Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 września 2022
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXIX

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Steve Dillon, Garth Ennis, Cam Kennedy, Tom Mandrake, John McCrea
‹Marvel Knights. Punisher #3›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMarvel Knights. Punisher #3
Scenariusz
Data wydania24 sierpnia 2022
RysunkiJohn McCrea, Steve Dillon, Tom Mandrake, Cam Kennedy
PrzekładMarek Starosta
Wydawca Egmont
CyklMarvel Knights. Punisher, Punisher, Marvel Classic
ISBN9788328154445
Format400s. 170x260mm
Cena159,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

„John Smith”. Aha.
[Steve Dillon, Garth Ennis, Cam Kennedy, Tom Mandrake, John McCrea „Marvel Knights. Punisher #3” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Punisher jest bohaterem symbolicznym, uosobieniem pewnego popkulturowego wzorca wykorzystywanego od wielu lat. Twardziel szukający zemsty za zamordowanie rodziny nie tylko na winowajcach, ale na wszystkich „złych ludziach” świata. To przecież on właśnie, obok Spider-Mana, był pierwszym wyborem TM-Semic podczas komiksowej inwazji na Polskę roku 1990. Dziś mamy okazję poznać kolejny rozdział z jego życia – zakończenie inicjatywy „Marvel Knights”.

Marcin Knyszyński

„John Smith”. Aha.
[Steve Dillon, Garth Ennis, Cam Kennedy, Tom Mandrake, John McCrea „Marvel Knights. Punisher #3” - recenzja]

Punisher jest bohaterem symbolicznym, uosobieniem pewnego popkulturowego wzorca wykorzystywanego od wielu lat. Twardziel szukający zemsty za zamordowanie rodziny nie tylko na winowajcach, ale na wszystkich „złych ludziach” świata. To przecież on właśnie, obok Spider-Mana, był pierwszym wyborem TM-Semic podczas komiksowej inwazji na Polskę roku 1990. Dziś mamy okazję poznać kolejny rozdział z jego życia – zakończenie inicjatywy „Marvel Knights”.

