Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 7 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Robin Hobb
‹Statek przeznaczenia. Tom 2›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułStatek przeznaczenia. Tom 2
Tytuł oryginalnyShip of Destiny
Data wydania29 czerwca 2007
Autor
Wydawca MAG
CyklKupcy i ich żywostatki
ISBN978-83-7480-055-6
Format400s. 115×185mm
Cena27,—
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Statek przeznaczenia. Tom 2

Esensja.pl
Esensja.pl
Robin Hobb
1 2 »
Zamieszczamy fragment drugiego tomu powieści Robin Hobb „Statek przeznaczenia”. Objęta patronatem Esensji książka zamyka trylogię „Kupcy i ich żywostatki”, a ukaże się nakładem wydawnictwa MAG.

Robin Hobb

Statek przeznaczenia. Tom 2

Zamieszczamy fragment drugiego tomu powieści Robin Hobb „Statek przeznaczenia”. Objęta patronatem Esensji książka zamyka trylogię „Kupcy i ich żywostatki”, a ukaże się nakładem wydawnictwa MAG.

Robin Hobb
‹Statek przeznaczenia. Tom 2›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułStatek przeznaczenia. Tom 2
Tytuł oryginalnyShip of Destiny
Data wydania29 czerwca 2007
Autor
Wydawca MAG
CyklKupcy i ich żywostatki
ISBN978-83-7480-055-6
Format400s. 115×185mm
Cena27,—
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Rozdział 19
STRATEGIE
Mgła i opary nie ustępowały. Nawet w dni, kiedy nie padało, wszystko ociekało wodą. Ubrania, rozwieszone w kambuzie do wyschnięcia, pozostawały wilgotne. Rzeczy w jej worku marynarskim były tak samo wilgotne, jak wełniany koc, który zdjęła z koi. Wszystko kwaśno pachniało zielenią. Niemal się spodziewała, że rano wyczesze z włosów mech. Przynajmniej będą teraz mieli trochę więcej miejsca. Wyniosła rzeczy Lawona z kajuty pierwszego oficera i dzisiaj sama się tam wprowadzała. Taki awans był tradycyjny i miała do niego prawo. Na stanowisko drugiego oficera Arogant mianował Hafa, który sprawiał wrażenie bardzo zadowolonego ze swojej nowej pozycji, a jeszcze lepszą oznaką było to, że załoga ogólnie popierała jego awans.
– Czy na tych nieszczęsnych wyspach zawsze pada i są mgły? – zapytała Amber, wchodząc do maleńkiej kajuty.
Na włosach i rzęsach cieśli skropliła się wilgoć, a z mankietów koszuli skapywała woda.
– W lecie nie – odparła Althea. – Teraz taka jest tu pogoda. Chyba że spadnie na tyle rzęsisty deszcz, że oczyści powietrze.
– Chybabym go wolała od tego ciągłego kapania. Wspięłam się na maszt, żeby się rozejrzeć. Zobaczyłabym tyle samo, gdybym wsadziła głowę do mojego worka marynarskiego. Jak w takie dni poruszają się piraci? Nie ma ani słońca, ani gwiazd, według których można by sterować.
– Miejmy nadzieję, że się nie poruszają w ogóle. Nie chciałabym, żeby któryś z nich wytropił nas we mgle. Staraj się o niej myśleć jako o zasłonie kryjącej nas przed wzrokiem wroga.
– Ale ona kryje ich przed nami równie skutecznie. Skąd będziemy wiedzieli, kiedy Bystry wróci do Łupigrodu, jeśli nawet nie widzimy wyspy?
Przez ostatni dzień i noc kotwiczyli w niewielkiej, osłoniętej zatoczce. Althea wiedziała o czymś, o czym nie wiedzieli inni. Zakotwiczyli tu nie w oczekiwaniu na Bystrego, ale by spróbować uratować coś w rodzaju planu. Zeszłego wieczoru zamknęli się w kajucie Aroganta i zastanawiali się nad różnymi możliwościami. Arogant nie tryskał optymizmem.
– Wszystko poszło na dno – powiedział wtedy ponuro. Patrzył w sufit nad koją. – Powinienem był przewidzieć, że Lawon zrobi coś takiego. Zniszczył całą naszą nadzieję na zaskoczenie. Ktoś zawiadomi Bystrego, który zaatakuje, gdy tylko nas dostrzeże. Niech licho Lawona. Powinienem przeciągnąć go pod kilem, kiedy tylko zacząłem go podejrzewać o podżeganie do buntu.
– To byłoby dobre dla morale – mruknęła Althea z zacisza jego ramienia.
Leżała obok Aroganta na jego koi. Czuła ciepło jego nagiego ciała obok swojego. Łagodne światło latarni tworzyło ruchome cienie na ścianie, kusząc Altheę, by po prostu przytuliła się mocno do Aroganta i zasnęła. Powiodła leniwie palcami po długiej bliźnie wzdłuż jego żeber, jaką mu zostawiła piracka szabla.
– Przestań – mruknął z irytacją, odsuwając się od niej. – Przestań mnie rozpraszać i pomóż mi myśleć.
Odetchnęła głęboko.
– Powinieneś to powiedzieć, zanim się ze mną przespałeś. Wiem, że powinnam wszystkie myśli skupić na odzyskaniu „Vivacii” od Bystrego, ale jakoś, tu z tobą...
Przeciągnęła dłonią po jego torsie do brzucha i pozwoliła, by jego myśli podążyły za jej dłonią.
Odwrócił się do Althei.
– A więc chcesz ze wszystkiego zrezygnować? Wrócić do Miasta Wolnego Handlu i niczego nie zmieniać?
