Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 6 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Feliks W. Kres
‹Galeria złamanych piór›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGaleria złamanych piór
Data wydania2 lutego 2005
Autor
Wydawca Fabryka Słów
ISBN83-89011-32-8
Format416s. 125×195mm
Cena25,—
Gatuneknon-fiction
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Galeria złamanych piór

Esensja.pl
Esensja.pl
Feliks W. Kres
Prezentujemy fragment objętej patronatem Esensji książki Feliksa W. Kresa „Galeria złamanych piór”. Książka ukaże się nakładem wydawnictwa Fabryka Słów.

Feliks W. Kres

Galeria złamanych piór

Prezentujemy fragment objętej patronatem Esensji książki Feliksa W. Kresa „Galeria złamanych piór”. Książka ukaże się nakładem wydawnictwa Fabryka Słów.

Feliks W. Kres
‹Galeria złamanych piór›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGaleria złamanych piór
Data wydania2 lutego 2005
Autor
Wydawca Fabryka Słów
ISBN83-89011-32-8
Format416s. 125×195mm
Cena25,—
Gatuneknon-fiction
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
A wracając do rzeczy…
Kochani, dostaję sporo listów – są to listy „luzem” bądź załączone do tekstów – których treść sprowadza się do prośby o zwięzłe i przejrzyste przedstawienie fundamentalnych zasad rządzących pisaniem. Rozumiem, że chodzi o to, bym w prostych żołnierskich słowach opisał choć parę reguł, które mają rangę niewzruszonych prawd. Autorzy listów pytają, czy są takie prawdy, a jeśli są, to jak brzmią.
Odpowiadam. Niewzruszone reguły dotyczące warsztatu w dużej mierze pokrywają się z ogólnymi regułami rządzącymi językiem. Nie, to nie jest masło maślane. Powiadam po prostu, że istnieją autorzy dobrych szkolnych wypracowań, którzy nigdy nie zostaną dobrymi pisarzami, ale za to bodaj nie ma pisarza, który nie umiałby pisać wypracowań. Mógł nie czytać lektur i mieć z tego tytułu kłopoty (tu ukłonię się jak najskromniej), ale jeśli już coś przeczytał, to napisał o tym po ludzku. Krótko mówiąc, kto był słaby w szkole z polskiego, niech lepiej nie zawraca sobie głowy. Najprawdopodobniej po prostu brakuje mu talentu, nie ma dobrego „ucha”, nie czuje języka – czyli tworzywa – nigdy więc nie skleci historii o rozmiarach opowiadania, którą dałoby się bez wysiłku przeczytać.
Wiem jednak, że dla wielu to, co napisałem wyżej, nadal brzmi zbyt ogólnie. „No dobrze – powie ktoś – ale ja z wypracowaniami sobie radzę, natomiast opowiadania już mi nie wychodzą. Dlaczego? Czy możliwe, że popełniam jakieś elementarne błędy, typowe dla początkujących?”.
Rzeczywiście, jest to możliwe. I o paru takich wpadkach, typowych dla większości debiutantów, gotów jestem napisać. Za miesiąc. A dlatego dopiero za miesiąc, że zacząć chcę od czegoś innego, a mianowicie od przedstawienia reguł najogólniejszych, rządzących powieściopisarstwem jako takim, z pominięciem nawet kwestii warsztatowych w rozumieniu czysto technicznym. Nie wiem, czy te reguły są bezdyskusyjne; mocno wątpię, niemniej jest to wszystko, co mam, cała moja mądrość w pigułce, zebrana z dwudziestu lat pracy. Dodam tylko, gwoli uczciwości, że z przyziemnych powodów (takich jak ponaglenia wydawcy, konieczność dotrzymania terminu albo pospolity brak kasy – bo żyję wyłącznie z pisania i zasady muszą poczekać, gdy mam całkiem pustą lodówkę) sam nie zawsze do tych reguł się stosuję. Ale zawsze nieuchronnie za to płacę.
W ostatnim odcinku Kącika złamanych piór, który prowadziłem w Feniksie, a następnie Magii i Mieczu przedstawiłem coś, co żartobliwie nazwałem „Dekalogiem Kresa”. Nic się w moich poglądach nie zmieniło; nadal uważam, że są to prawdy godne głoszenia. Przytaczam więc ów „Dekalog” z małymi, czysto kosmetycznymi zmianami.
Po pierwsze. Pisanie ma sprawiać przyjemność
Obiegowa opinia, że dla przyjemności piszą tylko grafomani, jest głupia i szkodliwa co się zowie. Nie znajduję przyczyn, dla których autor miałby cierpieć przy pisaniu. Nieprawdą jest, jakoby tylko utwory spłodzone w trudzie i znoju przedstawiały wartość. Można pisać dla sławy lub pieniędzy, można traktować pisanie jako pracę, zawód – ale nie wynika z tego, że trzeba tej pracy nienawidzić. Powiem więcej: zawsze miałem wrażenie, że grafoman to właśnie taki gość, który męczy się, płacze i zgrzyta zębami, a jednak pisze i pisze, z powodów, których nie umiem odgadnąć.
Po drugie. Nad skończonym tekstem trzeba dalej pracować
Bez względu na to, jak bardzo samo pisanie jest radosne i przyjemne, drugim i niezbędnym etapem jest czytanie. Należy koniecznie własne dzieło przeczytać i poprawić. Tutaj już przyjemność nie jest wymagana, choć pochopnie jej wykluczać nie należy.
Po trzecie. Przed skierowanie do druku tekst powinien odleżeć
Znaczy to, że przyjemnie i radośnie sporządzony, a następnie mozolnie poprawiony utwór powinien dojrzeć na półce albo w szufladzie. Najlepiej, żeby dojrzewał dwa miesiące. To dość, by zapomnieć, jak dzieło wygląda. Lektura po dwóch miesiącach bywa niezmiernie dla autora pouczająca. Trafiają się zdania, których treść była kiedyś rozkosznie oczywista – po dwóch zaś miesiącach taka nie jest. Krótko mówiąc, autor czasem nie wie, co autor miał na myśli. Tym bardziej nie będzie wiedział czytelnik.
Po czwarte. Nie napalaj się na pomysł, który właśnie wpadł ci do głowy
Pomysł dobra rzecz, ale może – i powinien – poczekać. Szkoda pary, jeśli ma cała pójść w gwizdek. Jeżeli po tygodniu pomysł nadal wydaje się interesujący, warto go wykorzystać. Ale zazwyczaj po tygodniu pomysł już nie wydaje się interesujący. Jakkolwiek banalnie to zabrzmi, przypomnę, że człowiek jest stworzeniem skłonnym do emocji i wzruszeń, nieobce mu olśnienia i fascynacje. Czasem pod wpływem owych wzruszeń olśniony twórca chwyta za pióro. No, już dobrze, niech chwyta, jeśli musi, niech da upust – a co sobie będzie żałował; ma potłuc meble czy jak? Ale odradzam wiązanie z tym upustem nadmiernych artystycznych nadziei. Odległe wzruszenia niejednokrotnie bledną; tekst, który miał być ich ilustracją, jakoś nie jest. Oczywiście, jeśli ktoś ma czas i dużo, ale to naprawdę dużo siły twórczej, może – na wszelki wypadek – opisywać wszystko, co przyjdzie mu do głowy. I dopiero potem dokonywać selekcji.
Po piąte (z całym szacunkiem i za przeproszeniem). Z gówna bicza nie ukręcisz
Piękne to ludowe porzekadło dedykuję wszystkim, którzy wierzą, że pisania można się nauczyć, mając tylko dużo dobrych chęci. A tymczasem, nawet jeśli prawdą jest, że dzieło literackie to pięć procent talentu i dziewięćdziesiąt pięć procent ciężkiej pracy, to koniecznie trzeba zaznaczyć, że wszystko zaczyna się właśnie – i niestety – od tych małych pięciu procent. Kto nie ma tych pięciu procent, spokojnie może sobie odpuścić całą resztę. Czyli ciężką pracę w dowolnym wymiarze procentowym.
Po szóste. Nie wierz w żadne prawdy objawione
Nie ma sztywnych reguł rządzących pisaniem. Różne poradniki (albo dekalogi Kresa czy Biesa) można wziąć pod uwagę, ale prawda jest taka, że pisarz jest skazany na samotność, sam sobie urządza warsztat pracy i sam, po swojemu, rzeźbi w tworzywie. Można – i warto – popatrzeć, jak wyglądają pracownie innych rzemieślników (artystów, jeśli wola); warto posłuchać rad, warto nad nimi pomyśleć, podumać, ale własną pracownię, na koniec, trzeba jednak urządzić po swojemu, w zgodzie z tymi radami albo wbrew.
Po siódme. Nie ma obowiązku bycia pisarzem
Można być kimś innym.
Po ósme i dziewiąte. Książki są dla ludzi, mają służyć do czytania
Jeśli ktoś już postanowił zostać pisarzem (pomimo iż dowiedział się z siódmego przykazania, że może być kimś innym), to powinien produkować książki, nie zaś książkopodobne grania własnej duszy. A do cholery z jego duszą. Każdy (bo także czytelnik) ma własną duszę, a jak nawet nie ma duszy, to i tak ma swoje granie, więc nie musi płacić za cudze. Książka zawierająca granie duszy autora powinna być uczciwie zatytułowana Granie mojej duszy. Zobaczymy, czy ktoś to kupi.
Po dziesiąte. Cudzołóż
(Przynajmniej to ostatnie wszyscy zapamiętają.)
koniec
29 grudnia 2004

