Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 grudnia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Richard Morgan
‹Zbudzone Furie›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZbudzone Furie
Tytuł oryginalnyWoken Furies
Data wydania23 listopada 2006
Autor
PrzekładMarek Pawelec
Wydawca ISA
CyklTakeshi Kovacs
ISBN83-7418-114-1
Format528s. 160×240mm; oprawa twarda, obwoluta
Cena49,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 44,00 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Zbudzone Furie

Esensja.pl
Esensja.pl
Richard Morgan
1 2 3 12 »
Zamieszczamy fragment powieści Richarda Morgana „Zbudzone Furie”, trzeciego tomu cyklu opowiadającego o byłym Emisariuszu Takeshim Kovacsu. Objęta patronatem Esensji książka ukaże się nakładem wydawnictwa ISA.

Richard Morgan

Zbudzone Furie

Zamieszczamy fragment powieści Richarda Morgana „Zbudzone Furie”, trzeciego tomu cyklu opowiadającego o byłym Emisariuszu Takeshim Kovacsu. Objęta patronatem Esensji książka ukaże się nakładem wydawnictwa ISA.

Richard Morgan
‹Zbudzone Furie›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZbudzone Furie
Tytuł oryginalnyWoken Furies
Data wydania23 listopada 2006
Autor
PrzekładMarek Pawelec
Wydawca ISA
CyklTakeshi Kovacs
ISBN83-7418-114-1
Format528s. 160×240mm; oprawa twarda, obwoluta
Cena49,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 44,00 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Prolog
Miejsce, w którym mnie obudzili, musiało być starannie przygotowane.
To samo dotyczyło sali recepcyjnej, gdzie wyłuszczyli sprawę. Rodzina Harlana niczego nie robi połowicznie i, jak może potwierdzić każdy przyjęty, lubi sprawiać dobre wrażenie. Podkreślone złotem czarne dekoracje pasujące do rodzinnych herbów na ścianach, w tle prawie niesłyszalne dźwięki mające przypominać o szlachectwie. W rogu jakiś marsjański artefakt, milcząco sugerujący, że opieka nad światem przeszła od naszych dawno nieistniejących, nieludzkich dobroczyńców w ręce twardej i nowoczesnej oligarchii Pierwszych Rodzin. Obowiązkowa holorzeźba starego Konrada Harlana w pozie przepełnionego triumfem planetarnego odkrywcy. Jedna ręka uniesiona w górę, druga osłania twarz przed promieniami obcego słońca. I tym podobne.
I wśród tego wszystkiego pojawia się Takeshi Kovacs, wynurzając się ze zbiornika pełnego żelu, upowłokowiony w zupełnie nieznane, nowe ciało, charczący w łagodnym pastelowym świetle, podnoszony do pionu przez skromne dworskie służki w powycinanych strojach kąpielowych. Ręczniki o niezgłębionej puszystości, by zetrzeć większość żelu, i szlafrok z podobnego materiału, by niepewnie przejść do następnego pokoju. Prysznic, lustro – lepiej przyzwyczaj się do tej twarzy, żołnierzu – i nowy zestaw ubrań dla nowej powłoki, a później do sali audiencyjnej na rozmowę z członkiem rodziny. Oczywiście kobietą. Znając moje akta, absolutnie nie wykorzystaliby do tego mężczyzny. Porzucony w wieku dziesięciu lat przez ojca alkoholika, wychowywany z dwoma młodszymi siostrami, życie pełne sporadycznych reakcji psychotycznych w kontaktach z patriarchalnymi przedstawicielami władzy. Nie, to kobieta. Jakaś wytworna ciotka, której powierza się tajne misje rodziny Harlana. Subtelna piękność w indywidualnie hodowanej powłoce, prawdopodobnie tuż po czterdziestce rachuby standardowej.
– Witamy z powrotem na Świecie Harlana, Kovacs-san. Wygodnie panu?
– Tak. A pani?
Gładka bezczelność. Szkolenie Emisariusza pozwala wchłaniać szczegóły otoczenia z prędkością nieosiągalną dla zwykłych ludzi. Rozglądając się, Takeshi Kovacs w ułamku sekundy rozumie wszystko i od chwili wyjścia z wanny wie, że go potrzebują.
– Ja? Może mnie pan nazywać Aiurą. – Wykonuje subtelny gest. Mówi w amangielskim, nie po japońsku, ale pięknie skonstruowane niedopowiedzenie, elegancja, z jaką unika obrazy, nie odwołując się do oburzenia, jasno wskazują na kulturalne korzenie Pierwszych Rodzin. – Choć w tej sprawie nie jest istotne, kim jestem. Myślę, że i tak wie pan, kogo reprezentuję.
– Tak, to oczywiste. – Może to subsonika, a może po prostu trzeźwa reakcja kobiety na moją beztroskę, ale tłumię arogancki ton. Emisariusze wchłaniają to, co ich otacza, i do pewnego stopnia ten proces powoduje skażenie. Człowiek często odkrywa, że instynktownie przejmuje obserwowane zachowanie, zwłaszcza jeśli intuicja Emisariusza podpowiada, że dzięki temu zdobywa się przewagę. – A więc zostałem tymczasowo przeniesiony.
Aiura odkasłuje delikatnie.
– Można to tak ująć.
– Misja solo? – Samo w sobie nic niezwykłego, ale też mało przyjemne. Fakt, że jest się elementem zespołu Emisariuszy gwarantuje poczucie bezpieczeństwa, na które nie ma szans podczas współpracy ze zwykłymi istotami ludzkimi.
– Tak. Będzie pan jedynym Emisariuszem. Bardziej konwencjonalnymi zasobami może pan za to dysponować w znacznych ilościach.
– Brzmi nieźle.
– Mamy nadzieję.
– A więc, co mam zrobić?
Kolejne delikatne chrząknięcie.
– Wszystko w swoim czasie. Chciałabym ponownie zapytać, czy powłoka jest wygodna?
