Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 14 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXVIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Jason Aaron, Roland Boschi, Steve Dillon
‹Punisher MAX #9›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPunisher MAX #9
Scenariusz
Data wydania7 października 2020
RysunkiSteve Dillon, Roland Boschi
PrzekładMarek Starosta
Wydawca Egmont
CyklPunisher MAX
ISBN9788328196834
Format292s. 170x260mm
Cena89,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Powrót do domu
[Jason Aaron, Roland Boschi, Steve Dillon „Punisher MAX #9” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Dziewiąty tom „Punishera MAX” od Egmontu zawiera drugą połowę dwudziestodwuodcinkowej serii o tym samym tytule. Wychodziła ona za oceanem w latach 2010-2012 – scenariusze pisał autor niesamowitego „Skalpu”, czyli Jason Aaron, a za rysunki odpowiadał Steve Dillon. Oto Frank Castle, który najlepsze lata ma już dawno za sobą – teraz cierpi na słabości starego już ciała i męki dręczonego zbyt długo umysłu.

Marcin Knyszyński

Powrót do domu
[Jason Aaron, Roland Boschi, Steve Dillon „Punisher MAX #9” - recenzja]

Dziewiąty tom „Punishera MAX” od Egmontu zawiera drugą połowę dwudziestodwuodcinkowej serii o tym samym tytule. Wychodziła ona za oceanem w latach 2010-2012 – scenariusze pisał autor niesamowitego „Skalpu”, czyli Jason Aaron, a za rysunki odpowiadał Steve Dillon. Oto Frank Castle, który najlepsze lata ma już dawno za sobą – teraz cierpi na słabości starego już ciała i męki dręczonego zbyt długo umysłu.

Jason Aaron, Roland Boschi, Steve Dillon
‹Punisher MAX #9›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPunisher MAX #9
Scenariusz
Data wydania7 października 2020
RysunkiSteve Dillon, Roland Boschi
PrzekładMarek Starosta
Wydawca Egmont
CyklPunisher MAX
ISBN9788328196834
Format292s. 170x260mm
Cena89,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Pamiętamy tom ósmy. Władzę nad przestępczym światem Nowego Jorku objął Kingpin (realia „Punishera MAX” nie mają nic wspólnego z regularnym uniwersum Marvela, więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby uznać, że „Ważniak” zrobił to dopiero teraz, gdy Punisher jest po sześćdziesiątce), który postanowił raz na zawsze usunąć zagrożenie ze strony Pogromcy. Bullseye, etatowy przeciwnik Daredevila, okazał się tym łotrem, któremu udało się złamać Punishera, dotrzeć do jego mrocznego wnętrza i wystawić na światło dzienne wszystkie koszmarne i wypierane tajemnice. Pogromca ledwo przeżył – połamany, poharatany, na granicy życia i śmierci, trafia w końcu tam, gdzie czeka na niego tysiąc drani pragnących odebrać mu życie – do więzienia na Wyspie Rykera.
Jason Aaron prowadzi narrację dwutorowo. Jeden wątek dotyczy samego pobytu Franka w więzieniu i nieustannemu zagrożeniu – w każdej chwili może pojawić się ktoś na tyle odważny, kto wpakuje mu kosę pod żebro. Drugi wątek to wspomnienia – Wietnam, powrót do domu i życie u boku rodziny, która z każdym dniem widzi w nim coraz bardziej obcego i przerażającego człowieka. Mamy tu do czynienia z bezpośrednią kontynuacją wizji Gartha Ennisa – „Punisher” narodził się w Wietnamie (patrz siódmy „Punisher MAX”), w dżungli zalanej krwią i usłanej stosami trupów. Frank nie boi się wojny – wręcz przeciwnie, jest jej ucieleśnieniem. Boi się domu, żony, dzieci, bliskości, normalnej, spokojnej egzystencji. Takie życie jest dla niego piekłem i więzieniem.
Gdy zaczyna się druga połowa dziewiątego tomu, a akcja przenosi się już poza więzienne mury, prosto w okolice wieży z kości słoniowej Wilsona Fiska, mamy wrażenie, że stoi oto przed nami finalna wersja Franka Castle’a. Taka, którą cegiełka po cegiełce budował Garth Ennis, a za wykończenie wziął się Jason Aaron. Ostatnie odcinki to opowieść naprawdę mocna i intensywna – pojawia się Elektra w roli ochroniarza Kingpina, jego żona postanawia wziąć sprawy w swoje ręce, nowojorska policja ściga Pogromcę, a on sam stacza się po równi pochyłej. Stary, zaszczuty, zmęczony i ledwo żywy wraca w końcu do domu – dosłownie i symbolicznie. Rozlicza się sam ze sobą, ze swoją przeszłością i całym życiem. Co dała jego trzydziestoletnia krucjata, skoro kończy się na tym, że ktoś taki jak Kingpin włada całą przestępczością na Wschodnim Wybrzeżu? Czy Punisher zmienił świat, skoro handel prochami nadal kwitnie, morderstw i gwałtów jest tyle samo, a korupcja ciągle istnieje? Pogromca okazuje się ostatecznie piekielnym Syzyfem, który walczy bardziej dla samego siebie, dla własnej żądzy wojny, a nie dla zbawienia świata. Aaron bardzo brutalnie traktuje mit „Punishera”, bardzo odważnie – i być może nie w smak zagorzałym fanom.
Trzeba jednak wiedzieć, że run Aarona nie wpisuje się do końca w sztandarowe hasło inicjatywy „MAX”. Miały to być z założenia komiksy o skrajnie realistycznych, „nie-komiksowych” fabułach – takie pokazujące, co by było, gdyby bohaterowie (w tym przypadku Punisher) istnieli naprawdę. Ennis trzymał się tych zasad, choć czasem dryfował w nieco mniej wiarygodne rejony – patrz chociażby Barrakuda. Aaron ani myśli się ich trzymać – jest lekko absurdalnie, „komiksowo”, z dużą dozą umownych rozwiązań fabularnych (najbardziej ewidentnym jest tutaj Kingpin w białym stroju, zamknięty w swoim Isengardzie jak Saruman Biały, z laską o kryształowej gałce w ręku). Aaron daje temu wyraz chyba najmocniej poprzez wprowadzenie takiej właśnie trójcy oponentów Punishera – Kingpin (władca Nowego Jorku), Bullseye (niemal zabijający bohatera) i Elektra (bezwzględna, psychopatyczna asystentka Wilsona Fiska). Usuńmy Punishera, podstawmy Diabła z Hell’s Kitchen i co otrzymamy? No właśnie – „Daredevila” Franka Millera, z którym scenarzysta prowadzi naprawdę rozbrajającą grę. No bo jak inaczej nazwać scenę, w której Bullseye leży całkowicie sparaliżowany w szpitalnym łóżku i odwiedza go jego niedawny przeciwnik, który kipi rządzą zemsty i trzyma pistolet w ręku? Aaron cytuje Millera znakomicie.
Dla porządku wspomnijmy jeszcze o krótkiej opowieści zamieszczonej na samym końcu – „Punisher MAX. X-Mas Special” z 2009 roku. Pogromca znowu toczy krwawe porachunki z włoskimi gangsterami – tym razem podczas Bożego Narodzenia. Średnia rzecz, przeciętnie narysowana, może nieco lepiej napisana – autorem jest Aaron, więc dlatego się to tu znalazło. Ale specjalnej uwagi nie będę temu poświęcał. Dziewiąty tom „Punishera MAX” kończy opowieść Jasona Aarona i Steve’a Dillona. Przed nami jeszcze jeden, ostatni tom cyklu – choć to nie koniec „Punishera” w Egmoncie.
koniec
19 lipca 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Pożegnanie z Dzikim Zachodem
Maciej Jasiński

