Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 1 sierpnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCVII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Joe Hill, Stuart Immonen
‹Hill House Comics. Toń›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHill House Comics. Toń
Scenariusz
Data wydania16 czerwca 2021
RysunkiStuart Immonen
PrzekładPaulina Braiter
Wydawca Egmont
ISBN9788328160675
Format168s. 170x260mm
Cena69,99
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Cthulhu i matematyka
[Joe Hill, Stuart Immonen „Hill House Comics. Toń” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Toń” wymyślona przez Joe’ego Hilla i narysowana przez Stuarta Immonena to udana historia grozy, będąca hołdem zarówno dla Lovecrafta, jak i popkultury z lat 80-90.

Sławomir Grabowski

Cthulhu i matematyka
[Joe Hill, Stuart Immonen „Hill House Comics. Toń” - recenzja]

„Toń” wymyślona przez Joe’ego Hilla i narysowana przez Stuarta Immonena to udana historia grozy, będąca hołdem zarówno dla Lovecrafta, jak i popkultury z lat 80-90.

Joe Hill, Stuart Immonen
‹Hill House Comics. Toń›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHill House Comics. Toń
Scenariusz
Data wydania16 czerwca 2021
RysunkiStuart Immonen
PrzekładPaulina Braiter
Wydawca Egmont
ISBN9788328160675
Format168s. 170x260mm
Cena69,99
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Joe Hill poszedł w ślady ojca i staje się coraz jaśniejszą gwiazdą na firmamencie autorów horroru. Ostatnio pod jego nadzorem powstał „Hill House Comics”, imprint „DC Comics”, wydający komiksowe historie grozy. W serii ukazały się „Kosz pełen głów” i „Rodzina z domku dla lalek”, teraz do rąk czytelników trafia „Toń”. Hill jest scenarzystą „Toni” i „Kosza…”, choć „Rodzinę…” wymyślił Mike Carey. Każdy zeszyt stanowi odrębną historię, wspólnie tworzą coś w rodzaju antologii nowoczesnego komiksu grozy.
„Toń” opowiada o wyprawie ratunkowej do zatopionego dawno temu na terytorium Arktyki okrętu, który niespodziewanie nadaje po latach sygnał ratunkowy. Jego załoga stanowiła naukową jednostkę badawczą, a statek zatonął w miejscu upadku meteorytu. Nie byle jakiego zresztą, bo ustępującego wielkością ustępował tylko temu, który spowodował zagładę dinozaurów. Możliwymi konsekwencjami potencjalnych odkryć interesuje się pewna korporacja, która wynajmuje najemników. Owszem, odnajdą oni załogę, ale nie tylko…
Jako scenarzysta, Hill czuje się w „Toni” jak ryba w wodzie. Zgrabnie udało mu się połączyć historię o arktycznych kowbojach z mitologią Cthulhu. Popkulturowych odwołań jest tu więcej, w tym do „Szczęk” czy „Obcego”. Zaginiony okręt nazywa się „August Derleth” (tak samo jak pisarz i przyjaciel Loverafta), a znawcy prozy samotnika z Providence wyłapią aluzję do motywu zatopionego miasta R’lyeh. Dziełko jest też efektem fascynacji filmami Johna Carpentera („Coś”), zresztą, jedne z najważniejszych postaci w opowieści to bracia noszący takie same nazwisko jak sławny reżyser.
Pomimo tej zabawy z klasyką popkultury, Hill nie zapomina, że historia ma przede wszystkim straszyć. Groza jest tu budowana umiejętnie, czuć rękę mistrza, a przynajmniej bardzo zdolnego rzemieślnika. Przytłacza zarówno atmosfera klaustrofobii jaskiń i kabin okrętowych, jak i przestrzeń niezbadanych głębin, wszak „strach przed nieznanym to największy strach z wszystkich”, jak mówi sam Lovecraft, cytowany przez Hilla w zamieszczonym wywiadzie. Niepokojąco obce, nieludzkie istoty żyjące w głębinach są w horrorze wciąż mniej wyeksploatowanym konceptem niż duchy, zombie czy wampiry – i nie trzeba nawet sugestii, że muszą one pochodzić z kosmosu.
Ciekawe, że niepokojąca groza budowana jest w opowieści także przez… matematykę – najemnicy znajdują tajemnicze liczby i wzory na ścianach, udaje się tu „rozwiązać Pi do końca” (!) i „znaleźć dowód potwierdzający hipotezy Crouzeixa i Riemanna”. Ujrzeć liczbę Pi w całości to „widzieć wszechświat w sposób, w jaki ujrzałby go Bóg”. Matematyka euklidesowa i błędne przywiązanie do racjonalnego świata to takie „zabawy dla dzieci”. Nieznane, nieodkryte krainy matematyki jako niepokojąca, nieludzka „przestrzeń obcości” – pomysł ciekawy, nieczęsto wykorzystywany w popkulturze. Odwołań do nauk ścisłych jest w „Toni” więcej – mamy też pewien „kosmiczny” pierwiastek, którego nie ma w „nazbyt uproszczonym” układzie okresowym. A także stabilną wersję metalicznego wodoru (cytując komiks: „jest go mnóstwo w oceanach Jowisza”, „zawartość fiolki wystarczyłaby na zasilanie w energię pół miliona domów przez pół miliona lat”). Takie koncepcje odrobinę przybliżają historię do SF. A ów metaliczny wodór istnieje naprawdę, choć jego właściwości raczej wyolbrzymiono.
Joe Hill nie traci także z punktu widzenia postaci, co również należy pochwalić, „Toń” jest właściwie historią o miłości braterskiej i jej cenie. Kreska Stuarta Immonena, choć „mainstreamowa”, jest wystarczająco dopieszczona, natomiast kolorysta Dave Stewart potrafi oddać nawet różne odcienie podwodnej ciemności.
Jeśli ktoś szuka inteligentnego, wciągającego horroru rysunkowego, pozycje wydawane pod marką „Hill House Comics” są znakomitym wyborem, a fakt, że poszczególne tytuły stanowią odrębne całości, również jest plusem (aczkolwiek w przypadku „Toni” Joe Hill nie wyklucza sequelu). Można nieznacznie wyżej postawić poprzedni „Dom pełen głów”– z racji większej dawki czarnego humoru, którego tutaj właściwie niewiele, choć początkowa scena z kontenerem wypełnionym gumowymi penisami sugeruje, że całość będzie miała dość lekki ton… Najwyraźniej humor i Lovecraft raczej nie idą w parze. Drobnym błędem wydawniczym jest „zgubienie” tłumaczenia jednego z rosyjskich dialogów.
koniec
25 czerwca 2021

