Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCX

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Władysław Krupka, T. Ronisz, Jerzy Wróblewski
‹Dziesięciu z wielkiej ziemi #3: Nim wstanie świt›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDziesięciu z wielkiej ziemi #3: Nim wstanie świt
Scenariusz
Data wydania24 maja 1987
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca Sport i Turystyka
CyklDziesięciu z wielkiej ziemi
Format32s.
Gatunekhistoryczny, sensacja
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Dziesięciu z Wielkiej Ziemi: Ciotka chce czerwony haczyk
[Władysław Krupka, T. Ronisz, Jerzy Wróblewski „Dziesięciu z wielkiej ziemi #3: Nim wstanie świt” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W poprzednim odcinku pisałem, że czytelnik serii „Dziesięciu z Wielkiej Ziemi” rozpaczliwie oczekuje, że wreszcie coś zacznie się dziać. No i w części trzeciej, zatytułowanej „Nim wstanie świt”, zaczyna, choć daleki byłbym od stwierdzenia, że jest to akcja wysokiej jakości.

Konrad Wągrowski

Dziesięciu z Wielkiej Ziemi: Ciotka chce czerwony haczyk
[Władysław Krupka, T. Ronisz, Jerzy Wróblewski „Dziesięciu z wielkiej ziemi #3: Nim wstanie świt” - recenzja]

W poprzednim odcinku pisałem, że czytelnik serii „Dziesięciu z Wielkiej Ziemi” rozpaczliwie oczekuje, że wreszcie coś zacznie się dziać. No i w części trzeciej, zatytułowanej „Nim wstanie świt”, zaczyna, choć daleki byłbym od stwierdzenia, że jest to akcja wysokiej jakości.

Władysław Krupka, T. Ronisz, Jerzy Wróblewski
‹Dziesięciu z wielkiej ziemi #3: Nim wstanie świt›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDziesięciu z wielkiej ziemi #3: Nim wstanie świt
Scenariusz
Data wydania24 maja 1987
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca Sport i Turystyka
CyklDziesięciu z wielkiej ziemi
Format32s.
Gatunekhistoryczny, sensacja
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Naszą grupę dywersantów z panem Janem… to znaczy, wówczas, po prostu Jankiem na czele, pożegnaliśmy w samolocie. Jest rok 1943, maszyna leci na tereny Niemiec, by zrzucić tam ekipę, która na terenach wroga ma siać chaos i zniszczenie. Skok udaje się, cała dziesiątka ląduje w lesie. Jeden zawiśnie na drzewie, inny skręci nogę w kostce, ale ogólnie mamy sukces. Oddział kluczy nieco po lesie, dociera do leśniczówki. Janek schodzi na drugi plan, prym wiedzie jego kolega Artur, który pochodzi z Wielkopolski, ma tu znajomości sprzed wojny, między innymi w leśniczówce, do której dociera ekipa. Tam wita ich piękna Hania i jej matka, podchodząc jednak do mężczyzn z rezerwą.
Ekipa realizuje swój plan. Kontaktuje się z lokalną grupą antyfaszystowską, znajduje kryjówkę, wkrótce rozpoczyna swoje właściwe działania. Działalność wywiadowcza łączy się z akcjami bojowymi. Wysadzenie torów kolejowych i wykolejenie pociągu, atak na radiostację, Jeden członek oddziału ginie podczas strzelaniny w niemieckiej placówce, drugiego zabija aliancka bomba podczas nalotu, gdy bohatersko (oczywiście) próbuje ratować niemieckie dziecko. Z dziesiątki zostaje więc ósemka.
Niby więc coś się dzieje, ale jednak fabuła komiksu nie budzi większych emocji, w pamięć nie zapada. Przyczyny są dwie. Po pierwsze – cała grupa pozostaje wciąż anonimowa, bez właściwości. Nie znamy ich historii, nikt tu nie wyraża jakichś emocji, wątpliwości, nie przeżywa złamań, nie okazuje ludzkich cech. To wcielenie wojskowego ideału, ludzie w stu procentach oddani służbie. Ich los jest więc dla nas w gruncie rzeczy obojętny. Po drugie – scenarzyście tak bardzo przejmują się, by korzystać z klasycznych wzorców opowieści szpiegowskiej, że zdają się popadać w parodię. Podawanie hasła nie kojarzy się nawet ze „Stawką większą niż życie”, bardziej już z „Rozmowami kontrolowanymi” („Pawiany wchodzą na ściany”):
„- Mam ciotkę. Ciotka chce mieć czerwony haczyk.
– Na czerwonym kółku?
– Tak, na czerwonym. Jestem Artur.”
Trudno też się nie uśmiechnąć, gdy żołnierze w lesie pohukują jak puszczyki, by się skrzyknąć. Nie zabraknie też łopatologicznych tekstów edukacyjnych:
„- Wyglądasz jak prawdziwy autochton. Nic dziwnego, bo cywilne ubrania, w które nas wyposażono, zostały uszyte na wzór tu noszonych i, oczywiście, są z niemieckich materiałów. Nigdy za dużo ostrożności.
– Pamiętam o tym.”
Na miłość boską, kto takie teksty rzuca w zwykłej rozmowie?
Czytając „Nim wstanie świt” dochodzi się też do wniosku, że należy do jednej ze słabiej narysowanych przez Jerzego Wróblewskiego serii. Widać, że brakowało czasu na cyzelowanie rysunków, drugi plan jest niedopracowany, wiele kadrów raczej naszkicowanych, niż narysowanych. Czy rzeczywiście czasowe ograniczenia były tak istotne, czy też po prostu rysownik nie miał serca do tej historii – nie wiadomo.
Tak czy inaczej „Nim wstanie świt” i tak nieco góruje nad poprzednimi tomami. Przynajmniej mamy tu walki i strzelaniny, a na to przecież wszyscy czekali.
koniec
11 lipca 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Podwodne wykopywanie przybysza z kosmosu
Konrad Wągrowski

17 X 2021

Jeśli narzekałem nieco na jakość scenariusza „Bogów z gwiazdozbioru Aquariusa”, to muszę przyznać, że w porównaniu do kolejnego dwuodcinkowca fantastycznonaukowego z rysunkami Zbigniewa Kasprzaka z lat 80., tamten scenariusz to majstersztyk. Seria złożona z zeszytów „Gość z kosmosu” i „Zbuntowana”, choć ładnie narysowana, pod względem skryptu razi banałem i naiwnością.

więcej »

Pęknięta porcelana
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

16 X 2021

Nie ważne, jak mężczyzna (a w zasadzie dwóch) zaczyna, ale jak kończy. Trzeci, ostatni, tom cyklu „Porcelana” z podtytułem „Wieża z kości słoniowej”, to zarazem najlepsza, jak i najbardziej wstrząsająca odsłona trylogii.

więcej »

„MAX” ale na wesoło
Marcin Knyszyński

15 X 2021

Przy okazji pierwszego tomu „Punisher MAX” od Egmontu wspomniałem o pewnej inicjatywie Marvela z roku 1998. „Marvel Knights”, forpoczta imprintu „MAX”, nowa linia wydawnicza, której głównym zadaniem był dryf ku o wiele bardziej poważnym i wymagającym fabułom, przedstawiła wybranych bohaterów Marvela w nieco innym, dojrzalszym wydaniu. Między innymi Punishera – oto przybywają Garth Ennis i Steve Dillon, niesieni falą sukcesu „Kaznodziei”. (...)

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Z tego cyklu

Koniec wojny, koniec serii
— Konrad Wągrowski

Centrala każe uczyć się karate
— Konrad Wągrowski

Pan Jan wędruje na wschód
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.