Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 13 lipca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCVII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Andreas Martens
‹Koziorożec #3: Deliah›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKoziorożec #3: Deliah
Tytuł oryginalnyCapricorne: Deliah
Scenariusz
Data wydaniakwiecień 2008
RysunkiAndreas Martens
Wydawca Manzoku
CyklKoziorożec
ISBN978-83-922479-6-8
Format48s. 215×290 mm
Cena25,00
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Wahania mocy
[Andreas Martens „Koziorożec #3: Deliah”, Andreas Martens „Koziorożec #4: Sześcian numeryczny” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Kolejne dwa tomy przygód nowojorskiego astrologa, „Deliah” i „Sześcian numeryczny”, pokazują, że Andreas stara się konsekwentnie podążać obraną drogą. Z drugiej jednak strony widać już, że jak każdy serial, „Koziorożec” ma chwile dobre, ale i wyjątkowo słabe.

Jakub Gałka

Wahania mocy
[Andreas Martens „Koziorożec #3: Deliah”, Andreas Martens „Koziorożec #4: Sześcian numeryczny” - recenzja]

Kolejne dwa tomy przygód nowojorskiego astrologa, „Deliah” i „Sześcian numeryczny”, pokazują, że Andreas stara się konsekwentnie podążać obraną drogą. Z drugiej jednak strony widać już, że jak każdy serial, „Koziorożec” ma chwile dobre, ale i wyjątkowo słabe.

Andreas Martens
‹Koziorożec #3: Deliah›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKoziorożec #3: Deliah
Tytuł oryginalnyCapricorne: Deliah
Scenariusz
Data wydaniakwiecień 2008
RysunkiAndreas Martens
Wydawca Manzoku
CyklKoziorożec
ISBN978-83-922479-6-8
Format48s. 215×290 mm
Cena25,00
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Oba nowe albumy wyglądają ciekawie już na pierwszy rzut oka, kusząc tytułami wiele mówiącymi miłośnikom „Rorka”. Tom trzeci „Koziorożca” opowiada więc o znajomości Deliah Darkthorn z astrologiem… i właściwie na tym się kończy. Jeśli ktoś się spodziewa wyjaśnienia nie wiadomo jakich tajemnic lub zaskakującej tożsamości kobiety o paranormalnych zdolnościach, srogo się rozczaruje. Z jednej strony to dobrze, bo „Koziorożec” nie zamienia się w brazylijską telenowelę. Jednak budzi wątpliwość sens wprowadzenie tej bohaterki, bo jej przygody ani nie są ciekawe, ani nie wnoszą wiele do głównego nurtu fabuły. Owszem, pojawiają się nowe tajemnice, w jakiś sposób zapewne powiązane z Deliah (choć na razie ciężko o tym przesądzać, być może pojawiają się tylko przy okazji), ale to dosłownie dwie-trzy strony całego materiału. Również tom czwarty nawiązuje do przygód Białowłosego, wyjaśniając genezę Sześcianu Numerycznego – potężnego artefaktu, kluczowego w przygodach Rorka1), przy okazji sygnalizując też jego związek ze znanym z pierwszego tomu „obiektem”. Właściwie geneza to może za mocne słowo, znów Andreas nie wykłada na stół wszystkich kart i przygoda jest bardziej opisem spotkania Mordora Gotta z mieszkańcem Sześcianu, którego świadkiem staje się Koziorożec, niż wyjaśnieniem natury samego artefaktu.
