Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCX

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Piotr Kowalski
‹Gail #4: Kamienie›

Gail: Kamienie
EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKamienie
Scenariusz
Data wydania2003
RysunkiPiotr Kowalski
Wydawca Egmont
CyklGail
ISBN-1083-237-9024-8
Cena16,90
Gatunekfantasy, SF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Artystyczna porażka
[Piotr Kowalski „Gail #4: Kamienie” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Gail” to pierwszy po wielu latach polski serial komiksowy – i chociażby z tego powodu zasługuje on na uwagę. Niestety, oceniając całość, trudno uznać go za sukces.

Sebastian Chosiński

Artystyczna porażka
[Piotr Kowalski „Gail #4: Kamienie” - recenzja]

„Gail” to pierwszy po wielu latach polski serial komiksowy – i chociażby z tego powodu zasługuje on na uwagę. Niestety, oceniając całość, trudno uznać go za sukces.

Piotr Kowalski
‹Gail #4: Kamienie›

Gail: Kamienie
EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKamienie
Scenariusz
Data wydania2003
RysunkiPiotr Kowalski
Wydawca Egmont
CyklGail
ISBN-1083-237-9024-8
Cena16,90
Gatunekfantasy, SF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Ze znacznie większym przekonaniem można stwierdzić, że autor cyklu, Piotr Kowalski, poniósł mimo wszystko artystyczną porażkę. Nie klęskę, ale właśnie porażkę. Trochę jak pamiętny król Epiru Pyrrus, który, owszem, bił Rzymian, ale ponosił przy tym tak duże straty własne, że w ostatecznym rachunku zwycięstwa ściągnęły mu na głowę militarny krach. Kowalski popełnił chyba ten sam błąd: trochę przecenił swoje zdolności – nie tyle nawet jako twórca grafiki, ile autor scenariusza.
Niemal połowa czwartego tomu poświęcona została ostatecznemu starciu pomiędzy wojskami głównego „czarnego charakteru” serii Hyona z księciem Roe, po stronie którego – nieco z przypadku – opowiedział się tytułowy bohater. Tak dużo miejsca poświęconego najzwyklejszej „rąbance” ma służyć prawdopodobnie za listek figowy, mający ukryć brak ciekawego pomysłu na logiczne rozwiązanie akcji. Bo przecież, jeśli nie można inaczej, wystarczy doprowadzić do konfrontacji dwóch stron konfliktu i jedną z nich na polu bitwy uśmiercić – ot, i mamy efektowny, w swym zamierzeniu, nie zawsze jednak w realizacji, finał!
Od strony literackiej szwankuje w „Gailu” niemal wszystko. Autor nie sili się na wiarygodne uzasadnianie decyzji swoich bohaterów; wątki, które dopiero co rozpoczął, niemal natychmiast kończy. Wrzuca do scenariusza wszystko, co wpadnie mu do głowy, w efekcie czego otrzymujemy niestrawny „groch z kapustą”. Scenariusz komiksu jest bowiem wypadkową zgranych już do cna elementów fantasy i science fiction. Ale co tam, to jeszcze nie grzech! Nawet w starych scenografiach można odegrać sztukę, która zaimponuje swoją świeżością. Tym razem jednak tak się nie stało: przede wszystkim z powodu kiepskich aktorów (czytaj: bohaterów komiksu). Świat, w którym rozgrywa się akcja „Gaila” to swoista mieszanka czasów: z jednej strony pojawiają się rekwizyty typowe dla średniowiecza i takie też panują w nim stosunki społeczne, z drugiej zaś – umundurowanie armii Hyona, wyposażonej między innymi w miotacze ognia, przypomina Wehrmacht. Wystarczy rzucić okiem na hełmy; z kolei ten sam element uzbrojenia żołnierzy księcia Roe wzięty został z epoki średniowiecza. Takich nielogiczności jest tu więcej: jedni mają broń artyleryjską i trójpłatowce, drudzy przemierzają pustkowia na mamuciopodobnych „górach mięsa” (wyhodowanych zapewne przez Spielberga w parku jurajskim), jak Hannibal na słoniach. I ani słowa, czym owe dysproporcje w uzbrojeniu są spowodowane.
Rozłazi się ten komiks w szwach, a spod pękniętego materiału wyłażą niedoróbki i fastrygi. Ale pewnie i nad tym można by przejść do porządku dziennego, gdyby choć czytelnik mógł utożsamić się z głównym bohaterem. Lecz i na to nie ma najmniejszej szansy. Gail, jak na pełnego powagi bohatera heroic fantasy (mimo wszystko seria Kowalskiego mieści się chyba w tym nurcie), jest aż do bólu mdły i nijaki. Wygląda jak wioskowy osiłek z nieco przygłupim uśmieszkiem (pamiętacie Johna Malkovicha w telewizyjnej adaptacji „Myszy i ludzi"?) i naprawdę nie sposób zrozumieć, jakim cudem zdołał skraść serce pięknej Danei. Na negatywną ocenę komiksu wpływa jednak również jego strona graficzna. Kowalski spieszył się chyba z oddaniem kolejnych plansz w terminie wyznaczonym przez wydawcę, gdyż miejscami widać fuszerkę. Niekiedy wręcz trzeba się długo zastanawiać, czy na pewno mamy do czynienia z tym samym bohaterem, bo imię niby się zgadza, ale wygląda on jednak trochę inaczej. Kowalskiemu, przysłużył się – w negatywnym znaczeniu tego słowa – również nieco sam Egmont, wydając album na zwykłym, szorstkim, nie zaś, jak zazwyczaj to czyni, kredowym, papierze. Z tego też powodu kolory tracą na wyrazistości i cały komiks – dosłownie i w przenośni – wygląda blado.
Autor cyklu zapowiedział wydawanie kolejnych, tym razem jednak już pojedynczych, albumów z Gailem w roli głównej. Pytanie tylko, czy ma to sens? Nie byłoby lepiej dać sobie spokój z bohaterem, który i tak został już spalony, a stworzyć nowego, rzucając go w zupełnie inny, logiczniej skonstruowany, świat?…
koniec
1 grudnia 2003

