Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 5 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Alan Moore, Kevin O’Neill
‹Liga Niezwykłych Dżentelmenów #1›

Okładka polskiej wersji.
EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLiga Niezwykłych Dżentelmenów #1
Tytuł oryginalnyThe League of Extraordinary Gentlemen
Scenariusz
RysunkiKevin O’Neill
PrzekładPaulina Braiter
KolorBenedict Dimagmaliw
Wydawca Egmont
ISBN-1083-237-9712-9
Format152s. 170×260mm
Cena29,90
Gatunekgroza / horror, kryminał, SF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Extraordinary Moore: Wiktoriańska Liga Sprawiedliwości
[Alan Moore, Kevin O’Neill „Liga Niezwykłych Dżentelmenów #1” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Liga niezwykłych dżentelmenów” jest tym komiksem Alana Moore’a, który raczej polaryzuje czytelnicze opinie. Pomysł „crossovera”, zbierającego bohaterów dziewiętnastowiecznej literatury brytyjskiej (z małym wyjątkiem) w jednym komiksowym uniwersum, dla jednych odbiorców jest świetnym (kolejnym w karierze autora) rozbiorem superbohaterskiego (!) gatunku, dla innych kolorową wydmuszką i nieudaną powtórką ze „Strażników”. Ja skłaniam się ku pierwszej opinii, choć nie jestem (jeszcze) do końca przekonany.

Marcin Knyszyński

Extraordinary Moore: Wiktoriańska Liga Sprawiedliwości
[Alan Moore, Kevin O’Neill „Liga Niezwykłych Dżentelmenów #1” - recenzja]

„Liga niezwykłych dżentelmenów” jest tym komiksem Alana Moore’a, który raczej polaryzuje czytelnicze opinie. Pomysł „crossovera”, zbierającego bohaterów dziewiętnastowiecznej literatury brytyjskiej (z małym wyjątkiem) w jednym komiksowym uniwersum, dla jednych odbiorców jest świetnym (kolejnym w karierze autora) rozbiorem superbohaterskiego (!) gatunku, dla innych kolorową wydmuszką i nieudaną powtórką ze „Strażników”. Ja skłaniam się ku pierwszej opinii, choć nie jestem (jeszcze) do końca przekonany.

Alan Moore, Kevin O’Neill
‹Liga Niezwykłych Dżentelmenów #1›

Okładka polskiej wersji.
EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLiga Niezwykłych Dżentelmenów #1
Tytuł oryginalnyThe League of Extraordinary Gentlemen
Scenariusz
RysunkiKevin O’Neill
PrzekładPaulina Braiter
KolorBenedict Dimagmaliw
Wydawca Egmont
ISBN-1083-237-9712-9
Format152s. 170×260mm
Cena29,90
Gatunekgroza / horror, kryminał, SF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W 1999 roku Alan Moore pracował dla Wildstorm – wydawnictwa, którego założycielem był sam Jim Lee. Obaj panowie na początku lat dziewięćdziesiątych dali nogę z wielkich molochów ograniczających ich swobodę twórczą – Jim uciekł z Marvela, Alan z DC Comics. Lee zaproponował Moore’owi współpracę – w ramach Wildstorm powstanie odrębna linia wydawnicza (czyli tak zwany „imprint”) o (nieskromnej) nazwie „America’s Best Comics”. Olbrzymie doświadczenie w komiksie superbohaterskim, jakie w latach dziewięćdziesiątych zdobył Moore, miało już niedługo zaprocentować takimi „mini-dekonstrukcjami” peleryniarskiego gatunku jak „Top 10”, „Tom Strong” czy właśnie „The League of Extraordinary Gentlemen” – wszystkie trzy tytuły pisane były praktycznie w tym samym czasie.
Tak, „Liga niezwykłych dżentelmenów” to komiks superbohaterski – co do tego nie powinniśmy mieć wątpliwości. Jak już osiemnaście lat temu zauważył nasz redakcyjny kolega – Mina (Harker) Murray, Dr Jekyll i Mr Hyde, Allan Quatermain, Kapitan Nemo, i Hawley Griffin to po prostu dziewiętnastowieczna grupa superherosów, wiktoriańska wersja Ligi Sprawiedliwości. Niejaki Campion Bond (dziadek Jamesa), na polecenie swego przełożonego, tajemniczego „Pana M.”, zatrudnia Minę Harker. Jej zadaniem jest zebranie ekipy awanturników, wyrzutków i dość „ekstraordynaryjnych” indywiduów. Ktoś wsiadł w posiadanie „kaworytu”, dziwnego tworzywa o antygrawitacyjnych właściwościach – w niepowołanych rękach może być ono skrajnie niebezpieczną bronią. Trzeba je odnaleźć! Trop wiedzie ku East Endowi i chińskiej dzielnicy – czy możliwe jest, że za wszystkim stoi przerażający „Doktor”, król przestępczego półświatka tej części Londynu? Stolicy Zjednoczonego Królestwa grozi zagłada i to jeszcze zanim nadejdzie nowe stulecie. A może zagrożenie czai się tak naprawdę gdzie indziej?
Alan Moore zastanawiał się kiedyś, czy aby na pewno lata trzydzieste były początkiem superbohaterstwa. A co, gdyby wszystko zaczęło się kilkadziesiąt lat wcześniej? Może przygodowe powieści Stevensona, Wellsa, Doyle’a, Stokera, Haggarda, Poego i Verne’a to nic innego jak pierwociny superbohaterskiego gatunku? Moore pokazuje, że pewne archetypy, narracyjne wzorce i schematy w budowie postaci są wspólne dla całej przygodowo-rozrywkowej popkultury – superherosi w pelerynach są jej współczesnymi reprezentantami. Mamy tu w pewnym sensie do czynienia z odwróceniem pewnego trendu zapoczątkowanego, notabene przez Moore’a, w 1986 roku. To jego „Strażnicy” w opinii znawców zapoczątkowały Mroczną (czytaj: „Dojrzałą”) Erę Komiksu. Komiksowi herosi stali się niejednoznacznymi, straumatyzowanymi i często niesympatycznymi postaciami.
Tak też jest z bohaterami „Ligi Niezwykłych Dżentelmenów”. Mina to persona non grata w arystokratycznych kręgach i towarzyski parias; Griffin to psychopata i megaloman; Quatermain to ćpun; Jekyll to bezlitosny morderca. Jakże dalecy są wszyscy od superbohaterskiego wzorca! Ale z drugiej strony przecież, omawiany dziś komiks jest totalnie rozrywkową, wesołą, żartobliwą i prostą w formie pulpą – pod tym względem bardzo odmienną od „Strażników”. Pościgi, podniebne bitwy o płonący u dołu Londyn, pojedynki nad Tamizą, spiski i demaskacje – jest to zupełnie inny świat niż ten przedstawiony przez Moore’a w „Prosto z piekła”. „Liga niezwykłych dżentelmenów” nie jest obliczona na „epatowanie mrokiem”, lecz wręcz przeciwnie – na przegonienie ciemnych chmur i dostarczenie najzwyklejszej rozrywki oraz kilku chwil dobrej zabawy.
W roku 1898 opublikowano „Wojnę światów” Herberta George’a Wellsa. W tym też roku dzieje się akcja pierwszego tomu. I, jak można się domyślić, ma to wielkie znaczenie. Jakie? Dowiemy się z tomu drugiego.
koniec
1 października 2021

