Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 12 grudnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Cassandra Clare
‹Miasto upadłych aniołów›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMiasto upadłych aniołów
Tytuł oryginalnyCity of Fallen Angels
Data wydania18 maja 2011
Autor
PrzekładAnna Reszka
Wydawca MAG
CyklDary Anioła
ISBN978-83-7480-211-6
Format488s. 135×202mm
Cena39,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 35,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Miasto upadłych aniołów

Esensja.pl
Esensja.pl
Cassandra Clare
1 2 3 6 »
Zapraszamy do lektury fragmentu powieści Cassandry Clare „Miasto upadłych aniołów”. Powieść będąca czwartym tomem cyklu „Dary Anioła” ukazała się nakładem wydawnictwa MAG.

Cassandra Clare

Miasto upadłych aniołów

Zapraszamy do lektury fragmentu powieści Cassandry Clare „Miasto upadłych aniołów”. Powieść będąca czwartym tomem cyklu „Dary Anioła” ukazała się nakładem wydawnictwa MAG.

Cassandra Clare
‹Miasto upadłych aniołów›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMiasto upadłych aniołów
Tytuł oryginalnyCity of Fallen Angels
Data wydania18 maja 2011
Autor
PrzekładAnna Reszka
Wydawca MAG
CyklDary Anioła
ISBN978-83-7480-211-6
Format488s. 135×202mm
Cena39,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 35,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
1
Pan
– Poproszę tylko kawę.
Kelnerka uniosła pomalowane brwi.
– Nic do jedzenia? – spytała z silnym akcentem i wyraźnie rozczarowaną miną.
Simon Lewis wcale się jej nie dziwił; pewnie miała nadzieję na większy napiwek niż za jedną filiżankę kawy. To jednak nie była wina wampirów, że nic nie jadły. Czasami w restauracjach zamawiał jedzenie, żeby zachować pozory normalności, ale w ten późny wtorkowy wieczór, kiedy „Veselka” była prawie pusta, uznał, że nie warto się trudzić.
– Tylko kawę.
Kelnerka wzruszyła ramionami, wzięła od niego menu i poszła zrealizować zamówienie. Simon odchylił się na twarde oparcie plastikowego krzesła i rozejrzał po sali. „Veselka”, tania restauracja na rogu Dziewiątej Ulicy i Drugiej Alei, była jednym z jego ulubionych miejsc na Lower East Side: stara knajpka o ścianach pokrytych biało-czarnymi muralami, w której można było siedzieć przez cały dzień, jeśli co pół godziny zamawiało się kawę. Podawano w niej również jego niegdyś ulubione pierogi wegetariańskie i barszcz, ale tamte czasy już się dla niego skończyły.
Była połowa października, przy wejściu już umieszczono dekoracje na Halloween: krzywą wywieszkę z napisem „Barszcz albo psikus!” i kartonową postać wampira o przezwisku hrabia Blinula. Kiedyś Simon i Clary uważali te tandetne świąteczne rekwizyty za komiczne, ale teraz hrabia ze sztucznymi kłami i w czarnej pelerynie już nie wydawał mu się taki zabawny.
Simon spojrzał za okno. Noc była chłodna, wicher gonił liście po Drugiej Alei niczym garść confetti. Ulicą szła dziewczyna w ciasno zawiązanym trenczu, o długich czarnych włosach, które powiewały na wietrze. Ludzie odwracali się za nią, kiedy ich mijała. Simon też kiedyś gapił się na takie dziewczyny i dla zabicia czasu zastanawiał się, dokąd idą, z kim się spotykają. Na pewno nie z takimi facetami jak on, tyle wiedział.
Ta jedna była wyjątkiem. Zabrzęczał dzwonek, kiedy drzwi restauracji się otworzyły i do środka weszła Isabelle Lightwood. Uśmiechnęła się na widok Simona i ruszyła w jego stronę, zdejmując po drodze płaszcz. Rzuciła go na oparcie krzesła i usiadła. Pod spodem miała „strój typowy dla Isabelle”, jak określała go Clary: krótką, obcisłą sukienkę z aksamitu, kabaretki i wysokie buty. Z lewego wystawał nóż, który widział tylko Simon, ale i tak wszyscy obecni obserwowali ją, jak siadała, odrzucając włosy do tyłu. W każdym stroju Isabelle przyciągała uwagę niczym pokaz fajerwerków.
Piękna Isabelle Lightwood. Kiedy Simon ją poznał, od razu doszedł do wniosku, że ta dziewczyna nie znajdzie czasu dla takiego faceta jak on. Okazało się, że prawie miał rację. Isabelle lubiła chłopców, którzy nie znajdowali uznania u jej rodziców, co w jej świecie oznaczało Podziemnych: faerie, wilkołaki i wampiry. To, że spotykali się regularnie od paru tygodni, nadal go zdumiewało, nawet jeśli ich znajomość ograniczała się głównie do nieczęstych randek, takich jak dzisiejsza. I wciąż się zastanawiał, czy, gdyby nie stał się wampirem, gdyby całe jego życie nie zmieniło się w jednej chwili, w ogóle by się umawiali?
Isabelle odgarnęła kosmyk włosów za ucho i powiedziała z olśniewającym uśmiechem:
– Ładnie wyglądasz.
Simon zerknął na swoje odbicie w szybie. Odkąd zaczęli ze sobą chodzić, wpływ Isabelle zaznaczył się przede wszystkim w jego wyglądzie. To ona zmusiła go do porzucenia bluz z kapturami na rzecz skórzanych kurtek, a adidasów na rzecz designerskich butów, które, nawiasem mówiąc, kosztowały trzysta dolarów za parę. Simon nadal nosił ulubione koszulki z napisami – ta, którą teraz miał na sobie, głosiła: „Egzystencjaliści robią to na próżno” – ale dżinsy już nie miały dziur na kolanach i oberwanych kieszeni. Zapuścił również włosy, tak że teraz opadały mu na oczy, to jednak była bardziej konieczność niż wpływ Isabelle.
