Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Pattern: Opowieść, po prostu

Esensja.pl
Esensja.pl
Z Rafałem Gosienieckim i Piotrem Kowalskim rozmawiają Daniel Gizicki i Tomasz Kontny.

Rafał Gosieniecki, Piotr ‘Gene’ Kowalski
‹Pattern›

Pattern
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPattern
Scenariusz
Data wydania20 marca 2004
RysunkiRafał Gosieniecki
Wydawca Mandragora
ISBN-1083-89036-68-1
FormatB5
Cena19,90
Gatuneksteampunk
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Pattern str. 2.
Esensja: Jak doszło do tego, że zaczęliście ze sobą współpracować?
Rafał Gosieniecki: Zaczęło się od Phantasmaty, chociaż pierwsze szkice koncepcyjne jak i pierwszy epizod został zrobiony z Waldkiem Igielskim. Później okazało się, że trzeba zrobić następne epizody. Skontaktowałem się z Genim, którego znałem już kilka lat i zaproponowałem, by zajął się kolejnym epizodem. On od razu napisał trzy odcinki. Jedyny wypadek w historii, kiedy zrobił coś więcej i na czas. Te epizody spodobały mi się, więc zaczęliśmy je rysować. Jeszcze wcześniej robiliśmy wspólnie wiele rzeczy nie związanych z komiksem. Okazało się, że dobrze nam się ze sobą współpracuje także na gruncie komiksowym. Znamy się dobrze, lubimy te same rzeczy, praktycznie się razem wychowaliśmy...
Piotr Kowalski: Wymagało to dużo czasu. Dopiero Phantasmata i estetyka, którą zaproponował Rafał w tym komiksie, do mnie trafiła. Otworzyła pewne drzwi, odpowiedziała na pewne rzeczy, których ja zawsze szukałem i nadała im kształt. Wcześniej mieliśmy rożne projekty, które nie wychodziły. Dopiero ten szkielet Phantasmaty był tym, co umożliwiło nam dalszą współpracę. To był ten punkt, w którym spotkaliśmy się i mogliśmy podsumować nasze wcześniejsze doświadczenia, projekty, które realizowaliśmy dotychczas...
Esensja: A czy nie było ci trudno wczuć się w tworzenie historii, w której tworzeniu nie brałeś udziału od początku?
Piotr Kowalski: Nie. Kiedy zobaczyłem rysunki, od razu zrozumiałem, o co chodzi i złapałem klimat. To był kształt, o którym zawsze myślałem i co zawsze chciałem robić. Dobrze mi się pracuje, gdy mam pewne rzeczy od razu wyznaczone, gdy mam już kształt serii i mam z tego zrobić scenariusz. To ogranicza do minimum ten najtrudniejszy etap, kiedy trzeba wymyślić coś z niczego. Tu dostałem wizję estetyczną i pomysł na o czym to ma być, więc pracowało mi się bardzo łatwo.
Esensja: Rafał, co zainspirowało cię do nadania takiej formy graficznej Phantasmacie?
Rafał Gosieniecki: Generalnie kółeczka i trybiki, które ciągle wręcz obsesyjnie rysuję. Musiałem coś z tym zrobić. I małe ludki, które ciągle się rysuje rozmawiając przez telefon. Z nimi też coś musiałem zrobić...
Esensja: A jak wygląda wasza współpraca na linii scenarzysta - rysownik?
Piotr Kowalski: Powstaje jakiś pomysł, nad którym wspólnie pracujemy dorzucając następne pomysły. Z tego powstaje wyjściowy szkielet historii. Potem ja siadam i piszę scenariusz: pierwszą wersję, o której dyskutujemy. Rafał robi pierwsze szkice. Potem piszę kolejną wersję tekstów, a Rafał robi kolejną wersję rysunków. Tak to mniej więcej wygląda.
Esensja: A czy pisząc scenariusz, rozpisujesz wszystko szczegółowo na kadry?

