Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 czerwca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Orson Scott Card
‹Pamięć Ziemi›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPamięć Ziemi
Tytuł oryginalnyThe Memory of Earth
Data wydania20 stycznia 2011
Autor
PrzekładEdward Szmigiel
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklPowrót do domu
ISBN978-83-7648-538-6
Format296s. 142×202mm
Cena32,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Pamięć Ziemi

Esensja.pl
Esensja.pl
Orson Scott Card
1 2 3 »
Zamieszczamy pierwszy rozdział powieści Orsona Scotta Carda „Pamięć Ziemi”. Książka otwierająca cykl „Powrót do domu” ukaże się nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka.

Orson Scott Card

Pamięć Ziemi

Zamieszczamy pierwszy rozdział powieści Orsona Scotta Carda „Pamięć Ziemi”. Książka otwierająca cykl „Powrót do domu” ukaże się nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka.

Orson Scott Card
‹Pamięć Ziemi›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPamięć Ziemi
Tytuł oryginalnyThe Memory of Earth
Data wydania20 stycznia 2011
Autor
PrzekładEdward Szmigiel
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklPowrót do domu
ISBN978-83-7648-538-6
Format296s. 142×202mm
Cena32,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Rozdział 1
Dom ojca
Nafai obudził się przed świtem na macie w domu swojego ojca. Ponieważ miał czternaście lat, nie wolno mu już było spać w domu matki. Żadna szanująca się kobieta w Basilice nie oddałaby swojej córki do domu Rasy, gdyby mieszkał w nim czternastoletni chłopiec – zwłaszcza iż Nafai w wieku dwunastu lat zaczął szybko rosnąć i nic nie wskazywało na to, że wkrótce przestanie, chociaż mierzył już prawie dwa metry.
Nie dalej niż wczoraj podsłuchał rozmowę matki z przyjaciółką Dhelembuvex.
– Ludzie zaczynają się zastanawiać, kiedy zamierzasz znaleźć dla niego cioteczkę – powiedziała Dhel.
– Jest jeszcze bardzo młody – stwierdziła matka.
Dhel wybuchnęła śmiechem.
– Raso, moja droga, czy aż tak bardzo boisz się starości? Czemu nie chcesz przyznać, że twoje dziecko to już mężczyzna?
– To nie strach przed starością – zaprzeczyła matka. – Będzie miał dość czasu na cioteczki, partnerki i cały ten kram, kiedy sam zacznie o tym myśleć.
– On już o tym myśli – powiedziała Dhel. – Po prostu z tobą o tym nie rozmawia.
To była prawda; Nafai, usłyszawszy to wówczas, oblał się rumieńcem i kiedy teraz przypomniał to sobie, znów się zarumienił. Skąd Dhel wiedziała, że tak często myśli o tym „kramie”, skoro tamtego dnia widziała go tylko przez chwilę? Czy dostrzegła u niego jakieś wyraźne oznaki?
Po prostu dorastam, pomyślał Nafai. Wiedziała o tym, ponieważ zna mężczyzn. Wszyscy chłopcy zaczynają o tym myśleć mniej więcej w moim wieku. Każdy może wskazać na młodzieńca, który mierzy prawie dwa metry, lecz nie ma jeszcze zarostu, i powiedzieć: „Ten chłopiec myśli teraz o seksie”, i zwykle będzie miał rację.
Ale ja nie jestem taki jak wszyscy. Kiedy słyszę rozmowy Mebbekewa z kolegami, robi mi się niedobrze. Nie podoba mi się myślenie o kobietach w taki prymitywny sposób, ocenianie ich jak klaczy, żeby zdecydować, do czego mogą się nadawać. Zwierzę juczne czy wierzchowiec? Czy chodzi stępa, czy można na niej cwałować? Czy mam ją trzymać w stajni, czy wyprowadzać, żeby pokazać przyjaciołom?
Nafai wcale tak nie myślał o kobietach. Może dlatego, że jeszcze chodził do szkoły i codziennie rozmawiał z kobietami o sprawach intelektualnych. Kocham Eiadh nie dlatego, że jest najpiękniejszą dziewczyną w Basilice i wobec tego prawdopodobnie na całym świecie, uświadomił sobie. Kocham ją, ponieważ możemy porozmawiać ze sobą, podoba mi się sposób jej myślenia, brzmienie głosu, to, jak unosi głowę, żeby wysłuchać poglądu, z którym się nie zgadza, a także i to, jak kładzie swoją rękę na mojej, kiedy próbuje mnie przekonać.
Nagle uprzytomnił sobie, że za oknem niebo zaczyna się rozjaśniać, a on leży w łóżku i marzy o Eiadh, a gdyby miał choć trochę rozumu, toby wstał, poszedł do miasta i zobaczył ją we własnej osobie.
Niezwłocznie przystąpił do działania. Podniósł się, uklęknął obok maty i klepnął się w nagie uda oraz klatkę piersiową, ofiarowując ból Nadduszy, po czym zrolował posłanie i schował je do skrzyni w kącie. Właściwie nie potrzebuję maty, pomyślał. Gdybym był prawdziwym mężczyzną, mógłbym spać na podłodze. W ten sposób stanę się taki twardy i umięśniony jak ojciec. Jak Elemak. Dziś wieczorem nie skorzystam z maty.
Wyszedł na podwórze i podszedł do zbiornika z wodą. Zanurzył ręce w małej umywalce, zwilżył mydło i roztarł je na całym ciele. Powietrze było chłodne, a woda jeszcze zimniejsza, ale on udawał, że tego nie zauważa, dopóki się nie namydlił. Wiedział, że ten ziąb jest niczym w porównaniu z tym, co nastąpi za chwilę. Stanął pod prysznicem i wyciągnął rękę do sznurka – a potem się zawahał, zbierając wszystkie siły, żeby dzielnie znieść cierpienie, którego miał za chwilę doświadczyć.