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o komiksach: Proszę państwa, oto miś
Agnieszka ‘Achika’ Szady

22 X 2021

Miś jest bardzo grzeczny dziś… albowiem na ogół jest amerykańskim licealistą, który tylko czasem przemienia się w zielone zwierzęta. Dlaczego zielone, tego komiks „Beast Boy” nie tłumaczy.

więcej »

Fajne te dodatki, ale…
Marcin Osuch

21 X 2021

Młode wydawnictwo Lost in Time konsekwentnie buduje swoją pozycję na naszym rynku. Wydaje komiksy nieszablonowe i to w bardzo atrakcyjnej formie. Do takich pozycji należy m.in. „Opowieść o czarodziejach”, druga część serii „Świat Dryftu”.

więcej »

Mała Esensja: W Valleby zawsze coś się dzieje
Marcin Mroziuk

20 X 2021

Wielbiciele „Biura Detektywistycznego Lassego i Mai” z pewnością nie przepuszczą okazji, by poznać kolejne cztery sprawy rozwiązane przez ich ulubionych bohaterów. Co ważne, historyjki w „Sabotażu w punkcie skupu i innych komiksach” okazują się równie wciągające, jak te znane z książek Martina Widmarka, a charakterystyczne rysunki Heleny Willis wręcz nadspodziewanie dobrze się sprawdzają się jako komiksowe kadry.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

Coś do oglądania
— Marcin Knyszyński

Kwartet egzotyczny
— Paweł Ciołkiewicz

Mniej seksu w „Seksie”
— Sebastian Chosiński

Superbohater ze sterczącym prąciem
— Sebastian Chosiński

Korepetycje u żółtodziobów
— Paweł Sasko

Krótko o komiksach: Marzec 2003, cz. 2
— Artur Długosz, Wojciech Gołąbowski, Marcin Herman, Tomasz Kontny, Marcin Osuch, Tomasz Sidorkiewicz, Konrad Wągrowski, Michał R. Wiśniewski

Krótko o komiksach: Październik 2001, cz. 2
— Wojciech Gołąbowski, Marcin Herman, Paweł Nurzyński, Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Poobiednie lenistwo
— Sebastian Chosiński

Śpij, kochanie, po słonecznej stronie ulicy
— Sebastian Chosiński

Ballady i impro-romanse
— Sebastian Chosiński

Puma skacząca do gardeł wampirów
— Sebastian Chosiński

Mroczna zatoka
— Sebastian Chosiński

Zdradzona i porzucona
— Sebastian Chosiński

Znaki na niebie i ziemi
— Sebastian Chosiński

Noir w kolorze… żółtym
— Sebastian Chosiński

Miłość w cieniu katastrofy
— Sebastian Chosiński

Na Dzikim Zachodzie i w kraju Łokietka
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.