Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 2 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Zdzisław Byczek, Stefan Weinfeld
‹Klasyka Przygodowa: Podróże Gulliwera›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKlasyka Przygodowa: Podróże Gulliwera
Scenariusz
Data wydania1990
RysunkiZdzisław Byczek
Wydawca Sport i Turystyka
CyklKlasyka Przygodowa
Gatunekprzygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Klasyka przygodowa: Leumer w Brobdingnagu
[Zdzisław Byczek, Stefan Weinfeld „Klasyka Przygodowa: Podróże Gulliwera” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W rok po wydaniu „Wyspy skarbów” Sport i Turystyka opublikowała drugi zeszyt komiksowy z cyklu „Klasyka przygodowa”. Nosił on tytuł „Podróże Gulliwera”.

Marcin Osuch

Klasyka przygodowa: Leumer w Brobdingnagu
[Zdzisław Byczek, Stefan Weinfeld „Klasyka Przygodowa: Podróże Gulliwera” - recenzja]

W rok po wydaniu „Wyspy skarbów” Sport i Turystyka opublikowała drugi zeszyt komiksowy z cyklu „Klasyka przygodowa”. Nosił on tytuł „Podróże Gulliwera”.

Zdzisław Byczek, Stefan Weinfeld
‹Klasyka Przygodowa: Podróże Gulliwera›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKlasyka Przygodowa: Podróże Gulliwera
Scenariusz
Data wydania1990
RysunkiZdzisław Byczek
Wydawca Sport i Turystyka
CyklKlasyka Przygodowa
Gatunekprzygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
To kolejna powieść, o której zapewne każdy słyszał, ale niewielu czytało. Zapewne także niewiele osób zna pełny tytuł literackiego wzorca. Brzmi on „Podróże Gulliwera w różne kraje dalekie”, a jego autorem był Jonathan Swift, irlandzki duchowny. Sama powieść jest dużo starsza od wspomnianej wcześniej „Wyspy skarbów”, jej pierwsze wydanie miało miejsce w roku 1726. Według krytyków książka była satyrą na panujące ówcześnie stosunki społeczno-polityczne oraz swoistą parodią popularnych wtedy (dość wspomnieć „Robinsona Crusoe” Daniela Defoe) powieści podróżniczych. Książką składa się z czterech części opowiadających po kolei przygody Gulliwera w krainie Liliputów oraz w krainie Brobdingnag (olbrzymów). W trzeciej podróży główny bohater odwiedza już liczne krainy: Laputa, Balnibarbi, Glubbdubdrib, Luggnagg, Japonię(!). A całość kończą przygody w kraju Houyhnhnmów.
Adaptacja komiksowa, do której scenariusz także napisał Stefan Weinfeld, obejmuje dwie pierwsze części i łatwo się domyślić dlaczego. Po pierwsze, tradycyjnie już zeszyt ma ograniczoną objętość (32 strony) i raczej trudno byłoby w nim zmieścić całość powieści Swifta. Po drugie, Weinfeld wybrał te najbardziej spektakularne części, najmocniej przemawiające do wyobraźni czytelników. Chodzi oczywiście o te, w których Gulliwer spotykał – liliputów1)oraz olbrzymów. Leumer Gulliwer, bo tak nazywa się dokładnie główny bohater, po skończeniu studiów medycznych, wiedziony chęcią spotkania przygody, zaciągnął się jako lekarz okrętowy. Po katastrofie żaglowca trafił do krainy zwanej Liliput, której mieszkańcy byli wielkości ludzkiego kciuka. Małe rozmiary nie uwalniały Liliputian od różnej maści problemów, poczynając od politycznych rozgrywek, kończąc na militarnych utarczkach z sąsiadami. Te pierwsze były ponoć odniesieniem się Swifta do sytuacji panującej w ówczesnej Wielkiej Brytanii i jej akurat Weinfeld nie poświęcił zbyt wiele miejsca (dokładnie jeden kadr). Za to mamy całkiem długą sekwencję rozprawy Gulliwera z wrogą flotą wyspy Blefuscu. I nie ma co się dziwić, bo taka w komiksie taka scena musi wypaść dużo bardziej atrakcyjna wizualnie. Co ciekawe, główny bohater w wyniku dworskich intryg, uciekł z Liliputu właśnie do Blefuscu. Tam udało mu się znaleźć „normalną” łódź i na jej pokładzie wyruszyć do domu.
„Nienasycone pragnienie podróży” ponownie wyciągnęło Gulliwera ku nieznanym lądom. Tym razem sytuacja uległa odwróceniu, to główny bohater stał się liliputem w krainie zamieszkałej przez olbrzymów. Z roli groźnego monstrum musi przedzierżgnąć się w zabawkę, najpierw pokazywaną gawiedzi za pieniądze, a później będącą żywą lalką małej (ale olbrzymiej) dziewczynki. Na każdym kroku czyha na niego niebezpieczeństwo ze strony wszelkiej maści zwierząt – szczurów, kotów, żab, ptaków. Ostatecznie wydostaje się z tego dziwacznego świata i wraca do rodziny. Zakończenie trudno jednak uznać za w pełni szczęśliwe. Jego opowieści o dalekich, dziwnych krainach spowodowały, że uznany został za człowieka niespełna rozumu.
Do pracy nad stroną graficzną „Podróży Gulliwera” zaproszono Zdzisława Byczka (1956-2016), znanego ilustratora literatury dziecięcej i młodzieżowej. Współpracował przede wszystkim z Naszą Księgarnią i Krajową Agencją Wydawniczą. Zilustrował między innymi „Indianina w okularach” Hildegard i Siegfrieda Schumacherów oraz „Co słychać u Malinowskich” Marii Terlikowskiej. Jego rysunek, bardzo dobrze sprawdzający się w przypadku ilustracji, nie do końca pasuje do konwencji graficznej komiksu, ale można uznać, że Byczek wyszedł obronną ręką z tego zadania. Dynamiczna kreska rysownika przypomina nieco prace Waldemara Andrzejewskiego. Niemniej jednak wydawać by się mogło, że czasy, gdy uważano, że najlepiej do rysowania komiksów nadają się ilustratorzy książek, już dawno minęły.
„Podróże Gulliwera” Weinfelda i Byczka nie są fascynującym, wciągającym komiksem. Zapewne jednak mógł on spełnić swoją funkcję, przybliżając w błyskawicznym skrócie jedno z najbardziej popularnych dzieł światowej literatury. Pytanie czy tego oczekiwali ówcześni miłośnicy komiksów?
koniec
21 listopada 2021
1) Zresztą, to słowo weszło do powszechnego języka właśnie za sprawą powieści Swifta