Clary żartowała sobie z jego nowego wyglądu, ale, z drugiej strony, wszystko w nowym miłosnym życiu Simona uważała za prawie komiczne. Nie mogła uwierzyć, że Simon na poważnie umawia się z Isabelle. Oczywiście nie mogła też uwierzyć, że jej przyjaciel spotyka się, również na serio, z Maią Roberts, która, tak się składało, była wilkołakiem. A największe zdziwienie budziło w niej to, że Simon jeszcze żadnej z nich nie powiedział o tej drugiej.
On sam nie był pewien, jak właściwie do tego doszło. Maia lubiła odwiedzać go w domu i korzystać z jego Xboxa – w opuszczonym komisariacie, gdzie mieszkało stado wilkołaków, nie mieli takiego sprzętu – ale dopiero za trzecim czy czwartym razem pocałowała go na pożegnanie. Simon od razu zadzwonił do Clary i spytał ją, czy powinien wyznać prawdę Isabelle. „Najpierw się zastanów, co jest między tobą i Isabelle, a potem jej powiedz”, doradziła przyjaciółka.
Okazało się to złą radą. Upłynął miesiąc, a on nadal nie był pewien, co dzieje się między nim i Isabelle, więc nic jej nie mówił. Im więcej czasu mijało, tym bardziej kłopotliwe stawało się wyznanie prawdy. Do tej pory jakoś mu się udawało lawirować. Isabelle i Maia nie były bliskimi koleżankami i rzadko się widywały, ale niestety, to miało się zmienić. Matka Clary i jej długoletni przyjaciel Luke pobierali się za kilka tygodni i zaprosili obie dziewczyny na ślub. Ta perspektywa przerażała Simona bardziej niż myśl, że po ulicach Nowego Jorku ściga go wściekły tłum łowców wampirów.
– Dlaczego tutaj, a nie w „Taki”? – spytała Isabelle, wyrywając go z rozmyślań. – Tam podają krew.
Simon się skrzywił. Izzy nie grzeszyła subtelnością. Na szczęście, nikt ich nie słyszał, nawet kelnerka, która właśnie się zjawiła i z trzaskiem postawiła filiżankę kawy na stoliku przed Simonem, zmierzyła wzrokiem Isabelle i odeszła, nie przyjmując od niej zamówienia.
– Podoba mi się tutaj – odparł Simon. – Clary i ja przychodziliśmy do „Veselki”, kiedy ona miała zajęcia w Tisch. Mają świetny barszcz i bliny, coś w rodzaju słodkich serowych placków. A poza tym są otwarci przez całą noc.
Isabelle spojrzała ponad jego ramieniem.
– Co to jest?
Simon podążył za jej wzrokiem.
– Hrabia Blinula.
– Hrabia Blinula?
Simon wzruszył ramionami.
– To dekoracja na Halloween. Hrabia Blinula jest dla dzieciaków. Jak hrabia Chocula albo Liczyhrabia z „Ulicy Sezamkowej”. – Uśmiechnął się szeroko, widząc jej puste spojrzenie. – No wiesz, ten, który uczy dzieci liczyć.
Isabelle pokręciła głową.
– Jest w telewizji program, w którym wampir uczy dzieci liczyć?
– Zrozumiałabyś, gdybyś zobaczyła – wymamrotał Simon.
– Ten pomysł ma mitologiczne podstawy – stwierdziła Isabelle, przybierając mentorski ton Nocnego Łowcy. – Niektóre legendy mówią, że wampiry mają obsesję na punkcie liczenia i że jeśli rozrzuci się przed nimi ziarna ryżu, przestaną robić to, co robią, i zaczną je liczyć. Oczywiście nie ma w tym krzty prawdy, podobnie jak w tych historiach z czosnkiem. Wampiry nie powinny uczyć dzieci. Wampiry są przerażające.
– Dziękuję – powiedział Simon. – To był żart, Isabelle. Ten Liczyhrabia lubi liczyć, rozumiesz. „Co hrabia dzisiaj zjadł, dzieci? Jedno ciasteczko czekoladowe, dwa ciasteczka czekoladowe, trzy ciasteczka czekoladowe...”.
Kiedy drzwi restauracji się otworzyły i do środka wszedł kolejny gość, zrobił się przeciąg. Isabelle zadrżała i sięgnęła po czarny jedwabny szal.
– To jest mało realistyczne.
– A co byś wolała? „Co hrabia dzisiaj zjadł, dzieci? Jednego bezradnego wieśniaka, dwóch bezradnych wieśniaków, trzech bezradnych wieśniaków...”.
– Cii. – Isabelle otuliła szyję szalem, nachyliła się i położyła dłoń na nadgarstku Simona. Jej ciemne oczy nagle ożyły, tak jak wtedy, gdy polowała na demony albo myślała o polowaniu na demony. – Spójrz tam.
Simon podążył za jej wzrokiem. Przy szklanej gablocie pełnej wypieków – grubo lukrowanych ciastek, rogalików i babeczek z kremowym nadzieniem – stali dwaj mężczyźni, ale żaden z nich nie wyglądał na zainteresowanego słodyczami. Obaj byli niscy i tak wychudzeni, że kości policzkowe sterczały w ich bezkrwistych twarzach jak noże. Obaj mieli cienkie mysie włosy i jasnoszare oczy, a na sobie długie do podłogi płaszcze w kolorze łupku.
– Jak myślisz, kim oni są? – zapytała Isabelle.
Simon zerknął na nich, mrużąc oczy. Obaj odwzajemnili jego spojrzenie. Ich oczy pozbawione rzęs wyglądały jak dziury.
– Przypominają złe ogrodowe krasnale.
– To ludzcy niewolnicy – syknęła Isabelle. – Należą do wampira.
– Należą...?
Izzy prychnęła ze zniecierpliwieniem.
1 2 3 6 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Każde martwe marzenie
Robert M. Wegner

