Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 5 lutego 2023
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn BRE #2

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Daniel Acuña, Steve McNiven, Rod Reis, Jesús Saiz, Andrea Sorrentino, Nick Spencer, Leinil Francis Yu
‹Tajne imperium›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTajne imperium
Scenariusz
Data wydania15 lipca 2020
RysunkiJesús Saiz, Steve McNiven, Daniel Acuña, Leinil Francis Yu, Andrea Sorrentino, Rod Reis
PrzekładMarek Starosta
Wydawca Egmont
CyklAvengers, Marvel Now 2.0
ISBN9788328196568
Format484s. 167x255mm
Cena99,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Imperium po drugiej stronie lustra
[Daniel Acuña, Steve McNiven, Rod Reis, Jesús Saiz, Andrea Sorrentino, Nick Spencer, Leinil Francis Yu „Tajne imperium” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Co się stanie, co odkryjemy, gdy odsłonimy swe drugie ja? Bohatera czy potwora? Współczesna „logika memów” nasuwa od razu łatwe odpowiedzi. „Tajne imperium” stanowi wyrazisty sprzeciw wobec takiego prostactwa. To komiks, który naprawdę daje do myślenia. Daje wiele.

Tomasz Nowak

Imperium po drugiej stronie lustra
[Daniel Acuña, Steve McNiven, Rod Reis, Jesús Saiz, Andrea Sorrentino, Nick Spencer, Leinil Francis Yu „Tajne imperium” - recenzja]

Co się stanie, co odkryjemy, gdy odsłonimy swe drugie ja? Bohatera czy potwora? Współczesna „logika memów” nasuwa od razu łatwe odpowiedzi. „Tajne imperium” stanowi wyrazisty sprzeciw wobec takiego prostactwa. To komiks, który naprawdę daje do myślenia. Daje wiele.

