Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 9 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

David Drake
‹Porucznik Leary dowodzi›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPorucznik Leary dowodzi
Tytuł oryginalnyLt. Leary, Commanding
Data wydania28 marca 2007
Autor
Wydawca ISA
CyklPorucznik Leary
ISBN978-83-7418-147-1
Format496s. 115×175mm
Cena34,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Porucznik Leary dowodzi

Esensja.pl
Esensja.pl
David Drake
« 1 2 3 4 5 6 15 »

David Drake

Porucznik Leary dowodzi

Dwukrotnie skracając czas potrzebny na podróż z Cinnabaru na Strymon, wujek Stacey wyświadczył Vaughnom i ich poddanym niedźwiedzią przysługę. Z drugiej strony, zmuszenie Strymonu do uznania hegemonii Cinnabaru bez wątpienia uchroniło słabszego przeciwnika przed marnotrawieniem sił i środków na trzecią, bezsensowną wojnę. A Delos Vaughn odnosił się z zadowalającą uprzejmością do człowieka, który groźbę ekspedycji karnej FRC uczynił realną.
– O ile nie zostanie to poczytane za arogancję z mojej strony – ciągnął Vaughn – to chciałbym zapytać, czy nie jest to aby ten Daniel Leary, o którym tyle ostatnio słyszymy?
– Panie Vaughn – odrzekł Stacey – proszę poznać mojego siostrzeńca, porucznika Daniela Leary’ego. Jest z krwi Bergenów, choć nie nosi naszego nazwiska.
Uścisk dłoni mężczyzny był mocny, nie na tyle jednak, by uznać, że naprawdę starał się zmiażdżyć dłoń Daniela. Leary zmrużył oczy. Vaughn sprawdzał coś znacznie subtelniejszego od siły: próbował ustalić, czy porucznik miałby ochotę spróbować pojedynku z bogatym i ustosunkowanym cudzoziemskim arystokratą.
Daniel uśmiechnął się lekko. W wieku 16 lat zerwał stosunki z ojcem po awanturze tak głośnej, że aż drżały szyby ich miejskiego domu. Po czymś takim ani Delos Vaughn, ani samo Piekło nie było w stanie go przestraszyć. Odpowiedział uściskiem, aż tamten uwolnił jego dłoń.
– Jak sądzę, przedstawiał pan obecną tu oficer łączności jako panią Mundy – kontynuował Vaughn, delikatnie podając jej same czubki palców, dając tym samym do zrozumienia, że nie zamierza próbować popisywać się siłą przed drobną kobietą. – Pozwólcie mi wyrazić swoje zadowolenie z widoku przedstawicieli dwóch najszlachetniejszych domów Republiki, stojących razem w mundurach najpotężniejszej Jej obrony.
Dobór słów nie pozostawiał wątpliwości, iż cudzoziemiec doskonale wiedział, że to mówca Leary ogłosił banicję, która zdruzgotała Konspirację Trzech Kręgów i Mundych z Chatsworth przy okazji. Nie była to wiedza, której można by oczekiwać po mieszkańcu innej planety.
– Delosie, twój harmonogram na ten wieczór… – odezwał się jeden z sekretarzy, ciemnowłosy mężczyzna, starszy od Vaughna, który od początku rozmowy bezustannie kręcił się w pobliżu. – Jeśli mamy zwiedzić…?
Delos Vaughn błyszczał równie niewzruszenie, jak wylot świeżo wyciągniętej ze skrzyni dyszy silnika plazmowego. Tacy ludzie sprawiali, że ich otoczenie martwiło się w dwójnasób.
Teraz Vaughn wzruszył ramionami. Obdarzył Daniela Leary’ego i jego towarzyszy uśmiechem „wiecie, jak to jest”, mówiąc:
– Tak, Tredegarze, nie zapomniałem, że dziś wieczorem spotykamy się na końcowe ustalenia z dostawcą poczęstunków i przedstawicielem Ogrodów. – Po czym zwrócił się bezpośrednio do Daniela: – Poruczniku Leary, może oprowadziłby nas pan po swoim okręcie? Nie chciałbym się narzucać, ale skoro już pan tutaj jest…?
Porucznik nie uważał się za polityka, ale syn Cordera Leary’ego siłą rzeczy musiał się nauczyć, że nic nie jest proste, gdy po obu stronach równania występuje czynnik ludzki. Ta świadomość przydawała mu się również w kontaktach z kobietami.
– Czemu nie, w odmiennych okolicznościach byłbym zachwycony, mogąc pokazać panu Księżniczkę Cecile – odparł z pełnym żalu uśmiechem. – Obawiam się jednak, iż wzywają mnie inne obowiązki. – Wujek Stacey drżał z wysiłku; dzięki Bogu, Adele pomogła mu usiąść z powrotem na wózku. Oficerowie ze świty Vaughna nie wyglądali na zadowolonych, że postawiono nad nimi młodszego porucznika. A w świetle regulacji FRC oficerem dowodzącym Księżniczką Cecile był teraz… – Za to porucznik Mon, tymczasowy kapitan, z radością podejmie się tego zadania – dokończył machając w stronę korwety. – W tej chwili Biuro Floty płaci mi tylko połowę pensji.
Cudzoziemiec wybuchnął śmiechem i ukłonił się, kładąc kres dyskusji.
– Może kiedy indziej posłucham o pana przygodach, poruczniku – powiedział pozwalając kapitanowi Wenslowowi poprowadzić się powoli w stronę trapu. – Jestem dziwnie pewny, że nastąpi to całkiem niedługo. Głównodowodzący waszą flotą nigdy nie pozwoliliby oficerowi o pana dowiedzionych umiejętnościach na zbyt długie bezrobocie.