– Sprawia bardzo dobre wrażenie. – Nagle to sobie uświadamiam. Bardzo sprawne reakcje na imponującym poziomie, nawet dla kogoś przyzwyczajonego do powłok bojowych Korpusu. Piękne ciało, przynajmniej od wewnątrz. – To coś nowego z Nakamury?
– Nie. – Czy spojrzenie kobiety umyka w górę i w lewo? Jest szefową ochrony, pewnie ma wbudowany wyświetlacz siatkówkowy. – Harkany Neurosystems, hodowane na pozaplanetarnej licencji KhumaloCape.
Emisariusze nie powinni okazywać zdziwienia. Nie wolno im marszczyć czoła.
– Khumalo? Nigdy o nich nie słyszałem.
– Tak, nie mógł pan.
– Czyli?
– Powiem tylko, że wyposażyliśmy pana w najlepszą dostępną biotechnologię. Pewnie nie muszę wyliczać możliwości powłoki komuś o pańskim przygotowaniu. Jeśli zapragnie pan poznać szczegóły, dzięki wyświetlaczowi w lewej części pola widzenia uzyska pan dostęp do podręcznika. – Lekki uśmiech, może ze śladami znużenia. – Harkany nie zostały wyhodowane specjalnie na potrzeby Emisariuszy, ale nie było czasu na przygotowanie indywidualizowanego zamówienia.
– Macie tu jakiś kryzys?
– Bardzo pan przenikliwy, Kovacs-san. Tak, sytuację można uznać za krytyczną. Chcielibyśmy, żeby natychmiast zaczął pan pracę.
– Cóż, za to właśnie mi płacą.
– Tak. – Czy poruszy teraz sprawę tego, kto właściwie mi płaci? Pewnie nie. – Jak niewątpliwie już pan zgadł, będzie to misja tajna. Zupełnie inna niż na Sharyi. Choć jak rozumiem, pod koniec kampanii miał pan do czynienia z terrorystami.
– Tak. – Po tym jak zniszczyliśmy ich międzyplanetarną flotę, zagłuszyliśmy systemy transmisji danych, rozbiliśmy ich ekonomię i zasadniczo wyeliminowaliśmy możliwość globalnego oporu, zostali tam twardogłowi, którzy nie zrozumieli przekazu Protektoratu. Więc wyłapaliśmy ich. Infiltracja, obłaskawienie, korupcja, zdrada. Ciche morderstwa. Trochę się tym zajmowałem.
– Dobrze. Ta praca będzie podobna.
– Macie problem z terrorystami? Znów pojawili się quelliści?
Lekceważący gest ręki. Nikt już nie traktuje poważnie quellizmu. Już od paru stuleci. Tych kilku żyjących, prawdziwych quellistów przehandlowało swoje rewolucyjne zasady na dochodową zorganizowaną przestępczość. Nie stanową zagrożenia dla tej kobiety i reprezentowanej przez nią oligarchii. To pierwsza wskazówka, że sytuacja wcale nie jest tak oczywista.
– Mam na myśli raczej polowanie na człowieka, Kovacs-san. Konkretną osobę, bez podtekstów politycznych.
– I chcecie wsparcia Emisariuszy? – Nawet przez maskę kontroli musiało przeniknąć zdziwienie. Uniosłem brwi. Mój głos pewnie też trochę zdradził. – Musi to być ktoś wyjątkowy.
– Tak. Jest. Prawdę mówiąc, to były Emisariusz. Kovacs-san, zanim przejdziemy do szczegółów, myślę, że musimy wyjaśnić jedną sprawę, która…
– Z pewnością musi pani coś wyjaśnić z moim oficerem dowodzącym. Ponieważ wygląda mi to na marnowanie czasu Korpusu Emisariuszy. Nie robimy takich rzeczy.
– …może być dla pana szokiem. Bez wątpienia wierzy pan, że został upowłokowiony krótko po kampanii na Sharyi. Może zaledwie kilka dni po transferze strunowym.
Wzruszenie ramion. Opanowanie Emisariusza.
– Dni czy miesiące, nie robi mi to dużej róż…
– Dwa wieki.
– Co?
– Tak jak powiedziałam. Spędził pan w przechowalni prawie dwieście lat. W czasie rzeczywistym…
Opanowanie Emisariusza wylatuje przez okno.
– Co, do diabła, stało się…
– Proszę, Kovacs-san. Wysłuchaj mnie. – Ostry, rozkazujący ton. A potem, gdy warunkowanie znów mnie wyłącza, zmuszając do słuchania i uczenia się, trochę ciszej: – Później przekażę panu wszystkie szczegóły, jakie zapragnie pan poznać. W tej chwili powinno panu wystarczyć, że nie stanowi pan już części Korpusu Emisariuszy jako takiego. Może się pan uznać za rentiera rodziny Harlana.
Odległy o stulecia od ostatnich zapamiętanych na żywo doświadczeń. Upowłokowiony poza czasem. Wiele pokoleń od znanych ludzi i przedmiotów. Jak cholerny przestępca. Cóż, technika asymilacyjna Emisariuszy powinna to już opanować, ale…
– W jaki sposób…
– Plik pańskiej osobowości rodzina nabyła jakiś czas temu. Jak powiedziałam, później mogę podać więcej szczegółów. Nie musi się pan tym przejmować. Kontrakt, który chcę panu zaproponować, jest naszym zdaniem wyjątkowo korzystny. Ważne jest jednak, by pan zrozumiał, że konieczne jest wykorzystanie pańskich umiejętności Emisariusza. Nie jest to Świat Harlana, jaki pan znał.
– Z tym sobie poradzę. – Niecierpliwie. – Tym się zajmuję.
– Dobrze. Teraz, oczywiście, będzie pan chciał wiedzieć…
– Tak. – Stłumić szok… Jak opaska na krwawiącej kończynie. Jeszcze raz zebrać doświadczenie i butną beztroskę. Trzymać się tego, co oczywiste, kluczowego w tym wszystkim faktu. – Więc kim, do cholery, jest ten były Emisariusz, którego tak bardzo chcecie złapać?
• • •
Może tak to wyglądało.
Z drugiej strony, może nie. Wnioskuję na podstawie podejrzeń i fragmentarycznej wiedzy z później. Buduję z tego, co uda mi się odgadnąć, wykorzystuję intuicję Emisariusza, by wypełnić luki. Ale mogę się mylić.
Nie wiem.
Nie było mnie tam.
I nie widziałem jego twarzy, kiedy powiedzieli mu, gdzie jestem. Że to ja… i co musi z tym zrobić.
1 2 3 12 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Każde martwe marzenie
Robert M. Wegner

