Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 2 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Na północy krew z rozbitych czaszek bucha
[ - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Przy ostatnim zamówieniu z Multiversum postanowiłem wziąć sobie coś nowego na spróbowanie. Wybrałem pierwszy tom serii publikowanej przez Vertigo – „Northlanders” – zatytułowany „Sven the Returned”, który jakiś czas temu polecał Kamil Śmiałkowski. Autorem scenariusza do komiksu jest znany skądinąd Brian Wood, za rysunki odpowiada zaś Davide Gianfelice. I jest to całkiem sprawny komiks z akcją rozgrywającą się wśród Wikingów, którzy skolonizowali Orkady.

Daniel Gizicki

Na północy krew z rozbitych czaszek bucha
[ - recenzja]

Przy ostatnim zamówieniu z Multiversum postanowiłem wziąć sobie coś nowego na spróbowanie. Wybrałem pierwszy tom serii publikowanej przez Vertigo – „Northlanders” – zatytułowany „Sven the Returned”, który jakiś czas temu polecał Kamil Śmiałkowski. Autorem scenariusza do komiksu jest znany skądinąd Brian Wood, za rysunki odpowiada zaś Davide Gianfelice. I jest to całkiem sprawny komiks z akcją rozgrywającą się wśród Wikingów, którzy skolonizowali Orkady.
Okładka
Okładka
Szczerze mówiąc, miałem pewne obawy, czy „Northlanders” będzie warte wydanych nań pieniędzy. Jakoś mam opory, by uwierzyć, że Amerykanie są w stanie na poważnie wziąć się za typowo europejskie klimaty i nie spartolić ich. Jestem też troszkę nieufny wobec Wooda, którego babole punktowałem podczas opisywania „DMZ”. Jednak w przypadku „Northlanders” obawy okazały się nieuzasadnione, bo to naprawdę niezły komiks, który czyta się świetnie i nie można się od niego oderwać.
Głównym bohaterem jest Sven, normański wojownik służący cesarzowi Konstantynopola (czy też Miklagrodu, jak zwą go Wikingowie). Sven dowiaduje się, że jego ojciec zginął, a przynależne mu dziedzictwo przejął wujaszek Gorm. Wiking rusza więc do ojczyzny, by odebrać to, co mu się należy. Nietrudno się domyślić, że Gorm i jego przydupasy niechętnie spoglądają na cudownie odnalezionego dziedzica. Obijają mu więc gębę i zostawiają, by skonał w ziemiance. Jednak Sven jest z twardej gliny ulepiony, więc pomalutku rozpoczyna krwawą zemstę. Wkrótce zyskuje też mniej lub bardziej urodziwych sojuszników i tak się ta historia toczy. Lejąca się jucha, strzały padające znikąd, nieco o normańskiej kulturze, mitologii i zwyczajach. I choć fabuła oparta jest na wyświechtanym motywie - ostatni sprawiedliwy kontra banda nikczemników - to odpowiednie wyważenie elementów powoduje, że przyswaja się to z przyjemnością. Dodatkowym atutem są klawo zarysowani bohaterowie, którzy zmieniają się pod wpływem zaistniałych wydarzeń. Sven, Enna, Hakkar - dają radę!
Przykładowa plansza
Przykładowa plansza
Jedynym słabszym momentem jest chyba retrospekcja młodzieńczych przygód Svena, na mój gust poprowadzona „po sznureczku”. Zresztą Wood właśnie w okolicach Morza Czarnego nie ustrzegł się babola. Pierwsza scena komiksu, gdy Sven wraz z normańską załogą ściera się z innymi Wikingami, jest nieco naciągana. Owszem, Wikingowie służyli w Konstantynopolu, cesarze cenili sobie ich prostoduszność i umiejętności bojowe, nie mówiąc już o tym, że obstawa złożona z „rosłych chłopów” dawała poczucie bezpieczeństwa. Jednak nie sądzę, żeby Normanom dano okręt i tylko z nich złożono załogę. Przecież ci zaraz by się urwali i zaczęli łupić nadmorskie miasta…
Davide Giannfelice sprawnie zilustrował fabułę, tworząc udane wizerunki postaci. Postawni Wikingowie wyglądają tak, jak powinni, a kobitki są piękne. Dodatkowy atut to dobrze przedstawione miejsca, w których rozgrywa się akcja - zarówno pomieszczenia, jak i otwarte przestrzenie. Rysownik bardzo dobrze oddaje pełne dynamiki sceny walki, aż słychać świst mieczy, uderzenia metalu o metal, czuć zapach krwi i potu walczących. Rysunki uzupełnione dobrymi kolorami położonymi przez Dave′a McCaiga są niewątpliwie wielką zaletą tego komiksu. Tak jak i okładki poszczególnych zeszytów, których autorem jest Massiomo Carnevale.
Jeśli lubicie opowieści o Wikingach, sięgnijcie po „Northlanders” - nie zawiedziecie się. W serii tej jest wszystko, co powinno się znaleźć w dobrym komiksie akcji i w przyzwoitej historii o łupieżcach z Północy. Jeśli chcecie pooglądać troszkę więcej plansz, szkiców czy pierwocin scenariusza i poczytać co nieco o następnych odsłonach serii, zajrzyjcie na stronkę „Northlanders”.
koniec
15 czerwca 2009
Więcej tekstów Daniela Gizickiego o komiksach i nie tylko znajdziesz tutaj.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Piekło to inni
Paweł Ciołkiewicz

2 XII 2021

Lucas Varela jest autorem już całkiem nieźle znanym w Polsce. Mieliśmy możliwość czytać już jego autorski komiks „Najdłuższy dzień przyszłości” oraz stworzonego wspólnie z Diego Agrimbau „Człowieka”. Teraz na księgarskie półki trafia kolejna opowieść argentyńskiego artysty – „Pawełek Pinokio”. Nie jest to jednak kolejna wersja dzieła Carla Collodiego, lecz opowieść o tym, co spotkało niesfornego pajacyka… w piekle.

więcej »

Hellboy młodzieńczy
Marcin Knyszyński

1 XII 2021

Album „BBPO. Znany diabeł” zwieńczył wieloodcinkową historię potwornej (dosłownie) apokalipsy. Mike Mignola i „jego ludzie” spopielili całą Ziemię i zapełnili ją humanoidalnymi żabami. Nie ma już co opowiadać, zresztą szkoda psuć TAKIE zakończenie jakimiś nikomu niepotrzebnymi sequelami. Ale co stoi na przeszkodzie, aby zabrać czytelników w przeszłość?

więcej »

Extraordinary Moore: A jednak potknięcie
Marcin Knyszyński

30 XI 2021

Kontynuujemy lekturę komiksów ze świata „Ligi niezwykłych dżentelmenów” Alana Moore’a. Dziś odjeżdżamy trochę w bok i sprawdzamy co się działo u drugoplanowych postaci serii – trafiamy na pokład „Nautilusa”, na którym nie zastaniemy jednak, znanego z poprzednich komiksów, kapitana Nemo.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż autora

Na marginesie scenariusza #1
— Daniel Gizicki

Letnie dni
— Daniel Gizicki

Narkotyki i poszukiwania
— Daniel Gizicki

Wspaniały komiks!
— Daniel Gizicki

Młodociani turpiści?
— Daniel Gizicki

Czy na sali jest korekta?
— Daniel Gizicki

Wojny robotów
— Daniel Gizicki

Dla fanów Naruto
— Daniel Gizicki

Uwaga, kiepścizna!
— Daniel Gizicki

Sztuka jest nieśmiertelna!
— Daniel Gizicki

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.