Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 7 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Brian W. Aldiss
‹Chwila zaćmienia›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułChwila zaćmienia
Data wydania31 lipca 2008
Autor
PrzekładLech Jęczmyk, Blanka Kluczborska, Marek Marszał, Dawid Juraszek, Joanna Bogunia
Wydawca Solaris
ISBN978-83-89951-94-6
Format376s. 125×195mm; oprawa twarda, obwoluta
Cena37,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Chwila chwały Evansa

Esensja.pl
Esensja.pl
Brian W. Aldiss
Prezentujemy fragment opowiadania Briana W. Aldissa „Chwila chwały Evansa”. Tekst pochodzi ze zbioru „Chwila zaćmienia”, który ukaże się nakładem wydawnictwa Solaris.

Brian W. Aldiss

Chwila chwały Evansa

Prezentujemy fragment opowiadania Briana W. Aldissa „Chwila chwały Evansa”. Tekst pochodzi ze zbioru „Chwila zaćmienia”, który ukaże się nakładem wydawnictwa Solaris.

Brian W. Aldiss
‹Chwila zaćmienia›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułChwila zaćmienia
Data wydania31 lipca 2008
Autor
PrzekładLech Jęczmyk, Blanka Kluczborska, Marek Marszał, Dawid Juraszek, Joanna Bogunia
Wydawca Solaris
ISBN978-83-89951-94-6
Format376s. 125×195mm; oprawa twarda, obwoluta
Cena37,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Preludium: Przedostatnia zgłoska w księdze czasu
Deszcz siekł ostro asfalt ulicy, deszcz siekł głośno dach sedana. Skręciłem wolno w East Thirties, rozglądając się za markizą w zielone pasy – znakiem rozpoznawczym bloku naszych przyjaciół, z którymi mieliśmy zjeść kolację. Tiffany siedziała obok mnie dość przygnębiona. Wzdłuż ulicy stały zaparkowane samochody, jak to w późne i podłe niedzielne popołudnie. Nic się nie ruszało, za wyjątkiem deszczowych strużek spływających z chodników na jezdnię.
Wiedziałem, że Tiffany nie ma ochoty wychodzić. Wolałaby raczej zwinąć się w kłębek na własnym łóżku i zapomnieć o paskudnej pogodzie oglądając „Grę na czas” i „Co nowego napisałem w 1974” na wideo. Obejrzawszy kilkukrotnie dramaty sądowe Estara Wintera, znaliśmy je już jak swoje pięć palców i wszelkie inne kończyny. W tym momencie ja również zacząłem żałować tej całej wyprawy. Dopadło mnie przygnębienie.
Później pomyślałem, że to było przeczucie.
Wycieraczki pędziły, ja zwolniłem. Wtedy wszystko się zaczęło.
Jakiś mężczyzna wypadł z klatki na ulicę. Chyba miał na sobie piżamę. Deszcz błyskawicznie przemoczył tkaninę. Za nim wybiegło dwóch mężczyzn. Jeden z nich wymachiwał bronią. Obaj byli niscy, przysadziści, ubrani na czarno, w czapkach z daszkiem do tyłu. Ten w piżamie dostał w kark kolbą i upadł twarzą prosto w mokrą ciemność asfaltu.
Nadjeżdżaliśmy. Zwolniłem jeszcze bardziej. Ci dwaj dotąd nie zauważyli samochodu. Zaczęli spuszczać leżącemu łomot.
– Och, Josh! – krzyknęła Tiffany i przerażona ścisnęła mnie za ramię.
Co robić? Docisnąłem pedał gazu, chcąc wystraszyć zbirów, pomóc napadniętemu. Jeśli tylko można, trzeba zawsze pomóc gościowi w potrzebie. Tak po chrześcijańsku.
Pierwszy napastnik wyprostował się i zobaczył, jak nadjeżdżamy. Jednym płynnym ruchem zebrał się w sobie i wystrzelił całą serią prosto w nas. Pociski roztrzaskały przednią szybę. Świat oszalał, wypełnił się hukiem destrukcji. Strach unicestwił rozum.
Szarpnąłem kierownicą w prawo. Tiffany dostała pierwsza. Potem ja. Jej ziemska uroda w jednej chwili obróciła się wniwecz. Kiedy rozpadała się obok mnie niczym rozbryzgnięta galaretka, ja sam wyrzucałem ręce przed siebie w daremnej próbie osłony przed strumieniem ołowiu, który rozrywał mnie na kawałki.
Mój ostatni jęk:
– TIFF…
I. Długie gwiezdne pożegnanie
Och, to całe zamieszanie, wrzawa i zgiełk w przedsionku! Podałem nazwisko, Joshua Evans, aby odeszło, a wraz z nim część mojej tożsamości.
A potem wprost do ogromnej sali wypełnionej ludźmi. Nie było widać jej kresu i pomyślałem, że chyba nie płacą tu podatku gruntowego. Stać ich na rozmach. Mimo całej tej ironii, efekt ogólny, choć mocno hollywoodzki, naprawdę mi imponował. Jakby się siedziało w niebiańskim pudełku czekoladek.
W tłumie straciłem kontakt z Tiffany. Pewnie puściłem jej rękę. Tiffany, nigdy mnie nie opuszczaj, choćby zawaliło się niebo!
Ścisk ludzi porwał mnie naprzód, w kierunku ogromnych schodów. Nie mogąc nic zrobić z powodu zamieszania, znalazłem się na sunących w górę stopniach. Tu, gdzie wszystko było dziwne, ruchome schody o szczycie ginącym gdzieś w nieskończoności miały w sobie coś irytującego. Kolorowe stopnie mieniły się blisko dziewięciuset odcieniami, a każdy z nich potrafiłem nazwać.
Otwarły się przede mną nowe horyzonty wiedzy i zrozumiałem dlaczego nigdy tak naprawdę nie znałem Josha Evansa. Otaczał nas prosty lecz piękny śpiew, miłość bez namiętności, emocja bez egotyzmu. Muzyka wiedzie ich przez trawę. Anioł barwny jak ara zatrzepotał mi nad ramieniem, nad samą duszą. Ale Tiffany nie było przy mnie.
koniec
23 lipca 2008

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Każde martwe marzenie
Robert M. Wegner

3 XI 2017

Prezentujemy fragment powieści Roberta M. Wegenra „Każde martwe marzenie”. Książka będąca piątym tomem cyklu „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” ukaże się nakładem wydawnictwa Powergraph w pierwszej połowie 2018 roku.

więcej »

Niepełnia
Anna Kańtoch

1 X 2017

Zamieszczamy fragment powieści Anny Kańtoch „Niepełnia”. Objęta patronatem Esensji książka ukazała się nakładem wydawnictwa Powergraph.

więcej »

Różaniec – fragment 2
Rafał Kosik

10 IX 2017

Zapraszamy do lektury drugiego fragmentu powieści Rafała Kosika „Różaniec”. Objęta patronaterm Esensji książka ukazała się nakładem wydawnictwa Powergraph.

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Dużo nie znaczy dobrze
— Jakub Gałka

Obiekt okołoziemski
— Brian W. Aldiss

Tegoż twórcy

Superchałtura
— Jarosław Loretz

Fantastyczne przedwiośnie
— Jędrzej Burszta

Długie popołudnie Ziemi
— Jędrzej Burszta

Gnicie
— Eryk Remiezowicz

Mroczna przestarzałość
— Eryk Remiezowicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.