Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Terry Pratchett, Scott Rockwell, Steven Ross
‹Kolor magii›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKolor magii
Tytuł oryginalnyThe Colour of Magic
Scenariusz
Data wydania2 października 2007
RysunkiSteven Ross
PrzekładPiotr W. Cholewa
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklŚwiat Dysku
ISBN978-83-7469-585-5
Format128s. 163×235mm
Cena29,90
Gatunekfantasy, humor / satyra
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Ale dali ciała
[Terry Pratchett, Scott Rockwell, Steven Ross „Kolor magii” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Komiks „Kolor magii” Stevena Rossa i Scotta Rockwella to adaptacja książki Terry’ego Pratchetta, która rozpoczęła uwielbianą przez czytelników serię powieści osadzonych w Świecie Dysku. I niestety, jedyne co pozostaje w głowie po przeczytaniu tego komiksu, to powracająca myśl: „Ale dali ciała…”.

Paweł Sasko

Ale dali ciała
[Terry Pratchett, Scott Rockwell, Steven Ross „Kolor magii” - recenzja]

Komiks „Kolor magii” Stevena Rossa i Scotta Rockwella to adaptacja książki Terry’ego Pratchetta, która rozpoczęła uwielbianą przez czytelników serię powieści osadzonych w Świecie Dysku. I niestety, jedyne co pozostaje w głowie po przeczytaniu tego komiksu, to powracająca myśl: „Ale dali ciała…”.