Steve Dillon, Garth Ennis, Cam Kennedy, Tom Mandrake, John McCrea
‹Marvel Knights. Punisher #3›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMarvel Knights. Punisher #3
Scenariusz
Data wydania24 sierpnia 2022
RysunkiJohn McCrea, Steve Dillon, Tom Mandrake, Cam Kennedy
PrzekładMarek Starosta
Wydawca Egmont
CyklMarvel Knights. Punisher, Punisher, Marvel Classic
ISBN9788328154445
Format400s. 170x260mm
Cena159,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
„Rycerze Marvela” rozpoczęli dwudziesty pierwszy wiek w wielu tytułach Marvela. W przypadku Punishera logo „Marvel Knights” zdobiło okładki serii piątej i szóstej – wydawanych w latach 2000-2004. Trzeci zbiorczy tom zeszytów „Punishera” z tego okresu zawiera ostatnie jedenaście odcinków tejże inicjatywy i całą, sześcioodcinkową (drugą już noszącą ten tytuł) serię „Punisher. War Zone”, wydaną pięć lat później. Wszystkie siedemnaście epizodów napisał sam Garth Ennis – jak to on, po swojemu, z jajem i charakterystycznym poczuciem humoru. Rysowali różni twórcy, w tym ten, który wyjątkowo dobrze pasuje do narracji Ennisa, czyli Steve Dillon. No to po kolei.
Najpierw Frank spotyka Elektrę i od razu nabiera ochoty na „greckie smaki”. Romans Punishera i byłej dziewczyny Daredevila (do którego jeszcze wrócimy) raczej nie wchodzi w rachubę, ale jatka, jaką sprawią złym kolesiom, jak najbardziej! Garth Ennis prezentuje bardzo prostą, krótką historię, w której nie chodzi o nic innego, niż tylko o spotkanie Elektry i Franka oraz o dobrą zabawę. Uważny czytelnik zauważy dodatkowo bardzo fajne nawiązanie do „Elektra. Assassin” Franka Millera – komiksu przesady i narracyjnej egzaltacji. Rysuje Tom Mandrake – bez fajerwerków, ale całkiem poprawnie.
Lepszym rysownikiem jest Cam Kennedy, który swoim „kanciastym” stylem zilustrował czteroczęściowe „Ulice Laredo”. Trzeba trochę czasu, żeby przestawić się na jego interpretację „Punishera”, ale ostatecznie okazuje się, że nie chcielibyśmy widzieć tu nikogo innego (no, może Steve’a Dillona, ale kto by nie chciał). Historia Punishera jadącego na kompletne zadupie w Teksasie, do miasteczka, w którym trzeba być alkoholikiem, żeby poradzić sobie z życiem, jest po prostu świetna. Szeryf „odmieniec”, banda przemytników broni, strzelanina w samo południe, setki kilogramów łusek po nabojach zaściełających ulice (nie Laredo, lecz Branding – ale to sami sobie wyjaśnicie) – czyli typowy Pogromca, bardzo bliski następującej po „Marvel Knights” inicjatywie „MAX”. Jest to „Punisher” wyjątkowo poważny jak na tę akurat serię – i dosłownie brutalny.
O wiele lżej jest w „Mydłku” – jednoodcinkowym, żartobliwym epizodzie zilustrowanym przez Steve’a Dillona. Głównym bohaterem jest tu nie Frank Castle, lecz dobrze nam znany detektyw Soap, żałosny i przekomiczny w swej niedoli typ, należący niegdyś do specjalnego oddziału policji ścigającego Franka Castle’a. Podobnie lekki, choć niestety nie gwarantujący specjalnie wysokiej jakości, ton znajdziemy w ostatnich pięciu odcinkach „Punishera” w ramach „Marvel Knights”. Narysowane przez Johna McCreę „Sprzysiężenie osłów” przypomina mocno, że Pogromca żyje w uniwersum Marvela – Spider-Man, Wolverine i Daredevil, tak bardzo sponiewierani i ośmieszeni przez Franka w poprzednich odcinkach, postanawiają wziąć odwet i załatwić go raz na zawsze. Niestety okazuje się, że są właśnie tytułowymi „osłami”, głupkami w kolorowych rajtuzach (Logan może i nie przebiera się w superbohaterskie fatałaszki, ale mówi o sobie w trzeciej osobie i nie panuje nad sobą kompletnie). Oczywiście tradycyjnie pobiją się oni między sobą szybciej niż dojdą do porozumienia jak rzeczonego Punishera pokonać, a gdy w całą awanturę wplącze się pewien zielony olbrzym będzie już całkowicie kuriozalnie. Garth Ennis nie lubi komiksu superbohaterskiego i nie przepuści żadnej okazji, żeby się z niego ponabijać. Ta opowieść przypomina bardzo swym klimatem „Hitmana” Ennisa – superherosi są tu swoimi własnymi karykaturami, kompletnymi pacanami i ofermami.
Tak właśnie skończyła się szósta seria „Punishera” i cała inicjatywa „Marvel Knights”. Zaraz potem zaczął się „Punisher MAX”, którego w całości już omawiałem i który zdominował również Garth Ennis, ale w śmiertelnie poważnym wydaniu. Irlandzki scenarzysta napisał tu „Punishera” całkowicie na serio, czyniąc z niego przerażającego psychopatę – tym większą robi różnicę umieszczona na końcu omawianego dziś tomu opowieść „Zmartwychwstanie mateczki Gnucci”. Po „MAXie” Ennis wraca do klimatu roku 2000, do początków „Marvel Knights”, do tego szaleństwa i absurdu, od którego się wszystko zaczęło. Jak myślicie, kto rysuje? Pewnie, że Steve Dillon. Wraca tytułowa Mateczka Gnucci (osoby pamiętające pierwszy tom są teraz lekko zdziwione), dzielna i ostro walnięta policjantka Molly von Richthofen a także pewien samozwańczy superheros strzegący białego sąsiedztwa przed „żulami, czarnymi, homosiami i ciapatymi”.
Ennis i Dillon to kombinacja idealna, coś jak Thelma i Louise wśród twórców amerykańskiego komiksu. Razem dają takiego czadu, że czapki z głów spadają – moim zdaniem powinni mieć zapisane w kontrakcie, że gdy tylko jeden z nich nie ma aktualnie zajęcia, to powinni pracować razem. Cały czas po krawędzi, na granicy przegięcia pały i dobrego smaku. Punisher nieodmiennie przedstawia się jako „John Smith”, ale każdy kto na niego spojrzy kwituje to ironicznym „Aha”. A potem zaczynają się dziać rzeczy niewyobrażalne – przynajmniej takimi widzielibyśmy je w naszej rzeczywistości, bo w prowokacyjnie pokręconych światach Ennisa są całkowicie zwyczajne.
Trzytomowy „Marvel Knights. Punisher” to rewelacyjna lektura, podobnie jak wydany wcześniej w Polsce „Punisher MAX”. A teraz uwaga – w październiku Egmont startuje z drugą „epicką kolekcją”! Obok „The Amazing Spider-Man. Epic Collection” pojawi się pierwszy tom „Punishera”, zatytułowany „Krąg krwi”. Będzie to „Punisher” z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, czyli z okresu swej największej popularności. Znów poczujemy klimat „TM-Semic”!
koniec
18 września 2022

