Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 10 lipca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCVII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Milo Manara, Hugo Pratt
‹Mistrzowie Komiksu: Indiańskie lato›

Indiańskie lato
EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułIndiańskie lato
Tytuł oryginalnyUn été indien
Scenariusz
Data wydaniamarzec 2006
RysunkiMilo Manara
PrzekładMaria Mosiewicz
Wydawca Egmont
CyklMistrzowie Komiksu
ISBN-1083-237-3163-2
Format152s. 210×297mm; oprawa twarda, kolor:
Cena99,-
Gatunekobyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Historia w obrazkach: Bogu, co boskie i… Manarze, co manarskie
[Milo Manara, Hugo Pratt „Mistrzowie Komiksu: Indiańskie lato” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Indiańskie lato” – efekt współpracy dwóch tuzów światowego komiksu, Hugo Pratta i Milo Manary – to tętniąca chorobliwą erotyką opowieść o tym, jak wykluwały się Stany Zjednoczone. I to z gatunku tych, które samym Amerykanom do gustu przypaść raczej by nie mogły. Opowiadająca o tych samych czasach „Szkarłatna litera” Nathaniela Hawthorne’a to przy „Lecie” jedynie niewinna opowiastka.

Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: Bogu, co boskie i… Manarze, co manarskie
[Milo Manara, Hugo Pratt „Mistrzowie Komiksu: Indiańskie lato” - recenzja]

„Indiańskie lato” – efekt współpracy dwóch tuzów światowego komiksu, Hugo Pratta i Milo Manary – to tętniąca chorobliwą erotyką opowieść o tym, jak wykluwały się Stany Zjednoczone. I to z gatunku tych, które samym Amerykanom do gustu przypaść raczej by nie mogły. Opowiadająca o tych samych czasach „Szkarłatna litera” Nathaniela Hawthorne’a to przy „Lecie” jedynie niewinna opowiastka.

