Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 stycznia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Andrzej Ziemiański
‹Bramy strachu›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBramy strachu
Data wydania18 stycznia 2006
Autor
Wydawca Wydawnictwo Dolnośląskie
SeriaBehemot
ISBN83-7384-446-5
Format238s. 130×205mm
Cena24,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Bramy strachu

Esensja.pl
Esensja.pl
Andrzej Ziemiański
1 2 3 5 »
Zapraszamy do lektury fragmentu książki „Bramy strachu” Andrzeja Ziemiańskiego. Objęte patronatem Esensji wznowienie powieści wrocławskiego pisarza ukaże się nakładem Wydawnictwa Dolnośląskiego otwierając jego nową serię fantastyczną „Behemot”.

Andrzej Ziemiański

Bramy strachu

Zapraszamy do lektury fragmentu książki „Bramy strachu” Andrzeja Ziemiańskiego. Objęte patronatem Esensji wznowienie powieści wrocławskiego pisarza ukaże się nakładem Wydawnictwa Dolnośląskiego otwierając jego nową serię fantastyczną „Behemot”.

Andrzej Ziemiański
‹Bramy strachu›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBramy strachu
Data wydania18 stycznia 2006
Autor
Wydawca Wydawnictwo Dolnośląskie
SeriaBehemot
ISBN83-7384-446-5
Format238s. 130×205mm
Cena24,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
– Znowu pijany?
Luckhard niechętnie podniósł oczy. Oparta o dopiero co zamknięte drzwi Martha Lubbock potrząsnęła głową. Podeszła do okna i mocnym szarpnięciem podciągnęła rolety. Zalew światła sprawił, że ból głowy odezwał się ze zdwojoną mocą.
– Która godzina?
– Południe.
– A jaki dzień dzisiaj?
– Nawet tego nie wiesz? – Przysiadła na brzegu fotela. Krótka spódnica podjechała do góry, odsłaniając prawie całe biodro.
Luckhard ukrył twarz w dłoniach. Nie miał ochoty na miłość. Paraliżujący ból pozbawił go możliwości odczuwania czegokolwiek. Przeciągnął się niezgrabnie.
– Wiesz, jak wyglądasz? – spytała Martha.
– Fatalnie.
Skrzywiła usta.
– Optymista…
Wstał niepewnie i chwiejnym krokiem podszedł do lodówki.
– Musisz ciągle pić?
– To nie od tego. Jestem chory.
Otworzył puszkę z cienkiej blachy. Zimne piwo nie przywróciło mu jednak jasności myśli.
– Wrak.
– Daj mi spokój. Uczestniczysz w historycznej chwili, idiotko.
– W każdym barze po północy jest mnóstwo takich historycznych chwil.
Zbył milczeniem jej uwagę.
– Odkryłem nowy środek, który zrewolucjonizuje nasze pojęcie o hipnozie. Masz papierosa?
Podsunęła mu paczkę.
– To zmieni cały nasz świat.
– Doprawdy?
– Mówię poważnie.
– Kochanie – podała mu ogień – nasz świat jest chyba wystarczająco zmienny sam w sobie.
Luckhard zapadł w głęboki fotel naprzeciwko niej.
– Możemy zrobić rewolucję – zażartował.
Martha nie uśmiechnęła się.
– Wymażą ci takie myśli.
– Jasne, ale poza tym będą mi dozgonnie wdzięczni.
– Będę się mogła kochać z twoimi pomnikami?
Drobny ruch ręki sprawił, że sfałdowany materiał spódnicy wrócił na swoje miejsce.
– Wiesz, na czym polega nasz system kontroli?
– Każdy wie.
– Więc wiesz również, że jest on bardzo kosztowny. Badanego człowieka trzeba zahipnotyzować, sprawdzić zabarwione emocjonalnie myśli i skasować te, które zawierają choćby cień nielojalności. – Zaciągnął się głęboko. – Osobę na tak ważnym stanowisku jak ja sprawdza się kilka czy nawet kilkanaście razy dziennie. Wiesz, ile to kosztuje?
– Wystarczy na zapłacenie czynszu?
– Tak. Na cały rok. – Dopiero po dłuższej chwili opanował suchy kaszel.
– Dlatego też nie sposób badać w ten sposób całego społeczeństwa. Ludzi mających mniej ważne zadania sprawdza się raz dziennie, niżej postawionych raz na tydzień, miesiąc czy kwartał. Znaczny odsetek pracowników fizycznych nie jest w ogóle badany.
– Z nich właśnie biorą się partyzanci?
– Nie tylko z nich. Ale bieganie z karabinem niczego tu nie zmieni. System jest nie do przełamania.
– A twój wynalazek?
Luckhard odchylił się w fotelu.
– Dotychczasowe kontrole opierają się na elektrycznym badaniu mózgu, a ja opracowałem środek chemiczny. – Sygnalizowany skrzywieniem warg cień uśmiechu wypadł bardzo blado. – Kilkaset razy tańszy, nie wymagający skomplikowanych urządzeń i co ciekawsze, powodujący kilkadziesiąt razy głębszą hipnozę.
Skrzywił się znowu. Tym razem z bólu.
– Teraz będzie można poddać kontroli całe społeczeństwo.
– Po co? Obecny system jest zły?
– Powtarzam ci, jest zbyt drogi.
Martha machnęła ręką.
– Nie o to mi idzie. Sądzisz, że rząd dla pewności nie będzie stosował obu środków naraz?
– Nie. Po zażyciu mojego preparatu konwencjonalne metody przestają być skuteczne.
Martha również zapaliła papierosa.
– Ty rzeczywiście jesteś dobry.
– Wiem.
– Dureń.
Roześmiał się.
– Zawiadomiłeś zwierzchników?
– Wolałbym się nie skompromitować…
– Dlaczego?
– Przeprowadzę wszystkie próby i jeśli się okaże, że środek jest skuteczny, nieszkodliwy, nie powoduje skutków ubocznych… Wtedy go przekażę.
Martha przystawiła sobie popielniczkę.
– Ile to potrwa?
– Może miesiąc, może więcej. Nie ma pośpiechu, zresztą muszę się zgłosić do lekarza.
– Naprawdę wystawią ci pomniki.
– Pomniki? Tacy jak ja zawsze pozostają w cieniu. – Roztarł skronie. – Na razie jednak jestem posiadaczem największej tajemnicy w tym kraju.
Spojrzała na zegarek.
– Zaraz wymażą ci te głupie myśli.
– Przecież żartuję…
Luckhard opuścił głowę. Chwilowe podniecenie mijało i znowu dawał o sobie znać świdrujący ból głowy.