Terry Pratchett, Scott Rockwell, Steven Ross
‹Kolor magii›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKolor magii
Tytuł oryginalnyThe Colour of Magic
Scenariusz
Data wydania2 października 2007
RysunkiSteven Ross
PrzekładPiotr W. Cholewa
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklŚwiat Dysku
ISBN978-83-7469-585-5
Format128s. 163×235mm
Cena29,90
Gatunekfantasy, humor / satyra
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Pomysł adaptacji serii powieści Terry’ego Pratchetta pojawił się dawno temu, a pierwszy komiks „Kolor magii” za granicą ukazał się jeszcze w 1992 roku. Na polskim rynku zagościł on za sprawą wydawnictwa Prószyński i S-ka, które rozpoczęło wydawanie kolejnych komiksów powstałych na podstawie książek Pratchetta. Adaptacji „Koloru magii” na potrzeby powieści graficznej dokonał Scott Rockwell i o fabule nie da się napisać nic nowego. Zdarzenia z książki zostały przełożone na język komiksu w skali 1:1 – do Ankh-Morkpork przybywa pierwszy turysta w historii miasta, Dwukwiat. Łatwowierny przybysz szybko ładuje się w kłopoty, bo jego złote monety przyciągają męty z każdego krańca miasta. Jednak nad jego bezpieczeństwem czuwa mobilny kufer z myślącej gruszy, który na setkach nóżek podąża wiernie za swoim panem, oraz Rincewind – mag-łamaga.
W albumie „Kolor magii” dobre jest wszystko, co pochodzi od Pratchetta – fabuła, której nie udało się spartaczyć podczas adaptacji oraz stojący na przyzwoitym poziomie humor słowny. Rockwell dołożył także nieco od siebie i trzeba przyznać, że nie zawsze jest to żenujące i pozbawione polotu. Z kart komiksu dowiadujemy się bowiem, że Rincewinda „można by wziąć za prostego ucznia, który uciekł od mistrza z powodu nudy, strachu czy też ukrytych skłonności heteroseksualnych”. W stosunku do książek, powieść graficzna stwarza nowe możliwości tworzenia sytuacji humorystycznych, poprzez zestawienie obrazków i tekstu. Trudno nie uśmiechnąć się, gdy Rincewind z podciągniętą szatą (która wygląda jak damska kiecka) przekracza sterty świeżych trupów w karczmie, kwitując entuzjastyczne zapytanie Dwukwiata o słynnych bohaterów słowami: „Jasne, że ich mamy. Są samobójczo posępni na trzeźwo i morderczo obłąkani po pijanemu”.
Narracja w tym albumie jest po prostu tragiczna – autor nie radzi sobie z nią zupełnie i raczej nie czuje subtelnego medium, jakim jest komiks. Niepotrzebnie umieszcza opisy tego, co dzieje się na kadrach i momentami przybiera to kuriozalne rozmiary. Gdy Rincewind stara się na szybko oszacować, ile może kosztować bezcenny kufer z myślącej gruszy, na jego czole zaczyna pulsować żyła. Czytelnik widzi to na rysunku, który dodatkowo został podpisany dla niewystarczająco lotnych odbiorców: „Żyła zaczęła mu pulsować na skroni”.
W śledzeniu opowieści piekielnie przeszkadza chaotyczne kadrowanie. Trudno odnaleźć tu jakikolwiek przepis, według którego postępował rysownik – poprzestał jedynie na wypełnieniu wolnego miejsca na planszach, tak operując wielkością kadrów, by wszystko się pomieściło. Za to odbiorcy nie mieści się w głowie, jak można było zastosować na jednej stronie kadry ogromne, pokrywające niemal całą planszę i prostokąciki wysokości dwóch centymetrów (!), na których postaci wyglądają jak zlepek czarnych i fioletowych punktów.
Jednak najbardziej obciachowe w tym albumie są rysunki. W życiu zetknąłem się jedynie z kilkoma równie paskudnie nabazgranymi komiksami i ciągle śni mi się to po nocach. Strona plastyczna tego albumu w niczym nie przypomina prac Josha Kirby’ego, do których przyzwyczajeni są czytelnicy książek Pratchetta. Ross, autor rysunków w tym komiksie, postawił na stylistykę realistyczną, czego z pewnością nie można nazwać strzałem w dziesiątkę. Za to trafieniem kulą w płot i strzałem w stopę jak najbardziej. Umowna, nieco baśniowa, a przede wszystkim fantastyczna rzeczywistość Świata Dysku została wykastrowana przez ostrą kreskę i kolory inspirowane stylistyką nekrologów.
Kadry są niewyraźne, zamazane i po prostu paskudne. Ponadto, miejscami rysunki odstają od rzeczywistości znanej z książek – Hrun Barbarzyńca wygląda jak przesterydowany ciągnik (i tak się zachowuje), a Rincewind zamiast spiczastego kapelusza maga nosi czerwoną czapę z włóczki. Na zimę zapewne w sam raz.
W przypadku adaptacji komiksowych prozy Pratchetta wydawca jest w uprzywilejowanej pozycji, bo miłośników Świata Dysku naprawdę trudno odstraszyć. Jednak tandem Ross-Rockwell poradził sobie nawet z tym i gdzieś podczas adaptacji powieści zniknęła magia prozy Pratchetta. A Świat Dysku bez magii to nieporozumienie.
koniec
29 października 2008

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Multiwersum, które się śmieje
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

22 I 2022

Drugi tom "Batman Death Metal" nie przynosi wielkich zmian w kwestii konfliktu bohaterów z Batmanem, Który Się Śmieje. Bardzo go jednak rozbudowuje.

więcej »

Honor kata
Dagmara Trembicka-Brzozowska

21 I 2022

Jeśli szukacie klasycznego retro komiksu, który po latach świetnie się broni, niestroniącego od przemocy, ale też nieepatującego brutalnością, ze sprawnie napisanymi historiami, wyrazistym głównym bohaterem – to „Poranek ściętych głów” powinien być na szczycie waszej listy zakupowej.

więcej »

Ładne i dobre
Dagmara Trembicka-Brzozowska

20 I 2022

„Powroty” to drobiazg, ale wart uwagi: poruszający, intrygujący i ładny.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż autora

Zakalec z ambicjami
— Paweł Sasko

Końskie mordy
— Paweł Sasko

Dziwy nad dziwami
— Paweł Sasko

Coś na spanie
— Paweł Sasko

Lewe jądro Szatana
— Paweł Sasko

Z miłości do pędzli
— Paweł Sasko

Tęsknię, Lizaczku
— Paweł Sasko

Zmiana warty w Baśniogrodzie
— Paweł Sasko

Tylko dla fanatyków
— Paweł Sasko

Pogoń za zwłokami
— Paweł Sasko

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.