Rafał Gosieniecki

ImięRafał
NazwiskoGosieniecki
Piotr Kowalski: Pracując nad Phantasmatą szukałem swojej formy pisania scenariuszy. Nie mogłem tego robić tak, jak się robi scenariusze filmowe. Poza tym jestem dość niekonkretny, muszę niektóre rzeczy opisywać przez skojarzenia. Nie chcę narzucać rysownikowi konkretnych rozwiązań, bo wtedy komiks staje się mniej pełny, mniej interesujący. Chodzi o to, żebym sprzedał emocję, którą on potrafi ubrać w rysunek. Ja nie opisuję kadrów, ale sceny. Buduję pewną sekwencję, która ma początek i koniec, która się buduje na pojęciach emocjonalnych. Moje scenariusze są bardziej podobne do scenariuszy teatralnych niż filmowych.
Esensja: Phantasmata była publikowana na łamach Produktu. Czy nie obawialiście się, że komiks ten - dość mocno różniący się tematycznie i stylistycznie, od pozostałych historii w tym magazynie - może nie trafić w gusta czytelników?
Rafał Gosieniecki: Ja się nie bałem. Wiedziałem, że to trafi tam gdzie ma trafić. Czytelnikami Produktu są zazwyczaj młodzi ludzie i to niekoniecznie tacy, którzy przesiadują na ławkach przy bloku, ale też ludzie z troszkę innymi zainteresowaniami, farbujące się na czarno dziewczyny, itd. Ja tego nie badałem w żaden sposób, ale wydaje mi się, że to są właśnie główni odbiorcy naszego komiksu. Żeby było śmiesznie, są to głównie dziewczyny.
Esensja: Phantasmata kończy się w pełnym biegu. Czy było to całkowicie zamierzone, czy może spieszyło wam się do innych projektów?
Rafał Gosieniecki: To tak miało być!
Piotr Kowalski: Sądzę, że zakończenie Phantasmaty pasuje do formuły tego komiksu, która zaistniała w Produkcie, ale od początku była czymś takim niekształtnym, bardzo mglistym. To, że kiedyś przychodzi wiatr i rozwiewa mgłę, jest zupełnie naturalne. I takie zakończenie fabularne też tam pasuje...
Esensja: Jak udało wam się przekonać Mandragorę do komiksu takiego jak Pattern? Wydaje się on być komiksem niezwykłym w ofercie tego wydawnictwa?
Rafał Gosieniecki: Wysłaliśmy Przemkowi Wróblowi przedłożenie, a jemu się spodobało. Pierwotnie Pattern był pomyślany na coś bardzo, bardzo komercyjnego. Później zmieniłem zdanie. A biorąc pod uwagę, że mamy termin, wydawcę, to jednak trzeba częściowo wrócić do tej koncepcji. Tym bardziej, że zależy nam na czytelnikach, a czytelnik nie jest jeszcze przygotowany na jakiś straszny hardcore. Dlatego u nas wszyscy, którzy robią takie przyciężkawe komiksy, trzymają je na razie w szufladach. Ale i na to przyjdzie czas. Na razie daliśmy sobie spokój z opowieścią ciemną, chorą i psychopatyczną. Zrobiliśmy z Patterna opowieść, po prostu.

