Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 lutego 2021
w Esensji w Esensjopedii

Henryk Jerzy Chmielewski
‹Tytus, Romek i A’Tomek: Księga VIII›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTytus, Romek i A’Tomek: Księga VIII
Scenariusz
Data wydaniaczerwiec 2009
RysunkiHenryk Jerzy Chmielewski
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklTytus, Romek i A’Tomek
Gatunekhumor / satyra
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Tytus, Romek i A’Tomek: Niech Kapistran bęc, a Makary ryms!
[Henryk Jerzy Chmielewski „Tytus, Romek i A’Tomek: Księga VIII” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Papcio Chmiel zawsze lubił klasyczne SF. W księdze II mieliśmy robotykę (rozwiniętą w księdze XIII), w III wyprawę na inną planetę, w XIV podróż do wnętrza Ziemi, w XVII uprowadzenie przez UFO. Nie mogło więc też zabraknąć podróży w czasie.

Konrad Wągrowski

Tytus, Romek i A’Tomek: Niech Kapistran bęc, a Makary ryms!
[Henryk Jerzy Chmielewski „Tytus, Romek i A’Tomek: Księga VIII” - recenzja]

Papcio Chmiel zawsze lubił klasyczne SF. W księdze II mieliśmy robotykę (rozwiniętą w księdze XIII), w III wyprawę na inną planetę, w XIV podróż do wnętrza Ziemi, w XVII uprowadzenie przez UFO. Nie mogło więc też zabraknąć podróży w czasie.

Henryk Jerzy Chmielewski
‹Tytus, Romek i A’Tomek: Księga VIII›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTytus, Romek i A’Tomek: Księga VIII
Scenariusz
Data wydaniaczerwiec 2009
RysunkiHenryk Jerzy Chmielewski
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklTytus, Romek i A’Tomek
Gatunekhumor / satyra
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Chłopcy starają się o sprawność astronoma (naprawdę jest coś takiego w harcerstwie?). Po kilku prostych aktywnościach, polegających m.in. na malowaniu na suficie mapy nieba, zaprzyjaźniony profesor T.Alent przedstawia Tytusowi i spółce swój nowy wynalazek – aparacik do podróży w czasie. Dzięki niemu chłopcy planują wyprawę do epoki najwybitniejszego astronoma – Mikołaja Kopernika i pobranie nauki u źródła. Sensu w tym oczywiście wielkiego nie ma, wiedza astronoma, choćby nie wiadomo jak genialnego sprzed 500 lat, nijak nie ma się do wiedzy przeciętnego współczesnego studenta, ale przecież nie o to chodzi. Chodzi o to, że zbliża się 500 rocznica urodzin Kopernika i trzeba to uczcić. A – przyznajmy – i tak zeszyt Papcia Chmiela i tak był lepszym uczczeniem jubileuszu niż film Petelskich z „czterdziestolatkiem” Andrzejem Kopiczyńskim w roli słynnego astronoma.
Zresztą Papcio nie przesadza z chłonięciem wiedzy przez chłopców. Kolejne wyprawy w przeszłość (Kopernika spotykają w czterech różnych płaszczyznach czasowych) nie koncentrują się na nauce, ale na przygodach, dość mocno – jak na Tytusowy komiks – osadzonych w ówczesnych realiach. Coś niecoś o samym astronomie z komiksu można się jednak dowiedzieć. Choćby tego, że Kopernik na studiach w Padwie zdobył specjalność medyczną i naprawdę kierował obroną zamków warmińskich przed Krzyżakami (w latach 1519-1521). W książkach historycznych jednak nie ma wzmianki o tym, że w owej obronie decydujące było wsparcie Tytusa, Romka i A’Tomka…
Spójrzmy jeszcze – przekornie – na zawartość SF w komiksie. Podróże w czasie rządzą się tu dość dziwnymi prawami. Po pierwsze – podróżnicy zawsze pojawiają się od razu w odpowiednich strojach z epoki. Po drugie – to nie tylko podróże czasowe, ale i przestrzenne. Choć aparacik ma tylko jedno pokrętło, to pozwala na skoki w różne rejony świata – choćby do Padwy. Informację o miejscu lądowania pobiera zapewne telepatycznie. Po trzecie – chłopcy po powrocie do 1969 powinni spotkać swoje wcześniejsze odpowiedniki – a to nie ma miejsca. Po czwarte – Tytus, porzucony, przez kolegów, spędza 50 lat w lochu. Gdy przybywają z odsieczą, jest z niego już strasznie stara małpa, ale odmładza się tajemniczo po kolejnej zmianie roku. Właściwie czemu? I czy aby te 50 lat uwięzienia nie były szkodliwe dla psychiki bohatera…?
Żartuję, oczywiście. Z logiki i sensu rozliczać Papcia nie ma… sensu. Ważne jest, że autor doskonale czuje się w klimatach średniowiecznych (będzie do nich wracał w części XI), no i że, dzięki szaleńczemu pościgowi przez miejsca i czasy, mamy chyba do czynienia z najbardziej dynamiczną książeczką z całego Tytusowego cyklu. Przygoda goni przygodę, czytelnik bawi się doskonale, nie ma chwili wytchnienia. Dzięki temu otrzymujemy jeden z najlepszych tomików całej serii.
Dodać należy też, że to pierwsza książeczka, w której pokazuje się profesor T.Alent. Czy wy też nie mieliście wcześniej mylnego wrażenia, że ta postać była w Tytusie od zawsze? Nie zapomnijmy też o malowniczej bandzie zbójców i ich strategicznym planie ataku na wóz kupiecki: „Jak Zefiryn ciach, to Pafnucy bum! Wtedy Makary bęc, a Kapistran ryms… I łupy nasze!”. To już klasyka.
koniec
3 sierpnia 2009

