Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 3 sierpnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCVII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Charlie Adlard, Robert Kirkman
‹Żywe trupy #2: Wiele mil za nami›

Żywe trupy #2: Wiele mil za nami
EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŻywe trupy #2: Wiele mil za nami
Tytuł oryginalnyThe Walking Dead vol. 2
Scenariusz
Data wydaniastyczeń 2006
RysunkiCharlie Adlard
PrzekładMaciej Drewnowski
Wydawca Taurus Media
CyklŻywe trupy
ISBN-1083-60298-07-6
Format136s. 170×260mm; oprawa miękka; czarno-biały:
Cena27,90:
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Filozofia zombi
[Charlie Adlard, Robert Kirkman „Żywe trupy #2: Wiele mil za nami” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Zombi zdecydowanie są na czasie. Świadczy o tym nie tylko wysyp kolejnych filmów, mniej lub bardziej nawiązujących do klasycznych dzieł George’a A. Romero, lecz także cykle komiksowe, których głównymi bohaterami są „żywe trupy”. „Wiele mil za nami” – drugi tom opowieści Roberta Kirkmana – powoduje, że włos się jeży na głowie i ciarki przechodzą po plecach. Co krótko można podsumować: jest ok.!

Sebastian Chosiński

Filozofia zombi
[Charlie Adlard, Robert Kirkman „Żywe trupy #2: Wiele mil za nami” - recenzja]

Zombi zdecydowanie są na czasie. Świadczy o tym nie tylko wysyp kolejnych filmów, mniej lub bardziej nawiązujących do klasycznych dzieł George’a A. Romero, lecz także cykle komiksowe, których głównymi bohaterami są „żywe trupy”. „Wiele mil za nami” – drugi tom opowieści Roberta Kirkmana – powoduje, że włos się jeży na głowie i ciarki przechodzą po plecach. Co krótko można podsumować: jest ok.!