– Myślałam o tym – przyznała. – Ale nie mogę. Zawsze sądziłam, że „Vivacia” będzie naszym głównym sprzymierzeńcem w odebraniu jej Bystremu. Liczyłam, że statek mu się przeciwstawi i zmieni wynik bitwy na naszą korzyść. Teraz, skoro wiemy, że Prawy żyje i ma się dobrze na jej pokładzie i że oboje wydają się zadowoleni z Bystrego, nie wiem, co myśleć. Ale nie mogę tak jej po prostu zostawić, Aro. To moja rodzina. „Vivacia” jest moim statkiem w sposób, w jaki nigdy nie będzie należeć do nikogo innego. Oddanie jej Bystremu byłoby jak oddanie mu dziecka. Być może jest teraz z niego zadowolona, ale w końcu będzie chciała wrócić do Miasta Wolnego Handlu. Podobnie jak Prawy. I kim wtedy będą? Wyrzutkami i piratami. Będą mieli zniszczone życie.
– Skąd możesz to wiedzieć? – zapytał Arogant. – Czy Keffria powiedziałaby, że to jest twoje miejsce? – dodał z uśmiechem, unosząc brwi. – Nie mówiłaby tego samego, że w końcu zechcesz wrócić do domu i że ja cię niszczę? Czy chciałabyś, żeby cię przede mną ratowała?
Pocałowała go w kącik ust.
– Może to ja niszczę ciebie. Nie zamierzam cię wypuścić z rąk, nawet kiedy wrócimy do domu. Ale oboje jesteśmy dorośli i świadomi, ile może nas kosztować taka decyzja. – Dodała już nieco ciszej: – Oboje jesteśmy gotowi zapłacić tę cenę i nadal uważać to za dobry interes. Ale Prawy ledwie przestał być chłopcem, a kiedy statek wypłynął z Miasta Wolnego Handlu, ledwie przebudził się do życia. Nie mogę ich opuścić. Muszę się przynajmniej z nimi zobaczyć, porozmawiać, dowiedzieć, jak się mają.
– Tak, jestem pewien, że kapitan Bystry znajdzie czas, by umożliwić nam odwiedziny – odparł oschle Arogant. – Może powinniśmy wrócić do Łupigrodu, zostawić wizytówki i zapytać, kiedy będzie w domu?
– Wiem, że to brzmi idiotycznie.
– A gdybyśmy rzeczywiście wrócili do Miasta Wolnego Handlu?
– zapytał Arogant, poważniejąc. – Mamy „Niezrównanego”, a to dobry statek. Vestritowie nadal mieliby żywostatek, i to spłacony. Ty i ja stanęlibyśmy ramię w ramię i nie dalibyśmy się rozdzielić. Wzięlibyśmy porządny ślub w Kupieckiej Sali Zgromadzeń. A jeśli Kupcy nie chcieliby się na to zgodzić, to na dno z nimi, a my popłynęlibyśmy do Królestwa Sześciu Księstw i złożyli nasze obietnice któremuś z ich czarnych kamieni.
Musiała się uśmiechnąć. Pocałował ją i mówił dalej:
– Razem żeglowalibyśmy na „Niezrównanym”, i po Rzece Deszczowej, i daleko na południe za Jamaillię do wysp, które tak dobrze znał twój ojciec, i handlowalibyśmy tam, gdzie on. Szłoby nam dobrze, zarobilibyśmy mnóstwo pieniędzy i spłacilibyśmy dług twojej rodziny wobec Kupców z Deszczowych Ostępów. Słodka nie musiałaby wychodzić za mąż za kogoś, kto byłby jej niemiły. Wiemy, że Kaj nie żyje, więc nie możemy go uratować. Prawy i „Vivacia” chyba nie chcą dać się uratować. Nie rozumiesz, Altheo? Moglibyśmy po prostu prowadzić własne życie. Nie potrzebujemy wiele, a już to mamy. Dobry statek i dobrą załogę. Ty obok mnie. Więcej od życia nie chcę. Los mi to wszystko dał i niech mnie, chcę to zatrzymać.
– Objął ją nagle. – Tylko powiedz „tak” – poprosił słodko, chuchając ciepłem na jej ucho i szyję. – Tylko powiedz „tak”, a ja cię nigdy nie puszczę.
Strzaskane szkło w jej sercu.
– Nie – powiedziała cicho. – Muszę spróbować, Arogancie. Muszę.
– Wiedziałem, że tak powiesz – jęknął. Rozluźnił uścisk, odsunął się od Althei i uśmiechnął do niej ze znużeniem. – A więc, moja ukochana, co proponujesz? Mamy podpłynąć do Bystrego i zaproponować mu rozejm? Podkraść się do niego w nocy? Rzucić mu wyzwanie na otwartym morzu? A może po prostu wrócić do Łupigrodu i tam czekać na niego?
– Nie wiem – przyznała. – Wszystkie te propozycje są samobójcze. Wszystkie oprócz próby rozejmu. Nie, nie patrz tak na mnie. Nie oszalałam. Posłuchaj. Pomyśl o wszystkim, co usłyszeliśmy w Łupigrodzie. Ludzie nie mówią o nim jak o tyranie, którego się boją. Jest ukochanym władcą, który przede wszystkim ma na względzie dobro swojego ludu. Uwalnia niewolników, których równie dobrze mógłby sprzedać. Hojnie dzieli się łupami. Sprawia wrażenie inteligentnego, rozsądnego człowieka. Gdybyśmy się udali do niego z propozycją rozejmu, wiedziałby, że najrozsądniejszym wyjściem jest nas wysłuchać. Co mógłby osiągnąć, atakując nas przed podjęciem rozmów? Moglibyśmy zaproponować mu okup, a, co więcej, moglibyśmy zaproponować mu przychylność przynajmniej jednej kupieckiej rodziny z Miasta Wolnego Handlu. Jeśli naprawdę chce uczynić z Wysp Pirackich królestwo, to w końcu będzie musiał prowadzić uczciwy handel. Dlaczego nie z Miastem Wolnego Handlu? Dlaczego nie z Vestritami?
Arogant ułożył się wygodniej.
– Żeby to było przekonujące, będziesz musiała to wszystko spisać. To nie ma być żadna słowna umowa, lecz wiążący kontrakt. Ten niewielki okup, który mu teraz proponujemy, byłby tylko początkiem. Prawdziwą przynętę stanowiłyby umowy handlowe. – Przekręcił głowę na poduszce, by spojrzeć Althei w oczy. – Wiesz, że niektórzy ludzie w Mieście Wolnego Handlu nazwą cię zdrajczynią. Czy możesz wiązać swoją rodzinę umową z takimi banitami? Milczała przez chwilę.
– Staram się myśleć tak, jak ojciec – powiedziała w końcu cicho.
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Każde martwe marzenie
Robert M. Wegner