– O rany, tylko tyle? – French usiadł przy stole, biorąc do ręki widelec. – Jestem potwornie głodny.
Matka dołożyła na talerz łyżkę rozgotowanych kartofli.
– To wszystko? – Podniósł wzrok. – Naprawdę jestem głodny.
– Gdybyś nie biegał tyle z kolegami, nie byłbyś tak zmęczony.
– Co ma do tego bieganie?
– Powinieneś wreszcie zacząć się uczyć, Peter. Za tydzień są egzaminy.
Znowu spojrzał na matkę. Tym razem z wyraźną pretensją, która miała ukryć strach.
– Przecież muszę czasami wyjść.
– Ale musisz również żyć! Chcesz zarabiać tyle co my? Chcesz się ciągle męczyć i ciągle nie mieć na nic pieniędzy? Jeśli ci źle pójdzie…
Z trudem udało mu się przerwać potok słów.
– Przecież na egzaminie bada się inteligencję, a nie wiedzę.
– O tak, od zabaw z kolegami będziesz bardzo inteligentny. – Ironia w jej głosie z trudem skrywała niepokój. – Wziąłbyś się wreszcie do nauki. Nic tylko leżysz i czytasz książki albo uganiasz się po ulicach.
– O rany, myślisz, że łażę z ludźmi dla własnej przyjemności?
– Ktoś ci każe?
Potrząsnął głową.
– W ogóle nic nie rozumiesz. Chcesz, żeby nikt się do mnie nie odzywał? Żeby wszyscy w klasie uważali mnie za idiotę?
– Chcę, żebyś miał lepsze życie niż ja! – prawie krzyknęła. – I nie mów z pełnymi ustami. A zresztą… – W głosie pojawiła się nagle nuta rezygnacji. – Rób, co chcesz.
Naczynia w kuchni zabrzęczały głośniej.
– Tylko później nie miej do nikogo pretensji, jeśli skończysz jako śmieciarz.
Wzruszył ramionami. Szybko skończył skromny posiłek i zamknął się w swoim pokoju. W przeciwieństwie jednak do wielu poprzednich sytuacji, tym razem nie przyniosło mu to ulgi. Odrapane ściany, rząd wyświechtanych książek na chybotliwej półce i o wiele za małe łóżko, na którym od dawna mógł leżeć już tylko na skos, przygnębiały go coraz bardziej.
Powoli zdjął skórzaną kurtkę, a potem koszulę z oddartym rękawem. Plecy bolały go coraz bardziej – dopiero teraz zaczął odczuwać zablokowane przez szok skutki swojego skoku. Dobrze, że matka nie zauważyła pożyczonych butów. Zdjął je szybko i włożył trampki. Usiadł na łóżku. A Chinn? Masters? Nie mógł się otrząsnąć z wrażenia, że wszystko, co zaszło dzisiejszego ranka, przeżył ktoś inny. Ktoś, kogo mógł obserwować, ale na kogo postępowanie nie miał najmniejszego wpływu. Jakieś ukryte głęboko mechanizmy obrony osobowości uparcie spychały ostatnie zdarzenia do rangi rzeczy zwykłych. Cały umysł przypominał wyciśniętą gąbkę – gdzieś wewnątrz pozostało być może trochę wilgoci, ale gruba warstwa suchych komórek skutecznie broniła go przed wszystkim, co mogłoby być niszczące. Zwarty kordon usiłował nie dopuścić najmniejszej myśli, żadnego skojarzenia mogącego ustawić we właściwej hierarchii to, co się stało. Wiedział jednak, że schowana gdzieś w głębi bestia siedzi tam nadal.
Drzwi na klatkę schodową otworzyły się i zamknęły z trzaskiem. French wstał i położył rękę na klamce. Nie mógł wytrzymać sam ze swoimi myślami.
– Jest coś do jedzenia? – Ojciec schował do szuflady swój wielki rewolwer. Potem rozpiął policyjny mundur i usiadł przy stole.
– Już ci odgrzewam.
Wielki, nieco wyszczerbiony talerz wylądował tuż przed nim.
– Jak tam, Peter, uczysz się?
– Trochę.
1 2 3 5 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Każde martwe marzenie
Robert M. Wegner