Podobnie jak w przypadku dwóch pierwszych części, sposób prowadzenia fabuły nie do końca satysfakcjonuje. Znów dominuje deus ex machina z Koziorożcem proszonym ni z tego, ni z owego o pomoc lub wykonanie jakiegoś zadania. Zresztą tego samego sposobu Andreas używa, by spleść serię z uniwersum Rorka. Koziorożec, zaniepokojony losem Deliah – obiecał się nią opiekować i robił to dotąd z przekonaniem i autentyczną troską – śledzi jej eskapadę poza granice miasta. Ale nagle przestaje się kobietą interesować i przechodzi do porządku dziennego nad jej omdleniem i zabraniem przez zupełnie obcego, białowłosego mężczyznę. Również w „Sześcianie numerycznym” fabułę napędza chwyt rodem z kiepskiego serialu – do bohatera zgłasza się dawno niewidziany znajomy (Azakov) i prosi o pomoc. Dlaczego zwykły policjant rozpracowuje (sam jeden!) organizację w pewnym sensie rządową, dlaczego zgłasza się po pomoc do zwykłego astrologa, a obaj panowie zabierają na wyprawę przypadkową kobietę? Przy lekturze „Koziorożca” niewiarę trzeba więc zawieszać dość często.
Pod względem grafiki też Andreas jest konsekwentny – cały czas używa stylu znanego już z ostatnich części „Rorka”, a więc prostszego, bardziej umownego, ale i bardziej kolorowego niż w starszych pracach. Znów więc sposób kadrowania nie oszałamia fajerwerkami, a kompozycja plansz jest z reguły – jak na Andreasa – dość konserwatywna. „Deliah” ma natomiast charakterystyczny rys przejawiający się w szczególnej „infantylizacji kreski”. Bohaterka komiksu, znana z „Rork 1: Fragmenty” jako piękna, dojrzała kobieta, tu zamienia się w młodą dziewczynę, a czasem wręcz dziecko. Pozostaje mieć nadzieję, że to zaskakujący zabieg formalny związany z fabułą – Deliah przedstawiona jest jako osoba naiwna, trochę dziecinna właśnie, której marzeniem jest wzbudzenie w sobie „mocy” pozwalającej np. lewitować czy korzystać z telekinezy. Bohaterka w związku z tym odwiedza przeróżnych szarlatanów, którzy mają jej w tym pomóc – i również te postacie (podobnie jak właściwie wszystkie drugoplanowe) przedstawione są karykaturalnie, co zapewne ma podkreślać akcent humorystyczny tego wątku. Wiązanie strony graficznej z tonacją fabuły to zabieg o tyle ciekawy, co w tym przypadku nie do końca udany. Szczególnie na tle „Fragmentów”, które chronologicznie opisują ten sam okres, a wizualizacja postaci jest diametralnie różna. Poza tym, choć Andreas nigdy nie stosował kreski hiperrealistycznej, przesadna umowność nie wychodzi mu najlepiej i chyba nie do końca przystaje do podejmowanych tematów.

