Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 8 lipca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCVII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Leo
‹Aldebaran: Aldebaran›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAldebaran
Scenariusz
Data wydaniamarzec 2009
RysunkiLeo
Wydawca Egmont
CyklAldebaran
ISBN978-83-237-2549-7
Cena69,00
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Nagie piersi dla młodzieży
[Leo „Aldebaran: Aldebaran” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Gdyby nie liczne ujęcia nagich kobiecych biustów, nazwałbym „Aldebaran” Leo komiksem typowo młodzieżowym. A zresztą, co ja tam wiem? Może właśnie nagie piersi są obecnie wyróżnikiem twórczości dla nastoletniego czytelnika?

Konrad Wągrowski

Nagie piersi dla młodzieży
[Leo „Aldebaran: Aldebaran” - recenzja]

Gdyby nie liczne ujęcia nagich kobiecych biustów, nazwałbym „Aldebaran” Leo komiksem typowo młodzieżowym. A zresztą, co ja tam wiem? Może właśnie nagie piersi są obecnie wyróżnikiem twórczości dla nastoletniego czytelnika?

Leo
‹Aldebaran: Aldebaran›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAldebaran
Scenariusz
Data wydaniamarzec 2009
RysunkiLeo
Wydawca Egmont
CyklAldebaran
ISBN978-83-237-2549-7
Cena69,00
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Kilka lat temu wydawnictwo Siedmioróg przedstawiło nam dwa pierwsze tomy cyklu „Aldebaran” – „Zagładę” i „Blondynkę”, po czym… wstrzymało wydawanie reszty. Seria może nie wyróżniała się jakoś specjalnie poziomem ponad inne cykle komiksowej SF, ale jednak na tyle ciekawie zarysowała środowisko obcej, skolonizowanej przez Ziemian planety i na tyle zajmująco poprowadziła intrygę, że chciało się poznać dalsze losy bohaterów. Co wreszcie możemy uczynić teraz – dzięki zbiorczemu wydaniu wszystkich pięciu części cyklu w jednym tomie, w nowej serii Egmontu, nazwanej po prostu „Science Fiction”.
Fabuła jest dość klasyczną opowieścią science fiction. Ludzie skolonizowali czwartą planetę w systemie Aldebaran w konstelacji Byka. Świat ów w dużej mierze przypomina naszą Ziemię, z tym że jest w dużo większym stopniu pokryty oceanami, a jego fauna i flora przyjmuje postacie bardzo odrębne od tego, co możemy oglądać na rodzimym globie. Co więcej – ze względu na bezmiar przestrzeni wodnych – owa fauna na razie jest zbadana w bardzo małym stopniu i nadal kryje w sobie wielkie tajemnice. Społeczeństwo kolonii utraciło ponad 100 lat wcześniej kontakt z Ziemią, a przez ten czas władzę na planecie przejął niezbyt sympatyczny reżim, wzorowany chyba poglądami, rolą kościoła, a nawet krojem mundurów jego przedstawicieli na frankistowskiej Hiszpanii czy Chile Pinocheta. Reżim jak to reżim – badania utajnia, opozycję zwalcza, a bogactwa planety stara się wykorzystać dla dobra ludzi sprawujących władzę, nie dbając ani o obywateli, ani – tym bardziej – o rozwój wiedzy i postęp ludzkości. Głównego bohatera – młodego, kilkunastoletniego Marca, mieszkańca rybackiej osady, zakochanego w szkolnej koleżance (a w nim z kolei kocha się jej młodsza siostra, Kim), poznajemy w dramatycznych okolicznościach. Najpierw z całą wioską obserwują szereg dziwnych zdarzeń na oceanie, a następnie cudem ratują się z zagłady całej osady, zniszczonej przez tajemniczego morskiego potwora. Marc wraz z dwiema koleżankami wyrusza do stolicy – będzie to podróż pełna przygód i niespodzianek.
Trudno określić dla jakiego odbiorcy skierowany jest „Aldebaran”. Z jednej strony młody wiek głównych bohaterów, barwne przygodowe tło, stosunkowo liniowa prosta fabuła, nieco infantylne dialogi przywołujące na myśl seriale w stylu „Beverly Hills 90210” sugerują, że jest to komiks młodzieżowy. Z drugiej jednak strony upodobanie Leo do rysowania atrakcyjnych nagich kobiecych ciał (schorzenie zresztą dość popularne wśród rysowników komiksów), zaskakująco brutalne czy krwawe sceny (jak choćby amputacja zranionej dłoni za pomocą… zębów), seks i przemoc wyłamują się z tego schematu. Ale może to jednak tak właśnie dziś wygląda pakiet młodzieżowy? Prostota z elementami dorosłej pikanterii?
Ta prostota jednak nieco szkodzi komiksowi. Bohaterowie nakreśleni są grubą kreską, to postacie albo jednoznacznie pozytywne, albo jednoznacznie negatywne, nieskomplikowane, bez prób pogłębiania ich charakteru. Irytuje też maniera wyjaśniania wszystkiego (od zagadek planety, po uczucia, którymi darzą się bohaterowie) w długich elaboratach (i powtarzania tych informacji w kolejnej odsłonie dialogów), dzięki czemu czasami dymki bardzo mocno dominują nad planszami. Podobnie nieco do życzenia pozostawia strona graficzna. Leo jest solidnym rzemieślnikiem, często ładnie modeluje tło, ale słabo sobie radzi w scenach dynamicznych, twarze bohaterów dzieli na bardzo ładne i karykaturalne (w zależności od tego, jaką rolę odgrywa postać w komiksie) i nie zawsze potrafi dopasować wizerunek do założeń (13-letnia Kim wygląda na kobietę 30-letnią). Na szczęście całość ratuje ładnie dobrana kolorystyka, nadająca obcej planecie posmak egzotyki, projekty technologiczne, a przede wszystkim rysunkowa wizja fauny i flory obcego świata.
Nie byłbym jednak sprawiedliwy, gdybym miał „Aldebaran” tylko krytykować. Fabuła nie jest może bardzo skomplikowana, ale skonstruowana dobrze – całość zaczyna się od wielkiej, frapującej zagadki, a czytelnik nie może sobie odpuścić lektury, dopóki nie pozna jej rozwiązania. Największym jednak atutem komiksu jest wizja obcej planety. Leo udało się ukazać świat z pozoru bardzo bliski naszej Ziemi, z wieloma znanymi elementami, a jednak wciąż tajemniczy, zaskakujący i nieodgadniony. Najlepsze (zarówno pod względem treści, jak i grafiki) są spotkania bohaterów z fauną Aldebaran 4. Czytelnik dzieli z bohaterami ich zaskoczenie, przerażenie czy fascynację. Twórca wyraźnie bawi się w wymyślanie ciekawych form życia (komiks ma zresztą dodatkowe strony opisujące wybrane stwory Aldebarana) i śledzenie jego koncepcji sprawia niemałą przyjemność. Choćby po to, by poznać fascynującą przyrodę obcej planety, warto się z tym komiksem zapoznać.
koniec
29 czerwca 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Pociąg pod specjalnym nadzorem
Paweł Ciołkiewicz

