Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 października 2019
w Esensji w Esensjopedii

David Weber, John Ringo
‹Nas niewielu›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNas niewielu
Tytuł oryginalnyWe Few
Data wydania29 maja 2006
Autorzy
Wydawca ISA
CyklImperium Człowieka
ISBN83-7418-111-7
Format400s. 115×175mm
Cena29,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 30,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Nas niewielu

Esensja.pl
Esensja.pl
David Weber, John Ringo
« 1 2 3 4 5 6 »

David Weber, John Ringo

Nas niewielu

Doradcy Rogera byli zgodni co do tego, że w momencie otwarcia replikatora życie jego matki będzie warte mniej więcej tyle, ile splunięcie na rozgrzaną blachę.
To właśnie było przyczyną szybko kurczącego się atomowego grzyba. Kiedy Święci w końcu przylecą, aby szukać swojego zaginionego okrętu, albo w układzie pokaże się imperialny nosiciel, żeby sprawdzić, dlaczego Marduk tak długo nie odzywa się do Starej Ziemi, wszystko będzie wskazywać na to, że jakiś piracki okręt złupił placówkę, a potem zniknął w otchłani kosmosu. Na pewno nie będzie to wyglądać na pierwszy krok kontrprzewrotu mającego na celu odzyskanie Tronu dla Domu MacClintock.
Roger spojrzał po raz ostatni na monitory na mostku, a potem odwrócił się i poprowadził swoją świtę do mesy oficerskiej. Chociaż sama mesa uniknęła zniszczeń podczas walki, droga do niej była nieco niebezpieczna. Podłoga i grodzie krótkiego korytarza prowadzącego do mostka wyparowały pod ogniem plazmowym obu stron. Zastąpiono je elastyczną kładką z włókna węglowego, po której grupa musiała przejść pojedynczo i bardzo ostrożnie. Dalsza część korytarza nie wyglądała o wiele lepiej. Dużo dziur w podłodze załatano, ale inne obrysowano tylko jaskrawożółtą farbą, grodzie zaś w wielu miejscach nieodparcie kojarzyły się Rogerowi ze staroziemskim szwajcarskim serem.
Wreszcie cała świta pokonała dziury w pokładzie i dotarła do rozsuwanych drzwi mesy. Książę usiadł u szczytu stołu i odchylił się, niby zupełnie swobodnie, na oparcie fotela, a jaszczur zwinął się w kłębek u jego boku. Rzekomy spokój Rogera nikogo jednak nie zwiódł. Książę bardzo się starał tworzyć w każdej sytuacji image zimnokrwistego – naśladował świętej pamięci kapitana Pahnera – nie miał jednak jego żołnierskiego doświadczenia, dlatego czuło się jego napięcie i gniew.
Patrzył, jak pozostali zajmują swoje miejsca.
D’Nal Cord przycupnął obok jaszczura, milczący jak cień, podpierając się długą włócznią, która służyła mu również za laskę. Więź między nim i Rogerem była bardzo interesująca. Chociaż prawa jego ludu czyniły go niewolnikiem księcia, stary szaman szybko uznał za swój obowiązek zadbać o to, żeby ten młody, mocno rozpuszczony arystokrata zmężniał, nie wspominając już o nauce posługiwania się mieczem – bronią, której arkana Cord zgłębiał jako młodzieniec w bardziej cywilizowanych okolicach Marduka.
Jedynym odzieniem szamana była długa spódnica z miejscowej produkcji lendwabiu. Chociaż jego lud X’Intai, jak większość Mardukan, nie przywiązywał większej wagi do ubrania, Cord założył tę prostą odzież tylko dlatego, że tak nakazywał zwyczaj w Krathu, i nosił ją dalej, ponieważ ludziom bardzo na tym zależało.
Pedi Karuse, młoda Mardukanka siedząca po jego lewej stronie, była niska jak na mardukańską kobietę. Miała wypolerowane i zabarwione na miodowo-złoty kolor rogi; była ubrana w lekką szatę z błękitnego lendwabiu, a na plecach nosiła skrzyżowane dwa miecze. Była córką wodza Shinów, a jej związek z Cordem był jeszcze bardziej interesujący niż więź łącząca szamana z Rogerem.
Jej lud dzielił wiele obyczajów z X’Intai, i kiedy Cord uratował ją z rąk krathiańskich łowców niewolników, została asi szamana, tak samo jak on był asi Rogera. Wkrótce Cord zajął się szkoleniem swojego nowego „niewolnika”… i odkrył wiążące się z tym zupełnie nowe problemy.
Pedi była co najmniej tak samo uparta jak książę i trochę bardziej krnąbrna, jeśli to w ogóle było możliwe. Co gorsza, stary szaman, którego żona i dzieci już dawno nie żyły, odkrył, że jego asi bardzo go pociąga, a przecież żyli w społeczeństwie, w którym stosunki między asi i jego panem były absolutnie zakazane. Tak się pechowo złożyło, że podczas walki z Krathami Cord odniósł niemal śmiertelną ranę, a mniej więcej w tym samym czasie dostał swojej corocznej „rui”. Młoda wojowniczka, której przypadła w udziale opieka nad nim, rozpoznała wszystkie objawy i nie pytając nikogo o zdanie, uznała, że przynajmniej w tym względzie trzeba ulżyć jego udręczonemu ciału.
Cord, wówczas półprzytomny, niczego nie pamiętał. Minęło trochę czasu, zanim zauważył, że jego asi się zmienia, a o tym, że znów ma zostać ojcem, dowiedział się zaledwie przed paroma tygodniami.