Mundy energicznie pchnęła wózek w stronę oczekującego czterokołowca; nie wyglądał zbyt okazale w otoczeniu swych większych, bardziej błyszczących braci. Leary obejrzał się przez ramię, samemu ujmując rączki wózka. Vaughn pokonał trap pewnym krokiem, lecz jeden z jego asystentów i dwaj urzędnicy Ministerstwa Spraw Zagranicznych zamarli na skraju doku niczym trzy posągi.
– Biedny wygnaniec – mruknął Bergen, gdy zbliżali się do pojazdu. – Sprowadzony tutaj w charakterze zakładnika, który zapewni właściwe zachowanie ojca. Strymon nie jest taki zły jak sąsiedni Klaster Selmy – no wiesz, Piracki Klaster – lecz jego życie nie byłoby warte miedziaka, gdyby postanowił teraz wrócić do domu.
– Wygląda na ujmującego człowieka – uznał Daniel, czekając, aż Adele otworzy drzwi. Możliwe, że będzie musiał wnieść wujka do środka; spotkanie z delegacją było dla Stacey’a równie męczące jak cała wycieczka. – Ciekawe, czemu chciał zwiedzić Księżniczkę Cecile?
– Pan Vaughn nie sprawił na mnie wrażenia osoby, która często się nudzi – orzekła obojętnym tonem dawna bibliotekarka, obchodząc pojazd. – Albo bez powodu zbiera informacje. Co daje mi dobry pretekst…
Wujek Stacey zanurkował na siedzenie bez dotykania wyciągniętego ku niemu ramienia Adele. Daniel zabrał się za składanie wózka, by umieścić go w bagażniku.
– …do dowiedzenia się tego i owego o panu Vaughnie – dokończyła.
Rozdział drugi
Jednoszynowy wagonik, zabierający Daniela i jego wuja w kierunku Zachodniego Xenos, nadjechał błyskawicznie, lecz Adele Mundy musiała zaczekać dobre 30 minut na peronie, nim nadjechał jej transport. Centrum miasta nie stanowiło zbyt popularnego kierunku wśród tych, którzy opuszczali Przystań Trzecią transportem publicznym. Robotnicy i marynarze mieszkali albo w barakach przy porcie, albo w kamienicach na obrzeżach miasta. Wyżsi oficerowie, a co dopiero świta Vaughna, przyjeżdżali do portu i opuszczali go własnymi pojazdami szynowymi lub aerowozami.
Czekanie nie było czymś strasznym. Gdy tylko jej towarzysze odjechali, z nasilającym się wizgiem elektrycznego motoru, Adele wyciągnęła swój osobisty terminal danych i zaczęła szperać w poszukiwaniu informacji o Delosie Vaughnie.
Jeszcze całkiem niedawno jedyne fragmenty życia Adele, które nazwałaby szczęśliwymi, wiązały się z wyszukiwaniem i porządkowaniem informacji… Co zabierało znacznie więcej czasu niż inne jej działania. Nigdy nie przejmowała się zanadto tym, gdzie śpi jej ciało, a po ogłoszeniu banicji nie miała innego domu aniżeli ten, który mieścił się w jej głowie.
Z jeziora na środku portu wystartował potężny gwiazdolot, wstrząsając wszystkim na całe mile dookoła. Tysiące ton uniosły się najpierw na pióropuszu pary, a potem opalizujących jonów wodoru – gdy silniki plazmowe przestały lizać powierzchnię wody. Oficer łączności odnotowała zajście z roztargnieniem, regulując różdżki w zawiłych wzorach, jakimi biegły jej poszukiwania.
Palmtop był niczym nie wyróżniającym się prostokątem o wymiarach cztery cale na dziesięć na pół cala grubości. Miał holograficzny wyświetlacz, dostosowany do skupienia oczu użytkownika. Choć urządzenie wyposażono w wirtualną klawiaturę, a także reagowało ono na wypowiadane komendy, Adele wolała prędkość i wszechstronność smukłych różdżek. Trzymała je pomiędzy kciukiem a pierwszymi dwoma palcami dłoni. Ekspert w ich używaniu – a bibliotekarka takowym bez wątpienia była – potrafił uzyskać dostęp do informacji tak szybko, jak tylko mózg zdążył sformułować pytanie.
Delos Vaughn ze Strymonu; wiek: dwadzieścia dziewięć ziemskich lat; jedyny syn Lelanda Vaughna, byłego prezydenta Strymonu. Prezydentura Strymonu: dożywotni urząd obieralny, na który kandydować mogli jedynie członkowie klasy Posiadaczy Statków. Klasa Posiadaczy Statków: grupa początkowo trzydziestu siedmiu, a obecnie ponad stu rodów; posiadanie gwiazdolotu nie jest ani niezbędnym, ani wystarczającym warunkiem przynależności do klasy Posiadaczy Statków…
Niewielkie urządzenie Adele Mundy miało całkiem sporą pojemność własnej pamięci, lecz jego prawdziwa wartość, na rozwiniętym świecie, zasadzała się na umożliwianiu dostępu do innych baz danych. Tutaj, na Cinnabarze, łączyła się – poprzez obwód kontrolny kolei jednoszynowej – z centralnym komputerem Biura Floty, który Adele wykorzystywała w charakterze jednostki głównej.
Kiedy połączyła się z siecią pierwszego dnia po powrocie na Cinnabar, uświadomiła sobie, że gdyby skorzystała z pewnych dostępnych jej kanałów, to prawdopodobnie uzyskałaby autoryzację do korzystania z systemu. Uznała jednak, że prościej obejść zabezpieczenia elektroniczne niż przedrzeć się przez biurokratyczną nieruchawość. Poza tym bawiło ją łamanie zasad, tym bardziej, że do tej pory zawsze ich przestrzegała.
Przez ostatni miesiąc zdobyła przyjaciela w osobie Daniela Leary’ego oraz Republikę Cinnabaru jako dom i rodzinę. Dawało jej to niesamowite poczucie bezpieczeństwa.
« 1 2 3 4 5 6 15 »