Komentarze

21 XI 2021   13:10:07

Panie recenzent, tytuł literackiego wzorca nie brzmi „Podróżne Gulliwera w różne kraje dalekie”. Nawet jeśli zignorujemy (kompromitujące, swoją drogą) literówki, „Podróże Guliwera w różne kraje dalekie” to tylko tytuł jednego z licznych przekładów (konkretnie J. Kotta). Tytuł literackiego wzorca proszę sobie samemu przetłumaczyć na podstawie choćby Wikipedii.

21 XI 2021   20:52:26

Dziękuję za zwrócenie uwagi odnośnie literówki, aczkolwiek nie uważam jej za kompromitującą.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Piekło to inni
Paweł Ciołkiewicz

2 XII 2021

Lucas Varela jest autorem już całkiem nieźle znanym w Polsce. Mieliśmy możliwość czytać już jego autorski komiks „Najdłuższy dzień przyszłości” oraz stworzonego wspólnie z Diego Agrimbau „Człowieka”. Teraz na księgarskie półki trafia kolejna opowieść argentyńskiego artysty – „Pawełek Pinokio”. Nie jest to jednak kolejna wersja dzieła Carla Collodiego, lecz opowieść o tym, co spotkało niesfornego pajacyka… w piekle.

więcej »

Hellboy młodzieńczy
Marcin Knyszyński

1 XII 2021

Album „BBPO. Znany diabeł” zwieńczył wieloodcinkową historię potwornej (dosłownie) apokalipsy. Mike Mignola i „jego ludzie” spopielili całą Ziemię i zapełnili ją humanoidalnymi żabami. Nie ma już co opowiadać, zresztą szkoda psuć TAKIE zakończenie jakimiś nikomu niepotrzebnymi sequelami. Ale co stoi na przeszkodzie, aby zabrać czytelników w przeszłość?

więcej »

Extraordinary Moore: A jednak potknięcie
Marcin Knyszyński

30 XI 2021

Kontynuujemy lekturę komiksów ze świata „Ligi niezwykłych dżentelmenów” Alana Moore’a. Dziś odjeżdżamy trochę w bok i sprawdzamy co się działo u drugoplanowych postaci serii – trafiamy na pokład „Nautilusa”, na którym nie zastaniemy jednak, znanego z poprzednich komiksów, kapitana Nemo.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Z tego cyklu

Go east!
— Marcin Osuch

Zmarnowany temat
— Marcin Osuch

Tegoż autora

Piękne „nic”
— Marcin Osuch

Koniec, po prostu
— Marcin Osuch

Bohaterowie nie zawsze wygrywają
— Marcin Osuch

Po komiks marsz: Listopad 2021
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Sławomir Grabowski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch

Znacie? Tak się Wam tylko wydaje
— Marcin Osuch

10 naj… : Wehikuły czasu
— Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Stulecie Stanisława Lema: Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Historia w obrazkach: Miłość w czasach wojny
— Marcin Osuch

Fajne te dodatki, ale…
— Marcin Osuch

Stulecie Stanisława Lema: Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.