Milo Manara, Hugo Pratt
‹Mistrzowie Komiksu: Indiańskie lato›

Indiańskie lato
EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułIndiańskie lato
Tytuł oryginalnyUn été indien
Scenariusz
Data wydaniamarzec 2006
RysunkiMilo Manara
PrzekładMaria Mosiewicz
Wydawca Egmont
CyklMistrzowie Komiksu
ISBN-1083-237-3163-2
Format152s. 210×297mm; oprawa twarda, kolor:
Cena99,-
Gatunekobyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zanim doszło do współpracy obu panów, zdobyli już oni wielką sławę w komiksowym światku – Hugo Pratt dzięki serii przygodowo-sensacyjnych opowieści o marynarzu awanturniku Corto Maltese, Milo Manara natomiast dzięki opowieściom o Giuseppe Bergmanie i swoim komiksom erotycznym („Klikowi” i „Zapachowi niewidzialnego”). Na pozór wydawałoby się, że z takiego artystycznego spotkania zrodzić może się jedynie swoiste kuriozum, dzieło tyleż eksperymentalne, co niestrawne dla czytelnika. Nic bardziej mylnego. Obaj panowie znaleźli wspólny język, co zresztą przestaje dziwić, kiedy dowiadujemy się (z posłowia Wojciecha Birka) że Pratt od lat był jednym z mistrzów Manary. Scenariusz „Indiańskiego lata” odbiega jednak znacznie od opowieści o Corto Maltese, chociażby dlatego, że pulsuje erotyką. To była zapewne cena, jaką Pratt musiał zapłacić za współpracę z Manarą.
Tło historyczno-obyczajowe opowieści tradycyjnie w przypadku Pratta jest egzotyczne. Akcja rozgrywa się w Ameryce Północnej w drugiej połowie XVII wieku, a więc mniej więcej na sto lat przed wojną o niepodległość, po której narodziło się nowe państwo – Stany Zjednoczone Ameryki Północnej. Brytyjscy koloniści żyją we względnej symbiozie z indiańskimi tubylcami. Jeśli już dochodzi do poważniejszych konfliktów, to znacznie częściej rodzą się one wewnątrz hermetycznej społeczności purytańskich osadników. Sprzyja temu rygoryzm religijny, na straży którego stoją niezwykle wymagający pastorowie. Taki przynajmniej obraz kolonii uwiecznił urodzony w Salem pisarz Nathaniel Hawthorne, autor słynnej „Szkarłatnej litery”. Od Hawthorne’a przejął go natomiast Hugo Pratt, tworząc scenariusz „Indiańskiego lata”. Znaczący jest już tytuł komiksu. Oznacza on porę roku – u nas zwaną babim latem – na styku lata i jesieni, kiedy to ponoć wyzwala się w ludziach niepohamowany apetyt seksualny. Na tyle niepohamowany, że niektórzy, chcąc zaspokoić swój głód, gotowi są nawet posunąć się do gwałtu.
Takie właśnie wydarzenie stanowi wstęp do dramatycznej historii przedstawionej przez Pratta i Manarę. Dwóch młodych Indian z plemienia wodza Squanda spotyka nad brzegiem morza samotnie spacerującą piękną dziewczynę. Nie mogąc się powstrzymać, gwałcą ją. Na ich nieszczęście przypadkowym świadkiem gwałtu jest mieszkający nieopodal ze swoją rodziną Abner Lewis. Nie zastanawiając się długo, chłopak sięga po broń i zabija Indian, dziewczynę natomiast zabiera do domu, by mogły zaopiekować się nią jego matka i siostra. To z pozoru mało istotne wydarzenie rozpoczyna lawinę, która pogrzebie pod gruzami niejedno ludzkie istnienie. Zgwałcona dziewczyna jest bowiem bliską krewną miejscowego pastora z fortu New Canaan. Ten zaś, gdy dowiaduje się o tragedii, pała żądzą zemsty. Tego samego pragną zresztą Indianie, a ich celem staje się przede wszystkim Abner Lewis i jego rodzina. Konflikt stopniowo narasta i – co gorsza – nie widać najmniejszej szansy na jego pokojowe rozwiązanie. Determinizm społeczny musi doprowadzić do tragedii. Tak jak nie byłoby współczesnych demokracji bez krwawych doświadczeń Wielkiej Rewolucji Francuskiej, tak samo nie istniałaby współczesna Ameryka – do bólu politycznie poprawna – bez doświadczeń wojen z Indianami i wojny secesyjnej. Pratt i Manara nie mieli wprawdzie ambicji stworzenia dzieła stricte historycznego, mimo to ich komiks jest wcale zgrabnym przyczynkiem do najwcześniejszych dziejów – a może raczej pradziejów – USA.
„Indiańskie lato” pełne jest – jak na pracę Milo Manary przystało – erotyki. I to wcale nie tej wysublimowanej. Nie miałbym jednak śmiałości stwierdzić, że grafik ociera się o pornografię. Współczesnego czytelnika nic w tym komiksie zaszokować już raczej nie może – przynajmniej w jego warstwie wizualnej. Szokujące momentami mogą być natomiast sugestie pojawiające się w warstwie słownej. Pastor, który ma obowiązek prowadzić swoje owieczki prosto do Boga, ma na pewno na sumieniu więcej grzeszków niż biblijny Judasz. Inni bohaterowie też sobie folgują – rozwiązłość seksualna i stosunki kazirodcze są tutaj chlebem powszednim. I mimo że wydawca nie umieścił odpowiedniej adnotacji na okładce, warto zaznaczyć, że „Indiańskie lato” zdecydowanie jest komiksem dla dorosłych. Chyba że chcecie zaserwować swoim dzieciom traumatyczne przeżycia…
Nie wszystko jest w tym komiksie idealne. Miejscami odrobinę zgrzyta scenariusz. Jakby Pratt starał się oddać Bogu, co boskie i… Manarze, co manarskie. Aby dać rysownikowi możność porozkoszowania się pięknem kobiecego ciała, chyba niepotrzebnie wprowadził do scenariusza aż tyle perwersji. I bez nich opowieść znakomicie by się obroniła. Z tym wyjątkiem, że nie moglibyśmy podziwiać wówczas tylu kobiecych wdzięków. Coś za coś. Dla czytelników znających dotychczas Manarę z wydanych w Polsce „Podróży z Fellinim” i „Klika” zaskoczeniem mogą być natomiast liczne w „Indiańskim lecie” sceny batalistyczne – narysowane zresztą z dużym wyczuciem, bez zbędnego epatowania okrucieństwem. Po lekturze dzieła Pratta i Manary nie sposób na dodatek pozbyć się wrażenia, że ta historia jest gotowym scenariuszem filmowym. Sposób poprowadzenia narracji, długie, niemal filmowe ujęcia, rozmach inscenizacyjny – to wszystko aż prosi się, aby „Indiańskie lato” przenieść na duży ekran. Zanim jednak do tego dojdzie, należy sięgnąć po komiks. I często doń wracać. Bez wątpliwości – to mistrzowie komiksu w prawdziwie mistrzowskiej, choć specyficznej formie.
koniec
11 maja 2006