Charlie Adlard, Robert Kirkman
‹Żywe trupy #2: Wiele mil za nami›

Żywe trupy #2: Wiele mil za nami
EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŻywe trupy #2: Wiele mil za nami
Tytuł oryginalnyThe Walking Dead vol. 2
Scenariusz
Data wydaniastyczeń 2006
RysunkiCharlie Adlard
PrzekładMaciej Drewnowski
Wydawca Taurus Media
CyklŻywe trupy
ISBN-1083-60298-07-6
Format136s. 170×260mm; oprawa miękka; czarno-biały:
Cena27,90:
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Ludzkość od wieków próbowała znaleźć odpowiedź na pytanie, co dzieje się z człowiekiem po jego śmierci. Jedni wierzą, że po zejściu z ziemskiego padołu trafiamy do piekła bądź nieba, inni dużo bardziej skłonni są dać wiarę, że istnieje jeszcze inna forma życia pozagrobowego, która daje nam – ograniczoną, co prawda, ale jednak – możliwość powrotu do świata żywych, bądź to pod postacią ducha, bądź też jako… zombi. Scenarzysta „Żywych trupów” wybrał drugą opcję. Postanowił przedstawić świat – a mówiąc konkretniej: Stany Zjednoczone – zainfekowane przez żądne ludzkiego mięsa monstra. Nie dowiedzieliśmy się wprawdzie jak doszło do tego, że amerykańskie miasta i miasteczka zostały opanowane przez zombi, wiemy jedynie, że jest ich całe mnóstwo i że wygłodniałe polują na ocalałych z kataklizmu ludzi. W tomie pierwszym – „Dniach utraconych” – poznaliśmy między innymi gliniarza Ricka Grimesa, który ranny podczas strzelaniny, został uratowany od śmierci, ale zapadł w śpiączkę. Jakaż niespodzianka czekała go, gdy otworzył oczy! Nie dość, że zapodziała się gdzieś jego rodzina, to na dodatek świat cały opanowały wałęsające się bez większego sensu truposze. Sytuacja jak z horroru. Ale też komiks Kirkmana jest klasycznym horrorem gore.
Bohaterowie „Dni utraconych” stanęli przed bardzo poważnym problemem: jak żyć w świecie, którym zawładnęły krwiożercze potwory? I – co jest może jeszcze ważniejsze – jak w takich warunkach pozostać wrażliwym człowiekiem? Druga odsłona „Żywych trupów” to w zasadzie opowieść drogi. Grupka bohaterów ocalałych z pożogi przemierza Amerykę w poszukiwaniu innych ludzi i miejsca, gdzie mogliby spokojnie żyć – jeśli oczywiście takie miejsce w ogóle jeszcze gdzieś istnieje. Co rusz natrafiają jednak na ślady obecności zombi. A gdy wydaje im się, że są już bliscy odnalezienia azylu – choćby na kilka dni – scenarzysta serwuje im kolejne pokaźnych rozmiarów rozczarowanie. Ich świat kurczy się jak wyschnięty owoc. Nie znają dnia ani godziny, kiedy zostaną zaatakowani przez pozbawione uczuć i rozumu poczwary.
Fabuła skłania do przemyśleń. Jak zresztą każda opowieść, której bohaterowie muszą się zmierzyć z kataklizmem. Podobny patent zastosował Herbert George Wells w „Wojnie światów”, nie inaczej postąpił Albert Camus w „Dżumie”. Autor „Żywych trupów” nie miał wprawdzie aż tak wygórowanych ambicji, ale kilka zagadnień filozoficznych musiał chcąc nie chcąc poruszyć. Mam na myśli przede wszystkim stosunek ludzi do zombi. O ile w pierwszym tomie podział na „złych” i „dobrych” jest wyraźny i prosty jak budowa cepa, o tyle w „Wielu milach za nami” ów uproszczony obraz świata zostaje nieco zakłócony. A to za sprawą farmera Hershela Greene’a, który na kilka dni udziela schronienia w swoim gospodarstwie uciekającym przed przeznaczeniem bohaterom. Wszystkich zaskakuje jego stosunek do zombi – zamiast zabijać je od razu i bez zastanowienia, stara się odizolować je od ludzi i tym samym chronić przed… powtórną śmiercią. Dlaczego? Niech wystarczy stwierdzenie, że ma swoje powody. Przy okazji jednak porusza bardzo czułą strunę i zmusza czytelnika do głębszego wniknięcia w psychikę zombi. Stawia przy tym pytanie, z którym w przyszłych tomach będzie musiał zmierzyć się scenarzysta komiksu. Jeśli znajdzie właściwą odpowiedź – komiks zyska na sile osiągnie psychologiczną głębię.
Fabuła drugiego albumu „Żywych trupów” pozbawiona jest fajerwerków, w wielu miejscach da się ją przewidzieć. Ale mimo to opowieść nie irytuje miałkością. Od lektury trudno się oderwać. W czym zatem tkwi moc tej historii? Odpowiedź ponownie może zaskakiwać. Pomimo swej fantastyczności – w realizmie. Tyle że – realizmie psychologicznym. Postaci zaludniające komiks nie są żadnymi superbohaterami. Są ludźmi z krwi i kości, niepozbawionymi wad, którzy nawet w obliczu totalnej zagłady kochają i nienawidzą, przyjaźnią się i rywalizują ze sobą, starają się – w miarę możliwości – normalnie żyć. Tym samym skłaniają do zadania sobie odwiecznego pytania: jak ja zachowałbym się na ich miejscu? Jakim uczuciom czy emocjom bym się poddał? I znów należałoby przywołać w tym miejscu postać Hershela Greene’a, który może nam się jawić nieomal jak patriarcha stający w obronie grzeszników i nie tracący nadziei, że nadejdzie taki moment, kiedy będzie im dane odkupić swoje winy.
„Żywe trupy” są komiksem czarno-białym. Dla wielu czytelników może to być spore rozczarowanie. Niesłusznie zresztą. Ta ponura opowieść o świecie i ludziach powinna być oddana właśnie w takiej kolorystyce. Dodanie kolorów popsułoby jedynie neurasteniczny klimat. Trzeba być jednak przygotowanym na pewną zmianę: autora rysunków do „Dni utraconych” Tony’ego Moore’a zastąpił Charlie Adlard. Czy była to zmiana na lepsze – mam pewne wątpliwości. Nie oczekuję co prawda od takiej historyjki superrealistycznych rysunków, ale pewne uproszczenia w kadrowaniu, jak też sposobie przedstawiania postaci i krajobrazów są chyba niepotrzebne. Na szczęście nie psują one radości z lektury komiksu, co najwyżej pozostawiają malutki niedosyt i świadomość, że mogło być jeszcze lepiej.
Opowieść Roberta Kirkmana będzie miała ciąg dalszy. To dobrze. Pytanie tylko: ile jeszcze tomów zamierza spłodzić scenarzysta? Bo chyba każdy następny powyżej trzeciego będzie już jedynie odcinaniem kuponów. Gdybym miał możliwość zasugerowania czegokolwiek autorowi „Żywych trupów”, prosiłbym go usilnie, aby raczej wziął przykład z twórców „Midnight Nation” aniżeli „Kaznodziei”.
koniec
24 kwietnia 2006