Daniel Acuña, Steve McNiven, Rod Reis, Jesús Saiz, Andrea Sorrentino, Nick Spencer, Leinil Francis Yu
‹Tajne imperium›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTajne imperium
Scenariusz
Data wydania15 lipca 2020
RysunkiJesús Saiz, Steve McNiven, Daniel Acuña, Leinil Francis Yu, Andrea Sorrentino, Rod Reis
PrzekładMarek Starosta
Wydawca Egmont
CyklAvengers, Marvel Now 2.0
ISBN9788328196568
Format484s. 167x255mm
Cena99,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Kapitan Ameryka, dowodzący „największym światowym mocarstwem”, konsekwentnie realizuje swój plan. Udało mu się już odciąć „serce” tegoż mocarstwa, skrywając Nowy Jork pod kopułą Darkforce. Teraz jeszcze pozostaje odciąć superbohaterów, wpędzając ich we własną pułapkę. Wówczas już tylko pozostaje przyjąć hołdownicze dary od dotychczasowych wrogów, klęczących przed potęgą Hydry – i stworzyć nowy, wspaniały świat.
Spencer konsekwentnie, od początku swego runu unika zaszufladkowania. Opisuje co prawda ów nowy świat jako wrogi, „faszystowski”. Jednocześnie wszak wkłada w usta Capa stwierdzenie, że „nie chce stworzyć państwa policyjnego” i ukazuje jego troskę o przyjaciół. W pewnej chwili jednak nawet u Steve’a górę bierze wykrzywione „poczucie obowiązku”. Wkracza na drogę bez odwrotu, na której głównym narzędziem sprawowania władzy staje się głównie tępa siła. Wtedy staje się jasne, że jedyną drogą do pokonania wszechogarniającego zła pozostaje otwarta konfrontacja.
Na koniec pozostają jednak proste jedynie z pozoru, postawione dobitnie pytania. Oczywiście można je na współczesną modłę, w posłuszeństwie wobec zerojedynkowego algorytmu, zamieść pod dywan i udawać, że nic się nie stało. Spencer robi bardzo wiele, aby było inaczej. Nawet w finałowym zeszycie „Omega” punktuje jeszcze raz całą listę słabości „wolnego świata”, w rzeczywistości poddanego władzy zadufanego w sobie, oligarchicznego systemu, opartego podobnie na sile, ale skupionego na sobie w oderwaniu od rzeczywistości zwykłego człowieka. Sieje niepokój na tyle, na ile może, nie łamiąc wszechmocnych zasad politycznej poprawności.
Znów mąci, zwodzi, zadaje niewygodne pytania. Nie sposób uznać wszystkich za nonsensowne. Nie wszystkie też wiodą na „ciemną stronę”. Szybciej wiedzie na nią zaprzaństwo i przekonanie o istnieniu jedynie słusznej drogi. Każda, choćby najbardziej szczytna w założeniach, posiada wady, które władający Hydrą Rogers bezlitośnie obnaża, pozostawiając wyznawców w rozterce. Oczywiście myślących wyznawców. Ślepi nadal tego nie dostrzegą.
To właśnie niejednoznaczność świata pod rządami Hydry ujawnia degrengoladę tego drugiego, „lepszego”, upojonego własną miałkością. W ostateczności też implikuje zdarzenia, które powinny wywrzeć niezatarte piętno na Marvelowych superherosach. Już samo to może stawiać „Tajne imperium” w czołówce jego wydarzeń. Warto prześledzić je same, jak i wiodąca do niego drogę, by samemu nie dać się tak łatwo ponosić owczemu pędowi.
Obszerność tomu, blisko 500 stron, pozwoliła dogłębnie prześledzić rozmaite wątki. Wcześniej, w cyklu „Kapitan Ameryka. Steve Rogers”, śledziliśmy krok po kroku dochodzenie Hydry do władzy i postępujący rozkład niezdolnego do zdecydowanej reakcji, niewydolnego wobec zagrożeń i kryzysów systemu politycznego. Teraz, poniewczasie, zgłębiamy refleksje wszystkich, którzy ponieśli porażkę tegoż systemu uczepieni. Podobnie jak właśnie w „Kapitanie Ameryce”, akurat tutaj te autoanalityczne wywody mają głęboki sens i uzasadnienie. Niepokojące jest może tylko to, że samobiczowanie nie zawsze przynosi konstruktywną czy też właściwą, a więc poszerzoną refleksję.
Inne mankamenty?… No pewnie! Nie ma opcji, aby przy tych rozmiarach historii wszystko było idealnie. Bolesne okazuje się przede wszystkim zderzenia z grafiką. Dwudziestokilkuosobowy kolektyw zaangażowanych rysowników, inkerów i kolorystów nadało poszczególnym zeszytom indywidualny charakter, jednocześnie różnicując je znacząco. Tak mocno, że potrafi to utrudnić odbiór. Nie zawsze bowiem udaje się zachować balans pomiędzy pragnieniem stworzenia czegoś oryginalnego a zachowaniem czytelności.
Sąsiadują tu ze sobą typowo superbohaterskie „postery” i omalże „grudge’owe” grafiki rodem z undergroundowych zinów. O ile zróżnicowanie pomiędzy scenami w realu, a rozgrywającymi się wewnątrz świadomości jest naturalnie zrozumiałe, o tyle eksperymenty formalne, szczególnie podczas starć ucieszą głównie koneserów awangardy, znudzonych masową sztampą. Zwykłych „czytaczy” nie bardzo ucieszą.
W pewnej chwili następuje ostry splot wydarzeń z tym, co dzieje się w serii „Kapitan Ameryka”. Niby to oczywiste, bo przecież „Tajne imperium” jest jej „wynikiem”. Jednak drugi tom perypetii Capa warto mieć pod ręką, bo mocno poszerza kontekst podczas lektury równoległej.
To wszystko nie powinno przesłonić faktu, że „Tajne imperium” samo w sobie stanowi świetny zbiór, świetny finał runu i świetne wydarzenie. Można rzec nawet, że najlepsze dotąd w świecie NOW 2.0. Świat superbohaterów dotąd poruszał serca i grał na czułych strunach emocji. Potem wszedł w innerspace i położył herosów na kozetce. Wielka polityka, zwłaszcza ta skorumpowana oraz kształt współczesnego społeczeństwa przewijały się w tle „od zawsze”. Tym razem wysunęły się na plan pierwszy i zmąciły porządek uniwersum Marvela.
Jako że wojna pociąga za sobą ofiary, tu też ich nie braknie, także w gronie superbohaterów. Ciekawe czy wydawcy starczy ikry, aby je podtrzymać? Aby w ogóle sprawić, że wstrząs, jakim dla jego MU było powołanie tajnego imperium, będzie jakoś rzutować na następne wydarzenia? Bo powinien.
Tak, jest coś takiego w imperiach, że pociągają, budzą wyobraźnię, marzenia o idealnym państwie. Ta wizja sprawia, że obraz ten jawi się jeszcze bardziej nęcący. Dając jednak do myślenia, zachowuje dystans i wcale nie jest w swych osądach jednoznaczna. To największa siła wydarzenia, które pozostawi, miejmy nadzieję, niezatarty ślad. Tak w świecie Marvela, jak i jego czytelników.
Wydarzenia przynoszące zmiany, ukazujące niejednoznaczny świat. Śmiałe tezy i niewygodne pytania wplecione w uniwersum, którego największym wyzwaniem było dotąd dzielenie włosa na czworo. Wiadomo, jak to wszystko musi się skończyć, ale Spencerowi udaje się do końca utrzymać napięcie. Do tego stopnia, że niepokoje pozostają nawet po zakończeniu lektury. Imponująca, edukacyjna robota u podstaw współczesnego świata cierpiącego coraz chętniej na umysłowe prostactwo. Wydarzenie przez duże „W”. Oby wywarło godny siebie, niezatarty wpływ na uniwersum, które odtąd nie powinno być już takie samo.
Plusy:
  • obszerność tomu pozwalająca rozwinąć i dopełnić wszystkie najważniejsze wątki
  • niejednoznaczność świata przedstawionego
  • odważne ukazanie w zwierciadle obłudy i miałkości współczesnej nam rzeczywistości
  • ogromna dawka pytań niewygodnych dla „wyluzowanych” intelektualnie
  • zmiany w Marvelowym uniwersum, które powinny rzutować na jego dalszy losy
Minusy:
  • bardzo zróżnicowana grafika poszczególnych zeszytów, utrudniająca czytelność
  • silny związek z serią „Kapitan Ameryka”, bez znajomości której tom pozostaje „niepełny”
koniec
15 stycznia 2023