3 XI 2017

Prezentujemy fragment powieści Roberta M. Wegenra „Każde martwe marzenie”. Książka będąca piątym tomem cyklu „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” ukaże się nakładem wydawnictwa Powergraph w pierwszej połowie 2018 roku.

więcej »

Niepełnia
Anna Kańtoch

1 X 2017

Zamieszczamy fragment powieści Anny Kańtoch „Niepełnia”. Objęta patronatem Esensji książka ukazała się nakładem wydawnictwa Powergraph.

więcej »

Różaniec – fragment 2
Rafał Kosik

10 IX 2017

Zapraszamy do lektury drugiego fragmentu powieści Rafała Kosika „Różaniec”. Objęta patronaterm Esensji książka ukazała się nakładem wydawnictwa Powergraph.

więcej »

Polecamy

Ten świat to jeden wielki Kant!

Na rubieżach rzeczywistości:

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Prawda Absolutna kontra prawdy subiektywne
— Marcin Knyszyński

Gra w życie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Takeshi na mokro
— Eryk Remiezowicz

Tegoż twórcy

Przeczytaj to jeszcze raz: Duchy w powłokach
— Beatrycze Nowicka

Krótko o książkach: Modyfikowany węgiel
— Miłosz Cybowski

Berserker yaoi
— Michał Kubalski

Bez siły charakteru
— Eryk Remiezowicz

Coraz wyżej
— Eryk Remiezowicz

Kryminał czarny jak węgiel
— Eryk Remiezowicz, Janusz A. Urbanowicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.