Komentarze

05 V 2013   15:00:18

fajnie czyta się ostatni akapit, w chwili gdy już 18 tom niedługo wyrośnie - nie jest tak źle jak autor przewidywał, ale to już nie to samo i faktycznie 10 tomów by "styknęło"

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Uprasza się o ostrożność
Dagmara Trembicka-Brzozowska

2 VIII 2021

Komiksy historyczne nie mają specjalnie szczęścia w Polsce. Jeśli sponsoruje je instytucja taka jak IPN, tym bardziej efekt może wywoływać mieszane uczucia.

więcej »

Kropka nad i
Marcin Knyszyński

1 VIII 2021

Dotarliśmy w końcu do ostatniego, dziesiątego tomu „Punisher MAX” od Egmontu. Po pasjonującej, długiej opowieści ze scenariuszem Jasona Aarona i rysunkami Steve’a Dillona, którą poznaliśmy w tomach ósmym i dziewiątym, dostaniemy teraz mnóstwo króciutkich, nie powiązanych ze sobą fabularnie odcinków. Stawiamy kropkę nad i.

więcej »

Forpoczta kinowego uniwersum
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

31 VII 2021

To co, zaczynamy od nowa? Trochę tak, bo „Avengers: Ostatnia fala”, pierwszy tom serii w ramach cyklu Marvel Fresh, startuje z czystą kartą. Śmiało może więc po niego sięgnąć nowe pokolenie czytelników. Ale to jedna z niewielu pozytywnych rzeczy, jakie można o tym albumie powiedzieć.

więcej »

Polecamy

Smętny finał

Tajemnica złotej maczety:

Smętny finał
— Konrad Wągrowski

Stukasy, Wellingtony, Halifaksy!
— Konrad Wągrowski

O wolność waszą i naszą
— Konrad Wągrowski

Na wielbłądzie boli tyłek
— Konrad Wągrowski

Z Łosiem na łowy
— Konrad Wągrowski

Przybywając do PRL-owskiego raju
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Przejażdżka ze śmiercią
— Przemek Pawełek

Tegoż twórcy

Ale to jest nasz sukinsyn
— Marcin Osuch

Narzędzie zemsty
— Marcin Osuch

Samotność przywódcy
— Marcin Osuch

Człowiek, zwierzę w świecie zombie
— Marcin Osuch

Zmiana warty
— Marcin Osuch

Nowy początek?
— Marcin Osuch

Wojna w piekle
— Marcin Osuch

Czekamy na następny tom
— Marcin Osuch

A mury runą
— Marcin Osuch

Esensja czyta dymki: Październik 2011
— Esensja

Tegoż autora

Karmienie bestii
— Sebastian Chosiński

Milian od Bacha do Skaldów
— Sebastian Chosiński

Dlaczego giną uczciwi ludzie?
— Sebastian Chosiński

Nie każdemu służy morskie powietrze
— Sebastian Chosiński

Nieuleczalna dusza, słaby duch
— Sebastian Chosiński

Tacy artyści, jak Morricone, nie umierają
— Sebastian Chosiński

Karaibski puls, słowiańska nostalgia
— Sebastian Chosiński

Śledczy od spraw beznadziejnych
— Sebastian Chosiński

Hołd dla legend minionych
— Sebastian Chosiński

Niebezpiecznie być milionerką
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.