Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 maja 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić

Mroczny Rycerz: M jak… Moore, McKeever i Mignola
[ - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Komiksów z Batmanem wyszło w Polsce od groma, jednak niewiele z nich jest naprawdę godnych uwagi. Podczas wspominania zeszytowych czasów wydawnictwa TM-Semic na myśl od razu przychodzą trzy konkretne opowieści, stworzone przez absolutną pierwszą ligę amerykańskiego (i światowego) komiksu…

Daniel Gizicki

Mroczny Rycerz: M jak… Moore, McKeever i Mignola
[ - recenzja]

Komiksów z Batmanem wyszło w Polsce od groma, jednak niewiele z nich jest naprawdę godnych uwagi. Podczas wspominania zeszytowych czasów wydawnictwa TM-Semic na myśl od razu przychodzą trzy konkretne opowieści, stworzone przez absolutną pierwszą ligę amerykańskiego (i światowego) komiksu…
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
„Zabójczy żart” Alana Moore’a i Briana Bollanda, „Machiny” Teda McKeevera oraz „Sanctum” Mike’a Mignoli i Dana Rasplera to niewątpliwie opowieści wybijające się ponad średnią zeszytowej serii o przygodach herosa z wizerunkiem nietoperza na klacie. Wyróżniają się zarówno bardzo dobrym rysunkiem, jak i niebanalną fabułą wydającą się nie do końca wpasowywać w ogólny klimat cyklu. Ale w końcu za komiksami tymi stoją artyści o własnym stylu, często pozostający poza obrębem zainteresowań statystycznego odbiorcy przygód Batmana.
„Zabójczy żart” („Batman” 1/91) jest opowieścią trudną, skupiającą się na postaci Jokera – chyba najciekawszego i najbardziej charakterystycznego przeciwnika Batmana. Scenarzysta próbuje dociec powodów szaleństwa superłotra, wracając do wydarzeń z życia bohatera przed przemianą w demonicznego żartownisia. Pełna problemów egzystencja życiowego nieudacznika, osobiste dramaty i przygniatająca odpowiedzialność za rodzinę, poczucie niezrealizowania własnych ambicji i bycie ciągle niedocenianym spychają sfrustrowanego bohatera na drogę występku, gdzie czeka go smutny finał. Gdy staje się Jokerem, jest wreszcie kimś, jest „jakiś”, choć przejaskrawiony do granic (a właściwie poza granice) możliwości. Przedtem był nikim, popychadłem wykorzystywanym przez opryszków, bezimiennym (w komiksie ani razu nie pada jego prawdziwe imię ani nazwisko), nic nieznaczącym i niczym niewyróżniającym się z tłumu człowiekiem. Moore serwuje nam opowieść o szaleństwie, którym Joker próbuje „zarazić” innych – nic go nie powstrzyma. Co znamienne dla prac scenarzysty, komiks został bardzo misternie skonstruowany. Każdy detal jest ważny, wszystko, co przedstawione, ma swoje znaczenie. Na uwagę zasługują na pewno bardzo sprawne połączenia niektórych plansz, gdzie ostatni kadr jednej strony ma podobną kompozycję do pierwszego kadru strony następnej. Dodatkową zaletą jest hiperrealistyczny rysunek Bollanda wzbogacony o żywą paletę barw mającą podkreślać szalony klimat komiksu.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