8 VII 2020

Czytelnik biorący dziś do ręki „Snowpiercera” prawdopodobnie zna już film z 2013 roku oraz jest w trakcie oglądania serialu emitowanego na Netfliksie. W porównaniu z tymi produkcjami czarno-biały komiks sprzed niemal czterdziestu lat pozornie wydaje się skromniejszy. Mniej tu efektów specjalnych, ale za to znacznie bardziej wielowymiarowe są postacie i socjologiczne tło całej historii.

więcej »

Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą
Maciej Jasiński

7 VII 2020

Przez długie lata swej działalności Batman stoczył olbrzymią liczbę walk z przeróżnymi przeciwnikami. Wiele z nich odbywało się w miejscach publicznych, gdzie na niebezpieczeństwo byli narażeni przypadkowi ludzie. I choć Batman zawsze starał się minimalizować straty, nie zawsze udawało się ich uniknąć. Co się działo z tymi ofiarami? Odpowiedź na to pytanie daje właśnie ten album.

więcej »

Czarna krowa w kropki bordo…
Paweł Ciołkiewicz

7 VII 2020

Wydawnictwo Mandioca przyzwyczaiło już swoich czytelników do komiksów niezwykłych. Jeszcze świeżo w pamięci mamy upiornego „Skazańca 666” czy mityczną „Żywą stal” a na księgarskich półkach już mości sobie miejsce baśniowe „Imaginarium zbiorowe”. Zapierająca dech w piersiach opowieść o… latającej krowie.

więcej »

Polecamy

Kilka słów na pożegnanie

Pilot śmigłowca:

Kilka słów na pożegnanie
— Marcin Osuch

Szczęśliwy finał
— Marcin Osuch

Trochę jak Blueberry
— Marcin Osuch

Nasz polski superman
— Marcin Osuch

Pilot punktuje, „Pilot” dołuje
— Marcin Osuch

W końcu to komiks
— Marcin Osuch

Pożegnanie z Rosińskim
— Marcin Osuch

Rozkaz to rozkaz
— Marcin Osuch

Kapitan zmienia trasę
— Marcin Osuch

Latający dyliżans
— Marcin Osuch

Zobacz też

Inne recenzje

Typowy Leo
— Marcin Knyszyński

Esensja czyta dymki: Lato 2009
— Jakub Gałka, Marcin Osuch, Mateusz Osuch, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Jeszcze bardziej typowy Leo
— Marcin Knyszyński

Typowy Leo
— Marcin Knyszyński

Krótko o komiksach: Nagich piersi dla młodzieży ciąg dalszy
— Marcin Osuch

Safari z dinozaurami
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Esensja czyta dymki: Wrzesień 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Esensja czyta dymki: Reaktywacja
— Daniel Gizicki, Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Paweł Sasko, Konrad Wągrowski

Komiksowy mini-Avatar
— Marcin Osuch

Krótko o komiksach: Czerwiec-lipiec 2002
— Artur Długosz, Wojciech Gołąbowski, Marcin Herman, Piotr Niemkiewicz, Paweł Nurzyński, Witold Tkaczyk, Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Wrogowie publiczni
— Konrad Wągrowski

Reacher Yojimbo
— Konrad Wągrowski

Perła obyczajowego komiksu
— Konrad Wągrowski

Powrót do pięknej epoki
— Konrad Wągrowski

Co cechuje dżentelmena?
— Konrad Wągrowski

Pomścić córkę!
— Konrad Wągrowski

Wiedźmin #4: Życzę wam, szlachetni panowie, byście w chwili śmierci…
— Konrad Wągrowski

Wiedźmin #3: Więc to całe twoje życie? Potwory i pieniądze?
— Konrad Wągrowski

Suplement filmowy 2019
— Adam Lewandowski, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Kronika wypadków ojcowskich
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.