Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 listopada 2019
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Grzegorz Rosiński, Yves Sente
‹Thorgal #30: Ja, Jolan›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
35,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThorgal #30: Ja, Jolan
Tytuł oryginalnyMoi, Jolan
Scenariusz
Data wydania22 października 2007
RysunkiGrzegorz Rosiński
PrzekładWojciech Birek
Wydawca Egmont
CyklThorgal
ISBN978-83-237-2934-1
Format48s. 290×210mm
Cena29,90
Gatunekfantasy, SF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 18,50 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Jaki ojciec, taki syn
[Grzegorz Rosiński, Yves Sente „Thorgal #30: Ja, Jolan” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Większość miłośników przygód Thorgala twierdzi, że poniżej poziomu z „Królestwa pod piaskiem” czy „Ofiary” zejść już nie można. Słusznie – „Ja, Jolan” jest albumem minimalnie lepszym. Tyle że nie jest to szczególny powód do dumy.

Jakub Gałka

Jaki ojciec, taki syn
[Grzegorz Rosiński, Yves Sente „Thorgal #30: Ja, Jolan” - recenzja]

Większość miłośników przygód Thorgala twierdzi, że poniżej poziomu z „Królestwa pod piaskiem” czy „Ofiary” zejść już nie można. Słusznie – „Ja, Jolan” jest albumem minimalnie lepszym. Tyle że nie jest to szczególny powód do dumy.