Zanim się z tym oswoił, ojciec Pedi stał się jednym z najsilniejszych sojuszników Rogera, i mimo protestów szamana, twierdzącego, że jest za stary i nie nadaje się na męża dla Pedi, zostali małżonkami. Jeśli nawet Shinowie zauważyli, że Pedi jest w ciąży – na plecach wyrastały jej „pęcherze” na dorastające płody – uprzejmie udawali, że tego nie dostrzegają.
Mimo zawarcia małżeństwa honor Pedi jako asi Corda (ciężarnej czy nie) wciąż kazał jej pilnować pleców szamana, tak samo jak on musiał strzec Rogera. Oboje więc niemal bezustannie chodzili za księciem, i chociaż Roger nieraz próbował im uciekać, wcale nie było to łatwe.
Eleanora O’Casey, jedyny ocalały „cywil” spośród pasażerów DeGloppera, zajęła miejsce po prawej ręce księcia. Była szczupłą kobietą o ciemnych włosach i sympatycznej twarzy. Była szefową świty Rogera, chociaż w chwili wylądowania na Marduku nie miała żadnej świty, której mogłaby szefować. Zadanie to przydzieliła jej Cesarzowa, mając nadzieję, że akademickie wykształcenie panny O’Casey – historyka i specjalistki w zakresie teorii politycznej – będzie miało korzystny wpływ na księcia. O’Casey była typowym mieszczuchem z Imperial City, i na samym początku marszu przez planetę wszyscy zastanawiali się, ile wytrzyma. Jak się okazało, pod powierzchownością myszy kryła się jednak stalowa wytrzymałość, a jej znajomość zasad polityki miast-państw w niejednej sytuacji była nie do przecenienia.
Naprzeciw niej usiadła Eva Kosutic, starszy sierżant sztabowy kompanii Bravo i najwyższa kapłanka satanistycznego kościoła Armagh. Miała płaską twarz o grubo ciosanych rysach i ciemne, prawie czarne włosy. Śmiertelnie niebezpieczna w każdym starciu, kompetentna podoficer, teraz dowodziła niedobitkami kompanii Bravo – wielkości mniej więcej drużyny – i pełniła funkcję wojskowego doradcy Rogera.
Plutonowy Adib Julian, jej kochanek i przyjaciel, siedział obok niej. Niegdysiejszy zbrojmistrz był typowym żołnierzem-wesołkiem, dowcipnisiem i figlarzem, któremu humor dopisywał nawet w najczarniejszych sytuacjach, ale spojrzenie jego roześmianych czarnych oczu mocno spochmurniało, odkąd stracił swojego najlepszego przyjaciela i ofiarę żartów, Gronningena.
Naprzeciw Juliana siedziała plutonowy Nimashet Despreaux. Była wysoka, miała długie ciemne włosy i była tak piękna, że mogłaby zostać modelką, tym bardziej że większość modelek przechodziła proces rzeźbienia ciała, a figura Despreaux była całkowicie dziełem natury, od wysokiego czoła aż po długie nogi. Potrafiła walczyć tak samo dobrze, jak wszyscy inni siedzący przy tym stole, ale od dawna już się nie śmiała. Każda śmierć, przyjaciela czy wroga, kładła się ciężarem na jej duszy, była widoczna w jej zachmurzonych pięknych oczach. To samo dotyczyło jej związku z Rogerem. Żadne z nich nie mogło już dłużej udawać – nawet przed samym sobą – że się w sobie nie zakochali, ale Despreaux była dziewczyną ze wsi, z najniższej klasy egalitarnego społeczeństwa Imperium, i odmówiła wyjścia za mąż za przyszłego Cesarza.
Zerknęła na niego, a potem splotła ramiona na piersi i odchyliła się do tyłu, patrząc czujnie spod wpółprzymkniętych powiek.
Obok niej, w jednym z wielkich foteli wyprodukowanych z myślą o Mardukanach, siedział kapitan Krindi Fain. Despreaux była wysoka, ale przy nim wyglądała jak karzełek. Były robotnik z kamieniołomów miał na sobie niebieską uprząż diasprańskiego piechura i kilt, który piechota zaczęła nosić w Krathu. On też skrzyżował ramiona – wszystkie cztery – i siedział swobodnie rozparty w fotelu.
Za Fainem stał – tak olbrzymi, że musiał się schylić, żeby nie zaczepiać rogami o sufit – Erkum Pol, osobista ochrona Krindiego, starszy podoficer, pałkarz i jego nieustanny cień. Niezbyt skażony intelektem Erkum wiedział, co zrobić z rękami, dopóki cel pozostawał w zasięgu jego rąk, ale kiedy dostawał karabin, najbezpieczniej było stanąć pomiędzy nim a jego wrogiem.
Naprzeciw Krindiego siedział Rastar Komas Ta’Norton, niegdysiejszy książę Therdan, odziany w skóry vasińskiej kawalerii. Miał misternie rzeźbione i zdobione klejnotami rogi, jak przystało na księcia Therdan, a w kaburach jego uprzęży wisiały cztery mardukańskiej wielkości pistolety śrutowe – również jak przystało na sojusznika Imperium. Rastar walczył kiedyś z Rogerem i przegrał, a potem przystał do niego i stoczył u jego boku wiele bitew. We wszystkich zwyciężał, gdyż pistoletów bynajmniej nie nosił na pokaz. Był prawdopodobnie jedyną osobą na okręcie szybszą od Rogera, mimo że książę miał refleks węża.
« 1 2 3 4 5 6 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Każde martwe marzenie
Robert M. Wegner