„Sanctum" („Batman” 12/94) Mignoli i Rasplera z kolorami Marka Chiarello to opowieść licząca dwadzieścia pięć plansz, która jest „pierwszą historią Mignoli z Hellboyem, ale bez Hellboya, do czego Mignola sam się przyznaje we wstępie do albumu »The Art of Hellboy«”, że posłużę się słowami kolegi Kolca. I to jest bardzo czytelne, bowiem w „Sanctum” pojawia się dużo elementów, na których później opierają się fabuły z piekielnym chłopcem. Tajemnicze rytuały szaleńców, parający się magią dżentelmeni, sceneria opuszczonych dworów i skąpanych w mroku cmentarzy, grunt zapadający się pod nogami, milczące postacie przyglądające się bohaterom czy wreszcie wyskakujące znienacka ogromne macki przedwiecznych. Autorzy nie zaserwowali typowej dla przygód Batmana konfrontacji z superłotrem czy jakimiś bandytami, tu jest to, z czym najczęściej mierzył się Hellboy. Przeciwnikiem jest osobnik owładnięty pożądaniem mocy i wiedzy, który staje się wrotami na świat dla pierwotnych mocy, istot wykraczających poza ludzkie rozumienie. A wszystko jest ukazane w charakterystycznym, pełnym czarnych plan stylu Mignoli, z często umownie traktowanym tłem. Co ciekawe, w tym numerze „Batmana” znalazła się też druga historia pt. „Amerykański brzydal” (scenariusz: Alan Grant, rysunek: Dan Jurgens, tusz: Dick Giordano) będąca całkowitym przeciwieństwem „Sanctum”. Kolorowa, przewidywalna historyjka z morałem, o tym, jak „zły” rząd zleca „złym” naukowcom eksperymenty na ludziach w celu stworzenia idealnej maszyny do zabijania.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
„Machiny” („Batman” 2/97) autorstwa Teda McKeevera to komiks zupełnie niemieszczący się stylistycznie w formule zeszytów z Batmanem. Jak głosi plotka, w momencie publikacji nie znalazł poklasku polskiej publiczności, wręcz przeciwnie – wzbudził zdecydowany sprzeciw czytelników miesięcznika. Podejrzewam, że głównie dlatego, iż komiks ten jest dość odległy w stylistyce graficznej od realistycznie rysowanych przygód Bruce’a Wayne’a. Estetyka brzydoty stosowana przez McKeevera bardzo dobrze pasuje do opowiadanej historii, skupionej na pokazaniu moralnej zgnilizny toczącej współczesną metropolię, jaką symbolizuje Gotham City. Postać Batmana jest przez większą część komiksu zepchnięta na dalszy plan, a autor koncentruje się na prezentowaniu motywów działania człowieka, który postanawia wziąć sprawiedliwość w swoje ręce. Gdy dochodzi do jego konfrontacji z Batmanem, ten drugi widziany jest najpierw jako mroczny demon, później jako rycerz w błyszczącej zbroi urastający do rangi świętego, by w końcu być postrzeganym jako zwykły człowiek niepozbawiony słabości, ale jednak starający się na miarę własnych możliwości zmieniać świat. „Machiny” są bardzo konsekwentnie zbudowane od strony narracyjnej, gdzie dominują pierwszoosobowe wynurzenia głównego bohatera, który opisuje i interpretuje. Jednocześnie obrazy rzeczywistości mieszają się z wizerunkiem świata widzianego oczami pierwszoplanowej postaci. Dzięki temu opowieść jest bardzo interesująca i wciągająca.
Oczywiście znakomitych komiksów z Batmanem pojawiło się u nas więcej. Warto wspomnieć choćby „Batman: Rok pierwszy” Franka Millera i Davida Mazzucchellego czy utrzymany w konwencji komediowej crossover „Batman/Lobo” (Grant, Simon Bisley). Jednak to te trzy zeszyty wywarły na mnie największe wrażenie, jako historie niebanalne, precyzyjnie skonstruowane, płynnie opowiedziane i świetnie narysowane. Myślę, że zasługują na ponowne polskie wydanie w dużo lepszej formie edytorskiej, może w jakiejś kolekcji „The Best of Batman”? Tym, którzy tych komiksów nie znają, a chcieliby zapoznać się z opowieściami o człowieku nietoperzu na naprawdę wysokim poziomie, polecam przegrzebać sterty z komiksami w najbliższym antykwariacie lub spróbować upolować te tytuły na allegro. Naprawdę warto!
koniec
5 sierpnia 2008

