Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 3 czerwca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Christopher Moore
‹Ssij, mała, ssij›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSsij, mała, ssij
Tytuł oryginalnyYou Suck: A Love Story
Data wydania5 września 2008
Autor
Wydawca MAG
CyklKrwiopijcy
ISBN978-83-7480-102-7
Format360s. 125×195mm; oprawa twarda, obwoluta
Cena35,—
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Ssij, mała, ssij

Esensja.pl
Esensja.pl
Christopher Moore
1 2 »
Przedstawiamy fragment powieści Christophera Moore’a „Ssij, mała, ssij”. Książka będąca kontynuacją „Krwiopijców” tego samego autora ukaże się nakładem wydawnictwa MAG.

Christopher Moore

Ssij, mała, ssij

Przedstawiamy fragment powieści Christophera Moore’a „Ssij, mała, ssij”. Książka będąca kontynuacją „Krwiopijców” tego samego autora ukaże się nakładem wydawnictwa MAG.

Christopher Moore
‹Ssij, mała, ssij›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSsij, mała, ssij
Tytuł oryginalnyYou Suck: A Love Story
Data wydania5 września 2008
Autor
Wydawca MAG
CyklKrwiopijcy
ISBN978-83-7480-102-7
Format360s. 125×195mm; oprawa twarda, obwoluta
Cena35,—
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
1
– Pogódź się z tym, wielu ludzi nie żyje.
– Ty suko, zabiłaś mnie! Jesteś do dupy!
Tommy obudził się po raz pierwszy jako wampir. Był szczupłym dziewiętnastolatkiem, który przez całe życie miotał się między stanami zdumienia i zagubienia.
– Chciałam, żebyśmy byli razem. – Jody: blada, ładna, z twarzą okoloną długimi rudymi włosami, uroczym nosem, wdychającym woń rozpylonych piegów, i dużym, umazanym szminką uśmiechem. Sama znalazła się w gronie nieumarłych ledwie parę miesięcy temu i wciąż uczyła się budzić grozę.
– Tak, i dlatego spędziłaś noc z nim. – Tommy wskazał przeciwległy kąt poddasza, gdzie stał naturalnych rozmiarów brązowy posąg mężczyzny w postrzępionym garniturze.
Wewnątrz metalowej skorupy znajdował się prastary wampir, który przemienił Jody. Obok stała inna rzeźba, przedstawiająca właśnie ją. Gdy oboje zapadli o wschodzie słońca w sen umarlaków, Tommy zabrał ich do rzeźbiarzy mieszkających na parterze budynku i polecił pokryć wampiry metalem. Myślał, że zyska na czasie i zastanowi się, co zrobić, by Jody nie uciekła z tym starym wampirem. Popełnił błąd, bo wywiercił otwory w uszach posągu kobiety, by słyszała, co mówi. A poprzedniej nocy stary wampir nauczył ją w jakiś sposób zmieniać się w mgłę, wysączyła się więc przez te dziury do pokoju. I tak znaleźli się tu razem – martwi, zakochani i gniewni.
– Musiałam się dowiedzieć, kim jestem, Tommy. Kto miał mi powiedzieć, jeśli nie on?
– Tak, ale powinnaś mnie spytać, zanim cokolwiek zrobiłaś – odparł. – Nie powinnaś zabijać gościa bez pytania. To samolubne. – Tommy pochodził z Indiany i matka wpoi­ła mu dobre maniery, zgodnie z którymi należy się liczyć z uczuciami innych.
– Uprawiałeś ze mną seks, kiedy byłam nieprzytomna – powiedziała Jody.
– To nie to samo – stwierdził. – Byłem po prostu miły, tak jakbym wrzucił ćwierć dolara do cudzego parkometru. Taka osoba jest później wdzięczna, nawet jeśli nie dziękuje ci osobiście.
– Tak, poczekajmy, aż stracisz przytomność w piżamie, a potem obudzisz się, cały lepki, w kostiumie czirliderki. Zobaczymy, jaki będziesz wdzięczny. Wiesz, kiedy jestem nieprzytomna, to nie żyję, technicznie rzecz biorąc. Zgadnij, kim w takim razie jesteś?
– No… ee… tak, ale nie jesteś nawet istotą ludzką, tylko jakimś okropnym martwym czymś.
Natychmiast pożałował, że to powiedział. Te słowa były bolesne i złośliwe i choć Jody naprawdę nie żyła, wcale nie uważał jej za okropną. Właściwie miał niemal pewność, że ją kocha, po prostu trochę się wstydził całej tej nekrofilskiej sytuacji z czirliderką. Na środkowym zachodzie nie mówiło się o takich rzeczach, chyba że w czyimś ogródku pies wykopał pompon, a potem policja odkryła całą ludzką piramidę pogrzebaną pod huśtawką.
Jody pociągnęła nosem, wyłącznie dla efektu. Właściwie odczuwała ulgę, że Tommy przeszedł do defensywy.
– No cóż, witamy w Klubie Okropnych i Martwych, panie Flood.
– Tak, napiłaś się mojej krwi – powiedział. – Dużo.
Cholera, powinna była udać, że płacze.
– Pozwoliłeś mi.
– Też dlatego, że jestem miły – stwierdził. Wstał i wzruszył ramionami.
– Pozwoliłeś mi z uwagi na seks.
– Nieprawda. Chodziło o to, że mnie potrzebowałaś. – Kłamał, chodziło o seks.
– Tak, potrzebowałam – przyznała Jody. – Nadal potrzebuję. – Wyciągnęła do niego ręce. – Naprawdę.
Podszedł i ją przytulił. Wydawała mu się niesamowita, jeszcze bardziej niesamowita niż przedtem. Zupełnie jakby ktoś podkręcił gałkę jego nerwów na poziom jedenasty.
– No dobra, chodziło o seks.
Świetnie, pomyślała, znowu panuję nad sytuacją. Pocałowała go w szyję.
– A co myślisz o tym teraz?
– Może za chwilę, padam z głodu. – Puścił ją i szybko przemierzył poddasze, idąc do kuchni, gdzie z zamrażarki wyciągnął burrito, wrzucił je do mikrofalówki i nacisnął guzik, wszystko to jednym płynnym ruchem.
– Nie chcesz tego jeść – powiedziała Jody.
– Bzdura, pachnie wyśmienicie. Jakby wszystkie ziarenka fasoli i kawałeczki wieprzowiny wydzielały własne smakowite miazmaty. – Tommy używał takich słów jak „miazmaty”, bo chciał zostać pisarzem. Właśnie z tego powodu w ogóle przyjechał do San Francisco: by smakować życie wielkimi kęsami i o tym pisać. A, i żeby znaleźć dziewczynę.
– Odłóż burrito i cofnij się – poleciła Jody. – Nie chcę, żeby stała ci się krzywda.
– Ha, to słodkie. – Odgryzł wielki kęs i uśmiechnął się do niej, żując.