Komentarze

20 IX 2022   10:43:56

"moim zdaniem powinni mieć zapisane w kontrakcie, że gdy tylko jeden z nich nie ma aktualnie zajęcia, to powinni pracować razem"
Niestety Steve Dillon nie żyje od kilku lat, więcej od tej dwójki nie będzie

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Baśń o potędze miłości
Maciej Jasiński

28 IX 2022

Źródeł tej historii trzeba doszukiwać się w starych podaniach ludowych, które bracia Grimm spisali i pod tytułem „Wieloskórka” opublikowali w swym zbiorze baśni. Dzięki temu kolejne pokolenia młodszych i starszych czytelników mogły poznać opowieść o księżniczce, którą postanowił poślubić jej ojciec – wdowiec. Żeby odrzucić oświadczyny króla, dziewczyna zażądała – jak jej się wydawało – rzeczy niemożliwych do wykonania: sukien w kolorze słońca, księżyca i gwiazd oraz płaszcza wykonanego ze skór (...)

więcej »

Książkomiks
Dagmara Trembicka-Brzozowska

27 IX 2022

Przeczytanie „Śmiech i śmierć”, tych sześciu krótkich historii od Adriana Tominego, to jak przeczytanie sześciu pokaźnych, poruszających powieści obyczajowych.

więcej »

Przez pryzmat emocji
Marcin Knyszyński

26 IX 2022

Trzyetapowy run „Green Lantern” Geoffa Johnsa uznawany jest za jeden z najlepszych i najważniejszych, jakie wydało DC Comics w pierwszej dekadzie dwudziestego pierwszego wieku. Egmont zaczął wydawać go od końca, rozpoczynając trzy lata temu „Najczarniejszą nocą”, czyli etapem trzecim – ważnym elementem „łabędziego śpiewu” uniwersum przed nadchodzącym końcem świata roku 2011.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

Demony przeszłości kontratakują
— Maciej Jasiński

Zabójca z sąsiedztwa
— Maciej Jasiński

Bez trzymanki
— Marcin Knyszyński

Po bandzie
— Marcin Knyszyński

„MAX” ale na wesoło
— Marcin Knyszyński

Ostatni na drogę
— Marcin Knyszyński

Powrót do domu
— Marcin Knyszyński

Demon na tronie z czaszek
— Marcin Knyszyński

Ku utopii
— Marcin Knyszyński

Zacne sędziowskie archiwa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Przez pryzmat emocji
— Marcin Knyszyński

Gdy zalewa nas żółć
— Marcin Knyszyński

Przygoda w dżungli
— Marcin Knyszyński

Nie pamiętam, żebym kogoś zabił
— Marcin Knyszyński

Leo constans
— Marcin Knyszyński

Tymczasem…
— Marcin Knyszyński

Chodzi o to, żeby coś czuć
— Marcin Knyszyński

Świat w butelce
— Marcin Knyszyński

Kryształowi piraci
— Marcin Knyszyński

O kilku takich, co ukradli boga
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.