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zwolnij pan, panie Morvan!
Marcin Knyszyński

5 II 2023

Armada nadal przemierza galaktykę – wielki konwój złożony z olbrzymiej ilości statków i habitatów był kiedyś domem Navis, głównej bohaterki francuskiej serii „Sillage” (czyli „Armady” właśnie). No przynajmniej do połowy trzeciego tomu (czyli właściwie do połowy całej serii) – teraz, w tomie czwartym, Navis to persona non grata.

więcej »

Rewolucja zaczyna się tutaj…
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

4 II 2023

W ostatnim czasie X-Meni nie mieli dobrej passy. Scenarzyści miotali się od jednej koncepcji do drugiej, ale nie dysponowali konkretną wizją, która miałaby ustabilizować życie mutantów. I wreszcie pojawił się koś, kto zaproponował rewolucję, która rozpoczyna się w albumie „Ród X / Potęgi X”.

więcej »

Krótko o komiksach: Komiksowa zawiść
Marcin Osuch

3 II 2023

Jedną z komiksowych tendencji zeszłego roku były publikacje klasycznych polskich pozycji w powiększonym formacie. Otrzymaliśmy „Funky′ego Kovala”, „Hernana Corteza” i aż trzy komiksy autorstwa Tadeusza Baranowskiego. Jednym z nich jest „Na co dybie w wielorybie czubek nosa Eskimosa”.

więcej »

Polecamy

Suprawielki pantechnobarok

Niekoniecznie jasno pisane:

Suprawielki pantechnobarok
— Marcin Knyszyński

Teraz (naprawdę) mamy kryzys
— Marcin Knyszyński

Zielone koszmary
— Marcin Knyszyński

To jest Sparta!!!
— Marcin Knyszyński

Między złotem a srebrem
— Marcin Knyszyński

Ten, którego nadejście zauważasz
— Marcin Knyszyński

Samotni wśród bliskich
— Marcin Knyszyński

Gdy zło zwycięża…
— Marcin Knyszyński

Więksi niż życie
— Marcin Knyszyński

Na pradawne zastępy Hoggotha!
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Co się stało z Jean Grey?
— Andrzej Goryl

Czy Galactus jest magiczny, czy wysoki?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rok trzeci
— Marcin Knyszyński

Dokąd tak pędzisz, doktorze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Znów powróciłeś stary druhu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W poszukiwaniu zielonej strzały
— Maciej Jasiński

Istnieją dwa światy
— Marcin Knyszyński

Jean Grey i jajo Feniksa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wszystko co najgorsze w Marvelu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dziwni kontra dziwniejsi
— Andrzej Goryl

Tegoż autora

Hej, marines, hej!
— Tomasz Nowak

Ostatni występ kwartetu
— Tomasz Nowak

Tornadem porwani
— Tomasz Nowak

Ech, ta zła religia
— Tomasz Nowak

Oby nauka nie szła w las
— Tomasz Nowak

Komiksowa retrospektywa
— Tomasz Nowak

Droga w nieznane
— Tomasz Nowak

Na miedzianej ziemi
— Tomasz Nowak

Prawo i bezprawie
— Tomasz Nowak

Komiksowa rzeczywistość
— Tomasz Nowak

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.