Andreas Martens
‹Koziorożec #4: Sześcian numeryczny›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKoziorożec #4: Sześcian numeryczny
Tytuł oryginalnyLe cube numérique
Scenariusz
Data wydaniakwiecień 2008
RysunkiAndreas Martens
Wydawca Manzoku
CyklKoziorożec
ISBN978-83-922479-7-5
Format48s. 215×290 mm
Cena25,00
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Od strony graficznej „Sześcian…” prezentuje się dużo lepiej. Oczywiście styl nie uległ zmianie, ale nieobecność postaci Deliah oraz konsekwencja w rysowaniu Koziorożca i jego kompanów sprawiają, że wydaje się… ładniejszy. Natomiast bezsprzeczną zaletą jest większa swoboda kompozycji, przypominająca trochę „dawne, dobre czasy” i to, za co rysownik był najbardziej ceniony. Andreas pozwala tu sobie zarówno na charakterystyczne wąskie ujęcia i małe kadry, ale też na piękne, całostronicowe plansze. Przemiana Mordora Gotta w Sześcianie i zajmujący całą stronę, olbrzymi statek ukryty w ciemnym, początkowo zdaje się, że zupełnie czarnym kadrze z oświetloną tylko sylwetką Koziorożca – to prawdziwe perełki.
Tom czwarty jest też albumem dużo lepszym pod względem prowadzenia fabuły (pomijając wspomniane już jej zawiązanie) i budowania nastroju. „Deliah” jest historią bardzo rozwlekłą, ledwo posuwającą akcję do przodu. Album w dużym stopniu wypełniają nic nie wnoszące wizyty bohaterki u różnej maści szamanów i – choć niektóre są całkiem trafną satyrą na tego rodzaju praktyki – w pewnym momencie zdecydowanie nużą, tym bardziej że każda z nich jest podobna do poprzedniej. Być może niedostateczne zagęszczenie wydarzeń jest winą zarzucenia reżimu „tyle i tyle tomów, i ani jednego więcej”, którym Andreas kierował się przy „Rorku”. W tamtej serii ostatni tom wypadłoby dwukrotnie powiększyć, tutaj odwrotnie – przygody Deliah można by było skrócić o połowę. Niebezpiecznie często zaczyna też autor umieszczać w fabule groteskowe potwory – w „Elektryczności” było skrzyżowanie Godzilli z Blobem Zabójcą, a w „Deliah” – równie zabawne i zabijające klimat przerośnięte, różowe jaszczurki (patrz: okładka). „Sześcian…” to historia dużo ciekawsza, pojawiają się i podwodne ruiny, i tajemnicza organizacja z geniuszem zła i jego gargantuicznymi konstrukcjami, a nawet odrobina magii. I choć historia tytułowego artefaktu jest rozczarowująco sztampowa, to – między innymi dzięki wspominanym wyżej ciekawym zabiegom graficznym – album ma swój klimat, wciąga i daje radość z czytania.
Podobnie jak w przypadku dwóch pierwszych części, tak tomy trzeci i czwarty prezentują dwie odmienne konwencje. „Deliah” to sensacja i humor, z pościgami i bójkami na pięści, a osią „Sześcianu…” jest pradawna tajemnica. Na razie – o ile cztery komiksy mogą być reprezentatywną próbą – początek serii układa się w naprzemienny ciąg odcinków prowadzących główny wątek i lżejszych, bardziej „przyziemnych” historyjek przygodowo-sensacyjnych, gdzie nadprzyrodzone jest bardziej w tle. Ciężko stwierdzić, czy to przemyślany zabieg, natomiast „Obiekt” i „Deliah” są wyraźnie słabsze, a taki brak określenia konwencji też może być denerwujący. „Koziorożec”, podobnie jak jego bohater, zdaje się więc dopiero szukać swojej tożsamości, ale też – zupełnie jak Deliah – pewnego rodzaju magicznej mocy. Nowej serii Andreasa na razie brakuje tego czegoś, co na dobre zaczarowałoby czytelnika. Komiks czasem się do tego zbliża, czasem oddala. Na szczęście przy każdej kolejnej lekturze seria zyskuje (m.in. dzięki wychwytywaniu smaczków, np. pojawiające się w „Deliah” słowo „rutilus” było użyte już w „Obiekcie”), a po kiepskim trzecim tomie „Sześcian numeryczny” ponownie daje nadzieję na ciekawą historię.
P.S. Tomy trzeci i czwarty prezentują się nie najlepiej pod względem językowym. To, co wcześniej było nie do końca świadomie odczuwaną ułomnością niektórych zdań i sztampowością sformułowań (być może zamierzoną – „Koziorożec” jako niewyrafinowana literatura pulpowa?), teraz zaczyna razić, jeśli objawia się potworkami w rodzaju „bojowniczego stowarzyszenia” czy „złoczynnej organizacji”.
koniec
17 kwietnia 2008
1) W przypadku Koziorożca zapewne już nie, bo wydarzenia z „Rork 7: Powrót” – w którym Sześcian został zniszczony – rozgrywają się między czwartym a piątym tomem „Koziorożca”. Z drugiej strony kontakt astrologa i jego wroga z artefaktem jest dość intensywny i można się domyślać, że naznacza ich w pewien sposób… Cóż, czas pokaże. Przy okazji trzeba zauważyć, że cała chronologia połączonego uniwersum Rorka i Koziorożca – zakładając, że: (1) między „Rork 3: Cmentarzysko Katedr” a „Powrotem” mija zaledwie rok; (2) wydarzenia z „Deliah” odpowiadają tym z „Rork 1: Fragmenty"; (3) „Rork 7” sytuuje się między „Sześcianem numerycznym” a „Koziorożcem 5"; (4) Koziorożec poznaje Mordora Gotta dopiero pod koniec „Sześcianu…"; (5) w „Rork 5: Koziorożec” astrolog nazywa Gotta swoim odwiecznym wrogiem – trzeszczy w szwach.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Opowieść o bardzie nudziarzu
Marcin Knyszyński