14 VIII 2022

W ostatnich miesiącach wydawnictwo Egmont zaprezentowało trzy tomy serii "Lucky Luke", będące ostatnimi, jakie narysował Morris. Niestety, nie są to najlepsze komiksy tego powstającego przez wiele dekad cyklu. Ale problem w mniejszym stopniu dotyczy ilustracji, ocenę tych albumów mocno obniżają scenariusze, które są o wiele mil poniżej poziomu tych, które w najlepszych czasach serii stworzył Rene Goscinny.

więcej »

Dziecko, które pamiętało gwiazdy
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

13 VIII 2022

Bałem się tego komiksu. Zanim go przeczytałem, najpierw dość długo łypał na mnie z półki i doprawdy nie wiedziałem czego się po nim spodziewać. Oto on – „Mały astronauta” autorstwa Jean-Paula Eida.

więcej »

Ta, która ocaliła tysiące
Agata Włodarczyk

11 VIII 2022

Historia Ireny dobiega końca na wielu płaszczyznach: bohaterka kończy swoje przemówienie, sadzi drzewo w dolinie Jerozolimy, opuszcza tereny Jad Waszem, a wkrótce i Izrael, wracając do komunistycznej Polski. Zostało jednak jeszcze kilka istotnych kwestii, o których trzeba było wspomnieć.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Inne recenzje

To nie jest kraj dla starego Punishera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Po bandzie
— Marcin Knyszyński

Co za degenerat!
— Marcin Knyszyński

„MAX” ale na wesoło
— Marcin Knyszyński

Kropka nad i
— Marcin Knyszyński

Demon na tronie z czaszek
— Marcin Knyszyński

Zacne sędziowskie archiwa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rozliczenia
— Marcin Knyszyński

Kompletny Dredd
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Od zbrukanego czytelnika
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jak być diabłem diabła?
— Marcin Knyszyński

Tegoż autora

Nawet śmierć może umrzeć
— Marcin Knyszyński

Koniec pewnej ery
— Marcin Knyszyński

Nowe Gotham
— Marcin Knyszyński

Strzelając miłością
— Marcin Knyszyński

Urzeczywistnianie fikcji
— Marcin Knyszyński

Lekki przesyt
— Marcin Knyszyński

Bezkrwawa rewolucja postępuje
— Marcin Knyszyński

Całe życie z robakami
— Marcin Knyszyński

Wolność – kocham i… rozumiem?!
— Marcin Knyszyński

Uziemienie bogów
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.