Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 lutego 2021
w Esensji w Esensjopedii

Henryk Jerzy Chmielewski
‹Tytus, Romek i A’Tomek: Księga IX›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTytus, Romek i A’Tomek: Księga IX
Scenariusz
Data wydaniaczerwiec 2009
RysunkiHenryk Jerzy Chmielewski
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklTytus, Romek i A’Tomek
Gatunekhumor / satyra
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Tytus, Romek i A’Tomek: Właściwy człowiek na właściwym koniu
[Henryk Jerzy Chmielewski „Tytus, Romek i A’Tomek: Księga IX” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Gdyby Karol Strasburger zadał w Familiadzie pytanie: „Z czym kojarzy się Tytus”, z pewnością wysoko powinna znaleźć się odpowiedź: „Z wskakiwaniem do filmu”. Część dziewiąta, westernowa, to zeszyt doskonały, pełen kultowych scen i tekstów, kto wie, czy nie najlepszy w całej serii.

Konrad Wągrowski

Tytus, Romek i A’Tomek: Właściwy człowiek na właściwym koniu
[Henryk Jerzy Chmielewski „Tytus, Romek i A’Tomek: Księga IX” - recenzja]

Gdyby Karol Strasburger zadał w Familiadzie pytanie: „Z czym kojarzy się Tytus”, z pewnością wysoko powinna znaleźć się odpowiedź: „Z wskakiwaniem do filmu”. Część dziewiąta, westernowa, to zeszyt doskonały, pełen kultowych scen i tekstów, kto wie, czy nie najlepszy w całej serii.

Henryk Jerzy Chmielewski
‹Tytus, Romek i A’Tomek: Księga IX›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTytus, Romek i A’Tomek: Księga IX
Scenariusz
Data wydaniaczerwiec 2009
RysunkiHenryk Jerzy Chmielewski
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklTytus, Romek i A’Tomek
Gatunekhumor / satyra
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Papcio Chmiel zmęczył się wychowywaniem młodzieży i zapragnął totalnego oderwania się od problemów codzienności. Postanowił więc wysłać chłopców na… Dziki Zachód. Jak to zrobić w latach 70. XX stulecia? Znów dać maszynkę do podróży w czasie? Nie, to zbyt oklepane. Można przecież i łatwiej i zabawniej. W ten sposób Tytus, Romek i A’Tomek wskakują do kinowego westernu.
Sam ów western jest zresztą całkiem ciekawy. Tytuł „Strzały znikąd” (ciekawe jak to brzmiało w oryginale? „Bullets from Nowhere?), fabuła nastawiona najwyraźniej na niczym nieskrępowaną przygodę – napady na banki, pojedynki, pościgi, kowboje, Indianie, bizony… Jak mówi Tytus: „Tam to jest życie, nie to co u nas – tylko klasówki i klasówki”. To jest świat, w którym chce się żyć, pomimo oczywistych niebezpieczeństw. Dziki Zachód w ujęciu Papcia to miejsca skrajnego bezprawia, w którym napady są na porządku dziennym (do napadu na bank ustawia się nawet kolejka) i są nawet na swój sposób usankcjonowane. Wszak nawet reklama głosi „Zegarek firmy Tik-Tak ułatwi ci punktualny napad na bank”. A oprócz bandytów – Indianie, bizony i tytułowe strzały znikąd. Ale i tak lepsze to od szkoły.
Papcio Chmiel, o czym pisałem w tekście wstępnym do naszego cyklu, dość zabawnie akurat w tej części, w przedmowie uzasadnia jej powstanie, mówiąc, że zeszyt choć nieprawdziwy (jak stwierdzono, do filmu nie da się wskoczyć), to jest zabawny i pouczający. Otóż, pouczający to on akurat specjalnie nie jest. W końcu Tytus ucieka ze szkoły by prowadzić życie milionera, w końcu chłopcy muszą go siłą ściągać z powrotem. Co więcej – Tytus okazuje się bezwzględnym kapitalistycznym wyzyskiwaczem! No pięknie…
Ale sam pomysł na biznes miał tu Papcio genialny. Kopalnia zegarków! Żadnej produkcji, żadnego przetwarzania, wydobycie produktu od razu gotowego na rynek zbytu. Trudno się dziwić, że tak szybko Tytus odnosi biznesowy sukces. Nawet gdy rynek zegarków na nogę nie okazał się zbyt przychodowy. Ale to tylko jedna z linii biznesowych.
Zauważyliście może jak spójna jest ta część od strony fabuły? Koniec z zeszytami pełnymi gagów i krótkich skeczy, tym razem mamy ładną fabularną ciągłość. Tytus wskakuje do filmu i robi karierę krok po kroku (najpierw zdobywa kolty na rodeo, potem robi z nich pożytek1), za zarobione pieniądze kupuje działkę, sprzedaje zegarki najpierw własnoręcznie, by potem rozwinąć szeroką działalność). Od szympansa do milionera? Jego śladem rusza Romek i A’Tomek, mylą go z Długorękim, by wreszcie zorganizować ponowną misję, porwanie i – w niesamowicie dynamicznym finale – wyskoczyć z filmu. Zaryzykuję twierdzenie, że to najlepszy scenariusz, jaki napisał Papcio, co więcej – gotowy materiał na film! Ale cóż z tego, skoro nasi twórcy filmowi muszą i tak stworzyć jakiegoś potworka, który z oryginalnym Tytusem nie ma nic wspólnego…
Dorzućmy do tego piękny całostronicowy kadr, na którym można wkleić własną fotografię i stać się uczestnikiem komiksu (robiliście to?) i cudne teksty: „- Na mojej części ekranu kowboj rzuca lassem. - Na mojej cwałuje bizon. - A ja widzę samo lasso…”, czy „Dyliżans kursuje co dwa lata. Możliwe opóźnienie: jeden miesiąc”.
Tam to jest życie!
koniec
4 sierpnia 2009
1) Zawsze zastanawiała mnie ta scena. Tytus strzela do bandziora z dwóch rewolwerów, trzymanych w chwytnych stopach (zalety bycia nieuczłowieczonym człekokształtnym). Trafia? Zabija go? Chyba, nie bo bandyta ma potem otwarte oczy. Rani? Czy tylko śmiertelnie wystrasza?