12 VII 2020

Drugi z trzech tomów „Cody” Simona Spurriera i Matiasa Bergary to kolejna wizyta w świecie po magicznej apokalipsie – przewodnikiem jest oczywiście pewien bard, na którego wołają „Hum”. Bohater nadal nie dopiął swego, choć przecież odnalazł tę, której szukał cały pierwszy tom – swoją ukochaną żonę „opętaną przez demona”. Ale gdyby to wystarczyło cała historia zakończyłaby się na pierwszym albumie.

więcej »

Miyamoto Usagi i poszukiwacze zaginionej szkatułki
Agnieszka ‘Achika’ Szady

11 VII 2020

Ten tom ma dwie zalety: po pierwsze, walki są krótkie i jest ich niewiele, po drugie (ważniejsze) – można go polecić osobom, które z tym cyklem jeszcze się nie zetknęły.

więcej »

Dokąd tak pędzisz, Conanie?
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

11 VII 2020

Wiele sobie obiecywałem po tym, jak Conan Barbarzyńca powrócił do Marvela. Niestety na razie szału nie ma. Otrzymaliśmy jeden komiks bardzo dobry, jeden bardzo zły i jeden średni. Tym ostatnim jest „Conan. Miecz Barbarzyńcy: Kult Kogi Thuna”.

więcej »

Polecamy

Kilka słów na pożegnanie

Pilot śmigłowca:

Kilka słów na pożegnanie
— Marcin Osuch

Szczęśliwy finał
— Marcin Osuch

Trochę jak Blueberry
— Marcin Osuch

Nasz polski superman
— Marcin Osuch

Pilot punktuje, „Pilot” dołuje
— Marcin Osuch

W końcu to komiks
— Marcin Osuch

Pożegnanie z Rosińskim
— Marcin Osuch

Rozkaz to rozkaz
— Marcin Osuch

Kapitan zmienia trasę
— Marcin Osuch

Latający dyliżans
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

Grzechy ojców
— Paweł Ciołkiewicz

Gdzie przeszłość miesza się z teraźniejszością…
— Sebastian Chosiński

Conan Mnemonic
— Jakub Gałka

Prawie jak Rork
— Jakub Gałka

Krótko o komiksach: Kwiecień 2005
— Daniel Gizicki, Wojciech Gołąbowski, Piotr Klinger, Agnieszka ‘Achika’ Szady

OMC (O Mało Co)
— Wojciech Gołąbowski

Krótko o komiksach: Październik 2003, cz. 3
— Sebastian Chosiński, Artur Długosz, Daniel Gizicki, Wojciech Gołąbowski

Poczytaj o moich przygodach
— Daniel Gizicki

W atmosferze izolacji
— Daniel Gizicki

Krótko o komiksach: Luty 2002
— Artur Długosz, Andrzej Filipczak, Daniel Gizicki, Wojciech Gołąbowski, Marcin Herman, Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Więcej wszystkiego co błyszczy, buczy i wybucha?
— Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Michał Kubalski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Nieprawdziwi detektywi
— Jakub Gałka

O tych, co z kosmosu
— Paweł Ciołkiewicz, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Adam Kordaś, Michał Kubalski, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Wszyscy za jednego
— Jakub Gałka

Pacjent zmarł, po czym wstał jako zombie
— Adam Kordaś, Michał Kubalski, Jakub Gałka, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jarosław Robak, Beatrycze Nowicka, Łukasz Bodurka

Przygody drugoplanowe
— Jakub Gałka

Ranking, który spadł na Ziemię
— Sebastian Chosiński, Artur Chruściel, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Michał Kubalski, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Ludzie jak krewetki
— Jakub Gałka

Katana zamiast pazurów
— Jakub Gałka

Trzy siostry Thorgala
— Jakub Gałka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.