Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 2 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Philippe Buchet, Jean David Morvan
‹Armada #1 (wyd. zbiorcze)›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułArmada #1 (wyd. zbiorcze)
Scenariusz
Data wydania29 września 2021
RysunkiPhilippe Buchet
PrzekładMaria Mosiewicz
Wydawca Egmont
CyklArmada
ISBN9788328150232
Format204s. 216x285mm
Cena99,99
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

W służbie jej kosmicznej mości
[Philippe Buchet, Jean David Morvan „Armada #1 (wyd. zbiorcze)” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Pierwszy zbiorczy tom „Armady”, wydany właśnie przez Egmont, zbiera cztery początkowe odcinki serii, które już dwadzieścia lat temu pojawiły się na polskim rynku. Młodzieżowa, typowo rozrywkowa space opera z dziesiątkami cudacznych miejsc i bohaterów – przed nami gargantuiczny konwój, złożony z tysięcy olbrzymich statków kosmicznych, od milleniów przemierzający galaktykę.

Marcin Knyszyński

W służbie jej kosmicznej mości
[Philippe Buchet, Jean David Morvan „Armada #1 (wyd. zbiorcze)” - recenzja]

Pierwszy zbiorczy tom „Armady”, wydany właśnie przez Egmont, zbiera cztery początkowe odcinki serii, które już dwadzieścia lat temu pojawiły się na polskim rynku. Młodzieżowa, typowo rozrywkowa space opera z dziesiątkami cudacznych miejsc i bohaterów – przed nami gargantuiczny konwój, złożony z tysięcy olbrzymich statków kosmicznych, od milleniów przemierzający galaktykę.

Philippe Buchet, Jean David Morvan
‹Armada #1 (wyd. zbiorcze)›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułArmada #1 (wyd. zbiorcze)
Scenariusz
Data wydania29 września 2021
RysunkiPhilippe Buchet
PrzekładMaria Mosiewicz
Wydawca Egmont
CyklArmada
ISBN9788328150232
Format204s. 216x285mm
Cena99,99
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Armada przypomina na pierwszy rzut oka „Punkt Centralny” z „Valeriana” – niezmierzony konglomerat habitatów zamieszkały przez najróżniejsze gatunki inteligentnego życia. Jest jednak „mała” różnica – Punkt Centralny nie podróżował przez kosmos i to do niego dołączali nowi ochotnicy. Armada nieustannie porusza się po galaktyce rosnąc w trakcie – wchłania nowych „współpodróżników” bez pytania, kolonizuje planety, inicjuje przyspieszenie rozwoju niektórych cywilizacji (podróżuje tak długo, że powrót w to samo miejsce po tysiącach lat i kontrola postępów tego rozwoju to normalna sprawa) i zostawia w niektórych miejscach własnych ambasadorów-badaczy. Kosmiczna konkwista (Armada!) ma jeden cel – nowe zasoby, nowa technologia, nowe planety i nowa wiedza.
Pierwszy z czterech odcinków, „Ogień i popiół”, opowiada o tym, jak statki Armady postanowiły podbić nowy glob – traf chciał, że na tej gęsto porośniętej roślinnością planecie mieszkała młoda, mniej więcej osiemnastoletnia dziewczyna wraz z opiekującym się nią robotem. Navis (bo tak ma na imię nasza bohaterka) jest jedynym przedstawicielem swego gatunku (podobno „człowiekiem” ale to wcale nie jest pewne), który niczym Tarzan (albo Mowgli) wychowuje się sam wśród dzikiej przyrody. Jak się tam znalazła? Diabli wiedzą (przynajmniej na razie)! Dziewczyna wykazuje się nadprzeciętną inteligencją, sprawnością fizyczną, urodą (a jakże!) i – co ważne – odpornością na telepatyczne skanowanie. Czyni to z niej idealną kandydatkę na szpiega Armady – po dołączeniu do kosmicznego konwoju, to właśnie sztuka wywiadu staje się głównym środkiem utrzymania dziewczyny.
Pierwszy odcinek jest tylko wprowadzeniem. Kolejne trzy są już przygodami Navis w służbie Armady. Najpierw uporać się musi z „niezależnym konsulem”, który najwyraźniej zagiął na nią parol, a potem trafia na dwie kolejne planety wstrząsane ruchami rewolucyjnymi. Pierwszą z nich jest Tri-JJ 768 w steampunkowych klimatach miksujących carską Rosję z Francją końca osiemnastego wieku – to tu dziwnie podobni do Navis (do ludzi?) mieszkańcy stawiają opór ciemiężącej ich arystokracji. A na Hurumaru trwa inna rewolucja – tym razem w średniowiecznej stylistyce „sword and sorcery”. Wszędzie tam jest Navis – a my razem z nią.
Jean David Morvan napisał komiks „young adult” z młodą, ledwie dorosłą bohaterką, której nie da się nie kibicować, nawet gdybyśmy się starali z całych sił. Jest zaskakująco inteligentna jak na dzikuskę i potrafi błyskawicznie dostosować się do nieznanych jej realiów (niczym Laurelina z „Valeriana” – średniowieczna dziewka przeniesiona tysiąc lat w przód). Navis zaczyna dostrzegać to, co przede wszystkim chciał podkreślić autor – zło kolonizacji, nierówności społeczne, brak tolerancji, pochwałę indywidualności i konieczność stawiania oporu ciemiężcy. Ale Morvan nie przesadza z dydaktyzmem – pokazuje, że każda rewolucja ma chrapkę na własne dzieci i nic na świecie nie jest czarno-białe. No i przede wszystkim dba o to, aby potencjalni czytelnicy się nie nudzili – „Armada” jest komiksem rozrywkowym, przygodowym, może nieco wtórnym, ale mimo wszystko całkiem niezłym.
Trzeba koniecznie zaznaczyć, że jest to historia przeznaczona raczej dla młodego czytelnika – jest to komiks „grzeczny”, taki w stylu „Lanfeusta z Troy”, ale nie nastawiony w ogóle na pieprzne dowcipy, slapstickowe żarty, puszczanie bąków i obowiązkową goliznę. Navis jest oczywiście rysowana momentami dość „seksownie” i świeci od czasu do czasu tym i owym, ale nie ma to tak jednoznacznego wydźwięku jak we wspomnianym „Lanfeuście” (dla Amerykanów i to było za dużo – ich wersja jest ocenzurowana i ma czarne paski we „wrażliwych miejscach”, takich jak chociażby piersi głównej bohaterki).
Za rysunki odpowiada Philippe Buchet – znakomita robota! Jego kreska jest bardzo prosta, dynamiczna, mocno „europejska”, trochę humorystyczna i bardzo, bardzo czytelna. Ta ostatnia cecha jest nie do przecenienia w przypadku „Armady”. Buchet uwielbia szczegół – jego rysunki mają bogate scenografie, są dopieszczone pod względem detali i wręcz zaskakują wyraźnym poświęceniem, jakiego musiał dokonać grafik. Spójrzcie chociażby na stronę sto dziewięćdziesiątą – ręce same składają się do braw. No i musiał oczywiście wykazać się niesamowitą wyobraźnią i kreatywnością (niczym Mezeries we wspominanym – znowu! – „Valerianie”). W komiksie nie ma bowiem ludzi, lecz całe zatrzęsienie (najczęściej antropomorficznych) kosmitów najróżniejszej maści.
„Armada” jest uwielbiana we Francji – a zdobycie takiej popularności na gigantycznym rynku frankofońskim jest nie lada wyczynem. I choć nie należę tak właściwie do grupy docelowej tego komiksu, to doceniam wykonanie i pomysł. Bardzo dobra rzecz.
koniec
19 października 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Hellboy młodzieńczy
Marcin Knyszyński