Grzegorz Rosiński, Yves Sente
‹Thorgal #30: Ja, Jolan›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
35,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThorgal #30: Ja, Jolan
Tytuł oryginalnyMoi, Jolan
Scenariusz
Data wydania22 października 2007
RysunkiGrzegorz Rosiński
PrzekładWojciech Birek
Wydawca Egmont
CyklThorgal
ISBN978-83-237-2934-1
Format48s. 290×210mm
Cena29,90
Gatunekfantasy, SF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 18,50 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Pierworodny państwa Aegirssonów wdał się w swojego ojca. Niestety, nie w tego znanego z pierwszych 20 albumów cyklu dzielnego, inteligentnego wojownika, dzięki czystemu sercu wychodzącego z najgorszych opresji, a napędzanego przez przezwyciężającą wszystko miłość. Przypadki Jolana Thorgalssona z „Ja, Jolan” przypominają raczej ostatnie kilka przygód jego ojca – nudne, nijakie i kiepsko narysowane. Z pewnością nie zasługujące na siedemdziesięcioprocentową ocenę, którą przyznał albumowi Wojciech Gołąbowski.
Jak pamiętamy z „Ofiary”, 29 tomu cyklu, Thorgal został uzdrowiony z niemocy przez niejakiego Manthora – groteskową postać o półboskim statusie, wprowadzoną na zasadzie deus ex machina jeszcze przez Van Hamme’a. Ofiarą złożoną przez Jolana w zamian za uratowanie ojca miał być on sam: chłopak zgodził się wstąpić do Manthora na naukę i służbę. „Ja, Jolan” traktuje właśnie o tym wstępowaniu, gdyż rzecz nie jest taka prosta, jak by się wydawało. Syn Gwiezdnego Dziecka nie jest jedynym ochotnikiem, przyjdzie mu rywalizować z kilkoma innymi młodzieńcami (i dziewczętami) o dostąpienie zaszczytu pobierania mentorskich… to jest Manthorskich porad i nauk.
Wojtek słusznie zauważył w swej recenzji, że nowy scenarzysta zdecydował się trochę namieszać. Yves Sente wyciąga niczym królika z kapelusza wszechwiedzącą szamankę, streszczającą fabularne założenia. Prawdziwą inwencję i wirtuozerię godną twórców „Niewolnicy Isaury” prezentuje też w łączeniu wątku Manthora i (niespodzianka!) Kriss de Valnor. Z drugiej strony, nie waha się wykorzystać pomysłów powtarzanych w cyklu już kilkakrotnie, np. determinację Aaricii w walce o dzieci posuwa do tego stopnia, że Thorgal znów dostaje po głowie od swojej ukochanej wikińskiej księżniczki. Jeśli celem scenarzysty było osiągnięcie szczytów absurdalności, to i tak mu się nie udało. Jego pomysły wciąż plasują się daleko w tyle za wprowadzeniem do historii – jeszcze przez poprzedniego scenarzystę – Aniela, syna Thorgala i Kriss, oraz późniejszym przygarnięciem go przez Aaricię. Zresztą, przyrodni brat Jolana okazuje się nie być takim niewinnym dzieciątkiem, jak się zdawało, czego twórcy nie omieszkają „subtelnie” zasugerować – jeszcze zanim tajemnica zostanie wyjaśniona – zbliżeniami jego diabelsko czerwonych oczu.
Pomijając absurdalne pomysły i rozwiązywanie intrygi przez zmianę reguł oraz wprowadzanie nowych postaci, 30 tom cyklu cierpi na wrodzony brak fabuły. Nic dziwnego, skoro pomysłem wyjściowym było „Jolan, konkurując z innymi, musi przejść próby”. Wyszło z tego coś przypominającego sesje RPG prowadzone przez debiutującego Mistrza Gry: „idziesz przez las, spotykasz stwora z błota”, „przed tobą wyrasta ściana ognia”, „cel jest za przepaścią” itp., itd. – od zadania do zadania. Oczywiście, Jolan jest zwinny, silny i inteligentny, więc ze wszystkim sobie poradzi – jak nie mieczem i łukiem, to zdrowym rozsądkiem. Poza tym syn Thorgala jest też do bólu prawy i uczciwy, nie to co niektóre osobniki rywalizujące z nim o względy Manthora. Jak nietrudno się domyślić, w kulminacyjnym momencie będzie to miało znaczenie i zostanie odpowiednio nagrodzone.
Jednym słowem, „Ja, Jolan” jest porażką fabularną. Rozciągnięcie na cały album wątku „prób”, z którego – jak na razie – nic nie wynika, było bardzo złym pomysłem i główną przyczyną ziewania przy lekturze. Zresztą, wyzwania stawiane przed Jolanem same w sobie są mało porywające, a ich rozwiązania sztampowe. Do tego czytelnik musi się męczyć z dętymi dialogami, papierowymi postaciami drugoplanowymi – szczególnie te negatywne są wręcz archetypowe, jak np. butny Arlac – oraz zupełnie sztucznymi relacjami między bohaterami.
Postacie są barwne, jak chciałby wysoko oceniający album Wojtek, chyba tylko ze względu na nową technikę malarską Rosińskiego. Zresztą, pod tym względem album też nie prezentuje się najlepiej. Owszem, to kwestia gustu, owszem, pędzel Rosińskiego jest tu o niebo lepszy niż w „Ofierze”, wciąż jednak daleko mu do najlepszych osiągnięć słynnego rysownika (choć już jest lepiej niż w najgorszych, ostatnich albumach „ołówkowych”). Sceny krajobrazowe i nagie kobiety, które notabene Rosiński rysuje coraz chętniej, to jedyne, co może się podobać. Reszta – jak np. postacie Aaricii i Thorgala na str. 8, twarz Jolana na str. 14, czy Aaricia na ostatniej stronie – mówi, że pędzel był złym wyborem. Zresztą, nazwanie facjat bohaterów „nieidentycznymi z wyobrażeniami, do których przywykliśmy”, jak zrobił to Wojtek, to – najdelikatniej mówiąc – eufemizm.
Najnowsze przygody Thorgala/Jolana (temu, kto zdecydował się zachować tytuł cyklu mimo że główną postacią będzie Jolan, należą się baty) to wyraźne odbicie po beznadziejnej „Ofierze” 1), szczególnie graficznie. Niestety, jeśli chodzi o fabułę, kierunek, który obrał Sente wskazuje, że – jak mówią maklerzy giełdowi – to jedynie drobna korekta, a nie zmiana trendu. „Thorgal” szczyty osiągał już dawno temu, a od dobrych kilkunastu albumów wciąż trwa bessa.
Entuzjaści cyklu srogo się rozczarują nowym scenarzystą i jeśli kupią „Ja, Jolan” to raczej dla zaspokojenia potrzeb kolekcjonerskich. Młodsi miłośnicy komiksów – przypuszczalnie to do nich skierowane jest odświeżenie bohatera i serii – zapewne podejdą do najnowszego „Thorgala” mniej krytycznie. Tylko po co zaczynać edukację komiksową od miernoty – nie lepiej wrócić do „Zdradzonej czarodziejki”?
Zalety:
  • malarski styl Rosińskiego zdecydowanie lepszy niż w poprzednim albumie
Wady:
  • malarski styl Rosińskiego wciąż nieprzekonujący
  • infantylna, wtórna i pełna deus ex machina fabuła
koniec
4 lutego 2008
1)Jak łatwo się domyśleć, niżej podpisany uważa oceną nadaną „Ofierze” w recenzji za zdecydowanie zawyżoną.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Czy warto dać się zjeść?
Sebastian Chosiński