Komentarze

01 IX 2014   17:21:53

A ja będę czepialski - robi z nich (koltów) użytek, nie pożytek :)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Świat już nigdy nie będzie taki sam
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

27 II 2021

Powoli zbliżamy się do wielkiego finału zbiorczych wydań „Invincible”. Widać to chociażby po tym, że wydarzenia ukazane w tomie dziesiątym stają się coraz bardziej radykalne.

więcej »

Koktajl z wirusów, klonów, zombie i wszystkich złoli
Agata Włodarczyk

26 II 2021

Peter Parker przeżył dość, aby móc wyczuć przekręt oraz zbrodnię nawet bez pomocy pajęczego zmysłu. Kiedy jednak chce sprawdzić, co takiego wyprawia się w New U, naturalny system ostrzegawczy Pająka nie tyle dzwoni, co ryczy głośniej niż syrena alarmowa.

więcej »

Nie każdy elf wygląda jak Legolas
Marcin Osuch

25 II 2021

Nie będę bardzo oryginalny twierdząc, że lubię ładnie wydane komiksy. Duży format (powiększony A4), twarda okładka, dużo materiałów dodatkowych. Taki właśnie jest pierwszy tom „Świata Dryftu”, i, co ważne, zawiera całkiem nieźle zapowiadającą się historię.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta dymki: Maj-czerwiec 2009
— Jakub Gałka, Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Esensja czyta dymki: Styczeń 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Papcio Chmiel – życie i dzieło
— Joanna Kapica-Curzytek

Esensja czyta dymki: Grudzień 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Październik 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Uczyć bawiąc, bawić ucząc!
— Paweł Ciołkiewicz

Papcio Chmiel przed narodzeniem Tytusa
— Joanna Kapica-Curzytek

Jak Papcio Chmiel komiksy piracił
— Marcin Osuch

Esensja czyta dymki: Wrzesień 2011
— Esensja

Esensja czyta dymki: Maj 2011
— Esensja

Absolutne rarytasy!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.