Komentarze

25 VI 2021   11:48:36

Przy recenzjach komiksów bardzo pomocne byłoby zamieszczenie kilku plansz z danego albumu. Okładka nie zawsze pozwala w pełni zorientować się co do stylu graficznego, opis tekstowy też ma swoje ograniczenia, a w przypadku komiksów wygląd jest przynajmniej równie ważny co treść.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Kropka nad i
Marcin Knyszyński

1 VIII 2021

Dotarliśmy w końcu do ostatniego, dziesiątego tomu „Punisher MAX” od Egmontu. Po pasjonującej, długiej opowieści ze scenariuszem Jasona Aarona i rysunkami Steve’a Dillona, którą poznaliśmy w tomach ósmym i dziewiątym, dostaniemy teraz mnóstwo króciutkich, nie powiązanych ze sobą fabularnie odcinków. Stawiamy kropkę nad i.

więcej »

Forpoczta kinowego uniwersum
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

31 VII 2021

To co, zaczynamy od nowa? Trochę tak, bo „Avengers: Ostatnia fala”, pierwszy tom serii w ramach cyklu Marvel Fresh, startuje z czystą kartą. Śmiało może więc po niego sięgnąć nowe pokolenie czytelników. Ale to jedna z niewielu pozytywnych rzeczy, jakie można o tym albumie powiedzieć.

więcej »

Krótko o komiksach: Charlotte Bronte pisała fantasy
Agnieszka ‘Achika’ Szady

30 VII 2021

Drugi tom komiksu „DIE” ma tytuł „Podzielona grupa”, choć w kontekście RPG bardziej pasowałoby „drużyna”. Z drugiej strony, ta garstka ledwo się wzajemnie tolerujących ludzi zdecydowanie nie zasługuje na miano drużyny. Komiks jest skierowany zdecydowanie do dorosłych – nie tyle ze względu na goliznę (nieliczną) i przemoc (nie wykraczającą poza typowe utwory przygodowe), co z powodu faktu, że młodzież po prostu nie wczuje się w ten unoszący się nad stronicami klimat kryzysu wieku średniego.

więcej »

Polecamy

Smętny finał

Tajemnica złotej maczety:

Smętny finał
— Konrad Wągrowski

Stukasy, Wellingtony, Halifaksy!
— Konrad Wągrowski

O wolność waszą i naszą
— Konrad Wągrowski

Na wielbłądzie boli tyłek
— Konrad Wągrowski

Z Łosiem na łowy
— Konrad Wągrowski

Przybywając do PRL-owskiego raju
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

A idź pan stąd (z hukiem)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gdy absolutnie wszystko się wali
— Agata Włodarczyk

Co mogło pójść źle?
— Agata Włodarczyk

Koktajl z wirusów, klonów, zombie i wszystkich złoli
— Agata Włodarczyk

Powrót kumpla do sąsiedztwa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie taki Goblin straszny…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Czy to ty, czy to ja?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Proces „Procesu Jean Grey”
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Niechętnie przyłączam się do fali krytyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Jeszcze jeden crossover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Wszyscy jesteśmy Japończykami
— Sławomir Grabowski

Zapętlony Ijon Tichy
— Sławomir Grabowski

Niedoceniane sondy i łaziki
— Sławomir Grabowski

Ech, ta magiczna młodzież
— Sławomir Grabowski

Moja przyjaciółka jest mięczakiem
— Sławomir Grabowski

Opowieść o przyprawie i czerwiach
— Sławomir Grabowski

Dzieci-kwiaty, ludzie-pszczoły
— Sławomir Grabowski

Krwisto i neonowo
— Sławomir Grabowski

Światło? A cóż to takiego?
— Sławomir Grabowski

Była sobie… Maria Skłodowska-Curie
— Sławomir Grabowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.