Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 4 lutego 2023
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn BRE #2

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Dave Gibbons, Alan Moore
‹Strażnicy #1›

Strażnicy #1
EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułStrażnicy #1
Tytuł oryginalnyWatchmen
Scenariusz
Data wydaniasierpień 2003
RysunkiDave Gibbons
PrzekładJacek Drewnowski
Wydawca Egmont
CyklStrażnicy
ISBN-1083-237-9706-4
Format170×260mm
Cena24,90
GatunekSF, superhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Genialny komiks?
[Dave Gibbons, Alan Moore „Strażnicy #1” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Strażnicy” to komiks godzien polecenia, ale byłbym ostrożny z zachwytami. Bo arcydzieło to to nie jest. Bez wątpienia jednak to jedna z najciekawszych pozycji traktujących o gościach biegających po mieście w kolorowych przebraniach.

Daniel Gizicki

Genialny komiks?
[Dave Gibbons, Alan Moore „Strażnicy #1” - recenzja]

„Strażnicy” to komiks godzien polecenia, ale byłbym ostrożny z zachwytami. Bo arcydzieło to to nie jest. Bez wątpienia jednak to jedna z najciekawszych pozycji traktujących o gościach biegających po mieście w kolorowych przebraniach.

Dave Gibbons, Alan Moore
‹Strażnicy #1›

Strażnicy #1
EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułStrażnicy #1
Tytuł oryginalnyWatchmen
Scenariusz
Data wydaniasierpień 2003
RysunkiDave Gibbons
PrzekładJacek Drewnowski
Wydawca Egmont
CyklStrażnicy
ISBN-1083-237-9706-4
Format170×260mm
Cena24,90
GatunekSF, superhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Na początku trzeba nadmienić, że na temat „Strażników” ,jeszcze przed ich premierą w Polsce, krążyło wiele opinii o zbliżonym charakterze. Gdyby wszystkie wsadzić do maszynki do mięsa i uruchomić ją, wyszłoby mniej więcej takie zdanie: „Moore to geniusz, a »Strażnicy« to arcydzieło”. To stwierdzenie odważne i nachalnie powtarzane przez wielu ludzi. Zapewne większość powtarzająca te słowa komiksu na oczy nie widziała, ale była święcie przekonana, że tak jest. Czy naprawdę?
Drugi tom opowieści o superbohaterach w alternatywnej rzeczywistości prezentuje dogłębnie kolejnych herosów. Nie da się ukryć, że chyba najbardziej barwną postacią historii jest Rorschach. Tym razem możemy poznać jego losy – wyalienowanego, kierującego się śmiertelnie bezwzględną logiką osobnika, którego działania i przekonania ocierają się wręcz o fanatyzm. Rorschach trafia do więzienia, gdzie jest poddawany badaniom psychiatrycznym. Podczas testu Rorschacha wychodzi na jaw mroczna przeszłość tego nieugiętego mściciela.
Drugim głównym bohaterem wydaje się być Nocny Puchacz, świadomy upływającego czasu, swej minionej świetności, w głębi duszy marzący, by znów powrócić na ulice w kolorowym kostiumie. Gdy w jego życiu pojawia się Laurie Juspeczyk, wydaje się, że zapaliła się w nim jakaś iskierka, ale na jak długo wystarczy?
Nie chcę się przyłączać do obecnej Moore′omanii, ale faktycznie trzeba przyznać, że konstrukcja fabularna „Strażników” jest bardzo szeroko zakrojona i dokładnie przemyślana. Moore dzieli historię na kilka ciągów fabularnych i narracyjnych, co z pozoru może denerwować, ale świetnie funkcjonuje w całościowym ujęciu. Poza tym pozostawia wiele tropów i miejsc, w których może zaczepić akcję, a poszczególne sceny pełne są szczegółów nie pozbawionych znaczenia. Trzeba też zaznaczyć, że na dobrą sprawę nie jest to opowieść o superbohaterach (takich jakich znamy z taśmowych produkcji Marvela czy DC), ale raczej o ludziach nie mogących poradzić sobie z rzeczywistością. Żądza sławy, samotność, skłonność do agresji i wiele innych czynników to przyczyny chowania się za maską. Moore pokazuje nam jednostki skomplikowane, bardzo autentyczne. Objawia przed nami ich lęki, paranoję czy ukryte pragnienia. Bardzo to ciekawe i dopracowane. Można więc zaryzykować stwierdzenie, że od strony fabularnej „Strażnicy” to dzieło jeśli nawet nie genialne, to na pewno bardzo dobre.
Od strony graficznej komiks ten również nieźle się prezentuje. Spokojny, statyczny i klasyczny rysunek realistyczny nie przeszkadza w odbiorze fabuły. Gibbons dobrze wywiązuje się ze swego zadania. Zapycha kadry szczegółami, dobrze przedstawia emocje bohaterów, ich ruch, architekturę itp. Ale czy tego wymagamy od rysownika w komiksie genialnym? Brakuje tu odrobiny szaleństwa, zabawy z perspektywą, prowadzeniem rysunkowej narracji czy nawet doborem technik. Co prawda komiks ten powstał w 1986 roku i wpisuje się w ówczesne standardy, więc tu może leżeć przyczyna tej zachowawczości.
koniec
1 listopada 2003