1 XII 2021

Album „BBPO. Znany diabeł” zwieńczył wieloodcinkową historię potwornej (dosłownie) apokalipsy. Mike Mignola i „jego ludzie” spopielili całą Ziemię i zapełnili ją humanoidalnymi żabami. Nie ma już co opowiadać, zresztą szkoda psuć TAKIE zakończenie jakimiś nikomu niepotrzebnymi sequelami. Ale co stoi na przeszkodzie, aby zabrać czytelników w przeszłość?

więcej »

Extraordinary Moore: A jednak potknięcie
Marcin Knyszyński

30 XI 2021

Kontynuujemy lekturę komiksów ze świata „Ligi niezwykłych dżentelmenów” Alana Moore’a. Dziś odjeżdżamy trochę w bok i sprawdzamy co się działo u drugoplanowych postaci serii – trafiamy na pokład „Nautilusa”, na którym nie zastaniemy jednak, znanego z poprzednich komiksów, kapitana Nemo.

więcej »

Szekspir w parku, metro w likwidacji
Agnieszka ‘Achika’ Szady

29 XI 2021

Świat „Blacksada” to Ameryka wczesnych lat 50., dla niepoznaki ukryta pod ezopową maską. Choć były to czasy początku prosperity i welfare state, Guarnido w każdym tomie wyciąga coraz to inne mroczne i brudne strony. No cóż, w końcu to kryminał noir…

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

Skąd jesteś, Ziemianko?
— Tomasz Nowak

Superkiller nie wystarczy
— Marcin Osuch

Szybka i wściekła
— Marcin Osuch

Esensja czyta dymki: Maj 2011
— Esensja

W poszukiwaniu tożsamości
— Marcin Osuch

Navis - ostatnia samurajka
— Marcin Osuch

Mowgli 3001
— Jakub Gałka

„Armada” – przełom?
— Marcin Osuch

Nie przeszłaś emocjonalnego treningu?
— Daniel Gizicki

Krótko o komiksach: Marzec 2004, cz. 2
— Sebastian Chosiński, Wojciech Gołąbowski, Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Hellboy młodzieńczy
— Marcin Knyszyński

Oto ciała ich
— Marcin Knyszyński

Komiks skrojony na miarę
— Marcin Knyszyński

Klisze? I co z tego?
— Marcin Knyszyński

W stepie szerokim
— Marcin Knyszyński

Magia, komputery, mordobicie
— Marcin Knyszyński

Wstęp
— Marcin Knyszyński

„MAX” ale na wesoło
— Marcin Knyszyński

Klausie goes to Hollywood…
— Marcin Knyszyński

Powrót na Ziemię
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.