– Po prostu pociągnij – usłyszał głos Issiba.
Spojrzał w kierunku pokoju brata. Issib unosił się w powietrzu tuż przed wejściem.
– Tobie łatwo tak mówić – odpowiedział mu Nafai.
Kaleki brat nie mógł korzystać z prysznica; jego lewiterów nie wolno było zamoczyć. Tak więc co wieczór jeden ze służących zdejmował mu lewitery i go kąpał.
– Boisz się zimnej wody jak małe dziecko – ciągnął Issib.
– Przypomnij mi, żebym przy kolacji przyłożył ci lód do karku – odparował Nafai.
– Ponieważ obudziłeś mnie swoją trzęsionką i dzwonieniem zębami…
– Byłem zupełnie cicho!
– Postanowiłem pójść z tobą dzisiaj do miasta.
– Doskonale. Doskonale jak w karnawale.
– Czy chcesz, żeby mydło na tobie zaschło? Dodaje twojej skórze uroczej bieli, ale po kilku godzinach może zacząć swędzieć.
Nafai pociągnął za sznurek.
Lodowato zimna woda wylała się na niego ze zbiornika niczym wodospad. Nafai sapnął – uderzenie wody zawsze wywoływało wstrząs – a potem pochylał się, odwracał, skręcał i pryskał wodą w każdy zakamarek ciała, żeby spłukać mydło. Miał tylko pół minuty na to, żeby się dokładnie opłukać, zanim woda przestanie płynąć z prysznica, a gdyby nie zdążył tego zrobić, musiałby albo przez cały dzień chodzić z zaschniętym mydłem – a skóra rzeczywiście od tego swędziała jak od ukąszenia tysiąca pcheł – albo zaczekać kilka minut, odmrażając sobie przy tym tyłek, aż mały zbiornik prysznica napełni się ponownie z dużego zbiornika wodnego. Żadna z tych dwóch perspektyw nie była wcale zabawna, więc już dawno temu Nafai nabrał takiej wprawy, że był zawsze czysty, zanim woda przestawała lecieć.
– Uwielbiam oglądać ten twój taniec – powiedział Issib.
– Taniec?
– Przechylasz się w lewo, opłukujesz prawą pachę, przechylasz się w drugą stronę, myjesz lewą pachę, pochylasz się do przodu i rozszerzasz pośladki, żeby opłukać tyłek, odchylasz się do tyłu…
– W porządku, kapuję.
– Mówię poważnie, uważam, że to wspaniałe przedstawionko. Powinieneś je pokazać kierownikowi Amfiteatru. Albo nawet Orchestry. Zostałbyś gwiazdą.
– Czternastolatek tańczący nago pod strumieniem wody – powiedział Nafai. – Sądzę, że pokazaliby to w innego rodzaju teatrze.
– Ale i tak w Dolinie Lalek! Byłbyś przebojem w Dolinie Lalek!
Nafai wytarł się już ręcznikiem do sucha – z wyjątkiem włosów, które nadal były mokre i lodowato zimne. Kiedy ubierał się i rozcierał ciało, żeby się rozgrzać, miał ochotę pobiec do swojego pokoju, tak jak to robił w dzieciństwie, paplając nonsensowne słowa – „uga-buga luga-buga” należały do jego ulubionych. Ale teraz czuł się już mężczyzną i była dopiero jesień, a nie zima, więc zmusił się, żeby iść do swojego pokoju wolnym krokiem. I dlatego znajdował się jeszcze na podwórzu, nagusieńki i zimny jak lód, kiedy Elemak wszedł przez bramę.
– Sto dwadzieścia osiem dni! – ryknął.
– Elemak! – zawołał Issib. – Wróciłeś!
– Podziękowania za to nie należą się rozbójnikom na wzgórzach – oświadczył Elemak. Poszedł prosto do prysznica, rozbierając się po drodze. – Napadli na nas zaledwie dwa dni temu, o wiele za blisko Basiliki. Tym razem chyba zabiliśmy jednego.
– Nie jesteś tego pewien? – zapytał Nafai.
– Oczywiście użyłem pulsatora.
Oczywiście? – zdumiał się Nafai. Używać broni myśliwskiej przeciwko człowiekowi?
– Widziałem, jak pada, ale nie miałem zamiaru wracać i sprawdzać, więc może tylko potknął się i upadł dokładnie w chwili, kiedy wystrzeliłem.
Elemak pociągnął za sznurek prysznica, zanim się namydlił. Gdy woda trysnęła na niego, wrzasnął, a potem wykonał własny taniec, potrząsając głową i rozbryzgując wodę po całym podwórzu, jednocześnie paplając „uga-buga luga-buga” jak małe dziecko.
On mógł się tak zachowywać. Miał dwadzieścia cztery lata, dopiero co przyprowadził bezpiecznie swoją karawanę z wyprawy mającej na celu zakup egzotycznych roślin w położonym w dżungli mieście Tishchetno – po raz pierwszy od wielu lat ktoś z Basiliki zapuścił się w tamten rejon – a po drodze może nawet zabił rozbójnika. Nikt nie mógł myśleć o Elemaku inaczej niż jak o mężczyźnie. Nafai znał zasady: kiedy mężczyzna zachowuje się jak dziecko, jego zachowanie jest chłopięce i wszyscy są zachwyceni; kiedy chłopiec zachowuje się w ten sam sposób, jego zachowanie jest infantylne i wszyscy mu mówią, żeby wydoroślał.
Teraz Elemak namydlał swoje ciało. Nafai – nadal zziębnięty, nawet pomimo rąk złożonych na piersi – miał już iść do swojego pokoju, kiedy Elemak się odezwał:
– Urosłeś od mojego wyjazdu, Nyef.
1 2 3 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Każde martwe marzenie
Robert M. Wegner