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Pastelowy kryminał
Marcin Knyszyński

9 VII 2020

„Trzy kobiety żyły w miasteczku. Pierwsza była wredna. Druga była kłamczuchą. Trzecia była egoistką. Miasteczko nosiło ładną ogrodową nazwę. Giverny”. Tak oto zaczyna się komiksowa adaptacja powieści Michela Bussiego z 2011 roku – „Nymphéas noirs”. „Czarne nenufary” wyszły właśnie nakładem oficyny „Marginesy” – kryminalna zagadka, która naprawdę angażuje czytelniczą uwagę i nie oferuje prostych odpowiedzi.

więcej »

Domknięcie rozdziału
Andrzej Goryl

8 VII 2020

Iron Fist nie jest postacią specjalnie popularną wśród polskich czytelników. Większość osób kojarzyła go z nieudanego serialu Netfliksa. Na szczęście oficyna Mucha uratowała honor bohatera, publikując cykl o jego przygodach, pisany przez Matta Fractiona („Hawkeye”, „Sex Criminals”) i Eda Brubakera („Fatale”, „Criminal”).

więcej »

Pociąg pod specjalnym nadzorem
Paweł Ciołkiewicz

8 VII 2020

Czytelnik biorący dziś do ręki „Snowpiercera” prawdopodobnie zna już film z 2013 roku oraz jest w trakcie oglądania serialu emitowanego na Netfliksie. W porównaniu z tymi produkcjami czarno-biały komiks sprzed niemal czterdziestu lat pozornie wydaje się skromniejszy. Mniej tu efektów specjalnych, ale za to znacznie bardziej wielowymiarowe są postacie i socjologiczne tło całej historii.

więcej »

Polecamy

Kilka słów na pożegnanie

Pilot śmigłowca:

Kilka słów na pożegnanie
— Marcin Osuch

Szczęśliwy finał
— Marcin Osuch

Trochę jak Blueberry
— Marcin Osuch

Nasz polski superman
— Marcin Osuch

Pilot punktuje, „Pilot” dołuje
— Marcin Osuch

W końcu to komiks
— Marcin Osuch

Pożegnanie z Rosińskim
— Marcin Osuch

Rozkaz to rozkaz
— Marcin Osuch

Kapitan zmienia trasę
— Marcin Osuch

Latający dyliżans
— Marcin Osuch

Zobacz też

Inne recenzje

Słabszy moment starszego pana
— Bartek Marciniak

Z tego cyklu

Nie wszystko święte, co o świętym
— Sebastian Chosiński

W służbie Jego Cesarskiej Mości
— Sebastian Chosiński

Tylko jeden epizod
— Wojciech Gołąbowski

Na koń!
— Wojciech Gołąbowski

W dżungli ludzkich sumień
— Sebastian Chosiński

Gdybyśmy takich „Czarnych Brygad” mieli w ‘39 więcej…
— Wojciech Gołąbowski

Szary Kolorowy
— Wojciech Gołąbowski

Piękne kobiety w niebezpiecznych czasach
— Sebastian Chosiński

Gdyby nie Trymalchion…
— Sebastian Chosiński

Dolina Krzemowa na Pałukach
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Od świętości do absurdu
— Aleksander Krukowski

Podążaj za Białym Królikiem
— Paweł Ciołkiewicz

Co za małpa!
— Paweł Ciołkiewicz

Wina i odkupienie
— Paweł Ciołkiewicz

Ciemne strony seksu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bierzcie i… uczcie się miłości
— Sebastian Chosiński

Światło i mrok
— Paweł Ciołkiewicz

Pozory nie zawsze mylą
— Wojciech Gołąbowski

Żywoty nie-świętych
— Tomasz Markiet

Motyl przebity szpilką
— Marcin Herman, Marcin Lorek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.