Pięć minut później Jody, poczuwając się do odpowiedzialności, pomagała mu sprzątać kawałki przeżutego burrito z kuchennej ściany i drzwi lodówki.
– Zupełnie jakby każda fasolka forsowała bramy bezdusznego układu trawiennego, byle się wydostać.
– No tak, też byś tak robił, gdyby cię zamrozili – stwierdziła Jody, głaszcząc go po włosach. – Dobrze się czujesz?
– Jestem głodny. Muszę coś zjeść.
– Niezupełnie „zjeść” – odparła.
– O mój Boże! To ten głód. Czuję się tak, jakby zapadały mi się wnętrzności. Trzeba było mi o tym powiedzieć.
Wiedziała, co on czuje, właściwie sama czuła się jeszcze gorzej, kiedy jej się to przydarzyło. On przynajmniej wiedział, co się z nim dzieje.
– Tak, złotko, do pewnych rzeczy trzeba będzie przywyknąć.
– Ale co mam zrobić? Co ty zrobiłaś?
– Karmiłam się głównie tobą, pamiętasz?
– Powinnaś była to przemyśleć, zanim mnie zabiłaś. Mam przejebane.
– Oboje mamy przejebane. Razem. Jak Romeo i Julia, tyle że występujemy w kontynuacji. Bardzo dosłownie.
– To ci dopiero pociecha. Nie mogę uwierzyć, że tak po prostu mnie zabiłaś.
– I zmieniłam cię w nadistotę, dziękuję bardzo.
– O cholera, całe nowe adidasy mam uwalane breją z burrito.
– Widzisz teraz w ciemnościach – oznajmiła radośnie Jody. – Chcesz spróbować? Rozbiorę się do naga. Możesz na mnie popatrzeć po ciemku. Do naga. Spodoba ci się.
– Jody, ja tu padam z głodu.
Nie wierzyła, że nie zareagował na jej perswazję. Jakiego potwora stworzyła?
– Dobra, znajdę ci robaka czy coś.
– Robaka?! Robaka?! Nie zjem żadnego robaka.
– Mówiłam, że do paru rzeczy trzeba będzie przywyknąć.
Tommy bez przerwy musiał do czegoś przywykać, od chwili gdy wyjechał na zachód ze swojego rodzimego miasteczka Incontinence w Indianie. Jedną z ważniejszych przyczyn było znalezienie dziewczyny, która, choć była elegancka, seksowna i bystra, piła jego krew i traciła przytomność dokładnie w chwili wschodu słońca. Zawsze podejrzewał, że wybrała go tylko z uwagi na pracę na nocną zmianę i swobodę w ciągu dnia, zwłaszcza odkąd oznajmiła: „Potrzebuję kogoś, kto pracuje w nocy, a za dnia ma swobodę”, ale teraz, gdy został wampirem, mógł spokojnie zamknąć drzwiczki tej obawy i otworzyć inne, wiodące do nowego świata, pełnego obaw, których nigdy wcześniej nie rozważał. Odpowiedni wiek dla wampira to czterysta lat, bo wampir powinien być zmęczoną światem, wyrafinowaną istotą, która dawno pokonała swoje ludzkie lęki albo przekształciła je w makabryczne perwersje. Problem z dziewiętnastoletnim wampirem polega na tym, że ciągnie on za sobą w mrok całą młodzieńczą nie­pewność.
– Jestem bardzo blady – stwierdził Tommy, gapiąc się na swoje odbicie w łazienkowym lustrze. Dość szybko zauważyli, że wampiry tak naprawdę odbijają się w nich, a także mogą przebywać w pobliżu krucyfiksów i czosnku. (Gdy Jody spała, Tommy przeprowadzał na niej różne ­doświadczenia, w których często stosował kostiumy czirliderek i żele nawilżające). – I to nie blady, jak zima w Indianie. Jestem, tak jakby, blady jak ty.
– Tak – potwierdziła Jody. – Miałam wrażenie, że blado wyglądasz.
– Jasne, tobie z tym dobrze, ale ja wydaję się sobie chory.
– Patrz dalej – powiedziała. Opierała się o framugę, ubrana w obcisłe czarne dżinsy i krótką bluzkę, z włosami związanymi i spływającymi na plecy niczym ognistorudy ogon komety. Starała się nie okazywać zbytniego rozbawienia.
– Czegoś brakuje – zauważył Tommy. – Oprócz kolorów.
– Mhm. – Uśmiechnęła się.
– Moja skóra się oczyściła! Nie mam ani jednego pryszcza.
– Dzyń, dzyń, dzyń – zadźwięczała, by stało się jasne, że udzielił właściwej odpowiedzi.
– Gdybym wiedział, że oczyści mi się skóra, już dawno poprosiłbym cię o tę przemianę.
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Każde martwe marzenie
Robert M. Wegner