3 XI 2017

Prezentujemy fragment powieści Roberta M. Wegenra „Każde martwe marzenie”. Książka będąca piątym tomem cyklu „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” ukaże się nakładem wydawnictwa Powergraph w pierwszej połowie 2018 roku.

więcej »

Niepełnia
Anna Kańtoch

1 X 2017

Zamieszczamy fragment powieści Anny Kańtoch „Niepełnia”. Objęta patronatem Esensji książka ukazała się nakładem wydawnictwa Powergraph.

więcej »

Różaniec – fragment 2
Rafał Kosik

10 IX 2017

Zapraszamy do lektury drugiego fragmentu powieści Rafała Kosika „Różaniec”. Objęta patronaterm Esensji książka ukazała się nakładem wydawnictwa Powergraph.

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Mój przyjaciel Błazen
— Magdalena Kubasiewicz

Rycerski znów w Koziej Twierdzy
— Magdalena Kubasiewicz

Rozstania i powroty
— Magdalena Kubasiewicz

Za króla, ojczyznę i garść błota
— Beatrycze Nowicka

Wciąż jest dobrze, a nawet bardzo dobrze
— Anna Kańtoch

Prosta, niełatwa w pisaniu proza
— Anna Kańtoch

Nowe szaty Błazna
— Joanna Słupek

Smoki we właściwym kierunku
— Eryk Remiezowicz

Nadchodzi zmiana
— Eryk Remiezowicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.