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Rewolucja zaczyna się tutaj…
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

4 II 2023

W ostatnim czasie X-Meni nie mieli dobrej passy. Scenarzyści miotali się od jednej koncepcji do drugiej, ale nie dysponowali konkretną wizją, która miałaby ustabilizować życie mutantów. I wreszcie pojawił się koś, kto zaproponował rewolucję, która rozpoczyna się w albumie „Ród X / Potęgi X”.

więcej »

Krótko o komiksach: Komiksowa zawiść
Marcin Osuch

3 II 2023

Jedną z komiksowych tendencji zeszłego roku były publikacje klasycznych polskich pozycji w powiększonym formacie. Otrzymaliśmy „Funky′ego Kovala”, „Hernana Corteza” i aż trzy komiksy autorstwa Tadeusza Baranowskiego. Jednym z nich jest „Na co dybie w wielorybie czubek nosa Eskimosa”.

więcej »

Szybko! Przygotujcie miss Szwecji!
Marcin Knyszyński

2 II 2023

Alejandro Jodorowsky uwielbia metafizykę (taką bardzo „swoją”, mało zrozumiałą, bo wyłożoną niezwykle subiektywnie) okraszoną nieprzystającymi często dodatkami – seks, golizna, skrajna przemoc, pompatyczne hasła i oderwane od rzeczywistości, urągające zdrowemu rozsądkowi postacie. „Jodo” czuć na kilometr. Czuć go też w „Anibalu 5”, ale…

więcej »

Polecamy

Suprawielki pantechnobarok

Niekoniecznie jasno pisane:

Suprawielki pantechnobarok
— Marcin Knyszyński

Teraz (naprawdę) mamy kryzys
— Marcin Knyszyński

Zielone koszmary
— Marcin Knyszyński

To jest Sparta!!!
— Marcin Knyszyński

Między złotem a srebrem
— Marcin Knyszyński

Ten, którego nadejście zauważasz
— Marcin Knyszyński

Samotni wśród bliskich
— Marcin Knyszyński

Gdy zło zwycięża…
— Marcin Knyszyński

Więksi niż życie
— Marcin Knyszyński

Na pradawne zastępy Hoggotha!
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Superbohaterowie są zmęczeni
— Sebastian Chosiński

Szara strefa moralności
— Michał Chaciński

Tegoż twórcy

Gdy zalewa nas żółć
— Marcin Knyszyński

Kompletny Dredd
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Boże, chroń Amerykę (przed superbohaterami)
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Na marginesie scenariusza #1
— Daniel Gizicki

Na północy krew z rozbitych czaszek bucha
— Daniel Gizicki

Letnie dni
— Daniel Gizicki

Narkotyki i poszukiwania
— Daniel Gizicki

Wspaniały komiks!
— Daniel Gizicki

Młodociani turpiści?
— Daniel Gizicki

Czy na sali jest korekta?
— Daniel Gizicki

Wojny robotów
— Daniel Gizicki

Dla fanów Naruto
— Daniel Gizicki

Uwaga, kiepścizna!
— Daniel Gizicki

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.