20 XI 2019

Awanturniczo-przygodowa seria Jeana Dufaux powoli zbliża się do końca. „Kanibale” to przedostatni tom „Barakudy”. Nic więc dziwnego, że scenarzysta robi wszystko, co możliwe, aby podnieść poziom napięcia. W tym przypadku oznacza to wprowadzenie na arenę wydarzeń wyjątkowo okrutnego czarownika, za plecami którego czają się tytułowi kanibale.

więcej »

Cztery teasery
Marcin Knyszyński

18 XI 2019

Już we wrześniu 2018 roku wydawnictwo Detective Comics rozpoczęło świętowanie trzydziestego jubileuszu „Sandmana” – jednego z najważniejszych dzieł, jakie kiedykolwiek pojawiły się w historii komiksu. Z tej okazji właśnie Neil Gaiman i zaproszeni przez niego artyści wystartowali z czterema nowymi seriami opatrzonymi wspólnym szyldem – „The Sandman Universe”.

więcej »

Pod powierzchnią
Marcin Knyszyński

15 XI 2019

Drugi tom „Providence” jest dokładnie tym, czego się spodziewaliśmy po lekturze pierwszego. Główny bohater, dziennikarz „Heralda” o nazwisku Robert Black, kontynuuje swą podróż po Nowej Anglii w poszukiwaniu materiałów do „Great American Novel”, którą bardzo chce napisać. I co znajduje?

więcej »

Polecamy

Roślinny kryzys tożsamości

Niekoniecznie jasno pisane:

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Odkryj się sam
— Marcin Knyszyński

Protestujemy, ale co dalej?
— Marcin Knyszyński

Rozgrzewka do tańca rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Nim słońce zajdzie po dwakroć
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż twórcy

Krótko o komiksach: Pożegnanie z „Thorgalem”
— Marcin Osuch

Krótko o komiksach: Kapitan Żbik #5 „Diadem Tamary”
— Marcin Osuch

Esensja czyta dymki: Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Po prostu Relax!
— Marcin Osuch

Kapitan Żbik: Po nitce do zbrodniarza
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Piękna rudowłosa
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Historyk sztuki to bardzo niebezpieczny zawód
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Grudzień 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Kapitan Żbik: Królowa, dla której warto zabić
— Sebastian Chosiński

Raport z oblężonego Bag Dadhu
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Więcej wszystkiego co błyszczy, buczy i wybucha?
— Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Michał Kubalski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Nieprawdziwi detektywi
— Jakub Gałka

O tych, co z kosmosu
— Paweł Ciołkiewicz, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Adam Kordaś, Michał Kubalski, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Wszyscy za jednego
— Jakub Gałka

Pacjent zmarł, po czym wstał jako zombie
— Adam Kordaś, Michał Kubalski, Jakub Gałka, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jarosław Robak, Beatrycze Nowicka, Łukasz Bodurka

Przygody drugoplanowe
— Jakub Gałka

Ranking, który spadł na Ziemię
— Sebastian Chosiński, Artur Chruściel, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Michał Kubalski, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Ludzie jak krewetki
— Jakub Gałka

Katana zamiast pazurów
— Jakub Gałka

Trzy siostry Thorgala
— Jakub Gałka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.