Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 czerwca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Neil Gaiman, John Romita Jr.
‹Przedwieczni›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPrzedwieczni
Scenariusz
Data wydania24 listopada 2008
RysunkiJohn Romita Jr.
Wydawca Egmont
Cena69,00
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Inwazja facetów w kalesonach
[Neil Gaiman, John Romita Jr. „Przedwieczni” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Przedwieczni” to komiks science fiction autorstwa znakomitych twórców: Neila Gaimana i rysownika Johna Romity Jr. Artyści z elegancją podrasowali gramotę Jacka Kirby’ego z 1976 roku, po czym wypuścili ją na rynek, zadbawszy uprzednio o to, by ich nazwiska wydrukowano na okładce odpowiednio wielką czcionką. Tak powstała gratka dla miłośników facetów w kalesonach.

Paweł Sasko

Inwazja facetów w kalesonach
[Neil Gaiman, John Romita Jr. „Przedwieczni” - recenzja]

„Przedwieczni” to komiks science fiction autorstwa znakomitych twórców: Neila Gaimana i rysownika Johna Romity Jr. Artyści z elegancją podrasowali gramotę Jacka Kirby’ego z 1976 roku, po czym wypuścili ją na rynek, zadbawszy uprzednio o to, by ich nazwiska wydrukowano na okładce odpowiednio wielką czcionką. Tak powstała gratka dla miłośników facetów w kalesonach.

Neil Gaiman, John Romita Jr.
‹Przedwieczni›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPrzedwieczni
Scenariusz
Data wydania24 listopada 2008
RysunkiJohn Romita Jr.
Wydawca Egmont
Cena69,00
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
„Przedwieczni” zabłysnęli po raz pierwszy na komiksowym firmamencie w 1976 roku, kiedy to na rynku ukazały się pierwsze albumy autorstwa Jacka Kirby’ego. Okazało się jednak, że w owym czasie fani trykociarzy poszukiwali innych podniet i seria została zakończona po wydaniu niespełna dwudziestu zeszytów. Po trzydziestu latach zabrał się za niego mistrz kulturowego synkretyzmu Neil Gaiman, dzięki któremu dla „Przedwiecznych” rozpoczęła się nowa epoka.
Opowieść zaczyna się w momencie, gdy wykończony po wielogodzinnym ostrym dyżurze student medycyny, Mark Curry, dowiaduje się od nieznajomego, że dysponuje nieprawdopodobną mocą, jest nieśmiertelny, a stworzyli go kosmici, by mógł stawać w obronie ludzkości. Curry bierze te rewelacje za rojenia kolejnego proroka i stwierdza, że nie chce jego ulotek. Jednak gdy wokół Curry’ego zaczynają się dziać rzeczy nieprawdopodobne, stopniowo zaczyna wierzyć w swoje posłannictwo. W ten oto sposób staje u boku mężczyzny o złotych włosach i razem z nim stara się rozwikłać zagadkę tajemniczej, masowej amnezji, która spadła na wszystkich Przedwiecznych.
Nawet przy najlepszych chęciach trudno przyznać, że ten zarys fabularny brzmi oryginalnie. Amerykański pisarz ma już za sobą kilka historii o bogach, półbogach i bożkach („Sandman”, „Amerykańscy bogowie”), toteż w klimacie „Przedwiecznych” powinien czuć się doskonale. Tymczasem trudno nie odnieść wrażenia, że tym razem Gaiman mocno sobie odpuścił i zastosował jeden z wypróbowanych schematów. Niewydarzone postaci snują się po kadrach i wygłaszają tyrady o „potwornym” zagrożeniu (które okazuje się banalne i błahe). Trzeba jednak oddać scenarzyście, że bardzo zgrabnie zakończył wątki rozgrzebane przez Kirby’ego i z elegancją przeszedł do snucia własnej opowieści. Intryga ma swoje jasne momenty – jest kilka szczwanych wolt, niektórzy herosi zostali sprawnie skonstruowani, a motywacja ich działań wiarygodnie wyjaśniona. Scenarzysta dworuje sobie zdrowo z innych bohaterów Marvela: w telewizji nadają reality show – casting na nowego superbohatera Ameryki, a Reed Richards z Fantastycznej Czwórki reklamuje kampanie społeczne. Na pochwałę zasługuje zwłaszcza zachowanie spójności z całym uniwersum: Gaiman nawiązuje do niegdysiejszej, bratobójczej walki między herosami Marvela i ustami Iron Mana namawia Przedwiecznych do podpisania Aktu Rejestracyjnego.
Jeśli chodzi o rysunek, John Romita Jr. dla wielu jest jak wyrocznia. Słynie z tego, że jego postaci mają krzaczaste brwi, kwadratowe gęby, a drugi plan jest uproszczony do bólu. Nie inaczej jest tym razem. Romita gustuje także w bohaterach o wielkich, zwalistych cielskach, co Gaiman wykorzystał doskonale. Stwórcy Przedwiecznych bowiem, Celestianie, to ogromne istoty, w rysowaniu których Romita świetnie się odnalazł. Jego rysunki są schludne i dość sterylne – trudno nazwać je artystycznymi, ale poprawne są z pewnością. Na kartach tego albumu czytelnik poznaje także Dewiantów, czyli zmiennokształtne stwory, które w interpretacji rysownika wyglądają po prostu paskudnie. I nie jest to ich wrodzona brzydota, a raczej indolencja artysty, którego wizja tych parszywych kreatur przypomina bazgroły dzieci z nauczania początkowego. Miłośnicy Romity będą jego pracami zachwyceni, lecz pozostałych na pewno do siebie tym komiksem nie przekona.
Album wydany przez Egmont zawiera nie tylko zeszyty z Przedwiecznymi w roli głównej od numeru 1 do 7, ale także szkicownik Romity Jr. oraz dwa wywiady (pierwszy z samym Neilem Gaimanem, a drugi z jego wieloletnią przyjaciółką – Tori Amos). Ten upominek ucieszy z pewnością wszystkich czytelników, ale nie podniesie zbyt wysoko wartości albumu. To wciąż jedynie amerykańskie czytadło, nęcące znanymi nazwiskami na okładce.
koniec
9 lutego 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

