ważne, jak mężczyzna (a w zasadzie dwóch) zaczyna, ale jak kończy. Trzeci, ostatni, tom cyklu „Porcelana” z podtytułem „Wieża z kości słoniowej”, to zarazem najlepsza, jak i najbardziej wstrząsająca odsłona trylogii.

więcej »

„MAX” ale na wesoło
Marcin Knyszyński

15 X 2021

Przy okazji pierwszego tomu „Punisher MAX” od Egmontu wspomniałem o pewnej inicjatywie Marvela z roku 1998. „Marvel Knights”, forpoczta imprintu „MAX”, nowa linia wydawnicza, której głównym zadaniem był dryf ku o wiele bardziej poważnym i wymagającym fabułom, przedstawiła wybranych bohaterów Marvela w nieco innym, dojrzalszym wydaniu. Między innymi Punishera – oto przybywają Garth Ennis i Steve Dillon, niesieni falą sukcesu „Kaznodziei”. (...)

więcej »

Prawdziwy Venom, to ten z Eddiem Brockiem!
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

14 X 2021

Po latach zawirowań, symbiont z kosmosu i Eddie Brock znów połączyli się w Venoma. I wszystko jest po staremu. No, prawie… o tym opowiada pierwszy tom serii „Venom”.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

To nie jest komiks, którego szukacie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zakąska przed daniem głównym
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

X-tra restart
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Pęknięta porcelana
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prawdziwy Venom, to ten z Eddiem Brockiem!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Znajdź Thora na obrazku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Horror…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oddajcie X-Menów Stanowi Lee i Jackowi Kirby'emu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zwycięzców nikt nie sądzi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Chcieliście Conana - to macie i nie marudźcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dwa wcielenia Yansa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W środku dusznej atmosfery
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dokąd tak pędzisz, doktorze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.