3 XI 2017

Prezentujemy fragment powieści Roberta M. Wegenra „Każde martwe marzenie”. Książka będąca piątym tomem cyklu „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” ukaże się nakładem wydawnictwa Powergraph w pierwszej połowie 2018 roku.

więcej »

Niepełnia
Anna Kańtoch

1 X 2017

Zamieszczamy fragment powieści Anny Kańtoch „Niepełnia”. Objęta patronatem Esensji książka ukazała się nakładem wydawnictwa Powergraph.

więcej »

Różaniec – fragment 2
Rafał Kosik

10 IX 2017

Zapraszamy do lektury drugiego fragmentu powieści Rafała Kosika „Różaniec”. Objęta patronaterm Esensji książka ukazała się nakładem wydawnictwa Powergraph.

więcej »

Polecamy

Myślę, ale czy jestem?

Na rubieżach rzeczywistości:

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Mało dowcipne wampiry
— Jędrzej Burszta

Tegoż twórcy

Tragiczna błazenada
— Jędrzej Burszta

Mało dowcipne wampiry
— Jędrzej Burszta

Absurdalnie lekkostrawne
— Jędrzej Burszta

Przedświąteczne pandemonium
— Agnieszka Szady

Fanfik do Biblii, czyli nieświęta ewangelia
— Agnieszka Szady

A zatem jesteś Śmiercią…
— Maciej Popis

Świąteczny chaos, groza i mnóstwo śmiechu
— Anna Kańtoch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.