Komentarze

12 II 2011   10:22:27

Gościu jest rewelacyjny!

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Każde martwe marzenie
Robert M. Wegner

3 XI 2017

Prezentujemy fragment powieści Roberta M. Wegenra „Każde martwe marzenie”. Książka będąca piątym tomem cyklu „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” ukaże się nakładem wydawnictwa Powergraph w pierwszej połowie 2018 roku.

więcej »

Niepełnia
Anna Kańtoch

1 X 2017

Zamieszczamy fragment powieści Anny Kańtoch „Niepełnia”. Objęta patronatem Esensji książka ukazała się nakładem wydawnictwa Powergraph.

więcej »

Różaniec – fragment 2
Rafał Kosik

10 IX 2017

Zapraszamy do lektury drugiego fragmentu powieści Rafała Kosika „Różaniec”. Objęta patronaterm Esensji książka ukazała się nakładem wydawnictwa Powergraph.

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Górska kraina deszczu, niepowodzeń, sępów i złych kobiet
— Beatrycze Nowicka

Gdzie uczciwość to grzech śmiertelny
— Beatrycze Nowicka

Pod niebem Szereru
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Sierpień 2014
— Miłosz Cybowski, Konrad Wągrowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jacek Jaciubek, Daniel Markiewicz

Historia z dawna zapowiadana
— Jakub Gałka

Biegający po górach babochłop
— Miłosz Cybowski

Morskie opowieści o ciekawszej treści
— Miłosz Cybowski

Baba-herod, czyli jeszcze raz to samo proszę
— Jakub Gałka

Piraci na stałym lądzie
— Jakub Gałka

Ciemno, chłodno i do domu daleko
— Miłosz Cybowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.