3 XI 2017

Prezentujemy fragment powieści Roberta M. Wegenra „Każde martwe marzenie”. Książka będąca piątym tomem cyklu „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” ukaże się nakładem wydawnictwa Powergraph w pierwszej połowie 2018 roku.

więcej »

Niepełnia
Anna Kańtoch

1 X 2017

Zamieszczamy fragment powieści Anny Kańtoch „Niepełnia”. Objęta patronatem Esensji książka ukazała się nakładem wydawnictwa Powergraph.

więcej »

Różaniec – fragment 2
Rafał Kosik

10 IX 2017

Zapraszamy do lektury drugiego fragmentu powieści Rafała Kosika „Różaniec”. Objęta patronaterm Esensji książka ukazała się nakładem wydawnictwa Powergraph.

więcej »

Polecamy

Las oblany słonecznym blaskiem

Na rubieżach rzeczywistości:

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Popłuczyny po Zajdlu i Wnuku-Lipińskim
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Rozwiązanie czeka za progiem…
— Katarzyna Piekarz

Znajdź Ziemców na obrazku
— Magdalena Kubasiewicz

Holmes’ Heroes
— Jakub Gałka

Ziemiański w oparach absurdu
— Michał Foerster

Czytając Breslau
— Michał R. Wiśniewski

Kpina zwana parodią
— Artur Chruściel

Baba z jeszcze większymi jajami
— Eryk Remiezowicz

Baba z jajami
— Eryk Remiezowicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.