Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 września 2020
w Esensji w Esensjopedii

Letnie dni
[ - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Postanowiłem nie czekać na polskich wydawców i gdy tylko nadarzyła się okazja, zakupiłem sobie jeden z komiksów Marcusa Mawila Witzela zatytułowany „Beach Safari”. Twórczość niemieckiego komiksiarza bardzo lubię, a wydane u nas „Bend” i „Możemy zostać przyjaciółmi” bardzo mi smakowały. I ten album też wywołał u mnie podobny stan zadowolenia, choć nie był takim strzałem w czoło z zaskoczenia jak poprzednie dwa.

Daniel Gizicki

Letnie dni
[ - recenzja]

Postanowiłem nie czekać na polskich wydawców i gdy tylko nadarzyła się okazja, zakupiłem sobie jeden z komiksów Marcusa Mawila Witzela zatytułowany „Beach Safari”. Twórczość niemieckiego komiksiarza bardzo lubię, a wydane u nas „Bend” i „Możemy zostać przyjaciółmi” bardzo mi smakowały. I ten album też wywołał u mnie podobny stan zadowolenia, choć nie był takim strzałem w czoło z zaskoczenia jak poprzednie dwa.
Zaczyna się od morskiej burzy. Żywioł szaleje i wyrzuca na brzeg małego królika – Supa Hasi – chyba sztandarowego bohatera wykreowanego przez Mawila. Ten sympatyczny zwierzak błąka się samotnie po plaży, próbując jakoś przeżyć, aż w końcu trafia na trzy kwitnące dziewczęta, które spędzają tam beztroskie wakacje. Królik towarzyszy im więc w surfowaniu, opalaniu się i popijaniu. Jest miło i przyjemnie, jak to na wakacjach, które wkrótce się skończą. Prosta historia.
Jednak „Beach Safari” to komiks o zamykaniu rozdziałów swojego życia i rozpoczynaniu nowych, a przynajmniej ja go tak rozumiem. Cały wstęp, gdy Supa Hasi przemierza burzę, by wylądować na bezludnej (do czasu) plaży, odczytuję jako zasygnalizowanie traum i różnistych kłopotów (pewnie też miłosnych), jakie dopiero co przeżył bohater i od których najwyraźniej uciekł, by odnaleźć się w samotności. W każdym razie pozostawia to za sobą. Natomiast cała akcja z półnagimi surferkami to niewinne próby odreagowania. Zresztą autor zdaje się sugerować, że dziewczyna, do której najbardziej ciągnie królika, jest po podobnych przejściach. Wszystko to ładnie się ze sobą splata i czuć, że Mawil od początku do końca kontroluje historię.
Rysunkowo jest bardzo dobrze. Autor pięknie oddaje przyrodę zarówno spokojną (słoneczne dni na plaży czy oświetlane blaskiem gwiazd drzewa), jak i wzburzoną (sztorm, łamiące się fale). Supa Hasi to postać o bardzo uproszczonym wizerunku, co jednak nie przeszkodziło Mawilowi, by pokazywać go jako pełnego życia bohatera. Bogactwo przedstawień mimiki i ruchu zasługuje na uznanie. No ale nie ma się co oszukiwać, najlepiej wyszły kobitki. Cudne są po prostu!
„Beach Safari” to bardzo dobry, pozytywny i pogodny komiks, posiadający ciekawe drugie dno. Polecam tym, którzy lubią stały, wysoki poziom Mawilowych komiksów. Przyjemna rzecz.
koniec
24 maja 2009
Więcej tekstów Daniela Gizickiego o komiksach i nie tylko znajdziesz tutaj.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Karola los wzniosły, los podły
Tomasz Nowak

24 IX 2020

Pamiętacie Johnhny′ego Rottena wykrzykującego dramatyczne pytanie: Kto zabił Bambi? Okazuje się, że to nie jedyne prawdziwie dramatyczne pytanie popkultury. Jest choćby taki Karol. Ba, powstał poświęcony mu w całości komiks! Ale jedyna wiedza o nim pochodzi z tytułu „Mówili na niego Karol”. Nadal więc pytamy, kim on właściwie jest? A odpowiedź, że to trup wcale nas nie zadowala.

więcej »

Wracamy do Teksasu, tam nie ma ropy
Marcin Osuch

23 IX 2020

Prawie dziesięć lat temu, przy okazji serii zbiorczych „Lucky Luke’ów” w rozmiarze szkolnych zeszytów, wyraziłem nadzieję, że przyjdzie czas, gdy wszystkie te historie zostaną wydane tak jak zostały do tego stworzone, w formacie A4. Od kilku lat Egmont wznawia całą serię właśnie w tym kształcie i ostatnio przyszedł czas na tom osiemnasty – „W cieniu wież wiertniczych”.

więcej »

Cokolwiek ci zrobi, nie krzycz
Marcin Knyszyński

22 IX 2020

Dziś znowu czytamy „Sin City”. Poznaliśmy już brutalnego Marva i poharatanego psychicznie Dwighta. Obaj byli antybohaterami pełną gębą, nie różnili się zbytnio od bandziorów, którym stawiali czoła. Dziś spotkamy Johna Hartigana, pierwszego jednoznacznie pozytywnego mieszkańca Miasta Grzechu – zdecydowanie najmniej cynicznego i zepsutego. Być może dlatego cierpi najbardziej.

więcej »

Polecamy

Komiks, którego nie było

Podziemny front:

Komiks, którego nie było
— Konrad Wągrowski

Bitwa o szyny
— Konrad Wągrowski

Dobry Niemiec
— Konrad Wągrowski

Granat do studzienki, czyli najśmielsza akcja bojowa
— Konrad Wągrowski

Po twarzy poznasz konfidenta
— Konrad Wągrowski

Wybuch w burdelu
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż autora

Na marginesie scenariusza #1
— Daniel Gizicki

Na północy krew z rozbitych czaszek bucha
— Daniel Gizicki

Narkotyki i poszukiwania
— Daniel Gizicki

Wspaniały komiks!
— Daniel Gizicki

Młodociani turpiści?
— Daniel Gizicki

Czy na sali jest korekta?
— Daniel Gizicki

Wojny robotów
— Daniel Gizicki

Dla fanów Naruto
— Daniel Gizicki

Uwaga, kiepścizna!
— Daniel Gizicki

Sztuka jest nieśmiertelna!
— Daniel Gizicki

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.