Komentarze

16 VII 2019   12:53:53

Nie rozumiem skąd te pozytywne opinie.
Przecież to gniot. Nie... GNIOT!
Kompletny.
jakby pisała jakaż gimbaza o IQ równym numerowi buta.
Szkoda nawet przytaczać wszystkie ewidentne kiksy, ale tylko kilka kwiatków - loty w przestrzeni i broń palna?
Chemiczny! napęd kutrów i innych latadeł.
Wyposażenie statków za pieniądze kapitanów?
Wszechobecna korupcja i nepotyzm.
Bitw kosmiczne toczone pociskami (sic!) 30 tonowymi, których 20! ma na pokładzie 70 000 tonowa jednostka.
Widać, że autor tego "tfu,tfu"dzieła" ... naczytał się o przygodach Horatio Hornblowera.

Szkoda czasu - dawno takiej ramoty nie czytałem.
W skali - 0-10 max 1.
Kaszana....

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Każde martwe marzenie
Robert M. Wegner

3 XI 2017

Prezentujemy fragment powieści Roberta M. Wegenra „Każde martwe marzenie”. Książka będąca piątym tomem cyklu „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” ukaże się nakładem wydawnictwa Powergraph w pierwszej połowie 2018 roku.

więcej »

Niepełnia
Anna Kańtoch

1 X 2017

Zamieszczamy fragment powieści Anny Kańtoch „Niepełnia”. Objęta patronatem Esensji książka ukazała się nakładem wydawnictwa Powergraph.

więcej »

Różaniec – fragment 2
Rafał Kosik

10 IX 2017

Zapraszamy do lektury drugiego fragmentu powieści Rafała Kosika „Różaniec”. Objęta patronaterm Esensji książka ukazała się nakładem wydawnictwa Powergraph.

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Cudzego nie znacie: Średniowieczna SF
— Ewa Pawelec

Inna wojna
— Janusz A. Urbanowicz

Krótko o książkach: Wrzesień 2001
— Artur Długosz, Janusz A. Urbanowicz, Grzegorz Wiśniewski

Pierwsza krew
— Janusz A. Urbanowicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.