(Nie)zgrane motywy
Marcin Osuch

22 VI 2021

„Fistaszki zebrane 1997-1998” to już dwudziesty czwarty tom z przygodami Charliego Browna i jego paczki. Czy po pięćdziesięciu bez mała latach można jeszcze w tych historyjkach znaleźć coś nowego, coś ciekawego? To zależy od tego, jak na to spojrzymy.

więcej »

Siła przyjaźni ponad strachem
Dagmara Trembicka-Brzozowska

21 VI 2021

Trudno o cieplejsze opowiastki dla dzieci niż te z „Malutkiego Liska i Wielkiego Dzika”.

więcej »

Nawet maszyna do zabijania chce pokoju
Paweł Olejniczak

20 VI 2021

Po ostatnich przejściach, kiedy Bloodshot musiał polować na innych nosicieli nanitów, by zapobiec tragedii, minęło trzydzieści lat. Teraz wraz z Magią żyje w postapokaliptycznym świecie, gdzie niedobitki ludzkości egzystują pod jarzmem korporacji lub muszą sobie radzić same. Nie jest to łatwe, nawet gdy jest się niepokonanym i niemal nieśmiertelnym wojownikiem.

więcej »

Polecamy

Smętny finał

Tajemnica złotej maczety:

Smętny finał
— Konrad Wągrowski

Stukasy, Wellingtony, Halifaksy!
— Konrad Wągrowski

O wolność waszą i naszą
— Konrad Wągrowski

Na wielbłądzie boli tyłek
— Konrad Wągrowski

Z Łosiem na łowy
— Konrad Wągrowski

Przybywając do PRL-owskiego raju
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta dymki: Marzec-kwiecień 2009
— Jakub Gałka, Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Dojrzewanie superbohatera
— Marcin Knyszyński

Kopiemy tyłek po raz drugi
— Marcin Knyszyński

Marvel: Przez brzuch do serca Kapitana
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Odbezpieczony granat
— Sebastian Chosiński

Ślepa miłość
— Paweł Ciołkiewicz

Marvel: Ojciec prać!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Spider-Man w pigułce
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Okopani na z góry upatrzonych pozycjach
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Hulk będzie bić!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: W pustyni i w puszczy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Zakalec z ambicjami
— Paweł Sasko

Końskie mordy
— Paweł Sasko

Dziwy nad dziwami
— Paweł Sasko

Coś na spanie
— Paweł Sasko

Lewe jądro Szatana
— Paweł Sasko

Z miłości do pędzli
— Paweł Sasko

Tęsknię, Lizaczku
— Paweł Sasko

Zmiana warty w Baśniogrodzie
— Paweł Sasko

Tylko dla fanatyków
— Paweł Sasko

Pogoń za zwłokami
— Paweł Sasko

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.