3 XI 2017

Prezentujemy fragment powieści Roberta M. Wegenra „Każde martwe marzenie”. Książka będąca piątym tomem cyklu „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” ukaże się nakładem wydawnictwa Powergraph w pierwszej połowie 2018 roku.

więcej »

Niepełnia
Anna Kańtoch

1 X 2017

Zamieszczamy fragment powieści Anny Kańtoch „Niepełnia”. Objęta patronatem Esensji książka ukazała się nakładem wydawnictwa Powergraph.

więcej »

Różaniec – fragment 2
Rafał Kosik

10 IX 2017

Zapraszamy do lektury drugiego fragmentu powieści Rafała Kosika „Różaniec”. Objęta patronaterm Esensji książka ukazała się nakładem wydawnictwa Powergraph.

więcej »

Polecamy

„Bycie” jest kalejdoskopem

Na rubieżach rzeczywistości:

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Co za dużo, to niezdrowo
— Magdalena Kubasiewicz

Esensja czyta: Wrzesień 2013
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Alicja Kuciel, Paweł Micnas, Beatrycze Nowicka

Tegoż twórcy

Intryga i miłosny wielokąt
— Magdalena Kubasiewicz

Co za dużo, to niezdrowo
— Magdalena Kubasiewicz

Esensja czyta: Wrzesień 2013
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Alicja Kuciel, Paweł Micnas, Beatrycze Nowicka

Clary i Jace w czasach królowej Wiktorii
— Magdalena Kubasiewicz

Bojowe nastolatki, czyli bez wampirów ani rusz
— Miłosz Cybowski

Telenowela z wampirami w tle
— Miłosz Cybowski

Esensja czyta: Styczeń 2010
— Anna Kańtoch, Paweł Laudański, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Cierpienia młodego łowcy demonów (i czytelnika też)
— Anna Kańtoch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.