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Korzystajcie z wojny, bo pokój będzie straszny
Paweł Ciołkiewicz

28 V 2020

„Kriegsmaschine” zainteresuje nie tylko miłośników opowieści obrazkowych, ale także fanatyków historii, militariów i modelarstwa. Głównym bohaterem jest bowiem… kultowy niemiecki czołg ciężki Tygrys.

więcej »

Samotnik bez Imienia
Sebastian Chosiński

27 V 2020

Choć na prestiżowym portalu bedetheque.com seria „Durango” wciąż ma status „w toku”, wydaje się mało prawdopodobne (choć nie całkowicie nierealne), aby jeszcze kiedyś ruszyła z kopyta. Tym bardziej że jej autor, belgijski scenarzysta i rysownik Yves Swolfs, przed dwoma laty w innym wydawnictwie wystartował z nowym, bliźniaczym cyklem – „Lonesome”.

więcej »

Fajne… po prostu
Marcin Knyszyński

27 V 2020

Głośno ostatnio o Harley Quinn. Większość konsumentów popkultury utożsamia ją oczywiście z Margot Robbie w kucykach z pofarbowanymi końcówkami, mocnym makijażem i w stroju wreszcie innym niż ten fatalny kostium arlekina. W sumie nic dziwnego, że ją tak widzimy – Wolverine to przecież Hugh Jackman. O Harley czytamy też w komiksach – pojawiła się ostatnio chociażby w takich historiach jak „Batman. Biały rycerz”, „Batman. Mroczny książę z bajki”, czy wreszcie „Szalona miłość i inne opowieści”.

więcej »

Polecamy

Pożegnanie z Rosińskim

Pilot śmigłowca:

Pożegnanie z Rosińskim
— Marcin Osuch

Rozkaz to rozkaz
— Marcin Osuch

Kapitan zmienia trasę
— Marcin Osuch

Latający dyliżans
— Marcin Osuch

Nie lataj, synku, nisko i powoli
— Marcin Osuch

Zobacz też

Inne recenzje

Żart, który się nie nudzi
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Pięć minut
— Marcin Knyszyński

Wielka miłość
— Paweł Ciołkiewicz

Żart, który się nie nudzi
— Sebastian Chosiński

Jak ja lubię, gdy nadciąga ostateczne starcie dobra ze złem
— Łukasz Bodurka

Najciemniej pod latarnią
— Tomasz Kontny

Krótko o komiksach: Sierpień 2003, cz. 2
— Sebastian Chosiński, Daniel Gizicki, Wojciech Gołąbowski, Bartosz Jeziorski, Marcin Lorek, Piotr Niemkiewicz, Tomasz Sidorkiewicz

Krótko o komiksach: Maj 2003, cz. 2
— Marcin Lorek, Tomasz Sidorkiewicz

Bracia Frankensteina
— Tomasz Sidorkiewicz

Chłopiec z piekła się budzi
— Tomasz Sidorkiewicz

Krótko o komiksach: Luty 2002, cz. 2
— Wojciech Gołąbowski, Marcin Herman, Paweł Nurzyński

Tegoż autora

Esensja czyta dymki: Reaktywacja
— Daniel Gizicki, Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Paweł Sasko, Konrad Wągrowski

Na marginesie scenariusza #1
— Daniel Gizicki

Mała Esensja: Na spotkanie z przygodą
— Daniel Gizicki

Mała Esensja: Przeplatające się światy
— Daniel Gizicki

Na północy krew z rozbitych czaszek bucha
— Daniel Gizicki

Letnie dni
— Daniel Gizicki

Narkotyki i poszukiwania
— Daniel Gizicki

Wspaniały komiks!
— Daniel Gizicki

Młodociani turpiści?
— Daniel Gizicki

Czy na sali jest korekta?
— Daniel Gizicki

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.