3 XI 2017

Prezentujemy fragment powieści Roberta M. Wegenra „Każde martwe marzenie”. Książka będąca piątym tomem cyklu „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” ukaże się nakładem wydawnictwa Powergraph w pierwszej połowie 2018 roku.

więcej »

Niepełnia
Anna Kańtoch

1 X 2017

Zamieszczamy fragment powieści Anny Kańtoch „Niepełnia”. Objęta patronatem Esensji książka ukazała się nakładem wydawnictwa Powergraph.

więcej »

Różaniec – fragment 2
Rafał Kosik

10 IX 2017

Zapraszamy do lektury drugiego fragmentu powieści Rafała Kosika „Różaniec”. Objęta patronaterm Esensji książka ukazała się nakładem wydawnictwa Powergraph.

więcej »

Polecamy

Niektórzy po prostu chcą patrzeć, jak świat płonie

W podziemnym kręgu:

Niektórzy po prostu chcą patrzeć, jak świat płonie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Napisane ręką apologety
— Jędrzej Burszta

Pamięć Ziemi – fragment 2
— Orson Scott Card

Tegoż twórcy

Zaprogramowany chłopiec
— Agata Rugor

Skoki czasowe i puszczanie bąków
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Lipiec 2013
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Paweł Micnas, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Nadduszo, zlituj się!
— Jędrzej Burszta

Bliski krewny Endera
— Konrad Wągrowski

Żony i mężowie
— Jędrzej Burszta

Kosmiczna sielanka
— Beatrycze Nowicka

Cudzego nie znacie: Jadą, jadą Mleczną Drogą siostrzyczka i brat…
— Michał Kubalski

Cień…izna
— Jakub Gałka

Ach ten Card!
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.