Komentarze

04 XII 2009   17:32:46

Lubie Tytusa

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Świat już nigdy nie będzie taki sam
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

27 II 2021

Powoli zbliżamy się do wielkiego finału zbiorczych wydań „Invincible”. Widać to chociażby po tym, że wydarzenia ukazane w tomie dziesiątym stają się coraz bardziej radykalne.

więcej »

Koktajl z wirusów, klonów, zombie i wszystkich złoli
Agata Włodarczyk

26 II 2021

Peter Parker przeżył dość, aby móc wyczuć przekręt oraz zbrodnię nawet bez pomocy pajęczego zmysłu. Kiedy jednak chce sprawdzić, co takiego wyprawia się w New U, naturalny system ostrzegawczy Pająka nie tyle dzwoni, co ryczy głośniej niż syrena alarmowa.

więcej »

Nie każdy elf wygląda jak Legolas
Marcin Osuch

25 II 2021

Nie będę bardzo oryginalny twierdząc, że lubię ładnie wydane komiksy. Duży format (powiększony A4), twarda okładka, dużo materiałów dodatkowych. Taki właśnie jest pierwszy tom „Świata Dryftu”, i, co ważne, zawiera całkiem nieźle zapowiadającą się historię.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta dymki: Maj-czerwiec 2009
— Jakub Gałka, Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Esensja czyta dymki: Styczeń 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Papcio Chmiel – życie i dzieło
— Joanna Kapica-Curzytek

Esensja czyta dymki: Grudzień 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Październik 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Uczyć bawiąc, bawić ucząc!
— Paweł Ciołkiewicz

Papcio Chmiel przed narodzeniem Tytusa
— Joanna Kapica-Curzytek

Jak Papcio Chmiel komiksy piracił
— Marcin Osuch

Esensja czyta dymki: Wrzesień 2011
— Esensja

Esensja czyta dymki: Maj 2011
— Esensja

Absolutne rarytasy!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.