3 XI 2017

Prezentujemy fragment powieści Roberta M. Wegenra „Każde martwe marzenie”. Książka będąca piątym tomem cyklu „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” ukaże się nakładem wydawnictwa Powergraph w pierwszej połowie 2018 roku.

więcej »

Niepełnia
Anna Kańtoch

1 X 2017

Zamieszczamy fragment powieści Anny Kańtoch „Niepełnia”. Objęta patronatem Esensji książka ukazała się nakładem wydawnictwa Powergraph.

więcej »

Różaniec – fragment 2
Rafał Kosik

10 IX 2017

Zapraszamy do lektury drugiego fragmentu powieści Rafała Kosika „Różaniec”. Objęta patronaterm Esensji książka ukazała się nakładem wydawnictwa Powergraph.

więcej »

Polecamy

Koszmarna teofania

Na rubieżach rzeczywistości:

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Angielscy łucznicy kontra obcy
— Beatrycze Nowicka

Kosmiczne nudy
— Michał Foerster

W razie wątpliwości – strzelać
— Michał Kubalski

Tam jest rozrywka
— Eryk Remiezowicz

O jedną planetę za daleko
— Janusz A. Urbanowicz

Idzie ku lepszemu
— Grzegorz Wiśniewski

Krótko o książkach: Marzec 2002
— Magda Fabrykowska, Wojciech Gołąbowski, Jarosław Loretz, Eryk Remiezowicz

Odpowiedź jest oczywista
— Magda Fabrykowska

Krótko o książkach: Listopad 2001
— Wojciech Gołąbowski, Jarosław Loretz, Joanna Słupek

Obszernie o niczym
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.