Piotr ‘Gene’ Kowalski

ImięPiotr ‘Gene’
NazwiskoKowalski
Piotr Kowalski: Nie do końca rozumiem, na czym ma według Ciebie polega niezwykłość Patterna. Rynek jest stosunkowo szeroki, pojawiają się bardzo artystyczne rzeczy z zachodu. Nie widzę różnicy między mną jako twórcą z Polski, a twórcami z Anglii, czy Ameryki. Wszyscy oczywiście mamy swoją specyfikę, będącą wynikiem tego, w jakim środowisku się wychowujemy. Nie do końca jednak rozumiem, dlaczego komiks, który został zrobiony w Stanach, ma być odbierany według innych zasad niż komiks zrobiony tutaj. Robimy komiks w miarę poważny, ale nie jest on specjalnie trudny. Jest pewnie bardziej skomplikowany niż przeciętne produkcje japońskie, czy takie z wyższej półki amerykańskie czy europejskie. On nie jest osadzony w jakiejś konkretnej rzeczywistości politycznej, wszelkie problemy stawia bardzo mocno metaforycznie. Ten komiks można również czytać jako dobry komiks akcji. Jest inny, ale według mnie to jest raczej przewaga niż wada.
Esensja: W preview do Patterna, który ukazał się w P-luxie są rysowane kadry połączone ze zdjęciami. Skąd wziął się ten pomysł?
Rafał Gosieniecki: Wbrew obiegowej opinii, używanie zdjęć nie oznacza lenistwa. Te zdjęcia symulują Paryż. W rzeczywistości są to zdjęcia Elbląga z początku naszego wieku. Chodzi o klimat. W związku z tym, że zdjęcia są zeskanowane z bardzo brzydkiego wydania książki, to mają klimat takiego brudu, brzydoty. Jakbym miał rysować tę stocznię, to by nie miało tej mocy. Japończycy już dawno wpadli na pomysł, że w pewnych sekwencjach - jeżeli to ma przemówić w sposób bardzo dosłowny - używa się zdjęć (zwłaszcza w animacjach). Chodzi o emocjonalność. Jestem w stanie zrezygnować ze spójności rysunkowej na rzecz emocjonalnej wymowy danej sceny.
Esensja: Nawiązania do mangowego sposobu kadrowania widać w scenach walki...
Rafał Gosieniecki: Jeżeli mówimy o dynamice w walce, to zawsze mówimy o mandze. Tak naprawdę nie ma innej dynamiki. Jedynie manga jest tak dynamiczna, by móc opowiedzieć walkę w kadrach.
Esensja: Jakie są wasze dalsze plany, po skończeniu prac nad Patternem?
Rafał Gosieniecki: Dwie Phantasmaty. Musimy puścić je razem, bo pełnometrażówka musi być poprzedzona zbiorem krótkich historii. Część z nicj będzie z Produktu, a część będzie zupełnie nowa.
Piotr Kowalski:: Przez poprzednie odcinki serii stworzyliśmy pewną formułę czytania i odbioru. Chcemy to wykorzystać.
Rafał Gosieniecki: Ale w pierwszym albumie, chcemy dołożyć do czterech historii, które były w Produkcie cztery inne, które jeszcze bardziej to skonkretyzują. Z drugiej strony nie chcemy oszukiwać czytelnika. Damy mu coś nowego. Nie będziemy się popisywać tym, że pokolorowaliśmy stary komiks. Mamy też projekt, który - gdy sprzeda się Pattern - to zostanie wydany. Jeśli nie, to pozostanie w szufladzie. Pięć stron będzie w najnowszym KKK.
Esensja: Opublikowałeś komiks i zrobiłeś okładkę dla amerykańskiego zina Attic Wit, jak do tego doszło?
Rafał Gosieniecki: Zakładam, że Matt (twórca zina - red.) znalazł mój adres w jednym z numerów słoweńskiego Stripburgera. Poprosił mnie, żebym mu coś narysował. Ten zin świetnie wygląda jeśli chodzi o jakość edytorską.
Esensja: Cały nakład sprzedał się w ciągu jednego dnia na amerykańskim konwencie. Uważasz to za sukces?
Rafał Gosieniecki: Byłby to sukces, gdyby zadzwoniło do mnie DC i chciałoby wydać Pattern w Ameryce. A od razu po DC zgłosił by się Warner Bros. Po prawa do zekranizownia Patterna, których to praw byśmy im nie sprzedali.
Esensja: Dziękujemy wam bardzo za rozmowę.
Rafał Gosieniecki: My również dziękujemy.
koniec
1 grudnia 2003
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Mam chyba trochę żal...
Paulina Christa

19 VII 2014

Z okazji 80. rocznicy narodzin Janusza Christy publikujemy wywiad z Pauliną Christą, wnuczką artysty.

więcej »

Komiks musi nam się podobać
Kultura Gniewu

19 X 2010

Kultura Gniewu ma już dziesięć lat! Z tej okazji przeprowadziliśmy wywiad z Szymonem Holcmanem, współwłaścicielem wydawnictwa.

więcej »

Jeszcze zrobimy razem niejedną rzecz
Marcin Podolec, Robert Wyrzykowski

7 X 2010

Jakie to uczucie, wydać swój własny komiks? Skąd brać puenty do historyjek? Czy recenzenci mają rację? O tym wszystkim rozmawiamy z autorami komiksu „Kapitan Sheer”.

więcej »

Polecamy

Koniec nieskończoności

Marvel:

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Inne recenzje

Komiksowy labirynt
— Błażej

Tegoż autora

Na marginesie scenariusza #1
— Daniel Gizicki

Na północy krew z rozbitych czaszek bucha
— Daniel Gizicki

Letnie dni
— Daniel Gizicki

Narkotyki i poszukiwania
— Daniel Gizicki

Wspaniały komiks!
— Daniel Gizicki

Młodociani turpiści?
— Daniel Gizicki

Czy na sali jest korekta?
— Daniel Gizicki

Wojny robotów
— Daniel Gizicki

Dla fanów Naruto
— Daniel Gizicki

Uwaga, kiepścizna!
— Daniel Gizicki

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.