Komentarze

01 X 2021   10:00:08

Dorabianie "Lidze" gęby komiksu superbohaterskiego świadczy o infantylizacji fandomu komiksowego, który uwierzył, że fascynacja facetami w rajtuzach jest czymś normalnym u dorosłego człowieka. Tymczasem "Liga" jest czymś zupełnie innym. To crossover rozmaitych wątków i postaci z XIX-wiecznej literatury przygodowej. Moore się trochę zapędził w ilości tych nawiązań, im dalej tym są bardziej niszowe i hermetyczne, a poza UK po prostu nieczytelne.

01 X 2021   10:46:12

Czyli czytanie komiksów z Batmanem lub Supermanem przez dorosłego człowieka świadczy o jego niedojrzałości i nie jest normalne?

01 X 2021   18:50:00

Czytanie może nie jest nienormalne, ale chyba tylko w ramach guilty pleasure. Natomiast wmawianie sobie, że obcuje się w ten sposób ze Sztuką, to już jak najbardziej.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zniknięcia, powroty, problemy
Agata Włodarczyk

5 XII 2021

Rita Odraza nie bierze jeńców – z pomocą Czarnego Smoka pozbawiła tytułowych superbohaterów dostępu do sieci morficznej, odebrała im zordy, pozbyła się Zielonego i Niebieskiego Rangera. Korzystający już tylko z zielonej mocy, przerzedzeni, pozbawieni wsparcia Alfy i Zordona Rangersi stanowią łatwy łup. Suma summarum – zwycięstwo Odrazy wydaje się być blisko.

więcej »

Przygoda, humor i oldschool
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

4 XII 2021

To już trzeci tomik przygód Zagora, cowboya z baśniowego Dzikiego Zachodu. Sięgając po „Tajemniczą śmierć”, należy wziąć poprawkę na miejsce i czas powstania komiksu. Być może jeszcze bardziej, niż ostatnio.

więcej »

Extraordinary Moore: Bezlitosna fantazja
Marcin Knyszyński

3 XII 2021

Kończymy dziś przygodę z „Ligą niezwykłych dżentelmenów” Alana Moore’a. Ostatni tom cyklu nosi znamienny tytuł – słowo „Burza” dobrze odzwierciedla to, co dzieje się w komiksie i umysłach czytelników. Przed nami rzecz, której niezwykle trudno wystawić jednoznaczną ocenę.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Inne recenzje

LXG: Superbohaterowie końca XIX wieku
— Marcin Lorek

LXG: Komiks przereklamowany
— Michał Błażejczyk

Początek przygody
— Piotr Niemkiewicz

Z tego cyklu

Bezlitosna fantazja
— Marcin Knyszyński

A jednak potknięcie
— Marcin Knyszyński

Do trzech razy sztuka
— Marcin Knyszyński

Pastisz pełen ambicji
— Marcin Knyszyński

Wojna światów w obrazkach
— Marcin Knyszyński

Tegoż twórcy

Fritza Langa życie w komiksie
— Sebastian Chosiński

Ale to już było… Niech nie wraca więcej…
— Sebastian Chosiński

Układanka dla erudytów
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Po komiks marsz: Grudzień 2021
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch

Hellboy młodzieńczy
— Marcin Knyszyński

W podziemnym kręgu: Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Oto ciała ich
— Marcin Knyszyński

Komiks skrojony na miarę
— Marcin Knyszyński

Niekoniecznie jasno pisane: Kontrowersyjny chromosom
— Marcin Knyszyński

Klisze? I co z tego?
— Marcin Knyszyński

W stepie szerokim
— Marcin Knyszyński

Po komiks marsz: Listopad 2021
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Sławomir Grabowski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch

Magia, komputery, mordobicie
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.